Forum

Asystent AI
Świadki zaklęć - cz...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Świadki zaklęć - czy przedmioty obecne podczas czaru przejmują jego moc?

Strona 1 / 2

Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Ostatnio wróciłam do tematu, który kiedyś odkładałam na bok, a mianowicie: co właściwie dzieje się z przedmiotami, które są obecne podczas wykonywania zaklęcia? Nie chodzi mi o przedmioty celowo wprowadzone do rytuału, ale o te przypadkowe - kubek stojący na stole, kamień leżący obok, kawałek gliny, który akurat czekał na uformowanie. Czy takie "świadki" przejmują coś z intencji, którą kierujemy? Sama mam co do tego mieszane odczucia, bo z jednej strony pracuję z intencją bardzo świadomie i trudno mi uwierzyć, że ona się "rozlewa" na wszystko dookoła. Z drugiej strony kilka razy zauważyłam, że przedmioty z okolic mojego ołtarza zachowują się inaczej niż te z reszty domu. Zastanawia mnie też kwestia gliny - czy własnoręcznie uformowany przedmiot z gliny ma silniejsze połączenie z intencją niż gotowy talizman kupiony w sklepie? I jakie gatunki gliny w ogóle wchodzą w grę przy pracy magicznej? Rzucam temat, bo chętnie posłucham, czy ktoś to obserwował u siebie.


Odpowiedz
145 odpowiedzi
Wpisy: 519
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

To pytanie, które wraca w wielu tradycjach, i nie ma na nie jednej odpowiedzi. Sama pracuję z gliną od kilku lat i powiem, że różnica między własnoręcznie uformowanym przedmiotem a gotowym talalizmanem jest dla mnie bardzo wyraźna - ale nie jestem pewna, czy to kwestia samego materiału, czy tego, ile czasu i uwagi wkładamy w proces tworzenia. Ręce są długim przedłużeniem intencji. Kiedy formujesz, ugniatasz, kształtujesz - robisz to myśląc o celu. Gotowy talizman tego nie ma, chyba że ktoś go konsekrował zanim trafił do Ciebie. Co do "świadków" - to ciekawe określenie. Myślę, że przedmioty nie przejmują mocy samoczynnie, ale stają się jakby nasycone atmosferą miejsca, jeśli są w nim regularnie. Jeden rytuał raczej nie wystarczy. Ale co ty rozumiesz przez to "inne zachowanie" tych przedmiotów z okolic ołtarza? Bo to mnie ciekawi bardziej niż sama teoria.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Anetta.1 to "inne zachowanie" - trudno to opisać precyzyjnie, ale powiem na przykładzie. Mam na ołtarzu kilka kamieni, które tam leżą od lat. Niedawno wzięłam jeden z nich do ręki przy okazji sprzątania i było w tym wyraźne uczucie ciężkości, nie fizycznej, ale jakby skupionej energii. Wróciłam do pokoju i wzięłam identyczny kamień tego samego rodzaju, kupiony w tym samym miejscu, który leżał w szufladzie - i był "pusty". Obydwa to agaty. Nie wiem, jak inaczej to wytłumaczyć. Ale to raczej efekt wieloletniego przebywania przy rytuałach, a nie jednego zaklęcia. Dlatego zastanawia mnie, czy przypadkowy świadek jednego rytuału w ogóle zdąży cokolwiek "wchłonąć".


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Kwestia świadków w rytuale to coś, o czym faktycznie rzadko się mówi wprost. Większość materiałów skupia się na przedmiotach intencjonalnych, a pomija to, co stoi obok. Z mojej praktyki wynika, że materia ma znaczenie - glina jest wyjątkowo dobra, bo jest chłonna, dosłownie i w przenośni. Ziemia jako żywioł przyjmuje i zatrzymuje. Nie każdy gatunek gliny jednak działa tak samo. Glina ceramiczna neutralna jest dobra do celów ogólnych, ale jeśli ktoś pracuje nad konkretnym zamierzeniem - polecam glinę szamotową albo naturalną wydobytą z ziemi. Glina z rzeki ma swój własny charakter, często bardzo silny. Ale wróćmy do pytania o świadków - czy ktoś miał sytuację, w której przedmiot nieintencjonalnie obecny przy rytuale zaczął wyraźnie działać inaczej niż wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Tadek97 właśnie o to chciałam zapytać, bo miałam dokładnie taką sytuację. Podczas jednego z rytuałów miałam na stole mały szklany słoiczek, który tam stał zupełnie przypadkowo - zostałam z herbatą. Kilka tygodni później zauważyłam, że ten słoiczek jakoś... przyciąga mój wzrok. Zaczęłam go intuicyjnie stawiać przy ołtarzu, jakby sam prosił o miejsce. Głupstwo, powiedziałabym wcześniej, ale teraz już nie jestem taka pewna. Przy glinie natomiast mam inne pytanie - czy znaczenie ma to, czy formujemy na sucho czy na mokro? Bo słyszałam, że mokra glina jest bardziej "otwarta", ale nie wiem, czy to kwestia żywiołu wody, który wtedy dochodzi.


Odpowiedz
Wpisy: 298
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy z dużym zainteresowaniem, bo sam mam tarot i zastanawiam się, czy karty leżące obok podczas rytuału, który nie był do nich skierowany, mogą się w jakiś sposób nasycić. Raz miałem sesję, w której kładłem karty na stole, a obok leżał talizman przygotowywany dla kogoś innego. Potem ta osoba mówiła, że talizman "przynosi jej obrazy". Przypadek? Może. Ale wasza rozmowa o świadkach to jakoś porządkuje. Mam pytanie do Wierzbiny - czy te kamienie z ołtarza kiedykolwiek wyczyściłaś i sprawdziłaś, czy uczucie zniknęło, czy zostało?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@RycerzMieczy tak, czyściłam - i uczucie znacznie się zmniejszyło, ale nie zniknęło całkowicie. Po ponownym poświęceniu wróciło mocniej. To mnie utwierdza w przekonaniu, że kamień "zapamiętuje" jakiś wzorzec, ale regularne rytuały w pobliżu go wzmacniają. A twój przykład z kartami to świetne uzupełnienie, bo tarot jako papier jest zupełnie innym materiałem niż glina czy kamień - i mimo to reaguje. To mnie prowadzi do myśli, że może nie chodzi tylko o materiał.


