A można zwykłą szałwię z przyprawami ze sklepu, czy musi być ta specjalna? Rozumiem że mowa o tych pęczkach które się sprzedaje w sklepach z biżuterią i kryształami, ale nie mam takiego sklepu w pobliżu.
Rzeczywiście testowałam obie. Efekt jest, ale subtelnie inny. Biała szałwia ma ostrzejszy, bardziej przebijający dym i czuję że głębiej oczyszcza. Zwykła działa bardziej powierzchniowo. Ale jeśli Frania nie ma dostępu to nie zostawiałabym jej bez żadnej opcji - szałwia ogrodowa plus mocna intencja plus otwarte okno robi swoje. Nie idealne ale działa.
Wróćmy do tej szafki nocnej o której pisała Glicynia. Czy jeśli zdecyduje się ją zostawić w pokoju po oczyszczeniu, to dobrze by było też coś na niej postawić na stałe? Mam na myśli jakiś kamień ochronny. Czarny turmalin już padł, ale zastanawiam się czy nie lepszy byłby tu obsydian, skoro chodzi o ślad po konkretnej osobie.
A czarny turmalin trzeba jakoś specjalnie ustawić czy po prostu położyć na szafce i tyle? I czy on też wymaga oczyszczania, tak jak ta sól?
Przy turmalinie przy łóżku to bym jeszcze dopytał Glicynię o jedną rzecz - czy ten ciężar w pokoju jest stały, przez cały dzień, czy bardziej odczuwalny wieczorem i w nocy? Bo jeśli głównie nocą, to mamy inny trop niż ogólna stagnacja energii po rozstaniu.
Bardziej wieczorami i w nocy. W ciągu dnia jest jakby do zniesienia, ale jak wchodzę do sypialni żeby iść spać to ta atmosfera jest zdecydowanie cięższa. Właśnie dlatego tak długo myślałam że to po prostu zmęczenie albo że mi się przewraca. Ale trwa to już od dłuższego czasu i coraz mniej wierzę że to tylko ja.
To jest ważna informacja. Intensyfikacja nocna może wskazywać na problem z miejscem snu, nie tylko z ogólną energią pokoju. Sprawdziłaś już ten kierunek głowy podczas spania, o którym wspominałem? Jeśli leżysz na osi wschód-zachód a nie poczułaś poprawy po podstawowym oczyszczeniu, to bym mocno podejrzewał żyłę wodną pod łóżkiem albo skrzyżowanie sieci Hartmanna.
Mam w notatkach że skrzyżowania sieci Hartmanna są co około 2,5 metra, więc statystycznie łóżko może mieć pecha wpaść akurat na węzeł. Glicynia, czy ty albo ktoś z domowników ma wahadło? Bo bez chociażby wstępnego pomiaru ciężko stwierdzić czy problem leży w samej energii po relacji, czy w miejscu jako takim.
Wahadła nie mam. Myślałam o zakupie ale nie wiem od czego zacząć. Powiedziałaś że masz notatki - masz może coś konkretnego o tym które wahadło dla kogoś co zaczyna?
Dla początku naprawdę wystarczy coś prostego - wahadło egipskie albo zwykłe neutralne, niezbyt ciężkie, na sznurku nie za długim, jakoś 25-30 cm. Ważne żeby nie było z materiału który mocno reaguje magnetycznie. Drewno, kość, jasny kryształ. Zanim użyjesz do pomiarów pokoju, najpierw skalibruj - ustal odpowiedź tak i nie na sobie, na prostych pytaniach na które znasz odpowiedź.
Ale to nie jest ryzykowne żeby dopiero co kupione wahadło od razu kierować na problematyczny pokój? Czytałam że nowe wahadło trzeba najpierw oswajać, że jeśli za szybko dasz mu trudne zadanie to wyniki mogą być przekłamane. Czy to ma jakieś podstawy, czy to mit?
Glicynia, może zamiast od razu wahadła, zacznij od tych prostszych kroków które już ustaliłyśmy - szałwia, sól, kierunek łóżka - i poczekaj kilka dni. Jeśli nie poczujesz różnicy, to wtedy ma sens iść po wahadło i szukać głębiej. Po co od razu wchodzić na najwyższy poziom skoro nie wiemy jeszcze czy podstawy nie wystarczą?
Glicynia, czekaj zanim zaczniesz - jedna rzecz przed okadzaniem. Napisałaś że to nasila się nocą. Mam pytanie konkretne: czy ten ciężar czujesz zaraz po wejściu do pokoju, czy dopiero jak leżysz już jakiś czas? To robi różnicę diagnostyczną.
A jak w ogóle się rozpoznaje węzeł Hartmanna pod łóżkiem bez wahadła? Czy jest jakiś inny sposób żeby to sprawdzić? Bo jak Glicynia na razie wahadła nie ma, to może jest jakiś prostszy test?
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale co to znaczy że węzeł jest 'pod łóżkiem'? To jak, siatka leży pod podłogą?
Zależy od rodzaju skrzyżowania. Węzeł Hartmanna sam w sobie nie jest problemem, ale jeśli nałoży się na niego jeszcze ciek wodny albo żyła - to robi się z tego strefy dość obciążająca. Dla miejsca snu to szczególnie niekorzystne, bo przez kilka godzin nocą organizm nie ma jak uciec.
Wróćmy może do Glicynii, bo trochę odpłynęłyśmy w teorię. Glicynia - zanim zaczniesz cokolwiek z wahadłem albo sieciami, ten podstawowy zestaw który omawiałyśmy wcześniej, szałwia, sól w rogach, kierunek łóżka - zrobiłaś już cokolwiek z tego, czy jesteś nadal na etapie planowania?
Nadal planuję, bo chciałam mieć wszystko poukładane zanim zacznę. Ale po tej rozmowie o węzłach zaczynam myśleć że może jednak najpierw powinnam spróbować przesunąć łóżko, jeszcze przed okadzaniem. Ma to sens czy lepiej iść po kolei?
Ja bym zaczęła od łóżka - okadzanie i tak trzeba będzie powtarzać, a jeśli problem leży w miejscu snu to sama szałwia tego nie zneutralizuje. Przesuń łóżko przynajmniej o metr od obecnej pozycji, najlepiej od ściany z oknem, i śpij tak kilka nocy. Dopiero potem oceniaj czy trzeba iść dalej.
Mam pytanie do całej dyskusji właściwie - skoro wiemy że intensywność jest nocna i że rozstanie mogło zostawić ślad energetyczny, to czy w ogóle ma sens robić oczyszczenie częściowe? Czyli czy jeśli Glicynia oczyści pokój ale nie oczyści na przykład przedpokoju albo kuchni, to ta energia z reszty mieszkania nie wróci do sypialni?
rozumiem że całe mieszkanie brzmi przytłaczająco, ale może nie rób tego od razu jednego dnia? Zacznij od sypialni, daj sobie kilka nocy, a potem przejdź do reszty. Nie musisz tego robić w jednej sesji. Pytanie mam do ciebie konkretne - te miejsca gdzie razem spędzałyście najwięcej czasu, kuchnia, salon, to też masz wrażenie ciężkiej atmosfery czy jednak skupia się to w sypialni?
W sumie... w salonie jest inaczej. Nie powiem że lekko, ale nie tak jak w pokoju. Może dlatego że tam spędzałam więcej czasu sama już po rozstaniu, nie wiem. Chyba rzeczywiście sypialnia jest centrum tego wszystkiego. Dobra, chyba zacznę od niej - łóżko przestawię i zrobię okadzanie, i zobaczę co poczuję po kilku nocach.
