Zastanawiam się od jakiegoś czasu, co tak naprawdę dzieje się energetycznie, kiedy otwieramy i zamykamy czarę z wodą. Mam na myśli konkretnie wodę nasycającą się żelazem, czyli taką, do której wkładamy kawałek żelaza lub żelazny przedmiot na określony czas. Czytałam różne podejścia, ale nadal nie rozumiem, czy żelazo faktycznie oddaje coś wodzie energetycznie, czy to raczej kwestia intencji przy otwieraniu naczynia. I co się dzieje w momencie zamknięcia? Czy energia zostaje zamknięta w środku, czy raczej proces wtedy dopiero się zaczyna? Ktoś pracował z czymś podobnym?
Dobre pytanie, bo to nie jest tak prosto, jak się wydaje. Przy otwieraniu czary woda zaczyna przyjmować energię otoczenia, ale też intencję osoby, która to robi. Żelazo to zupełnie osobna sprawa, bo ono pracuje niezależnie od tego, czy naczynie jest otwarte czy zamknięte. Ma własną sygnaturę, wojowniczą, ochronną, ziemską. Zamknięcie czary wzmacnia koncentrację tej energii, bo odcina ją od zewnętrznych wpływów. Ale tu właśnie jest clue, a co jeśli woda przed zamknięciem wchłonęła coś, czego nie chciałaś? Wtedy zamknięcie utrwala problem.
A jak w ogóle przygotowuje się taką wodę z żelazem? Rozumiem, że wkłada się żelazny przedmiot, ale przez ile czasu? I czy to musi być czyste żelazo, bo np. gwoździe z marketu są pewnie z jakichś stopów. Pytam, bo pierwszy raz słyszę o czymś takim i nie chcę czegoś schrzanić.
A mogę zapytać do czego w ogóle tej wody z żelazem się używa? Słyszałem o wodach kwiatowych, o wodzie księżycowej, ale ta z żelazem to dla mnie nowość. Czy to do rytuałów ochronnych głównie, czy ma szersze zastosowanie?
Weszłam tu przypadkiem szukając czegoś innego i teraz czytam i się zastanawiam czy ta woda z żelazem nie jest przypadkime szkodliwa? Bo jeśli tnie powiązania jak Jarzebina pisze, to co jeśli ktoś użyje jej nieświadomie przy czymś miłosnym? Czy to może popsuć relację?
Przepraszam, że wejdę z boku, ale chcę się upewnić, czy dobrze rozumiem. Czara to po prostu naczynie, miska, słoik? Czy to musi być coś specjalnego? Bo jak czytam o otwieraniu i zamykaniu, to mam skojarzenie z czymś bardziej ceremonialnym.
Wróćmy jeszcze do momentu otwarcia, bo to mnie interesuje najbardziej. Czy otwierając czarę trzeba coś powiedzieć, zaśpiewać, czy wystarczy po prostu zdjąć pokrywkę z odpowiednią intencją? Bryza, Ty chyba najlepiej wiesz jak to powinno wyglądać od strony rytualnej.
Ciekawy wątek. Mam pytanie trochę z innej strony, czy ktoś sprawdzał tę wodę wahadełkiem przed i po zamknięciu? Zastanawia mnie, czy byłaby mierzalna różnica w odpowiedzi wahadełka. Bo to by dało jakiś punkt odniesienia, zamiast polegać tylko na odczuciach.
Zapytałam o wahadełko, bo naprawdę ciekawi mnie, czy da się to jakoś zweryfikować poza samym odczuciem. Czy ktoś z Was kiedyś próbował sprawdzać wodę przed otwarciem, po otwarciu i po zamknięciu? Mam wrażenie, że energetycznie powinny to być trzy różne stany.
A mnie zastanawia, czy "energia bez kierunku" nie jest czasem gorsza niż żadna? Bo jak coś jest neutralne, to po prostu nie działa. A jak jest załadowane ale nie skierowane, to może chodzić na własną rękę, że tak powiem.
Hej, a co sie dzieje z tą energią jak sie OTWIERA czarę po tym dłuższym czasie? Znaczy, czy ona wtedy wybucha, rozchodzi sie w pokoju czy jak? Bo trochę sie boję teraz, że jak otworzę to coś mi sie wyśle do pokoju co nie chciałam 🙂
Słucham tego i mam wrażenie, że trochę jak bateria i gniazdko, żelazo to bateria naładowana od zawsze, a intencja to gniazdko, do którego ją podłączasz. Czy dobrze to rozumiem, czy za bardzo upraszczam?
Wracając do samego otwarcia i zamknięcia, bo wątek trochę odpłynął. Chcę dopowiedzieć coś, o czym nie mówiłam wcześniej. Zamknięcie czary to według mnie nie jest tylko utrwalenie, to też sygnał dla energii, że etap nasycania jest zakończony. Jakby domknięcie umowy. Bez tego żelazo i woda są w pewnym sensie nadal w procesie, nie do końca gotowe.
Dobra, bo Centa zadała pytanie, które mi siedzi w głowie od chwili. Czy zamknięcie to moment czy proces? Bo jeśli to sygnał "koniec", to znaczy że energia przestaje się ruszać w momencie zamknięcia? Czy raczej zwalnia, zastyga stopniowo? Nigdy nie byłam pewna, czy to jest natychmiastowe.
A czy da się cofnąć zamknięcie? Tzn. otworzyć z powrotem, jeśli coś poszło nie tak, wyczyścić i zamknąć jeszcze raz? Czy to już psuje całą czarę?
Ja kiedyś otworzyłem czarę i zamknąłem drugi raz, ale szczerze mówiąc nie wiedziałem co robię, po prostu się pomyliłem z kolejnością. Nie wiem co z tego wyszło, bo nie miałem za bardzo jak zweryfikować. Jak wy w ogóle weryfikujecie, że coś zadziałało? Bo to mi zawsze sprawia problem.
A skąd w ogóle wziąc takie stare żelazo? Bo na allegro to chyba nie kupię "stare kute żelazo do rytuału" 🙂 Serio pytam bo nie mam pojęcia gdzie szukac.
I tu właściwie zamykamy koło całej tej rozmowy. Otwarcie czary to nie tylko wlanie wody i wrzucenie żelaza. To moment decyzji o tym, co dopuszczamy do środka i z jaką intencją. Zamknięcie to zapis tego momentu. Wszystko co pomiędzy, czas nasycania, symbolika przedmiotu, faza księżyca, miejsce, to warstwy które albo działają świadomie albo i tak działają, tylko bez naszej kontroli. Dlatego to pytanie o żelazo nie jest tylko praktyczne, to pytanie o to, czy rozumiemy co robimy kiedy otwieramy cokolwiek.
