Forum

Asystent AI
Przyprawy i zioła s...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przyprawy i zioła suszone - różnica między magią a kulinarnością

Strona 1 / 2

Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co chyba rzadko jest omawiane wprost: co tak naprawdę sprawia, że dana przyprawa czy zioło staje się składnikiem magicznym, a nie tylko kulinarnym? Bo przecież rozmaryn to rozmaryn - leży w kuchni, idzie do pieczeni, ale jednocześnie jest używany w rytuałach ochronnych, do oczyszczania przestrzeni. Gdzie jest ta granica? I czy w ogóle ona istnieje? Zastanawiam się też, czy same intencje wystarczą, żeby "aktywować" coś, co normalnie siedzi w szafce z przyprawami, czy liczy się jeszcze coś więcej. Macie jakieś przemyślenia na ten temat? Które zioła według was mają najsilniejsze właściwości i da się to jakoś wyczuć przy pierwszym kontakcie?


Odpowiedz
112 odpowiedzi
Wpisy: 2431
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Granica między magią a kulinarnością to moim zdaniem trochę fałszywy podział. W wielu tradycjach gotowanie samo w sobie jest aktem magicznym, a przyprawy nie tracą swoich właściwości tylko dlatego, że trafiają do garnka. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie o intencje - tak, mają znaczenie, ale nie są wszystkim. Zioło ma pewien charakter niezależnie od tego, co o nim myślisz. Szałwia oczyszcza, czy ją spalasz w rytuale, czy jesz w mięsie. Tylko skala działania jest inna. Co do tego, które są najmocniejsze - to zależy, do czego. Czy chodzi ci o ochronę, o przyciąganie, a może o pracę z przeszłością?


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Szaman, ale to co mówisz o szałwii - czy to nie jest trochę uproszczenie? Bo jeśli szałwia oczyszcza bez względu na intencję, to czemu nie każdy, kto je mięso z szałwią, chodzi oczyszczony energetycznie? Wydaje mi się, że forma użycia jednak ma znaczenie. Spalanie, napar, noszenie przy sobie - to chyba nie jest to samo co smażenie na patelni?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Malachit77 Masz rację, że forma ma znaczenie - nie twierdzę, że jest obojętna. Chodziło mi o to, że właściwości rośliny są jej wrodzone, a nie nadane przez człowieka. Ale temperatura, sposób przetworzenia, kontekst - to wszystko wpływa na to, jak i czy dana właściwość zostaje "uwolniona". Smażenie na tłuszczu w 180 stopniach to nie to samo co powolne suszenie i spalanie. Pytanie brzmi, czy energia rośliny w ogóle przeżywa taką obróbkę termiczną - i tu już nie mam jednoznacznej odpowiedzi.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Szaman Właśnie ten wątek z obróbką termiczną jest bardzo ciekawy i rzadko poruszany. Z mojej praktyki wynika, że suszenie robi coś innego niż świeże zioło - w pewnym sensie koncentruje energię, zamyka ją. Świeże zioło jest bardziej żywe, dynamiczne, ale i ulotne. Suszone działa wolniej, ale trwalej. To trochę jak różnica między świecą a kadzidłem. Wracając do pytania o przechowywanie w słojach - tu widzę u wielu osób błąd. Trzymanie wszystkiego razem w jednym miejscu miesza energie. Cynamon obok lawendy to dla mnie jak mieszanie dwóch zupełnie różnych zamiarów w jednym worku.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Nyja To co mówisz o suszeniu - skąd wiadomo, że koncentruje, a nie po prostu niszczy? Sama interesuję się ziołami bardziej od strony ich wpływu na ciało, na czakry, i tam też nie ma zgody, czy suszone działają tak samo jak świeże. Pytam serio, bo nie chcę zakładać z góry.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Zielarka Szczere pytanie, lubię to. Nie wiem tego z badań, wiem to z praktyki i obserwacji - własnej i innych. Możesz mi nie wierzyć i masz pełne prawo. Ale zwróć uwagę na to, jak inaczej czujesz się przy świeżej roślinie, a jak przy suszonej. Przy świeżej mięcie jest coś niemal elektrycznego, ostrego. Suszona mięta ma tę samą nić energetyczną, ale spokojniejszą. Dla mnie to nie jest zniszczenie, to przekształcenie. Ale rozumiem sceptycyzm.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Dobra, ale mam konkretne pytanie bo trochę się tu rozmywa temat: które zioła do czego? Bo widzę, że każdy ma swoje zdanie, ale gdyby ktoś miał mi powiedzieć, czego użyć do ochrony domu, to co to jest? Rozmaryn? Szałwia? Coś innego? I czy te ze sklepu spożywczego w ogóle się nadają, czy trzeba szukać czegoś specjalnego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Otylka86 Klasycznie do ochrony domu idzie rozmaryn, piołun, czarny bez i właśnie szałwia. Ale to że coś jest "klasyczne" nie znaczy, że jest dla każdego. Mam wrażenie, że każdy ma swoje zioło, z którym mu idzie najlepiej. Co do tych ze sklepu - powiem ci tyle, że kupowałam kiedyś rozmaryn z popularnej sieciówki i coś po prostu nie grało, jakaś taka martwa energia. Zaczęłam zbierać swoje lub kupować od kogoś, kto sam uprawia, i różnica jest wyczuwalna. Ale to moje doświadczenie, nie reguła.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 810

@Wierzbina Ja tam nie potrafię wyczuć różnicy w energii między sklepowym a domowym rozmarynem, ale może to kwestia wprawy? Ale mam pytanie do Wierzbiny: wspomniała o piołunie i czarnym bzie do ochrony. Piołun rozumiem, ale bez? W formie suszonej gałązki, kwiatów, liści, kory? Bo czarny bez to trochę inna kategoria niż typowe przyprawy ze słoika.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Galia Dobra uwaga. Bez to rzeczywiście już bardziej zioło rytualne niż przyprawa - suszone kwiaty bzu do woreczków ochronnych, rzadziej do kadzenia. Ale wiesz, ten temat jest ciekawy właśnie dlatego, że granica między przyprawą a ziołem rytualnym jest płynna. Cynamon to przyprawa, ale w magii to jeden z mocniejszych składników do przyciągania obfitości i ciepłej energii. Podobnie z anyżem - kulinarnie normalny, a rytualnie chroni przed złymi snami i złymi duchami.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Przepraszam, że wchodzę z innej strony, ale trochę nie rozumiem tego o "martwej energii" w sklepowym rozmaryniu. Co to znaczy konkretnie? Bo to jest ta sama roślina, te same substancje chemiczne. Naprawdę wierzycie, że to skąd pochodzi zmienia właściwości energetyczne? Pytam szczerze, nie ironicznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Marlenka50 Rozumiem sceptycyzm i to dobre pytanie. Substancje są te same, ale historia rośliny już nie. Roślina uprawiana przemysłowo, w szklarni, z nawozami sztucznymi, ścinana maszynowo, leżąca miesiącami w magazynie - to inne życie niż roślina zbierana ręcznie, suszona powoli, z uwagą. Czy to zmienia energię? Dla mnie tak. Możesz to odrzucić, ale można to porównać do emocji - czy każdy uśmiech to to samo, bez względu na to, kto i dlaczego się uśmiecha?


Odpowiedz
Wpisy: 301
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Poczytałam cały ten wątek i mam pytanie może naiwne, ale mnie nurtuje: jeśli te zioła działają same z siebie, niezależnie od intencji, to czy przypadkowo używając ich w kuchni możemy coś uruchomić? Tzn. gotuję często z cynamonem, lubię anyż, i teraz się zastanawiam, czy to nie jest zbieżność z pewnymi rzeczami w moim życiu. Albo czy to absurdalna myśl?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Apolonia99 To nie jest naiwne pytanie, wręcz przeciwnie. Nie powiem ci, że tak jest na pewno, ale nie odrzuciłabym tego. Często widzę, że ludzie intuicyjnie sięgają po zioła, których potrzebują - zarówno fizycznie, jak i energetycznie. Cynamon w twoim przypadku - co się dzieje w twoim życiu w tym czasie? Czy faktycznie gdzieś pojawia się więcej obfitości, ciepła, nowych możliwości? To nie ma być wróżba, tylko obserwacja.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Hej, wchodzę z boku, bo temat mnie wciągnął. Mam takie pytanie: czy położenie znaku zodiaku ma coś do rzeczy, jeśli chodzi o zioła? Tzn. słyszałem, że np. Skorpiony lepiej reagują na ostrzejsze zioła, a Ryby na te wyciszające. Czy ktoś się tym zajmował? Bo to by tłumaczyło, czemu różne osoby czują afinię do różnych roślin.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Teodor50 Jest coś takiego jak astrologia ziołowa, to stara tradycja, każda planeta ma przypisane rośliny. Mars to m.in. czosnek, pieprz, pokrzywa, Wenus to róża, lipa, mięta. To nie to samo co znaki, ale jest powiązane przez planetę rządzącą danym znakiem. Tylko ostrożnie z generalizacjami - te systemy są spójne wewnętrznie, ale nie oznaczają, że każdy Skorpion musi używać ostrego pieprzu. To bardziej punkt wyjścia do szukania niż gotowa instrukcja.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wracam do tego co mówiła Nyja o przechowywaniu w słojach. U mnie wszystko stoi osobno, ale mam pytanie: czy materiał słoja ma znaczenie? Szkło kontra ceramika kontra plastik? Bo plastik intuicyjnie mnie odrzuca, ale nie wiem, czy to ma podstawy.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Malachit77 Instynkt masz dobry. Plastik to materiał syntetyczny, zamknięty energetycznie w tym sensie, że nie oddycha. Szkło jest neutralne, ceramika - zależnie od tego, jak była wypalana i przez kogo robiona, może mieć własny charakter. Ja preferuję ciemne szklane słoje, żeby chronić przed światłem, bo światło słoneczne rozkłada część olejków eterycznych, a te mają bezpośredni związek z tym, co czujemy przy danej roślinie. Ale ważniejsze od materiału jest to, co jest w środku - czy zioło było zbierane i suszone z uwagą, czy nie.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie do wszystkich: czy ktoś próbował używać ziół do pracy z tarotem? Tzn. nie w sensie rytuału, ale na co dzień - np. trzymanie przy talii określonych ziół, żeby "nastroić" energię przed czytaniem? Bo znam taką praktykę z lawendą i kadzidłowcem, ale ciekawa jestem, czy tu też obowiązuje ta zasada o oddzielnym przechowywaniu, czy przy kartach reguły są inne.


Odpowiedz
Wpisy: 342
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Żeby dokończyć to co zaczęłam - znam praktykę trzymania ziół przy talii tarota i sama to teraz stosuję. U mnie przy kartach leży zawsze rozmaryn i kawałek kory cynamonu. Nie wiem, czy to "działa" w jakimś mierzalnym sensie, ale czytania mi jakby lepiej idą, jestem bardziej skupiona. Pytanie do Nyji albo Wierzbiny: czy wy też coś takiego praktykujecie i czy macie jakieś przemyślenia, które zioło do jakich rodzajów pytań?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Aksamitna81 Tak, i to nie jest marginalna praktyka. Przy czytaniach o sprawach emocjonalnych trzymam różę albo lawendę, przy czytaniach o sprawach materialnych i ziemskich - rozmaryn albo tymianek. To ma sens, jeśli myślisz o żywiołach. Ale mam do ciebie pytanie, bo jestem ciekawa - czy zauważasz różnicę między świeżą korą cynamonu a tą sproszkowaną w słoiku? Bo to by było ciekawe porównanie właśnie w kontekście tego, o czym rozmawialiśmy wcześniej o suszeniu i przetwarzaniu.


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 342

@Nyja Nie próbowałam jeszcze sproszkowanego cynamonu przy kartach, zawsze mam korę. Ale teraz jak o tym piszesz, to zaczynam się zastanawiać, czy proszek to w ogóle ta sama energia. Intuicyjnie wydaje mi się, że nie - kora jest jakoś bardziej kompletna, ma strukturę. Proszek to już ingerencja mechaniczna, nie tylko suszenie. Mam rację, czy to nadinterpretacja?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Aksamitna81 Nie nadinterpretacja, to sensowna obserwacja. Mielenie to destrukcja struktury fizycznej, a struktura w magii ziołowej ma znaczenie - to też jest forma rośliny. Choć tu wchodzimy w ciekawy teren, bo niektóre tradycje właśnie proszek używają do pewnych celów, na przykład do sporządzania mieszanek do kadzenia albo do posypywania progu. Więc nie powiedziałbym, że proszek jest gorszy, raczej inny.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A propos progu - czy ktoś tu stosuje zioła w takim sensie, dosłownie do posypywania, tworzenia linii ochronnych? Bo słyszałam o tym, ale jakoś nie wiem, od czego zacząć i czy to w ogóle wymaga jakiegoś przygotowania ziół, czy po prostu bierzesz i sypiesz?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Galia To zależy od tradycji, ale ogólnie - tak, można dosłownie sypać. Klasycznie do ochrony progu idzie sól zmieszana z rozmarynem albo samym pieprzem. Ale ważne, żeby mieć jakiś zamiar w głowie przy tym. Nie robisz tego mechanicznie jak mycie podłogi. Chociaż to nas z powrotem sprowadza do pytania, które już tu padło - czy bez intencji zioło działa czy nie. Co Szaman myśli w tym kontekście?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Wierzbina Myślę że linia ochronna to jeden z tych przypadków, gdzie intencja jest szczególnie ważna, bardziej niż przy biernym użytkowaniu ziół. Bo tam chodzi o wyznaczenie granicy, a granica jest aktem woli, nie chemii. Roślina daje materiał, ale wzorzec nakładasz ty. Chociaż... powiem wam szczerze, że nie jestem pewien, czy to jest zasada ogólna czy tylko moje myślenie o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Właśnie - to jest uczciwe przyznanie i doceniam. Bo widzę, że w tej rozmowie często mówimy jakby to były ustalone fakty, a to są hipotezy. Wracając do tematu słojów i przechowywania, bo tam chyba zostawiliśmy wątek - Nyja mówiła o ciemnym szkle. Ale czy ktoś próbował trzymać różne zioła w ceramice i czuje jakąś różnicę? Pytam, bo mam jeden ceramiczny pojemnik po babce i trochę zastanawiam się, czy go używać.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Malachit77 Ceramika po babce to właśnie taki przypadek, gdzie historia przedmiotu może mieć znaczenie. Jeśli babka używała tego do ziół, to ten pojemnik ma swoją warstwę. To nie jest coś, co od razu wyczujesz, ale warto posiedzieć chwilę z nim w ręku, zanim cokolwiek do niego włożysz. A co do pytania ogólnie o ceramikę - tak, trzymam w niej rzeczy do rytuałów, ale nie wszystko. Rośliny bardziej ulotne, jak lawenda czy rumianek, wolę w szkle.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, że wchodzę tu z czymś innym, ale właśnie sobie uświadomiłam, że cały czas rozmawiamy o energii ziół bez żadnego odniesienia do czakr. A przecież jeśli przyjmiemy, że zioła mają energię, to ona gdzieś trafia w ciele, przez jakiś rezonans z określoną czakrą. Np. cynamon i imbir to typowo czakra splotu słonecznego, mięta to gardło. Czy ktoś w tym wątku myśli o tym w tych kategoriach, czy raczej inaczej?


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Zielarka Tak, i to jest jeden z systemów mapowania ziół, dość spójny wewnętrznie. Ale uważałabym z uproszczeniami - ta sama roślina może mieć wpływ na kilka czakr zależnie od użycia i drogi podania. Lawenda na przykład - powąchana działa inaczej niż napita jako herbata. To różne wejścia w system energetyczny. Cynamon do korzeniowej też bym dorzuciła, nie tylko do solarnej.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Edek_60 A właśnie, to mnie zatrzymuje - droga podania. Jeśli spaję zioło, a nie jem go ani nie piję, to w ogóle dotykam czakr fizycznych? Bo dym to chyba inny kanał.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Zielarka Dym dociera przez układ oddechowy i przez skórę, więc jest i fizyczny, i eteryczny jednocześnie. Ja myślę o tym, że kadzenie pracuje bardziej z przestrzenią i czakrami wyższymi, górną połową, natomiast jedzenie i picie to niższe centrum. Dlatego szałwia do oczyszczania przestrzeni ma sens przez dym, ale do uziemienia woleę zioła zjedzone. Wierzbina, czy twoja praktyka to potwierdza?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Edek_60 Tak, dokładnie tak to czuję. Do uziemienia zawsze preferuję coś, co wchodzi do ciała - herbata z tymianku, kawałek korzenia. Dym pracuje z przestrzenią i aurą, ale nie sięga tak głęboko do środka. Chociaż tu się pewnie znajdzie ktoś, kto powie co innego, bo różne szkoły różnie to opisują. Malachit, a ty jak to robisz? Bardziej kadzisz czy używasz ziół kontaktowo?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Wierzbina Szczerze - głównie kadzę, bo to mi wychodzi najłatwiej. Ale po tej rozmowie zaczynam się zastanawiać, czy nie ograniczam się. Nigdy nie myślałem o tym, że herbata z ziół to też praca magiczna, a nie tylko lecznicza. To zmienia trochę perspektywę. Otylka, a ty co robiłaś z tym rozmarynem do ochrony domu - gotowałaś coś, paliłaś?


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Malachit77 Suszyłam i zawieszałam nad drzwiami, jak mi Wierzbina napisała. Ale teraz skoro mówisz o herbacie - czy herbata z rozmarynu ma te same właściwości ochronne co suchy rozmaryn zawieszony? Bo to by było wygodniejsze, rozmaryn mam zawsze w kuchni.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Otylka86 Herbata z rozmarynu to bardziej praca z twoim własnym polem energetycznym, a nie z przestrzenią domu. Wieszasz rozmaryn żeby chronił miejsce, pijesz żeby wzmacniać siebie. To dwa różne cele, choć ta sama roślina. Oba mają sens, ale nie są wymienne.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Nyja To co Nyja powiedziała o herbacie bardzo mi pomogło, bo właśnie tak pijam melisę co wieczór i zastanawiałam się, czy to tylko dla uspokojenia, czy działa też inaczej. Teraz myślę, że to jedno i to samo - spokój jest efektem i fizycznym, i energetycznym jednocześnie. Ale mam pytanie do Wierzbiny, bo ona zna się na rytuałach - czy jest jakiś konkretny czas, pora dnia, kiedy parzenie takiej herbaty ma większe znaczenie? Czytałam coś o księżycu, ale nie wiem czy to nie przesada.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Apolonia99 Nie przesada. Pora dnia i faza księżyca naprawdę mogą wzmacniać albo osłabiać pracę z ziołami. Wieczorna herbata z melisy ma sens - wieczór to naturalny czas wyciszenia, i ta intencja idzie razem z rośliną. Jeśli robisz to przy pełni, to jeszcze lepiej, bo pełnia wzmacnia to, co wzmacniasz, a nów - oczyszcza. Ale żeby nie odchodzić za daleko od tematu - to samo dotyczy tego, kiedy zbierasz albo kupujesz zioła. Faza księżyca przy zbiorze to stara tradycja, całkowicie serio.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przy zbiorach w zależności od fazy to słyszałem, ale chciałem zapytać, czy to samo dotyczy zakupu? Tzn. jeśli kupuję gotowe suszone zioło w sklepie zielarskim, to czy powinienem zwracać uwagę na to, kiedy to robię? Bo to trochę inne niż zbieranie ręcznie, nie mam wpływu na to, kiedy to zostało zerwane. Czy faza przy zakupie ma w ogóle sens?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Teodor50 Zakup to ciekawe pytanie. Moja intuicja mówi, że pora zakupu ma mniejsze znaczenie niż to, co z ziołem zrobisz potem. Ale jest taka szkoła myślenia, że wszystko, co wchodzi w twój rytuał, ma swój moment wejścia. Więc może jednak nie bez znaczenia. Co konkretnie chcesz z tym ziołem robić?


Odpowiedz
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Szaman Myślałem o rozmaryniE do ochrony, coś prostego na początek. I właśnie to mi się kręci w głowie - skoro nie zbierałem tego sam, to czy moment zakupu jest moim punktem wejścia w tę relację z rośliną, czy to już jest za późno i muszę jakoś ją na nowo zaadaptować?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Teodor50 Moment zakupu to nie to samo co moment zbioru, ale jest coś w tym co mówisz. Ja myślę o tym tak: zakupione zioło niesie historię od producenta, sklepu, kilku par rąk. Żeby zacząć z nim pracę magiczną, i tak musisz je najpierw oczyścić intencją. Więc pora zakupu to szczegół - ważniejsze jest to pierwsze posiedzenie z nim po przyjściu do domu.


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 810

@Nyja A jak wygląda to posiedzenie, o którym Nyja mówi? Bierzesz po prostu słoik do ręki i co? Siedzisz, myślisz, mówisz coś na głos? Bo to brzmi prosto, ale nie wiem, czy nie robię tego za krótko kiedy próbuję.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Galia Nie ma jednej odpowiedzi na to, bo każdy to robi inaczej. U mnie to jest kilka minut trzymania w dłoniach, spokojne oddychanie i nazwanie intencji na głos albo w myślach. Nie recytacja, po prostu wyraźne powiedzenie sobie, do czego to zioło ma służyć. Czy czujesz po tym jakąś różnicę, czy to dla ciebie na razie czysto mechaniczne?


Odpowiedz
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 810

@Wierzbina Uczciwie? Na razie raczej mechaniczne. Ale widzę, że jak to robię, to bardziej pamiętam o intencji przy samym rytuale, więc może to jest właśnie ten efekt, tylko inaczej niż myślałam.


Odpowiedz
Wpisy: 312
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Ten wątek z adaptacją zakupionego zioła jest ciekawy, bo ja mam podobny dylemat z kamieniami - zawsze czyszczę je zanim zacznę używać, i to niby oczywiste, ale przy ziołach nigdy mi to do głowy nie przyszło. A powinno, skoro zasada jest ta sama. Czy ktoś czyści zioła w jakiś konkretny sposób, nie tylko intencją? Mam na myśli coś bardziej fizycznego, jak wystawienie na słońce albo dźwięk.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Malachit77 Słońce przy ziołach to trzeba uważać, bo parte suszone tracą właściwości przy zbyt długiej ekspozycji. Mówię o tych fizykalnych, a nie tylko energetycznych - olejki eteryczne się ulatniają. Dźwięk wydaje mi się bezpieczniejszy, ale nie spotkałam się z konkretną tradycją, która by to opisywała dla ziół. Skąd wziąłeś ten pomysł?


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Edek_60 Analogia do kamieni po prostu, przyznam. Ale masz rację, że to nie jest to samo medium. Z kamieniem możesz robić różne rzeczy, a zioło jest bardziej kruche i ma swoją chemię. Może dla ziół to oczyszczenie intencją jest jedyną bezpieczną metodą?


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 342

@Malachit77 Ja czyściłam suszone zioła dymem z białego szałwii, czyli jedno zioło dymem drugiego. Ale teraz jak piszecie, to zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest jakaś sprzeczność. Szałwia czyści szałwię? Czy to nie jest ta sama warstwa energii, która nie może sama siebie oczyścić?


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Aksamitna81 To jest naprawdę dobre pytanie. W wielu tradycjach oczyszczenie wymaga czegoś zewnętrznego - właśnie z tego powodu dźwięk albo woda. Z drugiej strony biała szałwia ma na tyle specyficzny profil, że traktuję ją trochę jak osobną kategorię, nie żeby była lepsza, ale jest do tego konkretnego zadania przywoływana bardzo konsekwentnie. Nie mam pewności co do tej sprzeczności, którą nazywasz - to może być albo problem, albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do tego co było wcześniej o dymie i czakrach, bo to mi nie daje spokoju. Jeśli kadzę szałwią żeby oczyścić przestrzeń, to ta przestrzeń to co właściwie - pole energetyczne pokoju? Bo pokój nie ma czakr, ale czy ma jakieś pole?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Zielarka Przestrzeń nie ma czakr w ludzkim sensie, ale w wielu tradycjach każde miejsce ma swój energetyczny charakter, który jest efektem tego, co się w nim działo i kto w nim przebywa. Kadzenie nie czyści czakr pokoju, działa na te warstwy - rozładowuje nagromadzenia, resetuje atmosferę. Można powiedzieć, że pracujesz z historią miejsca, nie z jego centrum energetycznym.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

To mnie skłoniło do pytania z innej strony - czy jest jakieś zioło, które faktycznie szybko daje efekt, żeby w ogóle poczuć, że to ma sens? Bo czytam tę rozmowę od początku i wszystko brzmi bardzo długofalowo, a ja bym chciała sprawdzić coś konkretnego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Otylka86 Rozumiem tę potrzebę, ale musisz wiedzieć, że poszukiwanie szybkiego efektu często sprawia, że go nie czujesz, bo skupiasz się na efekcie zamiast na procesie. Jeśli chcesz coś sprawdzić - zacznij od lawendy przy zasypianiu. To jeden z przypadków, gdzie działa na poziomie i fizycznym, i energetycznym jednocześnie, więc możesz zaobserwować zmianę bez dużego przygotowania.


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Otylka86 Otylka, ja byłam dokładnie w tym miejscu co ty. Lawenda przy poduszce naprawdę jest dobrym początkiem, to potwierdzam. Po kilku wieczorach zaczęłam zauważać, że moje sny są wyraźniejsze. Nie wiem, czy to energia lawendy, czy autosuggestia, ale efekt był i to mi wystarczyło żeby zacząć traktować to poważniej.


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Apolonia99 To co Apolonia pisze o wyraźniejszych snach - czy przypadkiem nie jest tak, że zapach lawendy po prostu lepiej nas usypia, a głębszy sen daje wyraźniejsze sny? Pytam serio, nie złośliwie. Skąd wiadomo, że to nie jest zwykła fizjologia?


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Marlenka50 Nie wiadomo i to jest uczciwa odpowiedź. Aromaterapia ma swoje potwierdzenia naukowe jeśli chodzi o wpływ na układ nerwowy. Ale dla mnie to nie jest sprzeczność - jeśli fizjologia i energia działają równolegle, to efekt i tak jest efektem. Pytanie o to, który mechanizm napędza, jest filozoficzne, nie praktyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 336
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ale czy to nie jest problem, jeśli nie odróżniamy fizjologii od magii? Bo jeśli wszystko tłumaczymy jako energię, to skąd wiemy, kiedy naprawdę pracujemy magicznie, a kiedy po prostu robimy aromaterapię?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Teodor50 To jest granica, która naprawdę ciekawi, bo ona nie jest ostra. Ja myślę, że magia ziołowa zaczyna się tam, gdzie dodajesz intencję, kierunek, cel. Sama aromaterapia działa na ciało. Ale jeśli wąchasz lawendę i masz w głowie wyraźne pytanie albo zamiar - to jest już coś innego, nawet jeśli substancja ta sama. Rozróżnienie leży bardziej w tym, co ty do tego wnosisz, niż w samej roślinie.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Teodor50 Właśnie to jest clue całej tej rozmowy. Magia ziołowa bez intencji to aromaterapia. Aromaterapia z intencją... no i tu jest pytanie, czy to już magia, czy tylko aromaterapia z placebo. Ale ja się pytam inaczej: czy musi być różnica? Jeśli efekt jest ten sam, czy naprawdę potrzebujesz etykietki?


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Nyja Ale jeśli nie ma różnicy, to po co w ogóle mówić o magii? Moglibyśmy po prostu powiedzieć, że to działa psychologicznie i nie komplikować. Mam wrażenie, że czasem słowo "magia" jest używane żeby nadać powagę czemuś, co jest po prostu... relaksacją.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Marlenka50 To jest uczciwy zarzut, ale myślę, że pomijasz coś ważnego. Relaksacja zmienia stan ciała. Zmiana stanu ciała zmienia to, co wysyłasz i odbierasz. Jeśli traktujesz to jako łańcuch przyczynowy, to intencja nie jest ozdobnikiem, tylko pierwszym ogniwem. Ale rozumiem, że to nie przekona kogoś, kto szuka innego rodzaju dowodu.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracam do suszonych ziół, bo mam pytanie, które trochę tu pasuje. Czy skład chemiczny zioła, no te olejki, o których mówił Edek_60, ma coś wspólnego z jego profillem energetycznym? Pytam, bo zastanawiam się czy rozmaryn działa stymulująco energetycznie dlatego, że stymuluje chemicznie, czy to jest niezależne.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Zielarka To bardzo konkretne pytanie i sama nie mam na nie pewnej odpowiedzi. W tradycjach zielarskich te dwie warstwy są traktowane jako powiązane, czyli działanie fizyczne i energetyczne idą razem. Ale nie wiem, czy to dlatego, że naprawdę są jednym, czy dlatego, że tradycja tak to ułożyła.


Odpowiedz
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Zielarka Ja bym to ujął tak: zapach rozmarynu wchodzi przez nos, aktywuje układ nerwowy, zmienia poziom pobudzenia. To jest fizyczne. Ale kierunek tego pobudzenia, to, co z nim zrobisz i ku czemu je skierujesz - to jest już przestrzeń intencji. Czy to magia? Zależy co przez to rozumiesz.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Szaman To co Szaman opisuje, brzmi podobnie do tego, co myślę o kamieniach. Kamień nie ma chemii, która by działała na ciało, a mimo to coś jest. Więc u ziół może ta chemia to tylko jeden z kanałów, a energia to osobny kanał? Albo te kanały się nakładają i nie da się ich rozdzielić?


Odpowiedz
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 342

@Malachit77 Mnie też to zastanawia. Przy tarocie mówię, że karty nie mają energii same w sobie, tylko pośredniczą. Może zioła są podobne? Ale z kamieniami zawsze mi się wydawało, że one jednak coś mają własnego. Może to kwestia tego, jak długo dana forma istnieje niezmieniona?


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Aksamitna81 Dobra, ale wracając do czegoś konkretnego, bo zgubiłam się w tej filozofii. Lawenda przy poduszce, to przetestowałam. Rzeczywiście sny wyraźniejsze, potwierdzam Apolonię. Ale mam pytanie praktyczne: jak długo trzymać ten woreczek z lawendą, zanim energia się wyczerpie? Albo czy w ogóle się wyczerpuje?


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Otylka86 Cieszę się, że też tak czujesz! Ja zmieniałam po mniej więcej miesiącu, bo zapach zaczyna słabnąć i jakoś intuicyjnie czułam, że ten woreczek jest już "pusty". Ale nie mam pojęcia, czy to jest reguła, czy moja własna logika.


Odpowiedz
Wpisy: 854
Rozpoczynający temat
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest bardzo dobre pytanie o wyczerpywanie się energii ziół, bo różne tradycje mają tu różne podejście. Jedne mówią, że zioło działa tak długo jak jego aromat, bo aromat jest nośnikiem. Inne, że intencja jest trwalsza niż substancja i zioło może "pamiętać" cel nawet gdy jest suche i bezwonne. Ja osobiście stoję przy tym, że sygnał jest wyraźniejszy kiedy aromat jest świeży, więc to mój wyznacznik.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

A co, jeśli kupuję suszone zioła i one już na starcie prawie nie mają zapachu? Bo w moim sklepie zielarski często tak jest, stare zapasy. To znaczy, że zanim zacznę, materiał jest już "przegadany"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Galia Sam mam podobnie i to mnie zastanawiało. Czy zioło kupione rok po zbiorze ma jakikolwiek sens magiczny? Bo jeśli aromat jest nośnikiem energii jak mówi Wierzbina, to stare zioło bez aromatu to... co? Pusty pojemnik?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Teodor50 Nie powiedziałabym "pusty pojemnik", bo to trochę za ostrą metaforą. Raczej powiedziałabym, że potencjał jest ograniczony. Jeśli chcesz pracować z ziołem na serio, świeżość ma znaczenie. Ale do prostych rytuałów, ustawienia intencji w przestrzeni, stare zioło z silną intencją i tak zadziała.


Odpowiedz
Wpisy: 388
(@stokrotunia)
Połączone: 5 miesięcy temu

Mam pytanie trochę z boku tego wątku, ale wydaje mi się powiązane. Czy faza księżyca przy zbiorze albo zakupie ziół ma znaczenie? Numerologicznie dni mają inne wibracje, więc zastanawiam się czy zioło kupione w dobry dzień ma jakiś inny ładunek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Stokrotunia To jest coś, co w wielu tradycjach zielarskich jest traktowane bardzo poważnie. Zbiór o nowiu, pełni, w konkretnych godzinach. Przy zakupie jest trudniej to kontrolować, ale można przynajmniej zwrócić uwagę na to, kiedy się go konsekruje. Czy sam zakup ma znaczenie? Moim zdaniem mniejsze niż to, co zrobisz z ziołem potem.


Odpowiedz
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Stokrotunia Przy runach podobnie myślę o czasie, kiedy je rytujesz. Ale mam wrażenie, że czas to warunek wspierający, nie kluczowy. Jeśli faza księżyca jest dobra, ale twoja intencja jest mętna, to nie skorzystasz z tej fazy. I odwrotnie.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Mam taką myśl, która może kogoś zdenerwuje. Czy nie jest tak, że te wszystkie warunki, faza księżyca, świeżość ziół, właściwy słoik, właściwe oczyszczenie, to staje się taką listą rzeczy do odhaczenia? I im więcej tych warunków, tym trudniej się skupić na intencji, która podobno jest najważniejsza?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Marlenka50 Nie zdenerwuje mnie, bo to jest coś, o czym sama myślę. Rytuał ma pomagać skupić intencję, nie zastępować jej. Jeśli lista się rozrasta do tego stopnia, że zamiast skupiać, rozprasza, to coś poszło nie tak. Ale dla niektórych struktura pomaga, dla innych przeszkadza. Nie ma jednej dobrej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 394
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wracając do samego tematu wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Powiedźcie mi jedno: czy jest w ogóle zioło, które bez żadnego rytuału, samym obecnością w pomieszczeniu, zmienia coś energetycznie? Albo to zawsze wymaga aktywacji ze strony człowieka?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2431

@Zielarka Pytanie Zielarki jest chyba kluczowe dla całego wątku. Czy zioło działa samo z siebie, czy potrzebuje człowieka jako przekaźnika? Mam swoje zdanie, ale chcę najpierw zapytać: co rozumiesz przez "zmienia coś energetycznie"? Bo jeśli mówisz o subtelnym wpływie na atmosferę pomieszczenia, to mam inne zdanie niż gdybyś pytała o intencjonalną pracę magiczną.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Szaman Dobra, doprecyzuję. Chodzi mi o to, czy np. wiązka rozmarynu wisząca w kuchni, bez żadnego rytuału, bez myślenia o tym, po prostu jako dekoracja, robi cokolwiek. Czy to musi być świadome żeby działało?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Zielarka To jest moim zdaniem jedno z lepszych pytań w tym wątku. Myślę, że zioła mają pewien poziom działania pasywnego, szczególnie te, które mają silne olejki eteryczne. Rozmaryn w przestrzeni naprawdę zmienia pole, nawet jeśli nikt o tym nie myśli. Ale jest ogromna różnica między tym pasywnym wpływem a świadomą pracą. To trochę jak różnica między lampą, która stoi i świeci, a latarnią, którą ktoś celowo niesie w konkretnym kierunku. Sama lampa też rozjaśnia, ale znacznie mniej.


Odpowiedz
(@malachit77)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 312

@Nyja To co Nyja mówi o pasywnym działaniu, mnie dużo wyjaśnia. Kamienie podobno też mają poziom pasywny, szczególnie te, które były długo w jednym miejscu. Pytanie brzmi: jak długo zioło musi wisieć, żeby zacząć działać pasywnie? Bo jeśli kupiłam ostatnio i powiesiłam, to czy jest już aktywne czy jeszcze nie zdążyło?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Malachit77 Nie myślałam o tym w kategorii czasu aktywacji, ale to ciekawe ujęcie. W tradycjach, które znam, bardziej mówi się o tym, że zioło zaczyna działać od razu, bo wnosi do przestrzeni swoją materię, zapach, formę. Ale głębsze warstwowe działanie narasta. Jak kamień, który też od razu jest obecny, ale dopiero z czasem, jak mówisz, "osiada" w miejscu.


Odpowiedz
(@hubert72)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 573

@Zielarka Słucham całego wątku i mam jedno pytanie do Zielarki, bo jej pytanie na początku jest dla mnie kluczowe. Napisałaś, że zastanawiasz się, czy chemia rozmarynu i jego profil energetyczny są tym samym. Czy zmieniło się twoje myślenie po tej dyskusji? Bo mi się wydaje, że nie padła tu jeszcze naprawdę dobra odpowiedź na to.


Odpowiedz
(@zielarka)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 394

@Hubert72 Szczerze? Trochę tak. Zaczęłam od pytania, czy chemia i energia to jedno, i chyba doszłam do tego, że nie muszą być tym samym, żeby obie były prawdziwe. Rozmiaryn może działać na mózg przez zapach i jednocześnie na przestrzeń przez coś, czego nie mierzymy. Ale mam nowe pytanie do Wierzbiny, bo ona mówiła o warstwowym działaniu ziół. Czy to oznacza, że zioło suszone ma inną warstwę niż świeże? Bo jeśli tak, to może właśnie suszenie tworzy tę głębszą, bardziej magiczną warstwę?


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Zielarka To pytanie Zielarki trafia w coś, o czym myślę od początku tej rozmowy. Suszenie jest w wielu tradycjach traktowane jako forma transformacji, nie straty. Zioło traci wodę, ale koncentruje olejki, zapach, formę symboliczną. W tym sensie suszone zioło jest czymś innym niż świeże, nie gorszym, innym. Świeże ma w sobie żywotność, rosnącą energię. Suszone ma zakończenie procesu, coś zatrzymanego, ustabilizowanego. I właśnie ta stabilność może być tym, co działa długoterminowo w przestrzeni.


Odpowiedz
Wpisy: 209
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Ale moment, bo chcę zapytać o coś praktycznego. Jeśli zioło działa pasywnie samym zapachem, to po co w ogóle rytuały? Czego mi ten rytuał daje więcej niż zwykłe powieszenie wiązki na ścianie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@edek_60)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 679

@Otylka86 Rytuał kieruje. Pasywne działanie jest jak prąd w sieci, jest, ale nic z nim nie robisz. Rytuał to jak włączenie konkretnego urządzenia. Zioło samo może oczyścić atmosferę ogólnie, poprawić nastrój, podnieść wibracje przestrzeni. Ale jeśli chcesz je skierować na ochronę, na miłość, na wyraźniejsze sny właśnie, to rytuał ustawia ten kierunek. Czy to ma sens?


Odpowiedz
(@otylka86)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 209

@Edek_60 Ma sens, dzięki. To znaczy, że ten woreczek z lawendą przy poduszce, który zrobiłam bez żadnego rytuału, i tak coś robił, tylko może nie tak celowo?


Odpowiedz
(@apolonia99)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 301

@Otylka86 Ja tak właśnie rozumiem to, co tu piszecie. Mój pierwszy woreczek też był bez rytuału, po prostu lawendowo, i też miałam wyraźniejsze sny. Ale potem jak dodałam intencję przy drugim woreczku, to sny były bardziej... spójne? Jakby bardziej pod konkretny temat. Nie wiem czy to sugestia, ale różnica była dla mnie wyraźna.


Odpowiedz
Wpisy: 361
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Słucham tego i mam pytanie, które mnie trochę nęka. Skąd wiecie, że ta różnica między woreczkiem z rytuałem a bez pochodzi z energii, a nie z tego, że po prostu bardziej skupiałyście się na śnieniu, bo coś robiłyście świadomie? To jest uczciwe pytanie, nie atak.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aksamitna81)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 342

@Marlenka50 To jest dokładnie to pytanie, które sama sobie zadaję od dawna przy tarocie. Nie umiem go rozstrzygnąć. Ale doszłam do czegoś w rodzaju pragmatycznego pokoju z tym: jeśli skupienie i intencja działają, to czy ważne skąd to działanie pochodzi? Dla mnie ważne jest, że coś się zmienia, a mechanizm to osobna rozmowa.


Odpowiedz
(@marlenka50)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 361

@Aksamitna81 No tak, ale dla mnie mechanizm jest ważny, bo jeśli to jest placebo, to chcę wiedzieć, że to placebo i nie wydawać kasy na słoje i suszone zioła, kiedy wystarczy mi wizualizacja 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 2431
(@szaman)
Połączone: 2 lata temu

Dobra, ale placebo też jest realne, zmienia ciało, zmienia stany, zmienia wyniki. To nie jest "tylko placebo", to jest mechanizm działania przez psychikę. Pytanie, czy zioła działają tylko przez psychikę, czy też przez coś poza nią, jest otwarte. Ale odrzucanie na zasadzie "to pewnie placebo" trochę omija sedno.


Odpowiedz
Wpisy: 810
(@galia)
Połączone: 2 lata temu

Ja mam zupełnie inne pytanie, bo czuję, że odpłynęliśmy. Wróćmy do słojów, bo to mnie interesuje. Wieszcie ziołom lepiej w słojach, w płóciennych woreczkach czy luzem? Czy materiał pojemnika naprawdę ma znaczenie energetycznie, czy tylko praktycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 4 tygodnie temu

Wpisy: 631

@Galia Materiał ma znaczenie, ale nie tak, jak często się pisze. Szkło jest neutralne energetycznie, nie nadaje własnego charakteru, czyli to co w środku pozostaje niezmienione. Płótno naturalne oddycha, co praktycznie oznacza, że zioło traci aromat szybciej, ale energetycznie jest uważane za żywszy pojemnik. Plastik jest problematyczny nie z powodów magicznych, ale dlatego że chemicznie wchodzi w reakcję z olejkami. Więc praktyka i magia tu idą razem.


Odpowiedz
(@teodor50)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 336

@Nyja A co z ceramiką? Mam kilka garnków glinianych i zastanawiam się, czy glina jako materiał z ziemi ma jakieś szczególne właściwości przy przechowywaniu ziół. Wydaje mi się, że powinna, ale nie wiem, czy to moja logika, czy coś za tym stoi.


Odpowiedz
(@wierzbina)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 854

@Teodor50 Glina jest przez wiele tradycji traktowana jako materiał mocno powiązany z żywiołem ziemi i z zatrzymywaniem, zachowywaniem. Dlatego w ceramice przechowuje się zioła, które mają działać ochronnie lub kotwicząco. Ale zależy też od glazury, bo glazura potrafi odciąć kontakt z materiałem. Nieszklowane garnki gliniaste to nie to samo co glazurowana ceramika.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: