Ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś, co może wydawać się drobiazgiem, ale im dłużej o tym myślę, tym bardziej mnie to nurtuje. Przechowuję swoje czary i zaklęcia zapisane na pergaminie w drewnianym pudełeczku z lipy, ale znajoma powiedziała mi, że lipa to drewno "puste energetycznie" i że powinnam mieć dąb albo jesion. Czy ktoś w ogóle pracuje świadomie z różnymi gatunkami drewna jako pojemnikiem na rzeczy magiczne? Czy struktura i rodzaj drzewa realnie wpływa na to, co jest w środku, czy to tylko estetyka?
To wcale nie jest drobiazg. W tradycjach słowiańskich drewno miało bardzo konkretne przypisania i nie było przypadkowe, z czego robiono skrzynie na zioła, amulety czy inne rzeczy obrzędowe. Lipa akurat jest drzewem mocno kobiecym, łagodnym, kojarzonym z Marzanną i Ladą, więc nazwanie jej "pustą energetycznie" brzmi dla mnie jak totalne nieporozumienie. Ale chętnie posłucham, skąd twoja znajoma wzięła tę interpretację, bo może ma jakieś źródło, którego ja nie znam.
Zgodziłbym się z Dziewanną w kwestii lipy. Ale chciałbym zadać inne pytanie, bo ono leży u podstaw całej dyskusji: czy mówimy o tym, że drewno aktywnie wzmacnia albo zmienia energię przechowywanych czarów, czy tylko o tym, że może je chronić przed rozproszeniem lub skażeniem z zewnątrz? Bo to są dwa zupełnie różne mechanizmy i wiele nieporozumień w takich rozmowach bierze się właśnie stąd, że ktoś mówi o jednym, a ktoś inny o czymś innym.
Słucham tej rozmowy i mam mieszane uczucia. Struktura drewna, słoje, gęstość włókien, to jest coś fizycznego, co faktycznie różnicuje gatunki. Dąb ma twarde, zbite włókna, lipa jest miękka i porowata. Czy to przekłada się na energetykę? Osobiście sądzę, że tak, ale nie w jakiś prosty sposób "twardsze równa się silniejsze". Porowata lipa może być właśnie bardziej przepuszczalna w sensie energetycznym, co przy czarach pisanych na pergaminie niekoniecznie jest wadą.
Mam może głupie pytanie, ale skąd w ogóle wiemy, że drewno cokolwiek robi z energią czaru? Czy ktoś kiedyś porównał dwa identyczne czary, jeden trzymany w drewnie, drugi w metalu albo ceramice, i zaobserwował różnicę? Pytam szczerze, nie złośliwie, bo sam zbieram różne kamienie i trzymam je w drewnianej szkatułce, ale nigdy nie pomyślałem, czy drewno im służy czy nie.
Moja mama przechowywała zasuszone zioła lecznicze i różne modlitwy pisane na papierze w skrzyneczce z wiśniowego drewna. Mówiła, że wiśnia "nie oddaje" tego, co raz dostanie. Nie wiem, czy to ma związek z tym, o czym tu piszecie, ale zawsze to czułam przy tej skrzyneczce, jakiś spokój, zamknięcie. Wiśnia to może nie takie oczywiste drewno jak dąb czy jesion.
Wiśnia w kontekście run kojarzy mi się z czymś bardzo konkretnym. Przy wycinaniu run do przechowywania często wybiera się właśnie drewno, które "trzyma" intencję, nie pozwala jej uciec przed aktywacją. Dąb trzyma mocno, ale może też przyciągać zbyt wiele zewnętrznych energii, bo jest otwarty na komunikację z górą i dołem w sensie kosmologicznym. Jabłoń i wiśnia są bardziej zamknięte w sobie, hermetyczne. Czy ktoś z was pracował z runami ryty na wewnętrznej stronie pokrywy pudełka?
Słucham i mam pytanie praktyczne, bo zaraz zacznę szukać odpowiedniego drewna do mojej szkatułki. Czy liczy się tylko gatunek, czy też historia konkretnego drzewa? Mam kawałek drewna z gruszy rosnącej przy ruinach starego kościoła, chciałem z niego zrobić pudełko. Czy takie miejsce pochodzenia coś wnosi, czy to nadinterpretacja?
Czytam ten wątek i mam wrażenie, że nikt nie poruszył kwestii, która mnie od razu naszła, czy drewno z miejsca związanego ze śmiercią, cmentarzem, ruinami, nie przynosi ze sobą jakichś bytów albo resztek energii po zmarłych? Ja bym się bała trzymać swoje rzeczy w czymś takim, nawet jeśli drewno samo w sobie jest z dobrego gatunku.
Przepraszam, że się wtrącę z głupim pytaniem, ale jak w ogóle oczyścić takie drewno przed zrobieniem z niego pudełka? Czy to w ogóle możliwe, żeby wyczyścić energię z drewna, które przez lata wchłaniało coś konkretnego? Albo czy oczyszczenie nie niszczy właśnie tych właściwości, o których tu piszecie?
Czytam ten wątek od początku i chciałam dodać coś, co może być interesującą paralelą. Przy pracy z astrologią często patrzę na to, jakie planety rządzą konkretnymi roślinami i drzewami. Dąb to Saturn albo Jowisz, zależnie od systemu, lipa to Wenus, jabłoń też Wenus, jesion to Merkury lub Jowisz. Jeśli zestawić te przypisania z tym, o czym tu mówicie, to wybór drewna na pudełko mógłby też wynikać z tego, jakiej energii planetarnej potrzebuje przechowywany czar. Czy ktoś pracuje w takim kluczu?
Dokończyłam myśl o planetarnych władcach drzew, bo wydaje mi się, że to jednak ważny kontekst dla całej dyskusji o gatunkach. Jeśli lipa jest pod Wenus, to pudełko z lipy naturalnie będzie wzmacniać czary miłosne albo harmonizujące. Ale mam pytanie do Kadula, bo ona najlepiej zna się na tym, co "trzyma" energię, czy w runach bierze się w ogóle pod uwagę ten astrologiczny wymiar drewna? Czy to dwie osobne tradycje, które nie za bardzo się przenikają?
Dobra, ale jak to wygląda praktycznie, to sprawdzanie intuicją? Trzymasz drewno w rękach i co? Co czujesz, co szukasz? Pytam bez ironii, naprawdę próbuję zrozumieć jak to działa u was w praktyce, bo u mnie na razie jest zero odczuć przy czegokolwiek dotykaniu.
Wiśnia ma dość charakterystyczny zapach przy szlifowaniu albo przy lekkim podgrzaniu, coś słodkawego, nieco kwaskowatego. Jeśli masz to pudełko przy sobie, spróbuj je delikatnie potrzeć palcem przez chwilę i poczuć, czy pojawia się jakiś subtelny zapach. To nie jest pewna metoda, ale często pomaga odróżnić wiśnię od np. gruszy, które są do siebie podobne kolorystycznie.
Pytanie o porównanie materiałów jest uczciwe. Miałem kiedyś okres, gdzie eksperymentowałem właśnie z tym i trzymałem podobne przedmioty w różnych pojemnikach przez kilka tygodni. Efekty subiektywne były różne, ale szczerze nie wiem, ile z tego to materiał, a ile moje własne nastawienie do materiału. To jest trudne do oddzielenia.
Wchodzę w ten wątek, bo jest ciekawy, ale trochę mi się wydaje, że odpłynęliśmy od konkretnego pytania tematu, a mianowicie czy struktura gatunkowa drewna wpływa na moc przechowywanego czaru. To jest inne pytanie niż "czy drewno w ogóle działa". Możemy przyjąć roboczo, że drewno ma jakiś wpływ i zapytać, czy wiśnia różni się od dębu. I tu mam własne obserwacje.
Czytam od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z innej strony. Mówicie o tym, że drewno wchłania energię miejsca, energię obróbki, energię użytkownika. Ale czy ktoś brał pod uwagę, że rok urodzenia drzewa mógłby coś znaczyć? Wiem, że to numerologia, ale rok, w którym drzewo zaczęło rosnąć, ma swoją wibrację liczbową i zastanawiam się, czy to jakoś wchodzi w interakcję z tym, co opisujecie.
Wracam do swojego pudełka, bo ta dyskusja dała mi więcej pytań niż odpowiedzi. Jeśli wiśnia trzyma energię długo bez zmian jak Pelagiusza mówi, to czy to znaczy, że to, co jest w środku, nie potrzebuje regularnego doładowania? Pytam, bo nie robiłam żadnych regularnych rytuałów przy pudełku, od dłuższego czasu stoi po prostu i tyle.
Teodozja, ja mam podobny dylemat, bo też nigdy nie "pracowałam" aktywnie z moim pudełkiem, po prostu coś w nim trzymam i myślę, że to wystarczy. Teraz po tym wszystkim, co tu czytam, zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam przynajmniej raz sprawdzić, czy coś się w nim nie zmieniło.
To akurat mnie ciekawi, czy intuicja przy wyborze pudełka to jest coś innego niż intuicja przy wyborze kamienia czy karty. Bo przy kamieniach często się mówi, że kamień sam "woła". Czy ktoś miał tak z pudełkiem?
To jest ten wątek, do którego ciągle wracamy i mnie to nie dziwi, bo chyba nie ma tu prostej odpowiedzi. Przy tarocie mam podobny dylemat z pudełkami na karty. Trzymam je w drewnianym pudełku z jakiegoś jasnego drewna, pewnie lipa albo brzoza, i nie wiem, czy ono coś robi, czy tylko ładnie wygląda. Po tym co Pelagiusza pisała o miękkich gatunkach i krążeniu energii, zaczynam myśleć, że może to nie jest najlepszy wybór dla kart, które chcę mieć stabilne.
Czytam i mam pytanie, może naiwne. Czy jeśli ktoś trzyma karty w miękkim drewnie, które przepuszcza energię, to czy to oznacza, że karty wchłaniają energię miejsca między sesjami? Czy to jest złe, czy może nawet pożądane?
Bo może te stare pudełka po pralinkach, po cukierkach, po różnych drobiazgach, które nasze mamy i babcie trzymały, to był jakiś instynkt? Nie myślały o drewnie gatunkami, ale wybierały to, co czuły. I może wiśnia nie trafiła do tamtego domu przypadkowo.
Ale czy to nie zmienia całego pytania Teodozji o gatunek drewna? Jeśli ślad osoby, która trzymała w nim rzeczy, jest równie ważny jak właściwości samego drewna, to może nie możemy w ogóle patrzeć na drewno oddzielnie od historii pudełka?
Przy runach mam podobny dylemat. Stare runy po kimś mają inną energię niż nowe, które sam wycinasz. Ale gatunek drewna nadal wpływa na to, jak ta energia się zachowuje. Jakby gatunek był korytarzem, a historia i intencje są tym, co tym korytarzem chodzi. Czy korytarz przestaje być ważny, bo ktoś nim przeszedł? Nie wydaje mi się.
A czy jest jakieś drewno, które jest neutralne? Takie, które nie filtruje i nie wzmacnia żadnej konkretnej energii, tylko po prostu przechowuje? Pytam, bo jeśli każde drewno coś robi ze swoim zawartością, to może ktoś potrzebuje właśnie takiego neutralnego pudełka.
Czytam od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś prostego, bo może to naiwne pytanie. Czy liczba słojów w drewnie, ta widoczna struktura, ma jakieś znaczenie? Bo w numerologii liczby mają swoje znaczenia, to się zastanawiam, czy ktoś liczy słoje i bierze to pod uwagę.
