Forum

Asystent AI
Wosk pszczelny natu...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Wosk pszczelny naturalny - czyszczenie i przechowywanie dla zaklęć


Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęłam ostatnio pracować z surowym woskiem pszczelim i mam dość podstawowe pytanie, bo trochę się pogubiłam. Dostałam od znajomej kawałek wosku prosto z pasieki, nieoczyszczony, z resztkami propolisu i jakimiś drobnymi zanieczyszczeniami. Czytałam różnie o tym jak go przygotować przed rytuałem - jedni mówią, że trzeba go topić i przecedzać, inni że surowy stan jest właśnie tą wartością. Jak wy podchodzicie do czyszczenia fizycznego kontra energetycznego? I czy w ogóle taki wosk z pasieki ma inną jakość energetyczną niż np. granulat woskowy ze sklepu z materiałami do świec?


Odpowiedz
62 odpowiedzi
Wpisy: 620
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wosk pszczeli to zupełnie inna kategoria niż jakikolwiek syntetyk. Pszczoły budują go z własnych gruczołów, w określonym rytmie, w ulu który sam w sobie jest przestrzenią z silną zbiorową energią. Ten propolisowy zapach i zanieczyszczenia, o których piszesz, to nie wady tylko ślady tej pracy. Ja nigdy nie czyszczę wosku do czysta przed użyciem magicznym, co najwyżej lekko topię jeśli potrzebuję go formować. Ale najpierw powiedz - do czego konkretnie chcesz go użyć? Bo to dużo zmienia.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Melania70 tu bym trochę ostrożniej z tym podejściem, bo rozróżnienie między czyszczeniem fizycznym a energetycznym ma znaczenie. W tradycjach hoodoo i starszych ścieżkach europejskich wosk pszczeli przed użyciem rytualnym często był przepuszczany przez ciepłą wodę z solą, nie po to żeby go oczyścić fizycznie, tylko żeby zamknąć wszystkie przypadkowe intencje jakie mógł pochłonąć w transporcie lub przechowywaniu. Sam propolis jest osobną kwestią - ma własne właściwości. Zupełnie inaczej bym podszedł do wosku ze sprawdzonej, swojskiej pasieki a inaczej do nieznanego źródła.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Kabalista właśnie to mnie zastanawia - ta kwestia przypadkowych intencji. Wosk dostałam od osoby, której ufam, ale pasieka nie jest jej własna, tylko należy do sąsiada. Czy w ogóle wiesz jak głęboko sięga ta kwestia pochodzenia? Mam na myśli - czy energia pszczół jest anonimowa, czy też przenika przez nią coś z człowieka który prowadzi pasiekę?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Celestyna_B Dobre pytanie, tylko że moim zdaniem trochę za bardzo komplikujecie prosty materiał. Wosk pszczeli jest od tysięcy lat używany w rytuałach właśnie dlatego, że pszczoły są poza ludzką kontrolą energetyczną - to nie jest tak że pszczelarz odciska się w wosku jak rzeźbiarz w glinie. Propolis, nos woskowy, struktura plastra - to wszystko jest wynikiem zbiorowej inteligencji roju, a nie konkretnego człowieka. Ja traktuję surowy wosk jako materiał już naładowany samą naturą i skupiam się na czyszczeniu energetycznym, nie wnikając aż tak w historię właściciela pasieki.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Seid a skąd taka pewność że pszczelarz nie wpływa? Pamiętam że w tradycji słowiańskiej pszczoły były traktowane jako zwierzęta wyjątkowo wrażliwe na stan emocjonalny człowieka który się nimi opiekuje. Nawet było powiedzenie że pszczoły trzeba informować o śmierci w rodzinie, bo inaczej opuszczą ul. To trochę sugeruje że ta relacja człowiek-rój jednak istnieje.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kometka masz rację i to akurat jest dobrze udokumentowane w etnografii - zwyczaj "mówienia pszczołom" o ważnych wydarzeniach był powszechny w całej Europie, nie tylko u Słowian. Ale to otwiera inne pytanie dla Celestyny: jeśli ta relacja istnieje, to może wręcz wzmacnia wosk ze zdrowej pasieki, gdzie pszczelarz jest z nimi w dobrych stosunkach? Nie widziałabym tego jako zagrożenie energetyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam pytanie z zupełnie innej strony - czy ktoś wie czy wosk pszczeli można czyścić kadzidłem jak kamienie? Słyszałam że tak robi się z większością naturalnych materiałów i zastanawiam się czy tu też to działa czy może trzeba inaczej.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Galia kadzidło przy wosku trzeba stosować ostrożnie, bo wosk łatwo pochłania zapachy i jeśli mocno okadzisz go dymem, ten aromat zostanie i może konkurować z intencją w rytuałach gdzie zapach ma znaczenie. Okadzanie działa, ale krótko i z dystansu. Do czyszczenia energetycznego wosku lepiej sprawdza się światło księżyca albo zakopanie na krótko w suchej ziemi lub soli. Mam wrażenie że wosk jest bardziej jak tkanina niż jak kamień - pochłania wszystko mocniej.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