Odpowiedz
Wpisy: 1127
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Z tym czyszczeniem i "zapamiętywaniem" jest pewien problem - nigdy nie wiadomo, czy przedmiot faktycznie coś zatrzymał, czy to nasze oczekiwania sprawiają, że tak odbieramy. Nie mówię, że tak jest w waszych przypadkach, ale to uczciwe pytanie, które trzeba sobie stawiać. Co do gliny - ręczne formowanie ma sens nie dlatego, że glina "czuje" nasze ręce, ale dlatego, że my sami podczas formowania wchodzimy w stan skupienia bliski medytacyjnemu. Intencja jest wtedy silna, bo umysł jest zajęty jednym zadaniem. To nie jest magia gliny - to magia skupienia. Czy ktoś ma inne wyjaśnienie, dlaczego własnoręczne miałoby działać lepiej niż gotowe?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Froen a właśnie, to co mówisz ma dla mnie sens - jakby efekt medytacji przy pracy ręcznej. Ale to by oznaczało, że każda ręczna praca z podobnym skupieniem zadziałałaby tak samo, nie? Czyli teoretycznie mogę formować chleb z taką samą intencją i efekt będzie zbliżony do gliny? Pytam serio, bo nie kpię - po prostu staram się zrozumieć, czy materiał w ogóle ma znaczenie, czy tylko stan umysłu wykonującego.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Leopold78 to nie jest głupie pytanie i odpowiem wprost: tak, stan umysłu jest kluczowy, ale materiał też ma znaczenie - i to nie dlatego, że "glina jest magiczna sama z siebie". Różne materiały mają różne właściwości fizyczne, które przekładają się na trwałość intencji. Chleb się rozłoży, glina - jeśli wypalisz - przetrwa setki lat. Trwałość nośnika ma znaczenie dla trwałości zaklęcia. Poza tym glina jako ziemia ma symboliczne zakorzenienie w tradycjach, w których ziemia = manifest, forma, trwałość. Mózg pracujący z symboliką wzmacnia intencję przez skojarzenia. To nie jest mistyka dla mistyków - to psychologia rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czy to znaczy, że jak ktoś przy mnie robił rytuał i miałam przy sobie biżuterię, to ta biżuteria mogła przejąć coś z tego rytuału? Bo ostatnio byłam przy kimś, kto robił coś bez mojej zgody i teraz zastanawiam się, czy moje przedmioty mogły być wciągnięte w to jako świadkowie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Sennica to ważne pytanie, ale chcę dobrze zrozumieć sytuację. Czy ta osoba robiła rytuał w twojej obecności fizycznej, czy rozumiesz to inaczej? Bo od tego zależy odpowiedź. Jeśli byłaś obecna i miałaś przy sobie przedmioty - wtedy faktycznie warto je wyczyścić, szczególnie jeśli czujesz jakiś niepokój. Ale sama obecność przy rytuale nie sprawia automatycznie, że biżuteria staje się nośnikiem intencji tej drugiej osoby. To wymaga czegoś więcej - przynajmniej ukierunkowania uwagi na te przedmioty.


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, które mnie nurtuje - czy te "świadki" mogą przejąć coś złego, jeśli rytuał był negatywny? Bo tutaj mówicie głównie o dobrych intencjach, ale co jak ktoś robił zaklęcie z gniewu albo zazdrości, a obok leżał czyjś przedmiot?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Onufry56 to jest właśnie serce tego tematu, bo większość rozmów o przedmiotach skupia się na "ładowaniu pozytywnym", a ten aspekt jest pomijany. Z tego, co sama rozumiem i obserwuję - tak, przedmiot może nasycić się negatywną energią rytuału, jeśli był blisko i jeśli intencja była silna. Dlatego oczyszczanie przedmiotów przejętych od innych albo kupionych z drugiej ręki jest takie ważne. Ale znowu wraca pytanie Froena - czy to obiektywna właściwość materii, czy efekt sugestii? Mnie osobiście ta dyskusja nie rozwiąże, bo po prostu czyszczę i tyle.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Nigdy wcześniej nie myślałam o tym w ten sposób. Mam w domu kilka kamieni i glinianą figurkę, którą dostałam od kogoś bliskiego. Ta figurka zawsze budziła we mnie jakiś dziwny niepokój, ale myślałam, że to dlatego, że ta osoba odeszła. Teraz czytam ten wątek i zastanawiam się, czy może ta figurka zatrzymała jakieś emocje tego człowieka, który ją tworzył. Czy to w ogóle możliwe?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Rozalinka63 tak, to jest jak najbardziej możliwe i jest na to dużo opisów w różnych tradycjach. Przedmioty ręcznie tworzone - a glina szczególnie - mają długi kontakt z dłońmi twórcy. Emocje podczas tworzenia, stan ducha, intencja - to wszystko może zostać "wciśnięte" w materiał. To nie jest zaklęcie świadome, ale rodzaj emocjonalnego odcisku. Jeśli ten niepokój Ci doskwiera, możesz figurkę oczyścić - sól, dym, woda źródlana - i sprawdzić, czy uczucie się zmienia. Pamiętaj jednak, że czasem niepokój przy pamiątce po kimś bliskim jest po prostu żalem, nie energią przedmiotu.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wchodzę do dyskusji ze sceptycznym pytaniem, bo nie mogę się powstrzymać. Skąd wiecie, że to przedmiot "zatrzymuje" energię, a nie po prostu wasze własne skojarzenia z nim? Rozalinka sama powiedziała, że ta osoba odeszła - czyli figurka może wywoływać niepokój czysto psychologicznie, bez żadnej magii. Nie mówię, że nie ma w tym niczego - po prostu chcę zrozumieć, jak odróżniacie prawdziwe działanie przedmiotu od własnej projekcji.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Obsydiana to uczciwe pytanie i szczerze mówiąc nie ma na nie prostej odpowiedzi metodologicznej. W praktyce magicznej rzadko mamy możliwość oddzielenia efektu od sugestii. Ale dla mnie ważniejsze jest inne pytanie: czy to rozróżnienie ma znaczenie dla praktyki? Jeśli czyszczenie figurki zmienia uczucie Rozalinki wobec niej - to działa, niezależnie od mechanizmu. Magia i psychologia nie wykluczają się nawzajem, często opisują to samo innym językiem.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

A wracając do gliny konkretnie - bo to mnie interesuje bardziej niż teoria - jakie zaklęcia najlepiej działają z glinianymi przedmiotami? Słyszałem, że do zaklęć wiązania albo uziemienia glina jest wyjątkowa. Czy ktoś to praktykował i może powiedzieć, jaką glinę wziął i co konkretnie zrobił? Bez ogólników, bo tych mam dość.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Bronek01 rozumiem niecierpliwość, ale żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by wiedzieć, do czego konkretnie zmierzasz. Uziemienie to jedno, wiązanie to zupełnie inna praca i różne tradycje podchodzą do gliny bardzo różnie. Możesz powiedzieć, co próbujesz osiągnąć? Bo dobór materiału to jedno, ale technika i intencja to drugie, i jedno bez drugiego niewiele da.


Odpowiedz
Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do głównego pytania, bo trochę odpłynęliśmy - mnie najbardziej intryguje ten aspekt przypadkowości. Świadek nieświadomy, czyli przedmiot, który był po prostu obok, bez żadnego wprowadzenia do rytuału. Tadek pisał o glinie szamotowej i naturalnej z rzeki - ale czy ktoś próbował świadomie użyć przedmiotu, który wcześniej był nieświadomym świadkiem innego rytuału? Czyli czy można powtórnie "aktywować" to, co zostało nasączone przypadkowo?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Wierzbina to pytanie o przypadkowego świadka mnie zatrzymuje. Bo jest w tym coś ważnego - jeśli przyjmiemy, że intencja jest kluczowa, to przedmiot bez wprowadzenia nie powinien nic przejąć. A jednak coś się dzieje. Mam własny przykład: kawałek surowej gliny leżał na stole podczas dość intensywnej pracy i po tygodniu nie mogłem go znaleźć sensownego zastosowania - jakby już był zajęty. Nigdy celowo go nie ładowałem.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Tadek97 "jakby był zajęty" - to bardzo dobre określenie. Miałam podobne z kamieniem, który leżał obok podczas rytuału i potem przy próbie użycia go do czegoś zupełnie innego było wyraźne tarcie, jakby opór. Czy twoja glina była surowa, niewypalona? Bo zastanawiam się, czy materiał porowaty zachowuje się inaczej niż np. kamień.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Kinia05 tak, surowa, niewypalona. I myślę, że to ma znaczenie - porowatość gliny sprawia, że fizycznie wchłania wilgoć, zapachy, cząsteczki ze środowiska. To nie metafora. Wypalona glina jest szczelna, inaczej wchodzi w relację z przestrzenią. Glina surowa jest jak gąbka.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Tadek97 Wracam do gliny, bo to mnie ciągnie. Tadek mówił o szamotowej wcześniej i o naturalnej rzecznej - ale czy ktoś pracował z gliną samodzielnie formowaną pod kątem właśnie świadka rytuału, czyli celowo kładł glinę przy pracy, żeby ją nasycić, a nie jako gotowy przedmiot? Czy to w ogóle ma sens jako metoda?


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 485

@RycerzMieczy to interesująca odwrotność - zamiast pytać, czy przedmiot przejął przypadkowo, pytasz, czy można to zrobić celowo. Słyszałam o takiej praktyce, ale jako coś pośredniego: surowa glina obecna przy rytuale, a potem formowana z tej samej bryły. Jak gdyby nasycenie gliny było pierwszym krokiem, a formowanie - drugim. Ale nie wiem, czy ktoś to tutaj praktykuje.


Odpowiedz
Wpisy: 1127
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówi Tadek jest ciekawe, ale znów jesteśmy przy problemie interpretacji. Glina wchłania wilgoć - fakt. Że to przekłada się na przejęcie energii rytualnej - to już interpretacja, nie obserwacja. Nie podważam doświadczeń, ale czy ktoś kiedyś próbował sprawdzić ten "opór" w warunkach, gdzie nie wiedział, czy przedmiot był świadkiem rytuału czy nie? Ślepa próba, tak to nazwijmy.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Froen właśnie o to chciałam zapytać, tylko inaczej - czy ktokolwiek tutaj miał sytuację, gdzie ktoś drugi powiedział mu, że dany przedmiot był przy rytuale, a osoba nie czuła nic szczególnego? Albo odwrotnie - czuła coś, a przedmiot nie był przy żadnym rytuale? Bo bez takich przypadków trudno powiedzieć coś więcej niż to, że nasze oczekiwania grają pierwsze skrzypce.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Obsydiana to uczciwe podejście, ale mam wrażenie, że szukasz tu eksperymentu laboratoryjnego w czymś, co nie jest laboratoryjne z natury. Mnie bardziej interesuje pytanie praktyczne - co robić, kiedy masz przedmiot i czujesz, że coś jest nie tak, niezależnie od przyczyny. Czy to ważne, czy to "prawdziwa" energia, czy twoja projekcja, jeśli efekt jest ten sam?


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Anetta.1 no dobra, to rozumiem, ale to trochę omija pytanie. Jeśli efekt jest ten sam niezależnie od przyczyny, to znaczy, że możemy wywołać ten efekt samą sugestią - bez żadnego rytuału, bez żadnej energii. Co to mówi o całej koncepcji "świadka"?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Obsydiana podnosi ważny punkt i nie chcę go zbywać. Ale moje pytanie w tym temacie nie było "czy to działa naukowo", tylko "czy to działa i jak z tym pracować". Jeśli sugestia wystarcza, żeby przedmiot zmienił swoje działanie dla praktykującego - to w ramach praktyki magicznej jest to mechanizm wart uwagi, nie słabość teorii.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słuchajcie, to co mówi Tajemniczka brzmi dla mnie logicznie - nasycenie przed formowaniem. Ale mam pytanie do tych, którzy formują glinę ręcznie: czy czujecie jakąś różnicę między gliną kupioną w sklepie plastycznym a gliną wziętą z miejsca, które ma dla was znaczenie? Bo intuicyjnie czuję, że to musi mieć znaczenie, ale nie mam doświadczenia z tym.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kinia05 mogę tu coś powiedzieć z własnej pracy. Używałam obu i różnica jest odczuwalna, ale nie wiem, ile z tego jest historią miejsca, ile czystością materiału, a ile moim nastawieniem. Glina ze sklepu jest przetworzona, zneutralizowana technicznie. Glina z miejsca znaczącego niesie kontekst - nie tylko "energetyczny", ale też twój własny stosunek do tego miejsca.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Anetta.1 przepraszam, że wchodzę z boku, ale to mnie zastanawia - mówisz, że glina ze sklepu jest "zneutralizowana technicznie". Czy to znaczy, że przetworzenie fizyczne wpływa na jej właściwości magiczne? Bo to brzmi trochę jak argument, że fabryka może "wyczyścić" energię. To by oznaczało, że energia reaguje na procesy przemysłowe, co jest dosyć konkretnym twierdzeniem.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Leopold78 to nie jest taka absurdalna obserwacja. W magii ziemnej i herbaliźmie jest mocno zakorzenione przekonanie, że sposób pozyskania i przetworzenia materiału zmienia jego właściwości - nie tylko fizyczne. Nie mówię, że to udowodnione empirycznie, ale ta logika jest spójna wewnętrznie. Glina kopana przez jedną osobę w konkretnym miejscu a glina z taśmy przemysłowej to inne obiekty w sensie kontekstu i historii.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Anetta.1 Przepraszam, że wracam do swojego wcześniejszego pytania, ale nikt nie odpowiedział wprost - Anetta mówiła, że warto wyczyścić biżuterię, jeśli byłam przy rytuale bez mojej zgody. Ale jak mam wiedzieć, czy to wystarczy? Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, czy przedmiot dalej trzyma coś po czyszczeniu?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Sennica to trudne pytanie, bo odpowiedź zależy bardzo od tego, jak ufasz własnej percepcji. Jedną z metod jest wahadełko - pytanie po czyszczeniu, czy przedmiot jest wolny. Ale szczerze mówiąc, żadna metoda nie da ci absolutnej pewności. Mogę zapytać: jak długo nosiłaś tę biżuterię i jak się z nią czujesz teraz, po tym co opisałaś?


