Zaczęłam ostatnio pracować z surowym woskiem pszczelim i mam dość podstawowe pytanie, bo trochę się pogubiłam. Dostałam od znajomej kawałek wosku prosto z pasieki, nieoczyszczony, z resztkami propolisu i jakimiś drobnymi zanieczyszczeniami. Czytałam różnie o tym jak go przygotować przed rytuałem - jedni mówią, że trzeba go topić i przecedzać, inni że surowy stan jest właśnie tą wartością. Jak wy podchodzicie do czyszczenia fizycznego kontra energetycznego? I czy w ogóle taki wosk z pasieki ma inną jakość energetyczną niż np. granulat woskowy ze sklepu z materiałami do świec?
Wosk pszczeli to zupełnie inna kategoria niż jakikolwiek syntetyk. Pszczoły budują go z własnych gruczołów, w określonym rytmie, w ulu który sam w sobie jest przestrzenią z silną zbiorową energią. Ten propolisowy zapach i zanieczyszczenia, o których piszesz, to nie wady tylko ślady tej pracy. Ja nigdy nie czyszczę wosku do czysta przed użyciem magicznym, co najwyżej lekko topię jeśli potrzebuję go formować. Ale najpierw powiedz - do czego konkretnie chcesz go użyć? Bo to dużo zmienia.
Ja mam pytanie z zupełnie innej strony - czy ktoś wie czy wosk pszczeli można czyścić kadzidłem jak kamienie? Słyszałam że tak robi się z większością naturalnych materiałów i zastanawiam się czy tu też to działa czy może trzeba inaczej.
A ja mam takie pytanie, bo chcę użyć wosku do zapieczętowania listu miłosnego - czy to ma w ogóle znaczenie że to będzie wosk pszczeli naturalny a nie gotowa laska do stempli? Kupowałam takie laski w papierniczym i zastanawiam się czy zmarnowałam pieniądze.
Wracając do mojego pytania o przechowywanie - bo to też mnie nurtuje. Mam ten kawałek zawinięty w papier śniadaniowy w szufladzie razem z innymi materiałami. Czy wosk powinien być odizolowany od reszty? Mam kryształy, zioła, kilka przedmiotów rytualnych w tej samej szufladzie i zaczynam się zastanawiać czy to nie jest problem.
papier śniadaniowy to nie jest dobry pomysł, bo wosk po pierwsze oddaje aromat, po drugie wchłania. Ja przechowuję surowy wosk w lnianym lub bawełnianym woreczku, naturalny materiał nie blokuje oddechu surowca. Co do szuflady z kryształami - zioła bym stamtąd zabrała albo dobrze zamknęła, bo wosk może przesiąknąć ich aromatami. Kryształy w teorii nie powinny mu szkodzić, choć to też zależy co to za kamienie.
Czytam ten wątek z uwagą bo sama mam podobny problem, ale moje pytanie jest inne - czy surowy wosk pszczeli który przechowywałaś przez dłuższy czas traci energię? Bo mam kawałek plastra od paru miesięcy i zaczynam się zastanawiać czy jego moc nie osłabła.
Ja do wosku daje kawałek lawendy surej do woreczka, pomaga z energią i jeszcze fajnie pachnie. Ale mam pytanko - czy ktoś rabiał z wosku figurki do zaklęć? Czytałam że tak sie robiło kiedyś i chcę spróbować, tylko nie wiem czy ten wosk co kupuje w sklepie pszczelarskim (żółty taki w granulkach) nada sie czy bezwzglednie musi być plaster?
A jak długo ten kawałek wosku trzymasz w tej wodzie solnej? Bo wcześniej padło "kilkanaście minut" ale to dość ogólnie. Czy chodzi o jakiś konkretny czas, czy po prostu czujesz kiedy skończyć?
Wracając do kwestii Celestyny z przechowywaniem - mam jeszcze jedną rzecz do dodania, bo temat wosk a zioła jest ważniejszy niż się wydaje. Wosk naprawdę wchłania aromaty ziół jak gąbka, szczególnie surowy plaster. Jeśli masz w tej szufladzie lawendę albo tymianek, wosk po pewnym czasie będzie nimi przesiąknięty i to będzie wpływać na każdy rytuał, niezależnie czy chcesz czy nie.
Mam w tej szufladzie między innymi suszony rozmaryn i trochę anyżu. To brzmi jakbym nieświadomie już go "przyprawiła". Czy to jest do naprawienia, czy właśnie taka mieszana energia dyskwalifikuje go do czystej pracy?
Chciałam go użyć do zapieczętowania pewnego zaklęcia - takiego bardziej związanego z nowym początkiem, zmianą. Rozmaryn i ochrona brzmią jak coś co zatrzymuje a nie puszcza dalej. Mam rację?
Kilka tygodni mniej więcej. Anyż jest w małym słoiczku zakręconym, więc może nie tak bardzo się przebił? Czy zamknięcie słoiczka coś zmienia?
A jeszcze nikt nie odpowiedział na moje pytanie o figurki 🙂 czy ktoś robiuł je z wosku pszczelego i jak wyglądała praca? Chodzi mi głównie o to czy ten suruwy wosk z plastra da się w ogóle uformuwać bez grzania czy trzeba go jakoś zmiękczyć najpierw?
Przepraszam że wchodzę w środek, ale chcę się zapytać praktycznie - ile czasu zajmuje ta kąpiel solna i wszystkie te przygotowania? Bo mam wrażenie że zanim w ogóle zacznę pracować z woskiem to minie miesiąc samego czyszczenia i czekania. Czy tak to musi wyglądać?
Ja chcę się zapytać bo trochę zgubiłam się w tym wątku - czy jeśli mam wosk kupiony w sklepie pszczelarskim, w kostce, a nie z plastra, to te wszystkie metody czyszczenia i przechowywania nadal mają sens? Czy taki wosk w kostce w ogóle "zapamiętuje" cokolwiek czy to inaczej działa?
Przepraszam że się wtrącam ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony - czy wosk do zaklęcia miłosnego działa tak samo jak do zaklęcia zmiany? Pytam bo rozważałam użycie wosku jako pieczęci do pewnej rzeczy i zastanawiam się czy różnica intencji zmienia wybór materiału.
Hej, też czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiam się - czy do afirmacji można używać wosku jako jakiegoś nośnika? Piszę afirmacje na papierze ale gdzieś czytałam że zapieczętowanie afirmacji woskiem wzmacnia intencję. Czy to ma jakiś sens w tej tradycji o której piszecie?