A ja mam takie pytanie, bo chcę użyć wosku do zapieczętowania listu miłosnego - czy to ma w ogóle znaczenie że to będzie wosk pszczeli naturalny a nie gotowa laska do stempli? Kupowałam takie laski w papierniczym i zastanawiam się czy zmarnowałam pieniądze.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Romcia_91 do pieczętowania listów miłosnych wosk pszczeli naprawdę robi różnicę, ale nie dlatego że gotowe laski są złe same w sobie - problem w tym że zazwyczaj zawierają żywice syntetyczne i barwniki. Wosk pszczeli ma w sobie skojarzenia z Wenus i płodnością, które sięgają jeszcze starożytnego Egiptu i Grecji. Jeśli intencja jest miłosna, to i materiał powinien z tym harmonizować. Laski do stempli możesz zostawić na listy, które nie mają ładunku rytualnego.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do mojego pytania o przechowywanie - bo to też mnie nurtuje. Mam ten kawałek zawinięty w papier śniadaniowy w szufladzie razem z innymi materiałami. Czy wosk powinien być odizolowany od reszty? Mam kryształy, zioła, kilka przedmiotów rytualnych w tej samej szufladzie i zaczynam się zastanawiać czy to nie jest problem.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

papier śniadaniowy to nie jest dobry pomysł, bo wosk po pierwsze oddaje aromat, po drugie wchłania. Ja przechowuję surowy wosk w lnianym lub bawełnianym woreczku, naturalny materiał nie blokuje oddechu surowca. Co do szuflady z kryształami - zioła bym stamtąd zabrała albo dobrze zamknęła, bo wosk może przesiąknąć ich aromatami. Kryształy w teorii nie powinny mu szkodzić, choć to też zależy co to za kamienie.


Odpowiedz
Wpisy: 375
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Czytam ten wątek z uwagą bo sama mam podobny problem, ale moje pytanie jest inne - czy surowy wosk pszczeli który przechowywałaś przez dłuższy czas traci energię? Bo mam kawałek plastra od paru miesięcy i zaczynam się zastanawiać czy jego moc nie osłabła.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Natka75 nie osłabła, ale mogła się rozprościć albo pochłonąć otoczenie. Wosk jest materiałem który zapamiętuje, a kilka miesięcy w szufladzie to kilka miesięcy zbierania energii z przestrzeni. Nie jest to tragedia, ale warto go na nowo naładować przed użyciem. Ciekawi mnie tylko jedno - czy ten plaster był już wcześniej używany rytualnie czy to zupełnie surowy materiał?


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 375

@Seid surowy zupełnie, dostałam go przy okazji kupowania miodu od lokalnego pszczelarza. Nie wiedziałam wtedy co z nim zrobię, ale coś mi podpowiadało żeby wziąć. Jak go naładować najlepiej? Słońce, księżyc?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1263

@Natka75 Przy woskach zazwyczaj polecam księżyc w pełni, ale jest jedna kwestia o której mało się mówi - wosk pszczeli wystawiony na długie, mocne słońce dosłownie się deformuje albo nawet topi. Nie chodzi o niszczenie energii, tylko o fizyczny problem. Okno od wschodu, krótka ekspozycja rano, albo właśnie noc pełni - i to spokojnie wystarczy. Dodam też że zamiar przed przechowaniem też ma znaczenie, wystarczy krótka intencja że materiał śpi i czeka.


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja do wosku daje kawałek lawendy surej do woreczka, pomaga z energią i jeszcze fajnie pachnie. Ale mam pytanko - czy ktoś rabiał z wosku figurki do zaklęć? Czytałam że tak sie robiło kiedyś i chcę spróbować, tylko nie wiem czy ten wosk co kupuje w sklepie pszczelarskim (żółty taki w granulkach) nada sie czy bezwzglednie musi być plaster?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Kryska57 granulki ze sklepu pszczelarskiego są jak najbardziej naturalne, to nie jest syntetyk - to ten sam wosk pszczeli tylko już przefiltrowany i uformowany dla wygody. Traci część surowości i zapachu plastra, ale zachowuje właściwości. Do figurek w zupełności wystarczy, bo i tak przez formowanie wkładasz w niego własną intencję. Plaster ma tę przewagę że jest bardziej "żywy" energetycznie właśnie przez surowy stan, ale to nie jest zasada bez wyjątków.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Ballen Chcę wrócić do czegoś co powiedział Kabalista wcześniej o kąpieli solnej. Mam pytanie praktyczne - jak to fizycznie robisz? Topiony wosk i woda to niebezpieczna kombinacja, a wosk twardy nie puści zanieczyszczeń w zimnej wodzie. Czy chodzi o owijanie w sól bez kontaktu z wodą, czy coś innego?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wierzbina masz rację, że źle to opisałem. Chodzi o lekko ciepłą wodę, niemal zimną, tylko tyle żeby sól się rozpuściła. Kawałek wosku w takim roztworze na kilkanaście minut, nie topienie. Woda i sól tworzą oczyszczające środowisko energetyczne, wosk jej nie chłonie tak jak pochłaniałby dym. Potem dobrze osuszyć naturalnym materiałem. Robiłem tak z woskiem od nieznanego źródła i ta metoda pochodzi ze starszych notatek z tradycji zachodnioeuropejskiej, nie jest moim wynalazkiem.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kabalista okej, to rozumiem teraz lepiej. Czyli sól nie wchodzi w kontakt z woskiem bezpośrednio jako sucha substancja, tylko pracuje przez wodę jako nośnik. To ma sens. Ale mam pytanie - czy ta woda powinna być jakaś konkretna? Źródlana, deszczowa, zwykła kranówka?


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Wierzbina w klasycznych przepisach mówi się o wodzie źródlanej albo deszczowej zebranej z czystego nieba, ale szczerze - robiłem to kranówką odstałą przez noc i działało równie dobrze. To kwestia intencji bardziej niż rodzaju wody. Choć deszczówka zebrana podczas nowiu ma swoich zwolenników i rozumiem tę logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A jak długo ten kawałek wosku trzymasz w tej wodzie solnej? Bo wcześniej padło "kilkanaście minut" ale to dość ogólnie. Czy chodzi o jakiś konkretny czas, czy po prostu czujesz kiedy skończyć?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Galia tu nie ma sztywnego przepisu i to jest właśnie ta różnica między pracą intuicyjną a protokołem z książki. Kilkanaście minut to minimum żeby środowisko zdążyło zadziałać, ale jeśli wosk leżał długo w zaszumionej przestrzeni, można go zostawić dłużej. Ja czasem zostawiam na całą noc w misce przykrytej szmatką.


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 375

@Seid a ta szmatka to ma jakieś znaczenie czy chodzi tylko o to żeby nie nabrał kurzu? Zastanawiam się czy nakrycie nie blokuje jakiegoś procesu.


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Natka75 dobre pytanie, sam się nad tym zastanawiałem. Moim zdaniem szmatka z naturalnego materiału - lnu, bawełny - nie blokuje, może wręcz tworzyć coś w rodzaju zamkniętej przestrzeni dla procesu. Ale folia plastikowa to już inna sprawa, tego bym unikał.


Odpowiedz
Wpisy: 620
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracając do kwestii Celestyny z przechowywaniem - mam jeszcze jedną rzecz do dodania, bo temat wosk a zioła jest ważniejszy niż się wydaje. Wosk naprawdę wchłania aromaty ziół jak gąbka, szczególnie surowy plaster. Jeśli masz w tej szufladzie lawendę albo tymianek, wosk po pewnym czasie będzie nimi przesiąknięty i to będzie wpływać na każdy rytuał, niezależnie czy chcesz czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam w tej szufladzie między innymi suszony rozmaryn i trochę anyżu. To brzmi jakbym nieświadomie już go "przyprawiła". Czy to jest do naprawienia, czy właśnie taka mieszana energia dyskwalifikuje go do czystej pracy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Celestyna_B nie dyskwalifikuje, ale zmienia. Rozmaryn to akurat oczyszczanie i pamięć, anyż ochrona - więc przypadkowo nałożyłaś na ten wosk coś zupełnie nielosowego. Pytanie co chciałaś z nim zrobić, bo może się okazać że to skojarzenie ci odpowiada albo wręcz przeciwnie koliduje z planem.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Chciałam go użyć do zapieczętowania pewnego zaklęcia - takiego bardziej związanego z nowym początkiem, zmianą. Rozmaryn i ochrona brzmią jak coś co zatrzymuje a nie puszcza dalej. Mam rację?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Celestyna_B Rozmaryn akurat ma dwojaką symbolikę - owszem pamięć i zakorzenienie, ale w wielu tradycjach też oczyszczanie drogi przed nową rzeczą. Nie powiedziałabym że blokuje. Ale anyż przy zaklęciach zmiany to już bardziej wątpliwa kombinacja, anyż jest kojarzony z ochroną statusu quo, nie transformacją.


Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Kometka dokładnie to chciałem napisać. Anyż jako ochrona może działać jak kotwica - stabilizuje, co w kontekście zaklęcia zmiany jest sprzeczne. Celestyno - jak bardzo ten wosk jest przesiąknięty? Jeśli leżał kilka tygodni przy anyżu to jest różnica od kilku miesięcy.


Odpowiedz
Wpisy: 591
Rozpoczynający temat
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Kilka tygodni mniej więcej. Anyż jest w małym słoiczku zakręconym, więc może nie tak bardzo się przebił? Czy zamknięcie słoiczka coś zmienia?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Celestyna_B zamknięty słoiczek zdecydowanie zmniejsza intensywność przenikania aromatu fizycznego, ale czy blokuje energetyczne - to już kwestia dyskusyjna. Ja bym jednak poddał ten wosk kąpieli solnej o której mówił Kabalista i potem zostawił go samego przez kilka dni w odizolowanym miejscu przed użyciem. Taka kwarantanna po prostu daje mu czas żeby "wrócić do siebie".


Odpowiedz
Wpisy: 714
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

A jeszcze nikt nie odpowiedział na moje pytanie o figurki 🙂 czy ktoś robiuł je z wosku pszczelego i jak wyglądała praca? Chodzi mi głównie o to czy ten suruwy wosk z plastra da się w ogóle uformuwać bez grzania czy trzeba go jakoś zmiękczyć najpierw?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1263

@Kryska57 surowy plaster raczej sam się nie da ładnie uformować w temperaturze pokojowej, jest kruchy. Możesz go lekko ocieplić w dłoniach - ciepło ciała wystarczy przy małych kawałkach, szczególnie latem. Przy figurkach rytualnych jest jednak jedna kwestia którą warto rozważyć: co robisz z figurką po skończeniu pracy?


Odpowiedz
(@kryska57)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 714

@Kobalt no właśnie nie wiem i dlatego pytam przed a nie po 🙂 a co się z nią zazwyczaj robi? Roztapia? Zakopuje?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kryska57 Przy figurkach woskowych ze starej tradycji - a to jest naprawdę stara technika, sięga co najmniej średniowiecza i pewnie dawniej - sposób zakończenia pracy był tak samo ważny jak samo tworzenie. Zakopywanie w ziemi to jeden z wariantów, roztapianie nad świecą to drugi. Zależało od celu: zakopywanie przy zaklęciach długotrwałych, roztapianie przy uwalnianiu lub kończeniu czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Przepraszam że wchodzę w środek, ale chcę się zapytać praktycznie - ile czasu zajmuje ta kąpiel solna i wszystkie te przygotowania? Bo mam wrażenie że zanim w ogóle zacznę pracować z woskiem to minie miesiąc samego czyszczenia i czekania. Czy tak to musi wyglądać?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Otylka86 nie musi, ale pośpiech przy materiale który "zapamiętuje" to nie jest dobry pomysł. Kąpiel solna to kilkanaście minut do kilku godzin, naładowanie to tydzień albo dwa przy księżycu. Jeśli chcesz zrobić coś szybciej - użyj gotowego wosku ze sklepu pszczelarskiego który ma mniej historii i mniej potrzebuje oczyszczania. Surowy plaster z pasieki to jednak inny poziom pracy.


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Seid No dobra, rozumiem że pośpiech nie jest wskazany, ale tydzień albo dwa przy księżycu to dość długo. A co jeśli akurat jest nów albo pełnia tylko raz w miesiącu i po prostu nie trafię? Czy można zacząć naładowanie w środku cyklu czy to ma jakieś znaczenie?


Odpowiedz
(@melania70)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 620

@Otylka86 faza ma znaczenie, ale nie takie, że poza pełnią nic nie działa. Narastający księżyc wspiera wszystko co chcesz przyciągnąć i budować, malejący - oczyszczanie i odpuszczanie. Skoro Celestyna mówi o zaklęciu nowego początku, to logika wskazywałaby na nów jako punkt startowy, ale narastający też ma sens. Pytanie do niej - czy to zaklęcie ma coś przyciągać czy raczej otwierać przestrzeń?


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Melania70 Bardziej otworzyć przestrzeń niż przyciągnąć coś konkretnego. Chodzi o usunięcie pewnej stagnacji, więc może jednak malejący albo nów? Sam nie wiem, właśnie dlatego pytam. Przy okazji - wrócę do tego wosku z rozmarynową historią, bo zaczęłam go ostatnio wietrzyć i coś ciekawego zauważyłam. Zmienił lekko zapach po kilku godzinach na świeżym powietrzu, jakby ten rozmaryn zelżał. Czy to znaczy że energia też się rusza?


Odpowiedz
 Seid
(@seid)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2225

@Celestyna_B zapach to dosłownie cząsteczki fizyczne, więc jego zmiana jest normalna przy wietrzeniu. Ale czy idzie za tym zmiana energetyczna - tego nie sprawdzisz bez pracy z nim. Jak reagujesz kiedy go teraz trzymasz w dłoni? To jest szybszy test niż analiza aromatu.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Seid Zgadzam się z Seidem co do testu przez trzymanie, ale dodałabym że przy wosku pszczelim mamy jeszcze jeden wyznacznik który ludzie pomijają - temperatura topnienia energetycznego i fizycznego idą jakoś razem. Stary, naładowany energią wosk zachowuje się inaczej w dłoni niż świeży lub wyczyszczony. Ciepło ciała jakby go nie przekonuje tak łatwo. Nie wiem czy ktoś jeszcze to obserwował?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1263

@Wierzbina obserwowałem i to jest ciekawy punkt. Ale nie wiem czy to kwestia energii czy po prostu składu - wosk z różnych pszczelarni ma inną twardość zależnie od zawartości propolisu i pyłku. Jak odróżnić jedno od drugiego?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kobalt no właśnie nie wiem czy się da odróżnić w laboratoryjnym sensie. Ale jeśli weźmiesz ten sam kawałek przed i po oczyszczeniu i poczujesz różnicę - to już nie jest kwestia składu, bo skład się nie zmienił. Próbowałeś kiedyś porównać ten sam kawałek?


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja chcę się zapytać bo trochę zgubiłam się w tym wątku - czy jeśli mam wosk kupiony w sklepie pszczelarskim, w kostce, a nie z plastra, to te wszystkie metody czyszczenia i przechowywania nadal mają sens? Czy taki wosk w kostce w ogóle "zapamiętuje" cokolwiek czy to inaczej działa?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Galia wosk pszczeli w każdej formie ma ten sam skład bazowy, więc potencjalnie tak. Różnica jest w historii - surowy plaster miał kontakt z pszczołami, miodem, larwami, całym ulem, który jest swoistym organizmem. Kostka ze sklepu często była już przetapiana i filtrowana. Część praktyków uważa że to oczyszcza, inni że usuwa to co najcenniejsze. Jak myślisz, co wolisz mieć w materiale z którym pracujesz - czystą kartę czy zapis?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 810

@Kabalista hmm, nie myślałam o tym w ten sposób. Chyba czystą kartę, bo nie wiem co się działo z tym woskiem zanim do mnie trafił. Ale z drugiej strony ten "zapis" ula brzmi jak coś cennego. Skąd wiadomo że zapis z ula jest dobry a nie jakiś przypadkowy?


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Galia Ul jako organizm ma swoją własną energię zbiorową - pszczoły to jeden z nielicznych owadów który od zawsze jest kojarzony z pracą, porządkiem i połączeniem ze światem roślin. W różnych tradycjach pszczela wosk miał status materiału sakralnego właśnie dlatego. Nie wydaje mi się żeby "przypadkowy zapis" z ula był czymś złym - raczej naturalnym tłem. Inaczej niż zapis z miejsca z traumą albo z chaosu.


Odpowiedz
(@natka75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 375

@Kometka a skąd ta tradycja sakralności pszczelego wosku? Mam na myśli konkretnie - w jakich tradycjach? Bo kojarzę że świece woskowe były w kościele, ale to trochę inny kontekst.


Odpowiedz
(@kometka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 553

@Natka75 kościół to akurat jeden z przykładów, ale wywodzi się z dużo starszego przekonania. W Egipcie wosk był używany w praktykach związanych z mumifikacją i zaklęciami, w Grecji przy wyroczniach, w słowiańskiej tradycji ludowej lanie wosku to jeden ze sposobów wróżenia i zdejmowania uroków. Świece woskowe w liturgii to już późniejsze przejęcie czegoś co było wcześniej. Ale nie jestem w tym ekspertem, Wierzbina pewnie wie więcej.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Kometka Tak, słowiański wątek jest bardzo konkretny. Lanie wosku na wodę to praktyka znana pod różnymi nazwami w Polsce, na Ukrainie, Białorusi - chodziło o odczytanie kształtu zastygłej bryłki jako odpowiedzi na pytanie albo diagnozy stanu energetycznego osoby. I właśnie dlatego wosk musiał być pszczeli, nie syntetyczny - uważano że tylko naturalny zostawia odcisk rzeczywistości, a nie pusty kształt. To coś innego niż zapieczętowanie zaklęcia o którym mówi Celestyna, ale materiał ten sam.


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Wierzbina Właśnie przez tę tradycję lania wosku zaczęłam się interesować pracą z nim w ogóle. Ale wróćmy do mojego konkretu - jeśli wosk jest do zapieczętowania, a nie do lania, to czy ta cała historia energetyczna ula mu przeszkadza czy pomaga? Bo Kabalista powiedział że kostka ze sklepu to czysta karta, ale może do pieczętowania właśnie lepsza jest ta z zapisem?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1600

@Celestyna_B Do pieczętowania zapis może być plusem, ale to zależy od tego co pieczętujesz. Jeśli zaklęcie ma być zakorzenione, trwałe, połączone z czymś żywym - wosk z zapisem ula ma sens. Jeśli chcesz żeby zaklęcie było precyzyjne i czyste, bez dodatkowych warstw - kostka przetapiana. Nie ma jednej odpowiedzi. Celestyno, jak opisałabyś to zaklęcie - czy ma być żywe czy statyczne?


Odpowiedz
(@celestyna_b)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 591

@Ballen żywe raczej. Ma się rozwijać po zapieczętowaniu, nie być zamrożone. To zmienia moje podejście do wyboru materiału. Czyli jednak plaster?


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@romcia_91)
Połączone: 1 miesiąc temu

Przepraszam że się wtrącam ale czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony - czy wosk do zaklęcia miłosnego działa tak samo jak do zaklęcia zmiany? Pytam bo rozważałam użycie wosku jako pieczęci do pewnej rzeczy i zastanawiam się czy różnica intencji zmienia wybór materiału.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Romcia_91 zmienia, i to dość mocno. Zaklęcia miłosne tradycyjnie używały wosku do figurek, nie do pieczętowania - to inna technika i inna symbolika. Pieczęć zamyka i utrwala, figurka reprezentuje i działa na podobieństwo. Jeśli chcesz zapieczętować intencję miłosną, wosk pszczeli ma sens, ale bez figury. Możesz powiedzieć więcej co masz na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@milenka04)
Połączone: 3 dni temu

Hej, też czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiam się - czy do afirmacji można używać wosku jako jakiegoś nośnika? Piszę afirmacje na papierze ale gdzieś czytałam że zapieczętowanie afirmacji woskiem wzmacnia intencję. Czy to ma jakiś sens w tej tradycji o której piszecie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kabalista)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 635

@Milenka04 zapieczętowanie afirmacji woskiem ma sens, ale zależy co rozumiesz przez "wzmocnienie". Jeśli chodzi o symboliczne zamknięcie intencji - tak, wosk jako materiał graniczny, który przechodzi ze stanu płynnego do stałego, dobrze to oddaje. Ale sama afirmacja na papierze plus wosk to jeszcze nie rytuał - to ozdoba. Co robisz w momencie pieczętowania? Czy jest jakiś gest intencji, oddech, skupienie? Bo bez tego wosk jest tylko woskiem.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 3 dni temu

Wpisy: 240

@Kabalista no właśnie, piszę afirmację, składam papier i kapię woskiem. Nie robiłam nic specjalnego w tym momencie, po prostu myślałam o tym co napisałam. Masz rację że to może być za mało. Ale wróćmy do samego wosku - czy do afirmacji lepszy byłby właśnie ten surowy pszczeli z plastra, o którym rozmawiałyście wcześniej, czy obojętne jaki? Celestyna_B chyba ma już jakiś przygotowany?


Odpowiedz
Udostępnij: