Forum

Asystent AI
Węgiel drzewny hand...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Węgiel drzewny handlowy - czy różni się od spalenizny z ogniska

Strona 2 / 2

Wpisy: 396
Rozpoczynający temat
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wracam do sedna bo wątek otworzył mi kilka nowych pytań. Zacząłem od wyboru między handlowym a ogniskowym, a teraz mam poczucie, że trzecia opcja - węgiel intencjonalnie przygotowany, z konkretnego ogniska, z konkretną intencją - to zupełnie inny poziom. Tylko że to wymaga planowania. Czy ktoś faktycznie przygotowuje sobie zapas węgla rytualnego z celowo rozpalanych ognisk, czy to bardziej teoria?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Znam co najmniej kilka osób, które to robią, i sam próbowałem. Latem rozpalasz ognisko z konkretnym drzewem, z intencją, zostawiasz mu się wypełnić, po wystudzeniu zbierasz węgle do szczelnego słoja z opisem - kiedy, jakie drzewo, co było intencją. To praca z wyprzedzeniem, ale masz materiał z pełnym kontekstem. Pytanie czy to nie jest przerost formy nad treścią zależy od tego, jak poważnie traktujesz temat. Ale do rytuałów naprawdę ważnych - ma sens.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Heliotrop, opisałeś to tak że aż mi się zapaliła żarówka nad głową. Czyli de facto taki słoik z opisanym węglem to nie jest wcale przesada, to jest po prostu dobra dokumentacja materiału. Tylko mam pytanie praktyczne - drzewo. Czy masz swoje preferencje co do gatunku jeśli chodzi o rytuały oczyszczające? Bo zakładam, że nie każde drzewo niesie tę samą energię.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Oczywiście, gatunek ma znaczenie. Do oczyszczania najczęściej polecane są jarzębina i jesion, bo tradycyjnie wiąże się je z ochroną i odpieraniem. Ale powiem szczerze - pracowałem z węglem z brzozy i on był dla mnie bardzo skuteczny przy oczyszczaniu przestrzeni po silnym konflikcie. Brzoza to regeneracja, nowe początki. Pytanie zawsze brzmi: oczyszczasz żeby co? Usunąć coś konkretnego, czy po prostu "zerować" przestrzeń?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Heliotrop To jest ważne pytanie. Ja przez długi czas myślałam, że oczyszczanie to jedno działanie i tyle, ale ta różnica między "usuwam coś konkretnego" a "zeruję przestrzeń" faktycznie może przekładać się na dobór materiału. Heliotrop, a jak to działa w praktyce jeśli nie jesteś pewien co usuwasz, tylko czujesz że coś jest nie tak?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Lipka wtedy zwykle polecam zacząć od obserwacji - co masz teraz dostępne, jakie drewno rośnie blisko ciebie, co do ciebie ciągnie bez racjonalnego powodu. Ciało i intuicja często wyprzedzają głowę w takich sprawach. Ale chcę wróciić do wątku Janusza - bo myślę że pytanie o gatunek drzewa to osobny temat, a podstawowe pytanie nadal stoi: czy węgiel handlowy w ogóle może zastąpić ogniskowy przy oczyszczaniu, czy jest zasadniczo gorszy?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Heliotrop Mam wrażenie że ta rozmowa krąży i nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Czy ktokolwiek miał konkretną sytuację, gdzie zamienił handlowy na ogniskowy i zauważył realną zmianę? Nie teoretycznie, tylko naprawdę coś poczuł albo efekt był wyraźnie inny?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Emilian ja powiem tak - przestawiłem się na ogniskowy przy pracy z czakrą splotu słonecznego i rzeczywiście coś było inne. Trudno mi powiedzieć czy to węgiel, czy to że zmieniałem wtedy więcej rzeczy naraz. Ale subiektywnie czułem większe ciepło, dosłownie fizyczne, podczas sesji. Może placebo, może nie.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Edek ciepło fizyczne to ciekawy sygnał bo ja coś podobnego czułam raz przy kadzidlaniu z żywicy, ale miałam wtedy węgiel handlowy. Nie wiem czy to węgiel czy żywica, bo robiłam wszystko razem. To jest problem - jak w ogóle isolować te zmienne kiedy rytuał to pakiet?


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie to mnie zawsze zastanawia. Jak wy w ogóle wiecie co zadziałało jeśli zmieniacie kilka rzeczy na raz? Czy ktoś podchodzi do tego metodycznie i zmienia jedną zmienną na raz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Kanko to jest pytanie które na pozór brzmi racjonalnie, ale przy pracy rytualnej trochę mija się z celem. Rytuał to całość - zmiana jednego elementu zmienia całą strukturę. Nie da się "przetestować" węgla w próżni, bo on działa w kontekście intencji, kadzidła, miejsca, czasu. Izolowanie zmiennych to metoda naukowa i ona tu po prostu nie przystaje.


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Iwetka01 rozumiem argument, ale mam wrażenie że trochę zamykamy się na weryfikację. Jeśli nie możemy niczego sprawdzić, bo "wszystko jest całością", to skąd wiemy że to węgiel cokolwiek zmienia, a nie reszta zestawu? Nie chcę być sceptyczna dla zasady, tylko naprawdę nie rozumiem jak to odróżnić.


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Marlenka50 Marlenka dotyka czegoś ważnego, ale myślę że odpowiedź jest w doświadczeniu długoterminowym, nie w jednorazowym teście. Jak pracujesz z tym samym rytuałem miesiącami i zmieniasz tylko węgiel, to po kilku powtórzeniach zaczynasz czuć różnicę. To nie jest eksperyment, ale to nie jest też ślepa wiara.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

A można zapytać - czy ktoś z was faktycznie tak robił? Ten sam rytuał, ta sama żywica, inne węgle? Bo to brzmi jak coś na co trzeba naprawdę długiego czasu i dyscypliny.