Odpowiedz
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 216

@Anetta.1 Słuchajcie, wróćcie na chwilę do pytania Wierzbiny o przypadkowych świadków i negatywne rytuały. Czy jeśli przedmiot był świadkiem czegoś złego, to po oczyszczeniu może jeszcze służyć jako sposób ochrony? Czy jest jakaś tradycja, która mówi, że taki przedmiot trzeba zniszczyć albo zakopać, a nie tylko czyścić?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Onufry56 to jest pytanie, przy którym nie ma jednej odpowiedzi i myślę, że to dobrze, bo zmusza do myślenia. W tradycjach słowiańskich przedmioty skażone często się zakopywało albo puszczało z wodą - nie dlatego, że były nieodwracalnie zniszczone, ale żeby oddać je ziemi do przetworzenia. Czy to samo można osiągnąć przez rytualną pracę z czyszczeniem - to zależy od tego, jak głęboko coś weszło. Mam wrażenie, że intensywność i długość kontaktu mają znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 399
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, ale to wszystko jest trochę w kółko. Powiedzcie mi konkretnie - jeśli chcę użyć gliny do zaklęcia wiązania i chcę ją najpierw nasycić jako świadka, to jak długo musi leżeć przy rytuale i co dokładnie powinna wchłonąć? Czy to musi być rytuał tego samego typu co późniejsze zaklęcie?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Bronek01 nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie, bo różne tradycje podchodzą do tego inaczej. Ale żeby powiedzieć cokolwiek sensownego - czy mówisz o wiązaniu energetycznym, czy o czymś skierowanym do konkretnej osoby? Bo to dwie różne prace i materiał reaguje na intencję, nie na gatunek zaklęcia jako abstrakcję.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Tajemniczka dobra, to powiem konkretniej - chodzi mi o wiązanie energetyczne, nie o osobę. Chcę związać energię miejsca. Więc jak długo ta glina powinna leżeć przy rytuale, żeby w ogóle miało sens mówienie, że coś przejęła?


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 nie ma odpowiedzi w minutach, przepraszam. To zależy od intensywności pracy, którą przy niej robisz. Jeden mocny rytuał z pełnym skupieniem może zrobić więcej niż tygodniowe leżakowanie obok zapomnianej świecy. Pytanie powinno brzmieć inaczej - ile ty dajesz z siebie przy tej glinie, nie ile glina leży.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Tadek97 no to jak mam to zmierzyć, to co daję? Mam wrażenie, że każdy tu mówi "zależy od ciebie", "zależy od intencji", ale nikt nie mówi, jak to właściwie wygląda w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

To nie jest wymijanie, Bronek. Naprawdę nie ma inaczej. Ale jeśli chcesz czegoś bardziej konkretnego - kiedy pracowałam z gliną przy rytuale miejsca, trzymałam ją w dłoniach podczas całej pracy, nie leżała obok. Kontakt fizyczny przez cały czas trwania. To było moje rozwiązanie.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Kinia05 to ciekawe rozróżnienie - glina trzymana w dłoni kontra leżąca obok. Myślisz, że ciepło ciała coś tu robi? Czy to bardziej kwestia intencjonalnego kontaktu, nie fizycznego ciepła jako takiego?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@RycerzMieczy nie wiem, czy da się to rozdzielić. Ciepło dłoni na surowej glinie zmienia ją fizycznie - mięknie, wchłania wilgoć. A ja jednocześnie skupiam się na intencji. Czy jedno bez drugiego działałoby tak samo? Nigdy nie sprawdzałam osobno.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Kinia05 i tu właśnie jest sedno tego, o czym mówiłem wcześniej w tym wątku. Nie kwestionuję twojego doświadczenia, ale co z gliną, którą ktoś trzymał bez żadnej intencji, tylko żeby mieć coś w dłoni podczas pracy - czy ona też "przejmuje"? Czy intencja jest warunkiem koniecznym?


Odpowiedz
(@tajemniczka)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 485

@Froen a może to jest właśnie odpowiedź na pytanie Wierzbiny o przypadkowych świadków? Jeśli intencja jest konieczna, to przypadkowe przedmioty nic nie przejmują. Jeśli nie jest - to każdy przedmiot w zasięgu rytuału jest potencjalnie naładowany. Te dwie opcje dają zupełnie różne praktyki.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Tajemniczka trafia w sedno tego, od czego zaczęłam ten temat. Jeśli przejęcie energii wymaga intencji, to mamy dużo spokojniejszy obraz - tylko to, co celowo ładujemy, niesie ładunek. Ale moje doświadczenie mówi mi, że to nie jest takie proste. Miałam przedmioty, które coś trzymały, a nigdy nie były świadomie ładowane.


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Wierzbina Ale Wierzbina, jak odróżniłaś, że coś trzymają, od tego, że po prostu tak to czułaś? Szczerze pytam, bez złośliwości. Czy ktoś inny to potwierdził, czy to było twoje własne odczucie?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Obsydiana jedno i drugie. Raz potwierdziła mi to osoba, która nic nie wiedziała o historii przedmiotu. Ale rozumiem, że to nadal można interpretować różnie. Nie mówię, że to dowód. Mówię, że moje doświadczenie nie pasuje do modelu "tylko intencja ładuje".


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Wierzbina Wracając do tego, co Wierzbina opisuje - w pracy z przedmiotami spotykam się z tym często. Klienci przynoszą rzeczy, które "coś mają", a nikt ich nie ładował. Moje wyjaśnienie jest takie: emocje silne przy przedmiocie mogą działać jak intencja, nawet jeśli osoba nie miała żadnej myśli magicznej. Strach, miłość, obsesja - to są bardzo gęste stany.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Anetta.1 a co z biżuterią, o którą pytałam wcześniej? Jeśli emocje działają jak intencja, to znaczy, że moja bransoletka mogła "złapać" coś z rytuału, przy którym byłam, nawet jeśli ja sama nic nie czułam w tamtym momencie?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Sennica tak, właśnie o to mi chodziło. Nie musisz nic czuć. Wystarczy, że byłaś przy silnym ładunku i miałaś przy sobie coś, co wchłania. Dlatego mówiłam o czyszczeniu. Czy zrobiłaś już coś z tą bransoletką?


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Anetta.1 nie jeszcze, bo nadal nie wiem, jak sprawdzić, czy czyszczenie zadziałało. Mówiłaś o wahadełku, ale ja nie mam z nim doświadczenia. Czy jest coś prostszego, coś bez narzędzia?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Sennica Przepraszam, że się wtrącam, ale właśnie o to samo chciałam zapytać od dłuższego czasu. Mam kilka przedmiotów z domu rodzinnego i nie wiem, co w nich siedzi. Jak w ogóle zacząć to badać, jeśli nie masz narzędzi?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Rozalinka63 to uczciwe pytanie. Najprostszy sposób bez narzędzi to spokojne trzymanie przedmiotu w dłoniach przy zamkniętych oczach i uważne obserwowanie pierwszych obrazów, emocji, fizycznych odczuć. Nie ma tu jednej techniki - chodzi o to, żeby nie wnosić z góry oczekiwań. Co czujesz, zanim zaczniesz analizować?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

A czy ktoś brał pod uwagę, że przedmioty z domu rodzinnego to osobna kategoria? One nie były przy jednym rytuale - były przy całym życiu, przy wielu ludziach, wielu emocjach. Czy to nie czyni ich trudniejszymi do "odczytania" niż przedmiot z konkretnego zaklęcia?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Onufry56 właśnie. To jest problem nakładania się warstw. Wyobraź sobie glinę, która leżała przy dziesiątkach rytuałów różnych energii - jak to oddzielić? Myślę, że nie da się tego odczytać precyzyjnie, można co najwyżej poczuć dominantę. I to samo z przedmiotami z domu rodzinnego.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Tadek97 ale jeśli nie można tego oddzielić, to jak w ogóle ufać własnym odczuciom przy takim przedmiocie? Może to, co czujesz, to po prostu twoje wspomnienia z nim związane, a nie żadna energia. Jak to rozróżnić?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Leopold78 zadał dokładnie to pytanie, z którym zmagam się od lat. Jak odróżnić "to są moje wspomnienia" od "to jest energia przedmiotu"? Mój sposób - i nie twierdzę, że jedyny słuszny - to obserwowanie odczuć, których się nie spodziewam. Jeśli przy przedmiocie babci czuję lęk, a moje wspomnienia z nią są ciepłe, to coś nie gra. I wtedy bardziej ufam odczuciu niż pamięci.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Leopold78 to jest naprawdę trudne do rozdzielenia i mało kto ci powie wprost, że to umie. Ale jest jedna rzecz, którą sprawdzam - czy odczucie jest konsekwentne u różnych osób. Jeśli tylko ty czujesz lęk przy danym przedmiocie, to może być twoja historia. Jeśli kilka niezależnych osób czuje to samo, coś tam jest. Ale nawet to nie jest dowód.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Tadek97 dobrze, rozumiem tę logikę z wieloma osobami. Ale skąd wziąć te "niezależne osoby"? Nie każdy chodzi z przedmiotami po znajomych i prosi, żeby poczuli. A jeśli powiesz im, że "to po babci", to już nie są niezależni, bo mają kontekst.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Leopold78 Dokładnie ten problem pojawia się w praktyce. Dlatego jak proszę kogoś o odczytanie przedmiotu, nigdy nie mówię, skąd pochodzi ani z czym go kojarzę. Daję i milczę. Efekt bywa zaskakujący - i właśnie te zaskoczenia, których nie mogłam przewidzieć, dają mi więcej pewności niż jakiekolwiek teorie.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Kinia05 a zdarzało ci się, że ktoś czuł przy przedmiocie coś kompletnie sprzecznego z tym, czego się spodziewałaś? I co wtedy? Bo ja miałam taką sytuację kilka razy i za każdym razem zostawiałam to bez oceny, bo nie wiem, która z nas miała "rację".


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Anetta.1 tak, zdarzało się. I właśnie wtedy zastanawiam się, czy przedmiot ma warstwy - jedna osoba trafia w jedną, inna w inną. Wracając do tematu Wierzbiny i tych przypadkowych świadków - może dlatego tak trudno stwierdzić, co "przejął" świadek. Bo może przejął tylko część tego, co było w powietrzu podczas rytuału.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Kinia05 i to mnie właśnie zastanawia w kontekście mojej bransoletki. Jeśli przedmiot może przejąć tylko fragment, to może przejęła coś na tyle słabego, że nie ma sensu się tym przejmować? Jak ocenić, czy w ogóle warto to czyścić?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Sennica dla mnie zasada jest prosta - jeśli pytasz, czy czyścić, to czyść. Niepewność sama w sobie wystarczy. Nie chodzi o to, ile jest w środku, tylko o to, że ty będziesz nosić ten przedmiot z pytaniem z tyłu głowy. A to już jest wystarczający powód.


Odpowiedz
Wpisy: 287
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co mówi Anetta trochę mnie niepokoi. Czy nie prowadzi to do sytuacji, gdzie czyścimy wszystko ze strachu, a nie dlatego, że cokolwiek tam jest? Bo jeśli każda wątpliwość jest powodem do czyszczenia, to chyba każdy przedmiot wymagałby ciągłej uwagi.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Obsydiana i tu dochodzimy do czegoś, o czym mało kto mówi wprost. Jeśli przedmioty tak łatwo wchłaniają i tak trudno to zweryfikować, to właściwie nie mamy systemu - mamy praktykę opartą na własnym poczuciu bezpieczeństwa. Co nie jest złe, ale warto to nazywać po imieniu.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Froen zgadzam się, że tak to często działa w praktyce. Ale wróćmy chwilę do samego pytania o glinę, bo ono tkwi w tym wątku od początku. Jeśli glina formowana własnoręcznie ma silniejsze połączenie z intencją - a wiele osób tu to sugerowało - to czy to samo dotyczy gliny, która była "świadkiem" rytuału, ale jej nie dotykano? Czy samo bycie w przestrzeni wystarczy?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Wierzbina To jest dobre pytanie i nie jestem pewien, czy ktokolwiek tu na nie odpowiedział bezpośrednio. Moja intuicja mówi, że glina nie dotknięta podczas rytuału jest jak ktoś, kto stał za szybą - widział, ale nie był w środku. Ale to tylko obraz, nie teza.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@RycerzMieczy dobry obraz, tylko mam z nim problem. Bo szklana szyba nie wchłania, a glina, jak mówiliśmy, fizycznie wchłania wilgoć, temperaturę powietrza. Czy ta fizyczna reaktywność gliny może sprawić, że "za szybą" to dla niej za małe odcięcie?


Odpowiedz
Wpisy: 216
(@onufry56)
Połączone: 2 miesiące temu

A co z gliną wypalana? Bo surowa glina wchłania, ale wypalona już nie. Czy wypalenie zamyka ją jako świadka - zatrzymuje to, co przejęła, i już nic nowego nie dodaje? Czy raczej zamknięcie jej w ogniu oczyszcza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Onufry56 właśnie o to chciałam zapytać, bo zrobiłam raz mały przedmiot z gliny przy rytuale i dopiero po kilku tygodniach go wypaliłam. Zastanawiałam się, czy to, co wchłonął wcześniej, zostało w nim, czy ogień to zmienił. Nikt mi na to nie odpowiedział wprost.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Rozalinka63 ogień w wielu tradycjach jest uwalniający, ale niekoniecznie kasujący. To znaczy - to, co było w glinie, mogło zostać "zatrzymane" przez wypalenie, nie wyczyszczone. Jak zapieczętowanie. Czy to dobrze, czy źle, zależy od tego, co tam siedziało. Co czujesz przy tym przedmiocie teraz?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Anetta.1 czuję go jako spokojny. Ale nie wiem, czy to dlatego, że wszystko jest w porządku, czy dlatego, że po prostu nic tam nie ma. Właśnie o to mi chodziło - nie umiem odróżnić "pustego" od "spokojnego".


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja w ogóle nie wiedziałam, że glina może być do rytuałów. Myślałam, że to raczej kamienie i tarot. Czy ktoś mógłby powiedzieć, od czego w ogóle zaczyna się praca z gliną jako przedmiotem magicznym? Bo czytam ten wątek od początku i nadal nie wiem, czy to coś dla osoby, która zaczyna.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Danusia01 glina jest dosłownie jednym z najstarszych materiałów używanych w rytuale. Zaczyna się od tego, że formuje się ją ręcznie - to jest klucz. Nie kupujesz gotowego przedmiotu, tylko tworzysz go od zera ze swoją intencją. Dla kogoś, kto zaczyna, może to być nawet łatwiejsze niż tarot, bo nie ma systemu symboli do nauki. Jest tylko kontakt z materiałem.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Kinia05 No to w końcu coś konkretnego. Ale dalej mam pytanie - jaką glinę kupić? Bo w sklepie plastycznym jest jej kilka rodzajów i nie mam pojęcia, czy to ma znaczenie. Czy naturalna różni się od tej syntetycznej do ceramiki w kontekście rytuału?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Bronek01 to akurat ważne pytanie i cieszę się, że je zadałeś, bo glina glinie nierówna. W kontekście rytuałów chodzi o glinę naturalną - taką, która pochodzi bezpośrednio z ziemi, nieprzetwarzaną chemicznie. W sklepach plastycznych znajdziesz zazwyczaj glinę szamotową, czerwoną i szarą. Każda z nich ma trochę inny skład mineralny. Ta syntetyczna masa ceramiczna, często w jasnym kolorze i bardzo gładka, ma spoiwa i plastyfikatory. Dla mnie to dyskwalifikuje ją w rytuałach - nie chodzi o estetykę, tylko o to, co do niej dodano.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Anetta.1 okej, ale skąd mam zdobyć tę "naturalną"? Kopać w ogrodzie? Serio pytam, bo nie wiem, czy to co jest w ogrodzie w doniczce to w ogóle jest glina.


Odpowiedz
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Bronek01 glina z ogrodu to opcja, ale wymaga sprawdzenia. Bierzesz grudkę, moczysz, próbujesz uformować - jeśli się klei i trzyma kształt bez pękania, masz glinę nadającą się do użycia. Gleba ogrodowa z doniczki raczej nie. Ale poza tym są sklepy garnczerskie, nie plastyczne - i tam znajdziesz surowiec bez dodatków.


Odpowiedz
Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy chwilę do pytania, które zostawiłam wcześniej, bo Bronek i Tadek rozwinęli wątek gliny w kierunku, który mnie interesuje podwójnie. Jeśli glina z ogrodu niesie ze sobą historię miejsca - energię ziemi, z której pochodzi - to czy taka glina wchodzi w rytuał już z własną "pamięcią"? I czy to wzmacnia połączenie z intencją, czy może komplikuje?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Wierzbina Właśnie o to chodzi, że to wcale nie jest oczywiste. Glina z miejsca, które znam i z którym mam relację, może działać inaczej niż anonimowy surowiec ze sklepu. Ale "inaczej" nie znaczy "lepiej". Zależy, co to miejsce niesie. Raz robiłam przedmiot z gliny wziętej z ogrodu po babci i do dziś nie wiem, czy to, co w nim czuję, pochodzi z mojej intencji podczas formowania, czy z samej ziemi.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Kinia05 a to jest właściwie rdzeń pytania Wierzbiny z tytułu wątku, tylko przeniesiony o krok wcześniej. Nie "co przejął świadek", tylko "co już wnosił materiał, zanim cokolwiek zaczęłaś". Glina jako świadek własnej historii miejsca, zanim jeszcze stała się przedmiotem rytuału.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Froen to trochę zmienia moje myślenie o całym temacie. Zakładałam, że glina jest neutralna i dopiero rytuał ją "ładuje". A jeśli przychodzi już z czymś - to jak w ogóle zarządzić tym, co z niej robisz?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Sennica Tu pojawia się coś, o czym warto powiedzieć wprost. Materiał nie jest tablicą. Każdy surowiec naturalny - glina, drewno, kamień - ma swój kontekst pochodzenia. Pracując z nim, wchodzisz w dialog, nie piszesz od zera. To nie problem, to właściwość. Ale wymaga świadomości.


Odpowiedz
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@RycerzMieczy "wchodzisz w dialog" - jak to rozumieć praktycznie? Bo brzmi jak coś, co można poczuć, ale co konkretnie robisz, żeby ten "dialog" był świadomy, a nie przypadkowy?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Obsydiana szczerze? Zaczynam od tego, że trzymam materiał w dłoniach przed rytuałem i nie robię nic - tylko siedzę z nim. Nie nakładam intencji, nie formułuję zamiaru. Czekam, żeby poczuć, co wnosi ten materiał sam z siebie. Dopiero potem decyduję, czy to, co niesie, jest zgodne z tym, co chcę zrobić.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@RycerzMieczy To jest dobre podejście, ale mam pytanie do Ryczerza - co robisz, jeśli czujesz, że materiał "wnosi" coś sprzecznego z intencją? Odkładasz go, czy próbujesz jakoś uzgodnić?


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Anetta.1 odkładam. Nie z lęku, ale dlatego, że użycie czegoś wbrew jego naturze wydaje mi się po prostu nieskuteczne. Trochę jak szycie igłą, która nie chce przejść przez materiał - możesz siłować, ale rezultat będzie słaby.


Odpowiedz
Wpisy: 204
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się przy tej rozmowie nad moim wypalonym przedmiotem, który opisywałam wcześniej. Jeśli glina "wnosiła coś" już przed rytuałem, a potem przejęła atmosferę rytuału jako świadek, a potem jeszcze ogień coś z tym zrobił - to mam trzy warstwy, których nie umiem rozdzielić. Czy w ogóle warto próbować?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Rozalinka63 a dlaczego chcesz je rozdzielać? Jeśli czujesz go jako spokojny, może warstwy po prostu ułożyły się w całość. Nie każdy przedmiot wymaga rozkładania na czynniki pierwsze.


Odpowiedz
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 122

@Tadek97 to brzmi rozsądnie, ale mam pytanie z zupełnie innej strony - czy jest jakaś tradycja lub szkoła, która faktycznie pracuje z gliną w rytuałach i opisuje to systemowo? Bo ta rozmowa jest super, ale wszystko, co tu pada, to indywidualne doświadczenia. Czy gdzieś jest coś bardziej... ugruntowanego?


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Danusia01 tradycji jest kilka. Słowiańska magia apotropaiczna używała glinianych figurek, figury wosku i gliny pojawiają się w ludowej magii środkowoeuropejskiej, a w tradycji goetycznej glina pojawia się jako materiał do tworzenia pojemników na energie lub pieczęci. Ale żadna z tych tradycji nie opisuje "świadków" wprost tak, jak ten wątek to ujmuje - to jest raczej nasze dzisiejsze przeformułowanie starszych praktyk.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Froen to ujął bardzo dobrze. I to prowadzi mnie z powrotem do samego tytułu wątku. Tradycje pracowały z gliną celowo - nie pytały, czy przedmiot "przypadkiem przejął coś jako świadek". Pytanie o świadków pojawia się wtedy, gdy przedmiot był przy rytuale, ale nie był jego głównym celem. Czy ktoś w tradycji w ogóle martwił się o przedmioty, które stały obok?


Odpowiedz
(@ulka_64)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 150

@Wierzbina Czytałam ten wątek od dłuższego czasu i teraz się odważę napisać. W domu mojej babci były gliniane garnki, które stały w kuchni przez całe jej życie. Babcia mówiła, że "w starych rzeczach siedzi dom". Nie robiła rytuałów świadomie, ale te garnki traktowała inaczej niż nowe. Czy to nie jest właśnie ta kwestia świadków - rzeczy, które były przy wszystkim, przejęły "dom"?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Ulka_64 to co piszesz jest dla mnie bardzo wymowne właśnie dlatego, że babcia nie robiła "rytuałów". A mimo to te garnki stały się czymś w rodzaju zbiorników pamięci miejsca. Może to jest właśnie naturalna ścieżka stawania się świadkiem - nie przez jeden rytuał, tylko przez długie, codzienne bycie obok czegoś ważnego.


Odpowiedz
(@antek_52)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 225

@Kinia05 Okej, ale ja mam bardzo konkretne pytanie i czuję, że ta rozmowa ciągle krąży wokół niego bez odpowiedzi - jeśli chcę teraz zrobić przedmiot z gliny do konkretnego rytuału, to co mam zrobić, żeby to miało sens? Jaką glinę kupić, jak ją przygotować, co z innymi przedmiotami, które przy tym stoją? Bo mam wrażenie, że wszyscy wiedzą dużo, ale nikt nie powie po prostu co robić.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Antek_52 okej, to odpowiem konkretnie, bo pytanie jest konkretne. Glina ceramiczna z dobrego sklepu garncarskiego - najlepiej szamotowa albo terakotowa. Unikam glin z dużą ilością domieszek syntetycznych, bo nie wiem, co wnoszą. Przed pracą trzymam glinę w dłoniach minimum kilka minut bez robienia czegokolwiek. Potem myję ręce zimną wodą - nie z przesądu, tylko żeby wejść w rytuał z czystą uwagą. Co do innych przedmiotów w pobliżu: usuń to, co nie należy do rytuału. Reszta zostaje.


Odpowiedz
(@bronek01)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 399

@Anetta.1 a co to znaczy "nie należy do rytuału"? Bo mam w pokoju dużo rzeczy i nie zamierzam wynosić wszystkiego za każdym razem. Telefon na przykład - zostawić czy wynieść?


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Bronek01 telefon wyłącz i połóż poza zasięgiem wzroku. Nie dlatego, że "przejmie energię" - tylko dlatego, że twoja uwaga będzie się rozpraszać. Świadek to nie tylko kwestia energii, to też kwestia twojej własnej koncentracji podczas rytuału.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest dobra uwaga, ale chcę tu dorzucić coś, co może część osób zaskoczy. Przez całą tę rozmowę zakładamy, że to my decydujemy, co jest świadkiem. A co jeśli to nie jest decyzja wyłącznie nasza? Niektóre przedmioty po prostu są obecne - z racji tego, gdzie się znajdujesz. Czy to automatycznie czyni je świadkami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Tadek97 to jest pytanie, które otwiera naprawdę grube drzwi. W goetii mówi się o tym jako o "obecności biernej" - przedmiot nie jest intencjonalnie włączony w rytuał, ale jest w polu jego oddziaływania. Różnica między biernym a aktywnym świadkiem to różnica między kimś, kto siedział w pokoju podczas rozmowy, a kimś, kto był do niej zaproszony. Czy oba typy czegoś przejmują? Pewnie tak, ale niekoniecznie tego samego.


Odpowiedz
(@sennica)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 209

@Froen i tu znowu wychodzi pytanie, które mnie nurtuje od początku: jak rozróżnić, co przejął bierny świadek, od tego, co wnosił sam z siebie zanim wszedł w przestrzeń rytuału? Bo jeśli glina z ogrodu babci już coś niosła, a potem była bierna przy rytuale, to jak to w ogóle odczytać?


Odpowiedz
Wpisy: 623
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Szczerze? Wydaje mi się, że nie da się tego rozdzielić post factum. I może nie trzeba. Jeśli przedmiot po rytuale czujesz jako spójny, to może warstwy po prostu się złożyły w jedną jakość. Gorzej, kiedy po rytuale coś w nim "nie gra" - to jest sygnał, że warstwy nie ułożyły się dobrze. Ale to czujesz, nie analizujesz.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@obsydiana)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 287

@Kinia05 ale co to znaczy, że coś "nie gra"? Jak to odróżnić od zwykłej własnej niepewności co do rytuału? Pytam serio, bo wydaje mi się, że większość odczuć po rytuale to raczej moje własne oczekiwania, a nie informacja z przedmiotu.


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Obsydiana to jest bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie jednej odpowiedzi. Różnicę między własną projekcją a odczytem z przedmiotu ćwiczysz z czasem, nie znajdziesz jej w książce. Ale jeden prosty test: odłóż przedmiot na kilka dni, nie myśl o nim. Potem weź go z powrotem. Jeśli uczucie wraca bez kontekstu - to prawdopodobnie coś rzeczywistego. Jeśli pojawia się tylko wtedy, gdy się zastanawiasz - prawdopodobnie twoje.


Odpowiedz
(@rycerzmieczy)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 298

@Obsydiana mam podobną metodę jak Kinia, ale dodam jedno: jeśli coś "nie gra", często mam konkretny obraz albo słowo, nie tylko ogólne wrażenie. Jeżeli to tylko moje oczekiwania, zwykle mam emocję - niepokój, ekscytację - bez żadnej treści. To dla mnie robocza granica, choć zdaję sobie sprawę, że to wciąż subiektywne.


Odpowiedz
Wpisy: 150
(@ulka_64)
Połączone: 1 tydzień temu

Słucham tej rozmowy i zastanawiam się, czy garnki babci były biernymi czy aktywnymi świadkami jej codziennego życia. Ona nigdy nie robiła świadomych rytuałów, ale były przy wszystkim - przy gotowaniu, przy kłótniach, przy żałobie. Może właśnie dlatego czułam je inaczej niż inne rzeczy w tym domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Ulka_64 To, co pisze Ulka, jest dla mnie bardzo ważne w kontekście pytania z tytułu wątku. Garnki babci nie były przy "czarze" w sensie rytuału. Były przy życiu, które samo w sobie miało strukturę powtarzania, intencji, emocji. Może granica między przedmiotem magicznym a zwykłym jest właśnie porowata - i zależy nie tyle od tego, co robiłaś, ile od intensywności i powtarzalności obecności.


Odpowiedz
Wpisy: 122
(@danusia01)
Połączone: 3 miesiące temu

To co mówi Wierzbina to trochę zmienia mi perspektywę. Więc właściwie każdy przedmiot, który jest przy nas wystarczająco długo i wystarczająco intensywnie, może stać się świadkiem? Bez żadnego celowego rytuału?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 797

@Danusia01 tak to rozumiem i wydaje mi się, że wiele tradycji to potwierdza pośrednio. Tyle że jest różnica między przypadkowym nasyconem przedmiotem a świadomym świadkiem. Stara szafa w rodzinnym domu niesie historię - ale czy możesz jej użyć tak samo jak przedmiotu, który celowo towarzyszył rytuałowi? To są dwa różne rodzaje nośnika.


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Tadek97 a jak odróżnić, że ten nośnik w ogóle coś ma? Bo mój wypalony przedmiot czuję jako "ciężki" - nie fizycznie, ale jakoś gęsty. Nie wiem, czy to od warstw, o których wcześniej mówiłam, czy po prostu mi się wydaje przez to, że sporo o nim myślę.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Rozalinka63 ta "gęstość" to nie jest zły sygnał sama w sobie. Pytanie, jaką jakość ma ta gęstość. Ciężkie i spokojne to co innego niż ciężkie i przytłaczające. Co czujesz, kiedy go trzymasz przez dłuższą chwilę - czy to się zmienia, czy zostaje takie samo?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Anetta.1 zostaje takie samo. Spokojne, powiedziałabym. Może po prostu mam skłonność do analizowania rzeczy, które zostawiłam za sobą, zamiast po prostu ich używać.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Rozalinka63 To co Rozalinka opisuje - spokojne i stałe - brzmi jak coś, co ułożyło się dobrze. Wracając do pytania Antka_52, które zostało trochę zepchnięte przez inne wątki: jest jeszcze kwestia, której nikt nie ruszył wprost. Co robimy z intencją podczas samego formowania gliny? Bo jeśli glina przejmuje historię miejsca, z którego pochodzi, i przejmuje atmosferę rytuału jako świadek - to czy formowanie ręczne jest osobną warstwą, która działa niezależnie?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Froen dotknął czegoś, co dla mnie jest centralnym pytaniem tej rozmowy. Formowanie ręczne to moment, w którym materiał i intencja spotykają się fizycznie. Glina reaguje na nacisk, ciepło rąk, rytm ruchu. To nie jest tylko symboliczne - to realne oddziaływanie twojego ciała i stanu na kształtujący się przedmiot. Dlatego własnoręcznie uformowana glina jest inna. Nie dlatego, że "wierzysz mocniej", ale dlatego, że dosłownie wkładasz w nią czas, uwagę i wysiłek fizyczny.


Odpowiedz
Wpisy: 214
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam jedno głupie pytanie, ale nie mogę się powstrzymać. Skoro mówicie, że formowanie ręczne coś wnosi - to co z osobami, które nie mają zdolności manualnych? Moja glina by się rozpadła zanim zdążyłbym cokolwiek uformować. Czy intencja wystarczy, jeśli forma wychodzi krzywo?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Leopold78 zadał pytanie, które wcale nie jest głupie. Myślę, że myli tu dwie rzeczy: zdolności manualne i obecność intencji w ruchu. Glina niekoniecznie musi być idealnie uformowana. Nierówna powierzchnia, miejsca, gdzie palce zostawiły ślad dokładnie dlatego, że coś było trudne - to też jest zapis. Może nawet bardziej szczery niż gładka forma.


Odpowiedz
(@froen)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1127

@Leopold78 a powiedz mi - kiedy piszesz, że glina by się rozpadła, masz na myśli że nie znasz techniki, czy że twoje dłonie po prostu nie dają rady fizycznie? Bo to dwie zupełnie różne sprawy i odpowiedź zmienia kierunek tej rozmowy.


Odpowiedz
(@leopold78)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 214

@Froen no, raczej technika. Nigdy nie robiłem nic z gliny, nie wiem od czego zacząć. Ale zastanawia mnie teraz co Wierzbina napisała - że nierówna forma też jest zapisem. Tylko jak odróżnić "szczery ślad intencji" od "po prostu nie umiałem tego zlepić"?


Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 623

@Leopold78 myślę, że to nie jest pytanie, na które odpowiada się z zewnątrz. Kiedy skończyłam swój pierwszy gliniany przedmiot rytualny, wyglądał okropnie. Ale wiedziałam, co robiłam w trakcie - co czułam, o czym myślałam. I to zostało. Forma naprawdę jest drugorzędna.


Odpowiedz
Wpisy: 797
(@tadek97)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę tu jednak trochę zahamować ten wątek, bo zaczyna brzmieć jak "intencja wybacza wszystko". Forma nie jest obojętna. W tradycjach garncarskich, które mają związek z magią - chociażby w pewnych nurtach słowiańskich czy ceramice celtyckiej - kształt był kodem. Przypadkowy kształt to nie jest kod, to szum.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Tadek97 zgadzam się, ale czy kod musi być zamierzony, żeby działać? Pytam serio, nie retorycznie. Bo jeśli ślad przypadkowy jest "szumem", to gdzie leży granica między ruchem bezwiednym a ruchem intencjonalnym? Ręka i umysł nie zawsze pracują oddzielnie.


Odpowiedz
(@anetta-1)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 519

@Tadek97 tu bym weszła z innej strony. Forma jako kod ma sens, kiedy pracujesz w konkretnej tradycji, która ten kod zna i go czyta. Ale jeśli pracujesz sam, w swojej własnej symbolice - to twój kształt jest twoim kodem, nawet jeśli jest nieporadny. Problem pojawia się wtedy, kiedy chcesz, żeby ktoś inny to odczytał.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: