Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może wydać się dziwne, ale zaczęłam to traktować poważnie. Mam taką szklaną kulę z płatkami śniegu w środku - wiesz, takie dekoracyjne, co się potrząsa i śnieg opada. I pomyślałam: czy coś takiego można sensownie użyć w rytuale pogodowym? Bo wizualnie to idealny obraz - śnieg, zima, zamrożenie. Intuicja mi podpowiada, że tu jest jakiś potencjał, ale nie wiem, czy ktoś w ogóle próbował pracować z takimi przedmiotami. Interesuje mnie głównie aspekt symboliczny - czy ta miniaturowa śnieżyca w środku może faktycznie coś uruchamiać?
O, to ciekawy kierunek. Pracowałam kiedyś z magią sympatyczną i tam właśnie o to chodzi - podobne przyciąga podobne. Szklana kula ze śniegiem to gotowy symbol zamrożenia, zimna, zatrzymania. Używałam podobnej logiki przy runach Isa - runa lodu, blokady. Ale mam pytanie do ciebie: czy chcesz tym czymś przyciągać zimę, czy może raczej zatrzymać jakąś sytuację? Bo cel chyba zmienia podejście do rytuału?
Ja nigdy nie myślałam o śnieżkach w ten sposób, ale teraz jak czytam to mi się zapala lampka. Mam taką jedną na półce po babci i zawsze miałam wrażenie, że coś w niej jest. Czy to w ogóle bezpieczne używać do rytuałów przedmiotów, które ktoś wcześniej posiadał? Babcia była bardzo... silną osobą, powiedzmy.
To co pisze Zenobia ma sens z punktu widzenia magii pojemnika. Zamknięta przestrzeń jako izolacja energetyczna. Ale mam wątpliwość praktyczną - czy szkło jest w ogóle dobrym przewodnikiem dla takiej pracy? W tradycyjnej magii żywiołowej szkło bywa neutralne albo nawet blokujące. Co innego kryształ, co innego wydmuchiwane szkło, co innego plastik z chińskiej fabryki.
Czytam to wszystko i mam takie skojarzenie - w folklorze słowiańskim były podobne praktyki z wodą zamkniętą w naczyniach. Zamarznięta woda do zaklęć zamrożenia uczuć, relacji. Śnieżka to jakby gotowy pojemnik z zamrożoną wodą plus obraz śniegu. Może to nie jest przypadkowe, że te rzeczy istnieją akurat w tej formie?
Czytam od początku i mam jedno pytanie, bo może źle rozumiem temat - czy chodzi wam o wpływanie na prawdziwą pogodę na zewnątrz, czy raczej o użycie śnieżki jako symbolu w rytuałach wewnętrznych, na sprawy życiowe? Bo to chyba jednak dwa różne cele?
Zaraz, zaraz - bo chcę dobrze rozumieć. Czyli ten rytuał z lodem to chodzi o to, żeby sytuacja z życia się "zatrzymała"? A co jeśli ta sytuacja sama z siebie wróci po tym jak lód się roztopi? Czy to ma jakieś znaczenie?
Jeśli chodzi o odwrócenie - przy runach analogicznie używam odwrócenia runy lub spalenia zapisanej intencji. Przy śnieżce faktycznie fizyczne zniszczenie odpada. Ale zastanawiam się czy samo wystawienie śnieżki na silne słońce przez dłuższy czas - symbolicznie "roztopienie" - mogłoby działać jako forma zwolnienia energii. To by zachowało logikę żywiołu.
Hej, śledziłem ten wątek i mam pytanei - bo może głupie, ale skoro śnieg w środku to chyba jakis rodzaj wody tak? Czyli śnieżka to może też działać jak naczynie z wodą, o które pytała Polcia wcześniej? Czy to jest totalnie rózna sprawa?
Słuchajcie, ja mam może bardziej przyziemne pytanie. Czy ktoś tu w ogóle próbował użyć śnieżki do czegokolwiek praktycznie? Bo mam wrażenie, że rozmawiamy dużo o teorii, a chciałabym wiedzieć czy ktoś ma jakieś własne doświadczenie z tym konkretnym przedmiotem.
to jest bardzo konkretne i dobrze przemyślane. Ale właśnie tu pojawia się pytanie o consent w magii - pracujesz na dynamice, która obejmuje drugą osobę. Jak podchodzisz do tego aspektu? Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy też technika.
