Zdjęłam wczoraj z szyi srebrny wisior, który nosiłam od pół roku. Kupiłam go w sklepie z biżuterią srebrną - nie ezoterycznym, zwykłym - bo spodobał mi się wzór, taki geometryczny, koliste linie z pieczęcią pośrodku. Kosztował 220 zł, nie zwracałam uwagi na żadne "symbole magiczne", bo to dla mnie była po prostu ozdoba. W zeszły weekend pokazałam go znajomej, która zajmuje się ezoteryką od wielu lat. Wystarczyło, że spojrzała sekundę. Powiedziała mi co to faktycznie jest - pieczęć jednego z konkretnych bytów z Lemegetonu, dość mocna. Zdjęłam natychmiast. Zostaje pytanie - co teraz, i co ważniejsze, jak duży problem stanowi to, że ten typ "ozdób" sprzedaje się jako biżuteria bez żadnych ostrzeżeń. Zaczynam się rozglądać po sklepach i biżuterii koleżanek - znajduję wszędzie symbole, których nikt z noszących nie umie nazwać. To raczej norma niż wyjątek.
Otwieram wątek, który dotyczy ogromnej skali zjawiska. Pieczęcie goecyjne, kabalistyczne diagramy, symbole alchemiczne, runy, sigile - całe to dziedzictwo magii ceremonialnej trafiło do współczesnej biżuterii hurtowej jako "estetyka okultystyczna". Większość kupujących nie ma najmniejszego pojęcia, co nosi. Sprzedawcy często też nie mają. Producent w Chinach lub Indiach kopiuje wzór z grimuara dostępnego online, masowo wytwarza i wprowadza na rynek. Skutek - tysiące osób w Polsce noszą pieczęcie konkretnych duchów na szyi, traktując to jak ozdobę. Dla tych, którzy wiedzą, co to są te symbole, jest to zjawisko niepokojące. Dla większości nieświadomych - źródło konsekwencji, których nie kojarzą z noszonym wisiorem.
Symbol nie jest neutralny. Symbol magiczny powstał właśnie po to, żeby działał - to jest jego cała funkcja, jego raison d'être. Pieczęć demona z Lemegetonu była rysowana jako narzędzie wezwania tego konkretnego bytu - to nie jest ozdoba, którą się "może" odczytać magicznie. To jest dosłownie graficzny wzór, którego funkcja od początku jest taka, że jego obecność stwarza link z określoną energią. Czy wiesz, że nosisz, czy nie - link działa. Nie potrzebujesz "wierzyć" w to, żeby działało. Sigil jest jak telefon - jak nosisz przy sobie, można na niego zadzwonić, niezależnie od tego, czy ty wiesz, kto ma twój numer.
@Lalik Pierwsza rzecz - postąpiłaś poprawnie zdejmując go natychmiast. Druga rzecz - sam wisior należy traktować jak każdy obciążony przedmiot z naszych poprzednich rozmów. Oczyścić w soli, okadzić, odłożyć w bezpieczne miejsce, a najlepiej zniszczyć lub zakopać daleko od domu. Trzecia rzecz - obserwuj się przez najbliższe tygodnie. Pół roku noszenia pieczęci konkretnego bytu to wystarczająco długo, żeby ewentualnie powstał ślad. Jeśli zauważasz coś dziwnego - sny, sytuacje, nastroje - daj znać. Czwarta rzecz - nie obwiniaj się. Ten typ sytuacji jest dziś masowy.
@Lalik Jaką konkretnie pieczęć rozpoznała twoja znajoma, jeśli mogę spytać? Pytam nie z ciekawości, tylko żebyśmy mogli powiedzieć więcej o tym, czego konkretnie się spodziewać. Jest różnica między noszeniem pieczęci ducha goecyjnego klasy hrabiowskiej a pieczęci np. cesarza demonów.
Wróćmy do meta-pytania - skoro pieczęcie z grimuarów krążą po biżuterii hurtowej, to jak ludzie mają sobie z tym radzić? Nie każdy z nas ma w torebce słownik symboli magicznych.
