Ostatnio trafiłam na prześwietlone liście klonu w jednym sklepie z akcesoriami i kupiłam kilka sztuk, bo wyglądały przepięknie. Ale teraz nie wiem co z nimi zrobić. Sprzedawczyni powiedziała tylko, że "mają energię natury" i tyle. Chciałam zapytać, jak się takie coś właściwie przechowuje, żeby ta energia nie uciekła? I do czego w ogóle się je używa w magii? Gdzieś czytałam że do zaklęć przejścia albo do pracy z duchami natury, ale to wszystko co znalazłam.
Przechowywanie to podstawa, bo szkielet liścia jest bardzo wrażliwy nie tylko fizycznie. Ja trzymam swoje między dwiema szybkami od ramki, szczelnie, i owijam jeszcze czarną tkaniną kiedy nie używam. Ale zanim w ogóle powiem więcej, chciałam zapytać - czy wiesz skąd były te liście? Drzewko ma znaczenie, bo wierzba to zupełnie inna praca niż dąb czy klon.
Wiek drzewa ma znaczenie dla tych, którzy pracują z duchami konkretnych drzew, ale przy szkieletach liści to trochę inna sytuacja, bo sam proces odleżenia i prześwietlenia jest już energetyczną transformacją. To nie jest już po prostu liść z drzewa, to jest coś co przeszło przez rozkład i zostało z niego tylko to, co niewidzialne. Przynajmniej tak to odczuwam. Wiesia, a te liście były oczyszczone przed zakupem czy tak prosto z paczki?
Ja mam pytanie trochę z boku, bo czytam i zastanawiam się - czy te szkielety liści mają jakieś zastosowanie w rytuałach miłosnych? Intuicyjnie czułabym że nie, bo to jednak symbol końca, ale może się mylę?
Ja trzymam rzeczy które chcę "uśpić" lub schować w szufladzie z naturalnym drewnem, owijam w lnianą tkaninę. Len jest neutralny jeśli chodzi o energię. Nie wiem czy to najlepsza metoda ale sprawdza się u mnie od kilku lat. Natomiast ciekawi mnie czy ktoś z was używał szkieletów liści do wróżenia? Nie słyszałam żeby to było popularne, ale może ktoś próbował.
Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem, ale szczerze jestem sceptyczna co do tego, że liść może "trzymać energię" albo ją "tracić". Jak wy to rozumiecie? Czy chodzi o coś symbolicznego, o intencję, czy naprawdę wierzycie że jest jakaś mierzalna właściwość tych przedmiotów? Pytam serio, nie złośliwie, bo czytam i staram się zrozumieć o czym mówicie.
A ja wracam do pytania Bluszczyk sprzed kilku postów, bo mi się wydaje że zostało trochę zawieszone w powietrzu. Jak sprawdzić czy taki liść "żyje" energetycznie czy jest pusty? Dominisia zaczęła odpowiadać, ale nie skończyła. Czy to jest kwestia po prostu własnego odczucia przy trzymaniu go w dłoni, czy jest jakaś konkretna metoda?
Chłód to akurat nie jest bez znaczenia. Wiele osób kojarzy chłód właśnie z tą cechą szkieletów liści, z pograniczem, z przejściem. Ciepło to raczej przedmioty związane z aktywnością, wzrostem. Ja bym powiedziała że chłód jest tu wręcz spójny. Ale Wiesia, ważniejsze pytanie: co ty chcesz z nimi zrobić? Bo cały czas rozmawiamy o właściwościach, a cel ciągle nie jest jasny.
Czytam i mam pytnaie które może jest głupie, ale czy jak sie uzywa takiego liścia do rytuału to potem go niszczymy czy zachowujemy? Bo u mnie zawsze pojawia sie ten dylemat co dalej z takim przedmiotem po rytuale, nigdy nie wiem czy to koniec czy powinnam go gdzies odłożyć.
A właśnie, bo to ciekawe pytanie - czy "uszkodzony" to wadliwy czy może po prostu inny. Sama mam jeden taki w zbiorku, z wyraźnym ubytkiem, i zawsze go odkładałam na bok. Ale jak teraz Strzybog to rozłożył na czynniki, to myślę że może nieuzasadnione to jest. Wiesia, co czujesz trzymając go w porównaniu do tych całych?
To mnie naprowadza na pytanie które kręci mi się od jakiegoś czasu w głowie. Skoro liść służy do zamykania, kończenia - to kiedy się "zapisuje" intencję, to jest to intencja zakończenia czegoś konkretnego? Czy może intencja może być dowolna i po prostu liść jest pustym naczyniem? Bo te dwie rzeczy to dla mnie trochę inne podejście do całej sprawy.
W pracy z runami to rozróżnienie jest bardzo wyraźne - każda runa ma kierunek i próba "przepisania" jej natury rzadko daje spójny efekt. Mogę sobie wyobrazić że ze szkieletem liścia jest podobnie. Ale mam pytanie do Strzyboga - czy znasz jakiś przekaz tradycyjny, niekoniecznie słowiański, który wprost mówi o takich liściach jako o przedmiotach rytualnych? Bo tu dużo się dzieje na poziomie intuicji i osobistej praktyki, co jest okej, ale zastanawiam się czy jest jakieś starsze źródło.
ja bym je oddzieliła od kamieni, szczególnie jeśli kamienie masz naładowane do konkretnych celów. Kamienie mogą naprawdę "gadać głośno" i ten delikatny liść to nie jest silny przedmiot, który się obroni. Wahadełko to inna sprawa, ono jest raczej neutralne w przechowywaniu. Ale to moja intuicja, nie reguła.
To znaczy, że każdy liść osobno w swoim kawałku materiału i potem wszystkie trzy razem w jednym miejscu, ale z dala od kamieni? Tak to rozumiem po tym co pisał Strzybog. Tylko nie mam teraz lnu ani bawełny bez barwnika, mam jakiś biały satynowy woreczek po biżuterii. Czy to jest złe?
Leżą na parapecie, wcisnęłam je między dwie książki żeby nie pogiąć. Kilka tygodni tak stoją. Czy parapet to złe miejsce? Tam jest trochę słońca przez część dnia.
Słońce przez dłuższy czas to może je po prostu zniszczyć strukturalnie, nie mówiąc już o energii. Te liście są delikatne fizycznie i blakną, kruche żyłki pękają przy przesuszeniu. Między książkami to chociaż je chroni mechanicznie, ale parapet słoneczny to bym stamtąd zabrała.
To zależy od intencji chyba? Jeśli liść ma pracować z zakończeniami, z jesienią, z odpuszczaniem - to kilka tygodni pełnego słońca brzmi jak coś nie po drodze z jego naturą. Ale to czysto intuicyjne co mówię, nie mam twardego argumentu.
A jak w praktyce wygląda to oczyszczenie dymem z szałwii dla czegoś tak delikatnego? Sama mam wahadełko i zawsze je trzymam w dymie przez chwilę, ale liść fizycznie mnie przeraża w tym kontekście. Dym go nie uszkodzi?
To jest super pomysł z księżycem, ale mam głupie pytanie - czy to musi być specyficzna faza? Bo Dominisia wcześniej pisała o nowie i pełni w kontekście użytkowania, ale nie wiem czy to samo dotyczy oczyszczania czy oczyszcznie to oczyszczanie i faza nie ma znaczenia?
Mam pytanie do tych co pracowali z liściami w konkretnym rytuale - czy przy zapisywaniu intencji robicie to przed czy po oczyszczeniu? Bo wydaje mi się że logika jest taka: najpierw czyść, potem ładuj. Ale może ktoś robi to inaczej i ma powód?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie które może głupie, ale - czy te liście można łączyć z innymi ziołami albo kwiatami suszonymi w jakimś woreczku ochronnym? Czy to ma sens czy raczej lepiej je trzymać osobno od takich mieszanek?
To zależy od celu. Jako część mieszanki ochronnej? Lawendy bym tu nie mieszał, bo jej kierunek energetyczny to raczej równowaga i spokój, nie zamknięcie czy zakończenie. Jeśli ktoś chce woreczek do puszczania czegoś za siebie, to liść szkieletowy plus może kora drzewa, może jałowiec - to już ma spójność. Ale Wiesia, powiedz najpierw co w ogóle chcesz z tymi liśćmi zrobić, bo cały czas mówimy o przechowywaniu, a nie wiem czy masz już intencję.
Szczerze? Dla wielu tradycji pochodzenie rośliny jest kluczowe, więc brak tej informacji to jednak luka. Ale zanim uznamy że to dyskwalifikuje liść - czy pamiętasz jak wyglądało to drzewo? Kształt liścia coś mówi, nawet jeśli jest prześwietlony. Duży, mały, karbowany brzeg?
A czy to ważne żeby wiedzieć z dokładnością co do gatunku, czy wystarczy że wyczujesz jego energię i będziesz pracować z tym co jest? Pytam bo sama często pracuję z tym co znajdę intuicyjnie i nie zawsze mam pewność.
A skąd właściwie wiadomo jaką energię ma dany gatunke drzewa? Czy to jest opisane w jakiś ksiązkach, czy to bardziej tradycja ustna? Bo czytałam różne rzeczy i różne źródła piszą różnie o tym samym drzewie i teraz nie wiem czemu wierzyć.
Bardziej to drugie, chcę go dobrze przechować. Mam w głowie że może użyję do czegoś związanego z zamknięciem pewnego rozdziału ale to jeszcze nie teraz. Więc najpierw przechowanie, potem decyzja co z nim zrobię.
To jest mądre podejście, ale mam jedno pytanie - czy liść który jest przechowywany bez konkretnej intencji, długo, może "nasiąkać" energią miejsca i codzienności? Bo jak go potem weźmiesz do pracy intencjonalnej, to co w nim będzie - jego własna energia czy też to co zebrał leżąc przez miesiące w przypadkowym miejscu?