Przepraszam że wchodzę, ale czy to znaczy, że sama śnieżka może coś zrobić bez żadnego rytuału? Jak ona stoi na półce to też coś robi z energią? Bo teraz się zastanawiam czy moja stara śnieżka z Paryża gdzieś w szufladzie coś tam wysyła 🙂
Wracając do tego co mówiła Zenobia - jestem ciekawa czy ktoś faktycznie próbował tego rytuału z potrząśnięciem i obserwowaniem opadania. Bo Arbogi opisał to pięknie w teorii, ale chciałabym wiedzieć jak to wygląda w praktyce. Czy w ogóle da się skupić na wizualizacji kiedy człowiek patrzy na plastikowy śnieg w kuli z Chiniec?
Własnie - to jest ta różnica, na którą zwróciłam uwagę od początku. Ta śnieżka którą mam jest duża, ze śniegiem który opada bardzo powoli. Jakbym patrzyła na nią po potrząśnięciu, to te kilkanaście sekund opadania to właśnie ta chwila skupienia. Nie wiem czy to sugestia czy coś więcej, ale naprawdę coś czuję w tej chwili.
Patrzę na ten wątek od początku i zastanawiam się, czy nie warto spojrzeć też od strony astrologicznej. Praca z zawieszeniem i wodą - Saturn i Neptun mają tu sporo do powiedzenia. Jeśli Zenobia zna swój układ, to dobór momentu do rytuału mógłby pójść głębiej niż sama faza księżyca.
przy zamkniętych przedmiotach z płynem ja zwykle używam światła księżycowego - po prostu zostawiam na noc w świetle księżyca, najlepiej w pełnię albo przed. Nie ingerujesz w zawartość, a energia przechodzi przez szkło. Czy to czyści tak samo głęboko jak sól, to już kwestia podejścia, ale do wstępnego oczyszczenia mi wystarczało.
A czy ktoś myślał o tym, że płyn wewnątrz śnieżki może mieć własną energetykę? To zamknięta woda, często glicerynowa, która przez lata stoi w jednym miejscu. Z punktu widzenia czakr woda to emocje, ale stojąca, zamknięta woda to co innego niż przepływająca. Nie wiem czy to wzmacnia efekt zawieszenia, czy go komplikuje.
Przepraszam że się wtrącam ale nie rozumiem - jak coś może byc jednoczesnie zamkniete i czyste energetycznie? Skoro woda stoi lat kilka i absorbuje to co mowil Sewer to nie moze byc czysta nie? Albo to jest zaletą albo wadą nie mozna miec obu naraz chyba?
Ojej to teraz się boję o moją śnieżkę z Paryża 🙂 Skoro ona stoi w szufladzie od lat, to co tam kumuluje? Bo szuflada to nie jest jakieś spokojne neutralne miejsce, tam są różne rzeczy. Czy powinnam ją wyjąć czy lepiej zostawić jak jest?
Wracam do tego co mówiła Emilka o Saturnie i Neptunie - czy w takim razie faza księżyca ma drugoplanowe znaczenie przy pracy z zawieszeniem? Bo do tej pory myślałam, że księżyc ubywający to standardowy moment na zamrożenie czegoś, a tu pojawia się zupełnie inny parametr.
Mogę powiedzieć z doświadczenia, że faza księżyca to absolutna podstawa przy każdym rytuał zamrożeniowym i bez tego reszta nie ma sensu. Saturn to dla zaawansowanych, ale na początek wystarczy ubywający księżyc i dobrze sformułowana intencja. Astrologia planet to jest poziom którego nie trzeba ruszać jeśli się nie zna własnego układu.
Mogę potwierdzić. Pracowałam raz z kulą przy rytuale skupienia i odkryłam przypadkowo, że patrzenie jak śnieg siada zmienia coś w skupieniu - to trwa może minutę, może dwie, ale jakość intencji na końcu jest inna niż gdy od razu odkładam. Nie wiem czy to magia czy zwykła medytacja, ale efekt jest.
Ojej, a ja zawsze po prostu potrząsałam i odstawiałam bo mi się śpieszyło 🙂 To znaczy że przez tyle lat robiłam to źle? Choć z drugiej strony nie robiłam tego magicznie więc może to nie ma znaczenia. Ale teraz jak słyszę o tej fazie opadania to chyba rozumiem - to jak z zapalaniem świecy i od razu wychodzeniem z pokoju, nie?