Odpowiedz
Wpisy: 396
Rozpoczynający temat
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Sam zastanawiam się czy nie zacząć czegoś takiego robić bardziej świadomie. Do tej pory zmieniałem rzeczy ad hoc i teraz przez tę rozmowę zaczynam myśleć że może warto przynajmniej prowadzić notatki. Heliotrop wspominał o opisach na słoikach - czy ktoś prowadzi jakiś dziennik rytuałów i czy to realnie pomaga w takich porównaniach?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Dziennik rytualny to według mnie jeden z bardziej niedocenianych elementów praktyki. Ale chcę coś doprecyzować bo widzę że rozmowa zmierza w stronę "jak to mierzyć". W tradycjach, z którymi pracuję, różnica między węglem handlowym a intencjonalnym nie jest kwestią mierzalną. To kwestia relacji z materiałem. Czy masz historię z tym węglem, czy wiesz skąd pochodzi, czy uczestniczyłeś w jego powstawaniu. To zmienia coś w tobie jako praktyku, nie tylko w samym przedmiocie.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Czytam ten wątek od początku i mam pytanie, może banalne. Czy kupując węgiel w sklepie ezoterycznym - nie takim zwykłym, ale właśnie ezoterycznym - ma to jakieś znaczenie? Znaczy, czy kontekst sprzedaży cokolwiek zmienia, czy to bez różnicy?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Kryska to ciekawe pytanie. Ja miałam przekonanie że tak, że intencja sprzedawcy i aura takiego miejsca coś wnosi. Ale po tej rozmowie zaczynam się zastanawiać czy to nie jest autosugestia. Bo sam węgiel to pewnie ten sam materiał, tylko opakowanie inne.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Kryska powiem inaczej - sklep ezoteryczny może mieć znaczenie o tyle, że ty do niego wchodzisz z innym nastawieniem niż do marketu. Twoja intencja w momencie zakupu jest inna. To wraca do tego co Heliotrop mówił o relacji z materiałem. Nie sam sklep, ale ty w tym sklepie.


Odpowiedz
Wpisy: 628
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Hej, a nikt jeszcze nie poruszył kwestii węgla aktywnego. Wiem że to inny temat, ale skoro jesteśmy przy węglu i jego rodzajach, to ciekaw jestem czy ktoś próbował i czy to w ogóle ma jakiekolwiek zastosowanie przy oczyszczaniu. Albo to już zupełnie inna bajka?


Odpowiedz
15 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Edek węgiel aktywny to inny kontekst - jest używany w pewnych tradycjach przy oczyszczaniu, ale raczej jako element fizyczny, pochłaniający, nie jako nośnik energii do palenia. Nie mieszałbym tych zastosowań przy rytuałach z żywicą. Wracając jednak do sedna tematu Janusza - myślę że ta rozmowa dała nam dość materiału żeby powiedzieć: handlowy może działać, ogniskowy może działać lepiej, a intencjonalnie przygotowany to trzeci poziom. Tylko Janusz - co ty z tego wynosisz?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Heliotrop Ja wynoszę tyle że następnym razem jak będe robić ognisko, to nie wyrzucę resztek tylko zbiorę do słoika 🙂 Brzmi może prozaicznie ale chyba od tego zacznę. Janusz96 a ty już wiesz co wybierasz na tę najbliższą sesję oczyszczajacą?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Tamarka.2 Dobra, żeby nie zostawiać Tamarki bez odpowiedzi - myślę że spróbuję z tym ogniskowym najpierw na małą skalę, jakieś krótsze oczyszczenie przestrzeni, nie od razu duży rytuał. I faktycznie zacznę zapisywać. Heliotrop, masz rację że to niedoceniane - szczerze to nigdy nie prowadziłem żadnych notatek i teraz nie mam do czego wracać.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Janusz, mam jedno pytanie do tego co planujesz - czy masz dostęp do węgla z konkretnego drewna, wiesz co to jest, czy to będą resztki z grilla bez wiedzy o źródle? Bo to może mieć znaczenie przy pracy z przestrzenią.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Heliotrop szczerze? Nie wiem co to będzie za drewno. Mam resztki z ostatniego ogniska w ogrodzie, ale paliłem różne rzeczy - coś owocowego pewnie, jakieś gałęzie. Czy to jest problem?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 niekoniecznie problem, ale warto być świadomym. Drewno owocowe ma inną jakość energetyczną niż na przykład dębowe czy bukowe. Przy oczyszczaniu przestrzeni mieszanka może działać neutralizująco, co nie zawsze jest złe - ale jeśli chcesz kierunkowego działania, to mieszane drewno komplikuje intencję. To nie jest zakaz, bardziej kwestia tego co chcesz osiągnąć.


Odpowiedz
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Heliotrop Tylko czekajcie, bo coś mi umknęło. Heliotrop pisał wcześniej o drewnie owocowym i dębowym - skąd w ogóle pochodzi ta hierarchia? Czy jest jakieś źródło do tego czy to tradycja ustna?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Kanko to pochodzi z kilku źródeł jednocześnie - ziołolecznictwo, magia ludowa słowiańska, częściowo tradycje celtyckie. Dąb od dawna kojarzony jest z ochroną i siłą, drewna owocowe - z płodnością i łagodniejszymi energiami. Ale powiem szczerze: te kategorie nie są nigdzie skodyfikowane w jeden spójny system. To jest mozaika z różnych tradycji, którą każdy praktyk składa trochę inaczej.


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Heliotrop doceniam tę szczerość. Ale to znaczy że dwie osoby mogą pracować z tym samym węglem z dębu, jedna będzie wierzyć że to ochrona, druga że to coś innego, i obie będą "miały rację" w swoim systemie? Jak to nie wychodzi na to że znaczenie nadajemy my, nie węgiel?


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Marlenka50 tak, i nie. Znaczenie nadajemy my, ale węgiel jako fizyczny nośnik ma swój skład, swoje właściwości, sposób spalania. To nie jest pusta forma. Dąb naprawdę spala się inaczej niż jabłoń, produkuje inny rodzaj dymu, inaczej żarzy. Pytanie czy to "magia" czy fizyka, ale efekt praktyczny jest.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Julisia.1 To mnie zastanawia co Julisia pisze o dymie. Czy ktoś naprawdę czuł że dym z różnych węgli działa inaczej na przestrzeń, fizycznie - chodzi mi o zapach, gęstość? Bo może to właśnie jest ten "efekt", który odczuwamy, nie energia?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Natalie09 to jest fizycznie realne - węgiel handlowy z briketów do grilla często ma środki wiążące i te substancje spalają się razem z węglem. Naprawdę czuć różnicę w zapachu. Przy żywicy na takim handlowym coś do aromatu dochodzi co nie powinno. Z czystego drewna tego nie ma.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Edek, a czy to ma znaczenie przy samym oczyszczaniu bez żywicy? Znaczy - jeśli nie dodaję nic do węgla, tylko palę sam węgiel, to te środki wiążące i tak psują efekt czy to nie ma aż takiego znaczenia?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tamarka.2 dobre pytanie, nie myślałem o tym. Zakładam że przy samym węglu bez kadzidła jest mniej dymu w ogóle, więc może mniej istotne? Ale hej, nie jestem pewien. Heliotrop, co ty na to?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Edek i Tamarka - sam węgiel jako element rytuału bez niczego ponad nim to dosyć rzadka praktyka, zazwyczaj jest nośnikiem. Ale jeśli ktoś pracuje z ciepłem i żarem jako formą energii - wtedy skład fizyczny węgla ma znaczenie. Środki wiążące w handlowym mogą wprowadzać "szum", coś co zaburza czystość intencji jeśli pracujesz bez kadzidła. Myślę że z ogniskowego będzie po prostu czyściej na każdym poziomie.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

A jak w ogóle rozróżnić co jest owocowe a co nie jak się ma resztki z ogniska? Pytam bo ja też mam z majowego palenia i nie pamiętam już co tam wrzucałam.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Tamarka.2 no właśnie, i to jest argument za tym żeby celowo przygotowywać taki węgiel, a nie zbierać przypadkowe resztki. Tylko gdzie tu granica między intencjonalnością a komplikowaniem sobie życia na siłę? Bo można by dojść do wniosku że prawie nic nie nadaje się do rytuału jeśli nie pochodzi z własnoręcznie zebranych gałęzi w odpowiedniej fazie księżyca.


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Lipka to brzmi jak slippery slope - zaczynasz od węgla, kończysz na samodzielnym wycinaniu drewna w pełni. Serio pytam, gdzie jest granica między dbałością o jakość a przesadą?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Emilian to zależy od celu. Przy codziennym podtrzymaniu praktyki ta granica jest zupełnie gdzie indziej niż przy intensywnej pracy nad czymś konkretnym. Nikt przy zdrowych zmysłach nie oczekuje że do cotygodniowego oczyszczenia będziesz ścinał dąb pod nowiem. Ale już przy jakimś ważnym rytuale rozgraniczającym - inaczej patrzę na staranny dobór.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wychodzi na to że handlowy do grilla to najgorsza opcja ze wszystkich. Lepiej już ten ze sklepu ezoterycznego niż grillowy, prawda? Czy przy ogniskowym z własnego ogniska jest jakaś przewaga nad tym sklepowym ezoterycznym?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Kryska mnie też to ciekawi. Bo sklepowy ezoteryczny to pewnie jest czysty węgiel drzewny bez dodatków, podobnie jak ogniskowy - tylko że ogniskowy masz z własnej przestrzeni, ze swojego ogrodu, być może nawet z ziemi którą znasz. Czy to jest argument?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Lipka Właśnie - i tu wracamy do sedna całego wątku Janusza. Ogniskowy z własnego miejsca niesie ze sobą twoją historię, twoją ziemię, twój czas. Tego nie kupisz w żadnym sklepie, choćby najbardziej ezoterycznym. Handlowy jest neutralny, może czysty, ale bezosobowy. Pytanie tylko czy przy danym rytuale ta osobistość pomaga czy przeszkadza.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Iwetka01 To co Iwetka pisze o historii miejsca - to mi mocno siedzi. Mam te resztki z ogniska i teraz myślę, że może właśnie to jest argument żeby ich użyć, nawet jeśli nie wiem dokładnie co to za drewno. Znałem to ognisko, byłem przy nim, paliłem je sam. Czy to nie jest ważniejsze niż skład drewna?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Janusz - i to jest właśnie pytanie które rozdziela różne podejścia do pracy z przedmiotami. Bo z jednej strony masz intencję i osobistą historię, z drugiej - fizyczne właściwości materiału. Oba są realne. Tylko które jest "aktywnym składnikiem", tak to ujmę? Nie mam gotowej odpowiedzi, serio. Co ty sam czujesz gdy trzymasz te resztki?


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Heliotrop to brzmi jak przekierowanie pytania z powrotem na Janusza zamiast odpowiedzi, ale rozumiem dlaczego. Bo jeśli to co czuje Janusz jest miarą - to po co w ogóle cały ten wątek o węglu handlowym kontra ogniskowy? Każdy czuje co innego i każdy ma rację?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Marlenka50 nie każdy ma rację - raczej każdy ma inne zasoby i inne potrzeby w pracy. Ktoś kto nie ma dostępu do własnego ogniska i pracuje z handlowym, może osiągnąć tyle samo co Janusz ze swoim - pod warunkiem że wie co robi i dlaczego. Materiał to kontekst, nie gwarancja.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Ale czy ogniskowy nie ma jednak jakiegoś "ładunku" po tym jak go zbieramy? Mam na myśli że on leżał, był pod gwiazdami, może padał na niego deszcz - handlowy leżał w foliowym worku na półce. Czy to jest różnica którą odczuwa przestrzeń czy tylko my sami?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Tamarka.2 a jak byś w ogóle sprawdziła że to przestrzeń to odczuwa, a nie ty? Pytam serio, nie złośliwie - to jest chyba jeden z tych momentów gdzie trudno rozdzielić co jest obserwacją a co interpretacją.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Emilian no właśnie nie wiem jak to sprawdzić i to mnie trochę frustruje. Ale z drugiej strony - czy musi dać się sprawdzić? Medytacja też nie daje się łatwo zmierzyć, a działa.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Ja wróciłabym do tej kwestii zapachu bo Edek to słusznie zauważył. Robiłam ostatnio oczyszczenie z handlowym węglem grillowym i dym był inny niż oczekiwałam - cierpki, jakiś chemiczny w tle. I zastanawiałam się wtedy czy to nie zaburza samego procesu, bo to co wdychasz też wpływa na twój stan podczas rytuału, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Natalie09 właśnie o to mi chodziło. Ten chemiczny dym to są środki wiążące, najczęściej skrobia kukurydziana albo coś gorzej - słyszałem o niektórych briketach z klejem na bazie siarki. Niezależnie od magii, po prostu tego nie warto wdychać przy czymkolwiek, co wymaga skupienia i oddychania.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Zaraz zaraz - to handlowy z grilla to co innego niż ten sprzedawany w sklepach ezoterycznych jako węgiel do kadzideł? Bo chyba nie jest tak że to ten sam produkt? Ten do kadzideł to te okrągłe tabletki, prawda?


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Kanko tak, zupełnie inny produkt. Ten do kadzideł - te okrągłe krążki - to jest sprasowany węgiel drzewny z dodatkiem saletry żeby się łatwiej zapalał. Swoje właściwości ma, ale też ma skład który wpływa na dym. Żaden z nich nie jest tym samym co kawałek żaru z prawdziwego ogniska.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Lipka a to nie wiedziałem że te ezoteryczne krążki mają saletrę. To w takim razie moje resztki z ogniska brzmią coraz lepiej w porównaniu. Tylko nadal mam wątpliwość - czy mam je jakoś oczyścić przed użyciem, czy zostawić jak są?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Do kwestii czyszczenia resztek z ogniska - to zależy od tego jak długo leżały i gdzie. Jeśli były na ziemi, na zewnątrz, przez dłuższy czas, mogły zebrać energię otoczenia - i tu pojawia się pytanie: czy to jest pożądane czy nie. Przy oczyszczaniu przestrzeni domowej ten ładunek zewnętrzny może być neutralny albo pomocny. Ale jeśli ognisko było np. przy towarzyskich spotkaniach z dużą grupą - masz tam sporo cudzych emocji zakodowanych w tym węglu.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Heliotrop, i jak to oczyścić jeśli już? Czy kamień, np. kwarc, przy węglu przez noc coś zmienia, czy węgiel inaczej się oczyszcza niż inne przedmioty?


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Kryska węgiel jest specyficzny bo sam w sobie jest absorbującą substancją - zarówno fizycznie jak i energetycznie w wielu tradycjach. Kładzenie go przy kwarcu może mieć odwrotny efekt niż zamierzony, bo węgiel może absorbować ładunek kamienia zamiast się oczyszczać. Pełnia z wystawieniem na otwarte niebo to bezpieczniejsza opcja. Ale mam pytanie - mówisz o jednorazowym użyciu czy zamierzasz ten węgiel przechowywać i używać regularnie?


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Heliotrop Zatrzymuję się przy tym co Heliotrop mówi o absorbowaniu - to jest dokładnie ten mechanizm który sprawia że węgiel jest dobry do oczyszczania, bo wciąga to co chcesz usunąć z przestrzeni. Ale to też znaczy że węgiel który dużo absorbował powinien być spalony w całości, nie używany ponownie. Czy ktoś tu używa węgla wielokrotnie?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Julisia.1 używanie go wielokrotnie to temat na osobną dyskusję, ale ogólnie - zgadzam się z logiką. Węgiel który był użyty do oczyszczenia niesie w sobie to co absorbował. Ponowne spalanie go w kolejnym rytuale to trochę jak wycieranie podłogi tą samą szmatą. Lepiej zutylizować, zakopać w ziemi albo wyrzucić poza swoją przestrzeń.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

To zakopanie w ziemi to ciekawa kwestia - skąd pochodzi ten sposób utylizacji? Pytam bo słyszałem to od kilku osób i zastanawia mnie czy to jest coś z konkretnej tradycji czy raczej intuicja.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Emilian zakopywanie to bardzo stara praktyka, chyba we wszystkich tradycjach ludowych ziemia jest oczyszczająca i "przyjmująca". Ale w kontekście węgla po rytuale to ma też sens praktyczny - węgiel drzewny jest dobry dla gleby, wzbogaca ją. Więc i tradycja i natura mówią to samo.


Odpowiedz
Wpisy: 396
Rozpoczynający temat
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Dobra, chyba wiem już co zrobię - wezmę te resztki z ogniska, wystawię na jedną noc na zewnątrz pod niebem, i użyję do oczyszczenia. Środki wiążące mnie nie dotyczą bo to naturalny węgiel z ogniska. Historia miejsca jest moja. Jedyne co nadal mnie gryzie to ta kwestia mieszanki drewna - czy naprawdę warto się tym przejmować przy pierwszym podejściu?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 Janusz, ta wątpliwość o intencji to jest chyba najważniejszy punkt całej tej rozmowy. Powiem tak - węgiel z ogniska niesie ze sobą historię miejsca i momentu w którym powstał, ale to co z nim robisz w rytuale jest osobną warstwą. Intencja nie zastępuje przygotowania materiału, ale też nie jest od niego zależna - to równoległe ścieżki. Wystawienie na noc pod niebem to dobry krok, ale zastanawiam się czy wiesz kiedy to ognisko było? Pora roku, faza księżyca w tamtym czasie - to może mieć znaczenie dla tego co ten węgiel niesie.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Heliotrop szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie fazy księżyca, to był zwykły wieczór przy ognisku, nie planowany pod kątem magicznym. Czy to w takim razie coś odbiera temu węglowi? Bo zaczynam się zastanawiać czy przypadkowe ognisko nie jest po prostu... neutralne?


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Janusz96 A właśnie mnie to słowo "neutralne" zatrzymało. Czy węgiel z przypadkowego ogniska jest neutralny - to znaczy pusty energetycznie - czy raczej niesie coś co po prostu jest niezidentyfikowane? Bo to chyba duża różnica jeśli chodzi o to jak go używać.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Emilian to rozróżnienie ma sens. Neutralny brzmi jak czysta karta, a niezidentyfikowany brzmi jak coś co wymaga rozeznania zanim użyjesz. W praktyce przy oczyszczaniu przestrzeni wolę wiedzieć z czym pracuję. Janusz - czy podczas tego ogniska działo się coś emocjonalnie intensywnego? Kłótnia, płacz, śmiech do rozpuku, cokolwiek - bo to też mogło wejść w ten węgiel.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Iwetka01 był to spokojny wieczór, rodzinny, raczej pozytywne emocje, nikt się nie kłócił. Grilowaliśmy. Więc jeśli węgiel wchłania emocje otoczenia to chyba miał dobre warunki? Chociaż z drugiej strony - kiełbasy i piwko to nie jest zbyt rytualny kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 699
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Haha Janusz to akurat mnie rozśmieszyło, ale poważnie - w folklorze słowiańskim ogień biesiadny miał swoją wartość, to nie był mniej ważny ogień niż rytualny. Rodzinny spokój to nie jest coś co "zanieczyszcza" węgiel. Bardziej bym się bała węgla z ogniska przy którym były złe napięcia.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Tamarka.2 a skąd ta wiedza o folklorze słowiańskim? Pytam szczerze bo chętnie się douczę - czy masz jakieś źródła albo po prostu tak to czujesz?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Kryska trochę z książek, trochę z przekazów rodzinnych, trochę z własnych przemyśleń - nie mam jednego konkretnego źródła które mogę podać. Wiem że to może nie być wystarczające dla wszystkich, ale ogień gromadny w wielu tradycjach miał wartość wspólnotową nie mniejszą niż rytualny.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale czy w takim razie w ogóle ma sens to całe rozróżnienie na węgiel "rytualny" i "nieritualny" jeśli każde ognisko może być wartościowe? Bo Janusz zaczął ten wątek od pytania o węgiel handlowy kontra ogniskowy, a teraz wychodzi że każde ognisko jest inne - i to co liczy się to historia konkretnego ognia, nie sam fakt że to było ognisko a nie worek z marketu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Marlenka50 dokładnie to jest sedno. Handlowy węgiel z marketu ma z definicji anonimową historię - fabryka, magazyn, transport. Ogniskowy ma historię która jest przynajmniej poznawalna. To jest realna różnica przy pracy rytualnej, nie tylko sentymentalna.


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę z boku, ale czy ktoś próbował po prostu kupić węgiel z ogniska od kogoś - na przykład od jakiejś grupy która robi regularne rytuały? Bo skoro historia ma znaczenie, to może można kupić węgiel z "dobrego" ogniska?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Kanko to jest ciekawy pomysł ale skąd wiedziałbyś że ta historia jest faktycznie dobra? Kupujesz czyjeś słowo. Wolę już własne ognisko z nieznaną fazą księżyca niż cudzą deklarację o rytualnym ogniu.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Edek masz rację, ale to trochę zamknięte koło - żeby mieć "dobre" ognisko trzeba albo zrobić je samemu albo znać osobiście kogoś kto to robi. A Janusz ma akurat swoje własne, więc jego sytuacja jest w porządku. Moje pytanie do niego - masz jeszcze dużo tego węgla czy to jednorazowa porcja?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Natalie09 mam kilka sporych kawałków, łącznie może z garść. Starczy na kilka rytuałów jeśli używać z głową. Ale właśnie dlatego pytałem o czyszczenie - bo nie chciałem od razu zużywać, a nie wiem jak długo mogą leżeć.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Do pytania o przechowywanie - to ważna kwestia której wcześniej nie poruszyliśmy. Węgiel który przechowujesz długo w zamkniętym pojemniku, szczelnie odizolowany, nie "oddycha". Wiele tradycji mówi że materiały do pracy powinny mieć kontakt z żywym powietrzem, ale nie być narażone na wilgoć. Lniana tkanina albo papierowa torba to lepsza opcja niż plastikowy pojemnik. Ale tu mam pytanie do Janusza - czy planuje to do konkretnego rytuału, czy jako zapas do czyszczenia na bieżąco?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Heliotrop Lniana tkanina to dobra opcja, ale warto też wziąć pod uwagę gdzie to przechowujesz w domu. Przy innych przedmiotach magicznych węgiel będzie absorbował ich energię - to co mówiłam wcześniej o tym że jest chłonny. Ja trzymam swój osobno, z dala od kamieni i innych materiałów.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Julisia.1 to akurat wydaje mi się trochę przesadzone - o ile węgiel nie jest aktywowany do pracy i nie leży bezpośrednio na czymś, nie sądzę żeby absorbował energię z odległości. Ale może się mylę - masz jakieś konkretne obserwacje z własnej praktyki które to potwierdzają?


Odpowiedz
(@julisia-1)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 506

@Iwetka01 nie mam nic co można zmierzyć, ale kilka razy zauważyłam że kamienie trzymane w tym samym miejscu co użyty wcześniej węgiel wymagały dłuższego oczyszczenia. Może zbieg okoliczności, może nie.


Odpowiedz
Wpisy: 347
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

To mnie skłania do pytania ogólniejszego - jak w ogóle oceniasz że kamień "wymaga dłuższego oczyszczenia"? Co jest miarą? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę zrozumieć jak to działa w praktyce.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Emilian no i znów wróciłeś do tego pytania o miary 🙂 ale to jest uczciwe pytanie. Ja oceniam po tym jak się czuję trzymając kamień - czy jest "ciężki", ospały, czy od razu żywy. To nie jest obiektywne, ale to jest praktyczna miara którą mam.


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Tamarka.2 No dobra, ale wróćmy na chwilę do sedna - bo Tamarka mówi że ocenia po tym jak się czuje trzymając kamień, i to rozumiem jako praktyczną metodę. Ale mam pytanie do Janusza - ty kiedy trzymasz ten węgiel z ogniska, co czujesz? Czy jest jakaś różnica w odczuciu między nim a handlowym którym próbowałeś wcześniej?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Emilian Szczere pytanie i spróbuję szczerze odpowiedzieć. Handlowego nigdy dużo nie używałem, kupowałem do kadzideł te węgielki do kadzidła w złotym opakowaniu - no i one są impregnowane saletrą bo inaczej by się nie żarzyły. Węgiel z ogniska to jednak zupełnie inny surowiec. Fizycznie jest cięższy, inaczej pachnie. Czy energetycznie czuję różnicę - nie jestem pewien, ale może to dlatego że jeszcze go nie aktywowałem.


Odpowiedz
Wpisy: 468
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Czekaj, Janusz - te węgielki do kadzideł to nie jest ten sam rodzaj węgla co drzewny z ogniska. Są wytłaczane z proszku, jak sprasowany pył. Porównywanie ich do kawałka węgla z rzeczywistego ognia to trochę jak porównywanie mąki do chleba. Inna forma, inne zachowanie przy spalaniu, inna historia. Więc może pytanie powinno brzmieć nie "handlowy kontra ogniskowy" ale "węgiel drzewny w kawałkach kontra prasowane węgielki kadzielne"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 960

@Lipka ale czy węgiel w kawałkach handlowy - taki do grilla z Biedronki - nie jest też drzewny? Bo ja rozumiem że chodzi właśnie o taki węgiel, nie o węgielki kadzielne. Janusz chyba pyta o te duże kawałki, nie o te małe krążki.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Kanko dokładnie o to mi chodziło. Węgiel drzewny workowany, taki do grilla, kontra węgiel wypalony we własnym ognisku. Nie mówiłem o węgielkach kadzielnych - to osobny temat. Lipka, masz rację że to inna kategoria, ale moje pytanie dotyczyło właśnie tych kawałków.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

To rozróżnienie jest kluczowe i cieszę się że wróciliście do niego wprost. Węgiel drzewny workowany z marketu przechodzi przez proces przemysłowy - wypalanie w piecach retortowych lub tunelowych w kontrolowanej atmosferze. To nie jest to samo co wypalenie drewna w ognisku gdzie zachodzi powolna karbonizacja z udziałem żywego ognia, dymu, powietrza. Energetycznie - zostawię to waszej ocenie. Ale fizycznie i chemicznie to inne produkty. Czy ta różnica ma znaczenie w pracy rytualnej? Zapytam inaczej - czy macie obserwacje z praktyki, że jeden działa inaczej niż drugi?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Heliotrop właśnie taka praktyczna obserwacja - spalałam raz węgiel z grilla jako podkład pod żywicę i zauważyłam że dymił bardziej chemicznie, tzn zapach był inny niż przy węglu z własnego ogniska. Nie wiem czy to impregnaty czy co, ale sam dym jest inny. A skoro dym jest nośnikiem przy okadzaniu, to może to ma znaczenie?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Tamarka.2 to jest bardzo konkretna obserwacja i myślę że tutaj jest odpowiedź na część pytania Janusza. Jeśli do rytuałów oczyszczających używasz węgla jako nośnika dla żywicy albo ziół, a węgiel sam z siebie wydziela chemiczny dym - to niezależnie od całej dyskusji o energii, po prostu zaburzasz intencję oczyszczenia. Wnosisz coś niepożądanego na poziomie bardzo podstawowym, materialnym.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Tamarka.2 Wtrącę się bo to mnie ciekawi od strony praktycznej - jeśli węgiel z ogniska rodzinnego Janusza ma dobrą historię ale Tamarka mówi że węgiel grillowy dymi chemicznie, a węgiel Janusza pochodzi z podobnego ogniska gdzie też pewnie coś się grillowało - to czy ten węgiel z ogniska Janusza jest faktycznie lepszy od worka z marketu, czy tylko ma miłą historię a ten sam chemiczny problem?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Kryska - niezłe pytanie i trochę mnie zaskoczyłeś. Tak, palone było drewno, nie węgiel z worka. To znaczy zbierałem resztki z paleniska gdzie palono drewnem, nie grillowałem na gotowym węglu. Więc to nie jest ten sam surowiec - to jest naturalne drewno spalone do węgla, bez impregatów.


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Janusz96 No to Janusz ma zdecydowanie lepszą sytuację niż myślałam. Drewno spalone we własnym palenisku to jest właśnie to czego szukasz przy rytuałach. Skład jest czysty, historia znana, a proces spalania był naturalny. Właśnie o takie pytanie powinno chodzić w tym wątku - nie tyle węgiel ogniskowy kontra handlowy, ale jakie drewno, jak spalone i w jakim kontekście.


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Tamarka.2 Zgadzam się z Tamarką ale chcę dopytać jedno - czy Janusz wie jakie to było drewno? Bo różne gatunki mają różne właściwości przy spalaniu i różny charakter energetyczny w wielu tradycjach. Dębowy, sosnowy, brzozowy - to nie jest bez znaczenia jeśli mówimy o pracy z węglem jako materiałem.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Edek szczerze nie wiem co to było za drewno, takie kupowane w siatkach przy stacji. Mieszane pewnie. Czy to jest problem?


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Janusz96 I to jest chyba najlepsza rada praktyczna w tym wątku. Janusz, daj znać jak to wyjdzie - jestem ciekawa czy po tej całej dyskusji faktycznie poczujesz jakąś różnicę albo nie.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Edek porusza istotny wątek. Drewno z siatek paliwowych często pochodzi z różnych gatunków - buk, grab, brzoza, mieszane. Z punktu widzenia pracy rytualnej mieszanka gatunków to nie jest ideał, ale też nie jest dyskwalifikacja. Ważniejsze jest to co Iwetka mówiła wcześniej o kontekście - drewno spalone w spokojnym rodzinnym ognisku, bez środków zapalających i chemii, daje węgiel który jest materialnie czysty. Gatunek drewna to subtelność, nie warunek konieczny. Janusz, ten węgiel jest moim zdaniem wart użycia - pytanie tylko o to jak go przygotować przed pracą.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Heliotrop - zgadzam się co do materiału. Chcę tylko dodać że jeśli Janusz planuje używać tego węgla jako nośnika przy okadzaniu, warto żeby pierwsza sesja była właśnie testowa - sam węgiel, bez żywic, żeby poczuć jak dymi i czy jest czysty zapachowo. To da mu własną obserwację zamiast polegania na naszych opiniach.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Iwetka01 No dobra, to spróbuję właśnie tak jak Iwetka mówi - najpierw sam węgiel, bez żywicy, żeby zobaczyć jak dymi. Ale zanim to zrobię, mam jeszcze jedno pytanie do Edka - powiedziałeś że różne gatunki drewna mają różny charakter energetyczny. Skoro ja nie wiem co to było za drewno, to czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić to po węglu? Znaczy, czy da się w ogóle po wyglądzie czy zapachu spalonego kawałka rozpoznać gatunek?


Odpowiedz
 Edek
(@edek)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 628

@Janusz96 Janusz - po węglu drzewnym trudno rozpoznać gatunek, bo proces spalania mocno ujednolica strukturę. Buk i dąb mogą wyglądać bardzo podobnie po zwęgleniu. Ale możesz spróbować inaczej - jak węgiel łamie się na przekroju, to gęstość i struktura włókna bywają widoczne. Drewna twarde jak dąb czy buk mają wyraźniejszy rysunek słojów nawet po spaleniu, miękkie jak sosna czy olcha się bardziej kruszyć. To nie jest pewna metoda, ale coś tam widać. Bardziej ciekawi mnie co czujesz przy tych kawałkach - czy jest jakiś które wydają się bardziej "spokojne" a inne jakby bardziej aktywne?


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Edek, to ciekawe że pytasz o odczucia przy węglu, bo właśnie to pominęliśmy w całej tej dyskusji o składzie chemicznym i historii surowca. Mówimy o właściwościach rytuałach, a mało kto tu wspomniał o tym jak sam Janusz reaguje na te kawałki. Może ważniejsze od gatunku drewna jest to czy węgiel w ogóle chce współpracować, jeśli można tak to ująć.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Dobra ale czy to znaczy że węgiel z grilla do rytuałów odpada całkowicie? Bo jeśli chodzi tylko o dym chemiczny, to może wystarczy go dłużej wypalić zanim dołoży się żywicę? Albo go jakoś przepalić wcześniej na zewnątrz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Marlenka50 przepalanie może pomóc z chemicznym dymem ale nie z historią surowca. I tu wracamy do pytania które się tu kręci od kilkunastu postów - czy historia ma znaczenie, czy tylko fizyczna jakość. Bo jeśli tylko jakość, to przepalony węgiel grillowy może być ok. Jeśli historia - to nie pomoże żadne przepalanie.


Odpowiedz
Wpisy: 348
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie że ta rozmowa krąży w kółko właśnie dlatego że nie możemy się zdecydować co jest ważniejsze - fizyczne właściwości czy energetyczna historia. Może to nie jest "albo albo"? Może obydwa mają znaczenie, tylko w różnych aspektach rytuału?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Natalie09 to sensowne podejście, ale jak wtedy oceniasz węgiel konkretnie? Znaczy, masz dwa kryteria, i oba muszą być spełnione, czy możesz mieć zły wynik w jednym ale dobry w drugim i to jest w porządku?


Odpowiedz
Wpisy: 960
(@kanko)
Połączone: 2 lata temu

Zaraz, czy węgiel może "nie chcieć współpracować"? To brzmi jakby miał własną wolę. Nie rozumiem jak przedmiot może chcieć albo nie chcieć czegoś. Może mi ktoś wyjaśnić jak to działa w praktyce, bo ja to traktuję dosłownie i coś mi nie gra.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Kanko to nie jest kwestia woli w sensie świadomości. Chodzi o to że różne materiały mają różne właściwości energetyczne i nie każdy z nich pasuje do każdego człowieka czy rytuału. Tak samo jak pewne kamienie możesz nosić bezproblemowo a przy innych czujesz dyskomfort - nie dlatego że kamień postanowił ci przeszkodzić, ale dlatego że coś między twoją energią a tym materiałem nie współgra. Węgiel to materiał pracy rytuałnej, więc to samo dotyczy i jego. Czy to wyjaśnia o co chodziło Lipce?


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Ale jak w ogóle rozpoznać ten dyskomfort przy węglu? Przy kamieniu rozumiem - trzymasz go w ręce i czujesz. A węgiel to jednak bierzesz do rytuału, nie nosisz przy sobie przez tydzień. Jak niby masz sprawdzić czy pasuje zanim go użyjesz?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Marlenka50 ja robię tak że po prostu trzymam kawałek w dłoni chwilę przed uzyciem. Nie musi to byc długo, kilka minut wystarczy. Jak czuje sie dobrze z tym kawałkiem to jest dobry znak. Jak nic nie czuje albo jest jakas niechec to odkładam. Przy węglu z własnego ogniska mi to zawsze wychodziło naturalnie, przy tym grillowym z worka mialam właśnie takie poczucie ze "nie to". Może to tylko sugestia, nie wiem, ale praktycznie działa.


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Tamarka.2 Tamarka, właśnie to mnie interesuje - czy ta "niechęć" którą czułaś przy węglu grillowym może być po prostu odpowiedzią na ten chemiczny zapach który wcześniej opisałaś? Bo jeśli podświadomie wiesz że coś nie do końca czyste, to może reagować jako uczucie dyskomfortu, a nie jako jakaś głębsza informacja energetyczna?


Odpowiedz
(@tamarka-2)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 699

@Natalie09 może masz racje i nie potrafie tego rozdzielic. Zapach jest informacja - jeśli coś śmierdzi chemicznie to moje ciało reaguje i trudno mi powiedzieć czy to jest "energetyczna niechec" czy zwykła fizyczna reakcja na nieprzyjemny zapach. Ale właśnie dlatego mówię że przy węglu z własnego ogniska jest inaczej - nie ma tego chemicznego tła i odczucie jest po prostu inne. Janusz, twoj węgiel pewnie nie śmierdzi chemicznie?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Tamarka.2 Nie, zapach jest normalny, taki typowy węglowy. Żadnej chemii. To mnie uspokaja trochę po całej tej dyskusji o impregnantach. Ale wracając do pytania Edka - faktycznie są kawałki które wygladają inaczej. Jedne są bardziej lite, drugie bardziej kruche i popękane. Nigdy nie myślałem że to może mieć znaczenie przy wyborze do rytuału.


Odpowiedz
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 639

@Janusz96 To co Janusz opisuje - różnice w litości i kruchości węgla - ma swoje fizyczne uzasadnienie. Lit, zwięzły węgiel pochodzi zazwyczaj z drewna twardszego lub bardziej równomiernie spalonego. Kruchy, popękany może oznaczać drewno miękkie, nierównomierne spalanie albo zbyt gwałtowne wychłodzenie po wypaleniu. Z praktycznego punktu widzenia do rytuałów oczyszczających lepiej sprawdza się węgiel zwarty - dłużej i równomierniej się żarzy. Ale chcę zapytać Janusza o coś innego - w jakim celu konkretnie chcesz tego węgla użyć? Bo zależy od tego co jest faktycznie ważne.


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Heliotrop - głównie jako podkład pod żywicę przy okadzaniu. Mam żywicę z żywotnika i chciałem zrobić oczyszczenie przestrzeni. Stąd całe pytanie o jakość węgla - żeby dym był czysty i żeby to miało sens rytualnie, nie tylko fizycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 639
(@heliotrop)
Połączone: 2 miesiące temu

żywica z żywotnika to ciekawy wybór - ma wyraźny charakter oczyszczający w wielu tradycjach. Przy takim zastosowaniu węgiel jest rzeczywiście tylko nośnikiem i podłożem dla żywicy, więc jego własna energia jest tu drugorzędna wobec jakości fizycznej spalania. Ale jedno pytanie - czy ta żywica była zbierana samodzielnie czy kupiona? Bo to może mieć większe znaczenie niż sam węgiel w tym zestawieniu.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Heliotrop przesuwa ciężar całej dyskusji i właściwie ma rację. Przez tyle postów rozmawialiśmy o węglu a może kluczem jest co na tym węglu kładziesz. Janusz, bo ja nie wiedziałam że chodzi o żywotnik - to dosyć konkretna tradycja. Skąd ta żywica?


Odpowiedz
(@janusz96)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 396

@Lipka Zebrałem sam z drzewa w ogrodzie, zbierałem wiosną. Czy to zmienia ocenę całości?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Janusz96 zmienia, i to znacząco. Żywica zebrana samodzielnie z własnego drzewa, w odpowiedniej porze roku, to zupełnie inny materiał rytualny niż coś kupionego w woreczku bez historii. Do tego twój węgiel z własnego paleniska, z drewna spalonego przez ciebie - to całkiem spójny zestaw pod względem energetycznej ciągłości. Masz kontrolę nad oboma elementami. To akurat jest sytuacja w której wiele pytań które tu padły odpowiada się samo przez się.


Odpowiedz
(@emilian)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 347

@Iwetka01 Przepraszam że wchodzę w środek ale mam pytanie do Iwetki - mówisz o "energetycznej ciągłości", czy możesz wyjaśnić co to konkretnie znaczy w kontekście rytuału? Bo jestem na początku drogi i nie do końca rozumiem dlaczego historia pochdzenia materiałów ma wpływać na efekt.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Emilian właśnie chciałam o to samo zapytać. I w sumie wątek się tu ładnie zamknął bo Janusz ma tę ciągłość - sam zebrał żywicę, sam wypalił węgiel w palenisku. Ale co z ludźmi którzy nie mają takiej możliwości? Czy wtedy kupny węgiel drzewny - dobrej jakości, bez impregnantów - jest wystarczający?


Odpowiedz
(@natalie09)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 348

@Kryska pyta dokładnie o to co mnie też zastanawia. Bo ta cała dyskusja trochę uprzywilejowuje osoby z ogrodem i własnym paleniskiem. Co jeśli mieszkasz w bloku i fizycznie nie masz jak zebrać żywicy ani rozpalić własnego ogniska? Czy to zamknięta droga?


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Natalie09 nie, to nie jest zamknięta droga. Ciągłość energetyczna to ideał, ale praktyczna magia rzadko działa w warunkach idealnych. Przy materiałach kupnych kluczowe jest świadome zaangażowanie i intencja podczas przygotowania - oczyszczenie kupnego węgla zanim go użyjesz, praca z nim zanim trafi do rytualnego ognia. To co Janusz ma naturalnie przez historię materiału, można w pewnym stopniu zastąpić świadomą pracą. Nie jest to tożsame, ale nie jest też bez wartości.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 325

@Iwetka01 okej, ale jak to oczyszczenie kupnego węgla wygląda w praktyce? Bo mówisz żeby go oczyścić przed użyciem, ale nie bardzo wiem co to oznacza dla węgla. Kamień mogę trzymać w wodzie z solą, mogę zakopać. Węgiel się posypie albo wchłonie wodę i będzie bezużyteczny. Serio pytam, nie podważam.


Odpowiedz
(@iwetka01)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 574

@Kryska to sensowne pytanie i masz rację, że metody dla kamieni nie przenoszą się bezpośrednio. Przy węglu najprościej jest dym - przeprowadzenie go przez dym z ziół oczyszczających, choćby przez szałwię albo właśnie ten sam żywotnik co Janusz planuje użyć. Możesz też trzymać kawałek przez chwilę w świetle słonecznym albo zostawić na noc przy oknie w pełnię. Chodzi o to żeby świadomie zamknąć jego wcześniejszą historię i otworzyć nową, związaną z twoją intencją. Przy węglu handlowym to szczególnie ważne właśnie dlatego że nie wiesz co przechodził zanim trafił do twojej ręki, przez ile fabryk, magazynów, rąk.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: