Forum

Asystent AI
Przedmioty rodzinne...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty rodzinne w magii - czy energia przodków wpływa na zaklęcia?

Strona 1 / 2

Wpisy: 204
Rozpoczynający temat
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co może wydawać się banalne, ale jakoś nie mogę tego odpuścić. Mam po babci kilka przedmiotów - stary różaniec, drewniane pudełeczko i kawałek surowego wosku pszczelnego, który podobno sama zbierała z uli. Babcia zajmowała się ziołolecznictwem, miała chyba jakieś swoje rytuały, choć nigdy o tym głośno nie mówiła. I teraz pytanie do was - czy takie przedmioty po przodkach w ogóle cokolwiek "wnoszą" do pracy magicznej? Czy ta energia się zachowuje przez lata? Chodzi mi zwłaszcza o ten wosk - czytałam gdzieś, że surowy wosk pszczeli ma inne właściwości niż to co się kupuje w sklepach do robienia świec, ale nie wiem, czy to prawda czy kolejny mit.


Odpowiedz
91 odpowiedzi
Wpisy: 1510
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest banalne pytanie, żebyś wiedziała. Przedmioty po przodkach to jeden z bardziej złożonych tematów w pracy rytualnej. Sam pracuję czasem ze starymi przedmiotami rodzinnymi i mam wrażenie, że różnica jest odczuwalna - ale to nie jest tak prosta sprawa, że "energia się zachowuje" jak w słoiku. Co do wosku - surowy wosk pszczeli to zupełnie inna historia niż parafi­nowe granulki ze sklepu. Ale zanim cokolwiek powiem więcej - skąd pochodzi ta babcia? Mam na myśli region, tradycję. To może mieć znaczenie dla tego, jak interpretować te przedmioty.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Wiciol Dobre pytanie na wstępie, Wiciol, bo tradycja ma tu kolosalne znaczenie. Ale chcę się odnieść do samego założenia tematu - nie wszystkie przedmioty rodzinne działają "automatycznie". Ważne jest, kto ich używał, w jakim celu i czy ta osoba w ogóle świadomie pracowała z energią. Babcia, która nieświadomie nasiąka swój wosk intencją przez lata pracy - to może być coś. Ale np. zegarek po dziadku, który był zwykłym zegarkiem, to raczej sentyment niż zasób magiczny. Rozalinka, napisałaś, że babcia miała "swoje rytuały" - masz jakieś konkretniejsze wspomnienia, co robiła z tym woskiem?


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Rasphul Jeśli chodzi o wosk pszczeli, to mogę powiedzieć, że surowy ma zdecydowanie silniejsze działanie w rytuałach niż jakikolwiek syntetyk. Wosk z parafiny jest po prostu martwy energetycznie, a pszczeli - no, pszczoły to są stworzenia solarne, więc i wosk niesie tę energię słońca. Rozalinka, szczerze? Ja bym z tym woskiem po babci zrobiła świecę już na najbliższą pełnię. Taka świeca z ładunkiem rodzinnym to bardzo mocna baza do zaklęć ochronnych.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Lipka poczekaj chwilę, bo to zbyt szybki wniosek. Zanim ktoś cokolwiek z tym woskiem zrobi, warto w ogóle sprawdzić, jaka energia w nim siedzi. Nie każde dziedzictwo po przodkach jest czymś, co chcesz bezpośrednio wlać w rytuał bez żadnego przygotowania. Babcia mogła mieć dobre intencje, ale jeśli przeżyła dużo trudnych rzeczy - a te przedmioty były przy niej - to mogło tam osiąść różne. Czy to nielogiczne, co mówię?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Wiciol Nie jest nielogiczne, Wiciol, i myślę, że to kluczowa kwestia tego wątku. Zanim w ogóle użyjemy przedmiotu po przodku, trzeba się zapytać - czy chcemy kontynuować tę linię energetyczną, czy tylko pożyczyć "naczynie"? To są dwa zupełnie różne podejścia. A co do wosku - mam pytanie do Rozalinki właściwie. Czy ten wosk był przechowywany w jakiś szczególny sposób? Bo surowy wosk pszczeli jest bardzo chłonny i to, w czym leżał przez lata, może mieć znaczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 204
Rozpoczynający temat
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Leżał w tym drewnianym pudełeczku, o którym pisałam. Pudełko jest stare, z jakimś wygrawerowanym wzorem, nie wiem co to dokładnie. Babcia trzymała tam też zasuszone zioła, coś co wyglądało jak lawenda i może tymianek, i kilka kamyków. Nie wiem czy to był świadomy zestaw czy przypadek. Co do wspomnień - pamiętam tylko, że babcia czasem siedziała wieczorem przy stole z taką lampką oliwną i coś szeptała. Myślałam jako dziecko, że się modli.


Odpowiedz
Wpisy: 817
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Lawenda, tymianek, kamyki i wosk w jednym pudełku to nie wygląda na przypadek, szczerze mówiąc. To jest klasyczny zestaw ochronny, który pojawia się w różnych tradycjach słowiańskich i ludowych. Szeptała przy lampce oliwnej - to brzmi jak zamawianie albo przynajmniej jakaś forma intencji. Rozalinka, czy wiesz skąd babcia była, z jakiej części Polski lub czy może miała korzenie gdzieś indziej?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie bo może gupie ale - czy taki surowy wosk można w ogóle przerobić na świecę samemu w domu? Bo czytałem coś o tym że temperatura topnienia surowego wosku jest inna niż tego sklepowego i coś tam można zepsuc. I czy jak się topi wosk po przodku to ta energia jakoś ucieka czy zostaje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Leszek temperatura topnienia surowego wosku pszczelego to ok. 62-65 stopni Celsjusza, więc nie jest jakoś ekstremalnie trudna do osiągnięcia w warunkach domowych - wystarczy kąpiel wodna. Ale Twoje drugie pytanie jest lepsze niż myślisz. Co do energii podczas topienia - to zależy od podejścia. Jedni uważają, że obróbka termiczna "resetuje" materiał, drudzy że wzmacnia, bo transformacja jest częścią rytuału. Nie ma tu jednej odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 1739
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Chcę się tu wtrącić, bo myślę, że pomijamy jeden ważny wątek. Zanim w ogóle dojdziemy do tego, co zrobić z woskiem i jak go topić - czy Rozalinka w ogóle nawiązała jakiś kontakt z energią tej babci? Przedmiot rodzinny to nie jest tylko materialny nośnik właściwości. To jest potencjalny most do konkretnej osoby lub linii przodków. I właśnie dlatego pytanie Rasphula o intencję jest kluczowe. Czy chcesz pracować z tą babcią, z jej wiedzą? Czy chcesz po prostu użyć wosku jako surowca?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Kunia szczerze to nie myślałam o tym w tych kategoriach. Chyba chciałam po prostu zachować coś z niej. Ale teraz jak to piszesz, to rozumiem, że to są dwie różne rzeczy. Jak w ogóle się nawiązuje taki kontakt? Mam na myśli - czy to wymaga jakiegoś rytuału, czy można po prostu... posiedzieć z tym pudełkiem i pomedytować?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Rozalinka63 Medytacja z przedmiotem to dobry punkt startowy i nie wymaga żadnego skomplikowanego rytuału na początku. Weź to pudełko, usiądź w ciszy, połóż ręce i po prostu bądź. Obserwuj co przychodzi - obrazy, emocje, wspomnienia, nawet zapachy. Surowy wosk pszczeli ma bardzo charakterystyczny zapach, który sam w sobie może być kotwicą do wspomnień i stanów. Ale chcę się upewnić - czy czujesz się gotowa na to, że może przyjść coś nieoczekiwanego? Nie mówię tu o niczym strasznym, ale emocje mogą być silne.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

A ja mam pytanie bardziej praktyczne - jeśli ktoś nie ma żadnych przedmiotów po przodkach, to czy da się jakoś zastąpić tę "energię linii"? Bo nie każdy ma takie rzeczy w rodzinie albo wie co szukać. Trochę zazdroszczę Rozalince tego zestawu, szczerze.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Seba59 da się, ale to zupełnie inna praca. Można budować własną linię energetyczną, pracować z fotografiami, z drzewem genealogicznym, z miejscami związanymi z rodziną. Ale wróćmy do tematu - bo tutaj mamy konkretny przypadek z woskiem i chciałabym wiedzieć jedną rzecz. Lipka wcześniej powiedziała o świecy na pełnię, Wiciol zasugerował sprawdzenie energii najpierw. Rozalinka, czy czujesz w ogóle coś trzymając to pudełko? Jakiś oddźwięk?


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Tatarak słuchaj, mam wrażenie, że trochę komplikujemy tę sytuację. Babcia, która latami robiła coś dobrego z intencją ochronną, nie zostawia po sobie czegoś wymagającego oczyszczania. To nie jest tak, że każdy przedmiot rodzinny to bomba z opóźnionym zapłonem. Rozalinka opisała kobietę, która siedziała wieczorami, szeptała i trzymała zioła - to brzmi jak ktoś spokojny i celowy.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Lipka nie twierdzę, że to bomba. Twierdzę, że nie wiemy wystarczająco dużo, żeby zakładać, że nie trzeba nic sprawdzać. I to jest duża różnica. Lipka, zdarzyło ci się pracować z cudzym woskiem lub cudzym przedmiotem rytualnym bez żadnego rozpoznania wstępnego?


Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 789

@Wiciol Chcę dodać coś do tej dyskusji o wosku, bo może to otworzy kolejny wątek. Surowy wosk pszczeli ma właściwości, których woski syntetyczne po prostu nie mają - jest biologiczny, pochodzi od żywych stworzeń pracujących w rytmie natury, ma własną czakrową korelację z czakrą splotu słonecznego. Ale pytanie Rozalinki dotyczy czegoś więcej - czy energia przodków w ogóle wpływa na zaklęcia. I tutaj uważam, że tak, ale nie automatycznie. Ta energia musi być świadomie aktywowana, zapraszana. Bez tego masz po prostu stary wosk z ładnym zapachem.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Słucham tego wątku i mam pytanie może sceptyczne, ale z ciekawości - skąd w ogóle wiadomo, że "energia się zachowuje" w przedmiotach? To znaczy, na czym to się opiera? Bo rozumiem, że to są wasze przekonania i szanuję to, ale chcę zrozumieć, czy jest jakaś logika wewnętrzna w tym systemie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1739

@Polelum logika wewnętrzna jest, choć nie naukowa w sensie empirycznym. Opiera się na założeniu, że materia przechowuje imprinty - ślady intencji, emocji i działań, które były z nią związane. To podobne do tego, jak miejsce po tragedii "czuje się" inaczej niż spokojne miejsce, nawet jeśli wizualnie nic się nie różni. Możesz to odrzucić, możesz z tym pracować. Ale jeśli pytasz o spójność systemu - tak, jest spójna. A wracając do Rozalinki - mnie interesuje ten wzór na pudełku. Czy dałabyś radę go opisać?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Kunia Wzór wygląda jak splecione gałązki albo wici roślinne, po bokach są jakby słoneczka albo koła ze szprychami. Nie wiem jak to nazwać. Pudełko jest z ciemnego drewna, całkiem małe, mieści się w dwóch dłoniach. Babcia była z Podkarpacia, rodzina chłopska, kilka pokoleń z tej samej wsi. Co do pytania Rasphula - trzymając pudełko czuję ciepło i coś w rodzaju spokoju. Może to tylko sentyment, nie wiem.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Rozalinka63 Wzór ze splecionych wici i kół ze szprychami to niemal pewnie słoneczne rozety albo gwiazdy - bardzo charakterystyczny motyw z Podkarpacia i Małopolski. Takie wzory wycinano, wypalano albo rytowano na skrzyniach, wrzecionach, kołyskach i właśnie pudełkach. To nie był przypadkowy ornament, miał chronić zawartość. Więc to pudełko samo w sobie jest przedmiotem o funkcji ochronnej, niezależnie od tego co w środku leżało. Rozalinko - jak to pudełko teraz leży u ciebie, to gdzie je trzymasz? Bo to nie jest bez znaczenia.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Tatarak właśnie chciałem to samo powiedzieć. Słoneczna rozeta w tradycji ludowej to jeden z najstarszych symboli apotropaicznych, czyli odpychających zło. Połączenie takiego pojemnika z zawartością - woskiem, ziołami i kamieniami - to jest zamknięty, kompletny układ ochronny. Pytanie do Ciebie, Tatarak: czy w takim przypadku otwieranie tego pudełka i wyciąganie składników ma sens, czy może lepiej traktować je jako całość i z tym pracować?


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Rasphul myślę, że to zależy od intencji. Jeśli chcemy kontynuować ochronę - całość. Jeśli chcemy coś z tej energii wyciągnąć i przenieść gdzie indziej, to inne podejście. Ale nie mieszałabym tych dwóch strategii, bo można rozluźnić coś, co przez lata było spójne.


Odpowiedz
Wpisy: 204
Rozpoczynający temat
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Trzymam pudełko na komodzie w sypialni, pod oknem. Czy to źle? Teraz się zastanawiam, bo nie pomyślałam że miejsce ma znaczenie. I ta informacja o rozetach - nie wiedziałam co to znaczy, myślałam że to po prostu ładny wzór, który babcia lubiła. To zmienia trochę jak na to patrzę.


Odpowiedz
Wpisy: 1739
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Miejsce ma znaczenie, ale nie panikuj. Sypialnia to nie jest złe miejsce dla czegoś ochronnego - wiele tradycji umieszcza takie przedmioty właśnie tam, bo to przestrzeń najbardziej narażona: śpimy, jesteśmy bezbronni, tu często przychodzą sny. Pod oknem to natomiast ciekawe, bo okno jest progiem. Czy to jest okno wychodzące na wschód?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Kunia o, to by miało sens. Wschodnia ekspozycja plus symbolika słoneczna na pudełku - to by tworzyło spójny układ. Choć szczerze powiem, że nie każda tradycja aż tak skrupulatnie pilnuje stron świata w kontekście przedmiotów dziedziczonych. Czasem intuicja prowadzi lepiej niż mapa.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Lipka ale "czasem intuicja prowadzi lepiej" to nie jest argument, kiedy mówimy o konkretnym systemie ludowym, który miał swoją wewnętrzną logikę. Intuicja działa, owszem, ale jeśli ktoś nieświadomie podważa strukturę, którą ktoś inny budował przez dekady, to nie jest "podążanie intuicją", to jest działanie w ciemno. Rozalinko, jedno pytanie - czy od kiedy masz to pudełko u siebie, zaobserwowałaś cokolwiek? Sny, zmianę atmosfery w pokoju, cokolwiek?


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Wiciol właściwie... tak. Mam spokojniejszy sen niż wcześniej. Myślałam, że to przez inne sprawy, ale pytasz, więc piszę. I raz przyśniła mi się babcia, stała gdzieś i się uśmiechała. Nie mówiła nic.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

Sen to w ogóle niedoceniany kanał. Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy taki sen, gdzie przodek się tylko pojawia i milczy, to jest jakiś sygnał, czy po prostu zwykłe przetwarzanie wspomnień? Bo czytałem różne opinie i nie wiem co z tym zrobić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Seba59 nie ma jednej odpowiedzi, bo zależy od kontekstu. Ale cisza w takim śnie to często nie jest brak komunikatu - to jest po prostu obecność. Babcia nie musiała nic mówić, żeby dać sygnał. Sam fakt spokojniejszego snu po przyniesieniu pudełka to już odpowiedź na pytanie, czy "coś tam jest". To jest działające.


Odpowiedz
Wpisy: 789
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Chcę tu wrócić do wątku wosku, bo myślę że trochę nam uciekł. Rozalinka ma surowy wosk, który leżał z ziołami i kamieniami przez - ile, kilkanaście lat? Więcej? Taki wosk jest nasączony tym wszystkim. W kontekście czakry solarnej, którą aktywuje wosk pszczeli, to jest materiał do pracy z linią przodków od strony witalnej, nie tylko pamięciowej. Ale mam pytanie praktyczne: czy ten wosk ma jakiś specyficzny zapach? Bo surowy wosk po długim przechowywaniu z ziołami może przejąć ich właściwości dosłownie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Igorek93 tak, pachnie inaczej niż wosk, który kupiłam kiedyś w sklepie. Jest słodszy i jakby ziołowy jednocześnie. Nie potrafię tego inaczej opisać. Leżał tam pewnie ze trzydzieści lat jeśli nie dłużej, bo babcia dostała to pudełko od swojej matki podobno.


Odpowiedz
Wpisy: 817
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Trzydzieści lat w zamkniętym pudełku z lawendą i tymiankiem - to jest wosk, który dojrzewał jak wino. Naprawdę. Lawenda to ochrona i oczyszczenie, tymianek to zdrowie i odpędzanie złego. Jeśli babcia wiedziała co robi - a sądząc po pudełku i zestawie, wiedziała - to każdy z tych składników celowo dobierała. Igorek, zgadzasz się, że taki wosk nie wymaga już żadnego "ładowania" przed użyciem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 789

@Tatarak zgadzam się, ale z jednym zastrzeżeniem. Ładowanie nie - ale rozpoznanie owszem. Tzn. nie chodzi o to, żeby dołożyć intencję od zewnątrz, tylko żeby Rozalinka weszła w kontakt i zrozumiała, co już tam jest. Inaczej pracuje się z cudzą świecą niż ze swoją, nawet jeśli obie są naładowane pozytywnie.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak ta wogóle wygląda takie "rozpoznanie" praktycznie? Bo slyszę ten termin kilka razy ale nie wiem co sie z tym robi fizycznie. Trzymasz wosk w dłoniach i co? Czekasz?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Leszek w skrócie - tak, ale to "czekasz" jest bardziej aktywne niż brzmi. Siadasz, kładziesz wosk lub przedmiot w obie dłonie, zamykasz oczy i oddychasz spokojnie. Nie szukasz niczego konkretnego, nie narzucasz żadnego pytania. Obserwujesz to, co przychodzi: ciepło, zimno, mrowienie, obrazy, emocje. Notujesz potem, bez oceniania. Pierwsze wrażenia są często najistotniejsze, zanim zacznie działać racjonalizacja.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Wiciol Słucham i mam pytanie, bo nie chcę być niegrzeczny, ale naprawdę z ciekawości: to co opisuje Wiciol, to w zasadzie trening uważności. Jak odróżniacie, że to "informacja z przedmiotu" od tego, że po prostu sami w ciszy generujecie obrazy i emocje? Pytam serio, bo to granica, którą trudno mi zrozumieć.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1739

@Polelum uczciwe pytanie. Szczerze - nie zawsze da się odróżnić i nie każdy praktykujący będzie ci kłamał że potrafi. Ale jest jedna wskazówka praktyczna: jeśli dostajesz coś, czego byś sam nie wygenerował - informację, którą potem możesz zweryfikować, emocję nieadekwatną do twojego stanu, obraz nie związany z twoimi wspomnieniami - to jest argument. Nie dowód, ale argument.


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę, bo temat jest bliski. Chcę dodać do tego co mówi Kunia - w psychologii też jest coś takiego jak "embodied cognition", czyli wiedza zakodowana w ciele i środowisku. Badania Claparedea z początku XX wieku albo późniejsze prace nad pamięcią afektywną pokazują, że przedmioty mogą być nośnikami asocjacji emocjonalnych w sposób neurologicznie mierzalny. Ja nie twierdzę, że to "energia magiczna", ale też nie twierdzę, że to fikcja. Coś tam jest, pytanie tylko jak to nazywamy.


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Mietowa to ciekawe wejście, ale wróćmy do sedna, bo Rozalinka ma konkretną sytuację i konkretny wosk. To nie jest dobry moment na debatę ontologiczną. Rozalinko - po tym co piszesz, spokojniejszy sen, obecność babci we śnie, wosk z trzydziestoletnią historią - masz jakąś intuicję co chciałabyś z tym zrobić? Nie pytam co "powinnaś", pytam co czujesz.


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Rasphul dobrze, spróbuję. Tylko powiedz mi jedno - czy to musi być w konkretnym momencie dnia? Czy rano jest inaczej niż wieczorem przy takim pierwszym kontakcie z woskiem?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Rozalinka63 Wieczór ma tę przewagę, że umysł jest już po całym dniu i łatwiej przycisza się to analityczne myślenie, które przeszkadza. Rano z kolei jesteś bliżej snu, więc bariera między stanami jest cieńsza. Jedno i drugie działa, tylko inaczej. Rasphul, ty co preferujesz przy pierwszym rozpoznaniu?


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Wiciol rano, przed kawą. Zawsze. Ale to moje preferencje, nie reguła. Rozalinko - jak masz tendencję do analizowania w kółko tego co robisz, to wieczór może być lepszy, bo jesteś po prostu zmęczona i mniej skłonna do nadinterpretacji.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Rasphul ta kwestia "nadinterpretacji" to właśnie jest to, o co pytałem wcześniej i nie do końca dostałem odpowiedź. Bo skoro sami mówicie, że zmęczenie zmniejsza nadinterpretację - to czy nie oznacza to, że te obrazy i emocje po prostu łatwiej przyjmujemy gdy mamy osłabioną kontrolę krytyczną? To nie jest argument za tym, że przedmiot coś wysyła, tylko że my jesteśmy mniej czujni.


Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Polelum masz rację i nie masz racji jednocześnie. Osłabiona kontrola krytyczna to nie to samo co halucynacja. Sieć domyślna mózgu - czyli ta aktywna podczas snów i medytacji - przetwarza inaczej, nie gorzej. Pytanie czy to co przetwarza pochodzi "z zewnątrz" czy "z wewnątrz" to osobna kwestia i szczerze - nie wiem tego nikt z całą pewnością. Ale praktyczny efekt bywa weryfikowalny.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Rozalinka63 Wróćmy do Rozalinki, bo trochę nam ta dyskusja kradnie wątek. Masz wosk, masz pudełko, masz sen z babcią. Czy w tym pudełku było cokolwiek poza tym co wymieniłaś? Kamienie, papier, coś pisanego? Bo te trzydzieści plus lat sugeruje, że babcia mogła tam coś schować celowo.


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Tatarak jest jeszcze mała tkanina - taki kawałek lnu chyba, złożony w kwadrat. Nie zaglądałam pod nią, bo nie chciałam wszystkiego ruszać. Teraz nie wiem czy powinnam.


Odpowiedz
Wpisy: 1739
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Len to nie przypadek. To jedno z najstarszych włókien używanych w magii ochronnej w naszym regionie. Jeśli babcia złożyła go w kwadrat i położyła na dnie, to albo coś przykrywa, albo sam jest częścią układu. Rozalinko - czy ten kwadrat leży na dnie pod wszystkim, czy na wierzchu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Kunia na dnie. Pod wszystkimi kamieniami i zielami. Wosk leżał osobno, z boku, jakby w innym miejscu pudełka niż reszta.


Odpowiedz
Wpisy: 789
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

To jest naprawdę przemyślany układ. Len na dnie jako podstawa - dosłownie fundament całej kompozycji. Wosk z boku to też nie przypadek, w wielu praktykach ludowych wosk trzymano oddzielnie właśnie dlatego, że służył do innych celów niż ochrona statyczna, bardziej do działań intencjonalnych. Tatarak, ty widziałaś kiedyś coś podobnego w pudełkach z takim zestawem?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Igorek93 raz. Moja sąsiadka pokazała mi coś po swojej babci, też len na dole, a na nim ułożone warstwy. To była Podlasie, tam ta praktyka była żywa jeszcze w połowie ubiegłego wieku. Ale nikt jej tego nie uczył - tak po prostu przyszło po mamie. Ten len pod spodem to może być rodzaj "pieczęci" - zamknięcie energii wewnątrz pudełka żeby nie uciekała.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

A można rozwinąć ten wątek z pieczęcią? Bo nie rozumiem - jeśli to zamknięcie energii, to jak ona w ogóle działa przez ścianki pudełka? Albo ona działa tylko jak je otworzysz?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Seba59 to nie jest szczelny pojemnik w sensie fizycznym. Energia - cokolwiek przez to rozumiesz - nie jest blokowana przez drewno. Len pełni raczej rolę kotwicy, ustanawia granicę sacrum. Pudełko otwierasz żeby wejść w kontakt, ale ono "pracuje" cały czas. Przynajmniej tak to rozumiem w kontekście tej tradycji.


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam pytanie bo moze głupie ale czemu len a nie bawełna albo inna tkanina? Jest jakas różnica czy to kwestia dostepności dawniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1739

@Leszek nie głupie pytanie. Len ma dłuższą historię w Europie centralnej i wschodniej niż bawełna, która była towarem importowanym. Ale to nie tylko dostępność - len wiązano z Mokoszą w tradycji słowiańskiej, boginią losu i przędzenia, więc tkanina z lnu miała konkretny symboliczny ciężar. Bawełna tego nie miała.


Odpowiedz
Wpisy: 468
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Tylko że Mokoszy w polskim folklorze nie ma w tej samej formie co w starszych warstwach słowiańskich - to jest mocno zrekonstruowana postać, nie każdy badacz zgadza się co do jej obecności w Polsce centralnej. Nie chcę psuć nastroju, ale warto to zaznaczać, żeby nie mieszać rekonstrukcji z żywą tradycją.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Lipka to prawda, ale Lipko - przędzenie i len mają w polskim folklorze rolę niezależnie od tego czy Mokosz była czy nie była. Boginka, południca, tradycja przędzenia w wigilię, zakaz przędzenia w pewne dni - to wszystko jest dokumentowane w polskich źródłach etnograficznych. Nie trzeba Mokoszy żeby len był wyjątkowy.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Dobra, ale wracając do Rozalinki - ma ten kwadrat lnu na dnie, wosk z boku, zioła i kamienie. Rozumiem że to ciekawe i pewnie wyjątkowe. Ale co ona właściwie ma teraz zrobić z tą wiedzą? Zostawić jak jest? Dotknąć tego lnu czy nie? Pytam konkretnie, bo mi się wydaje że Rozalinka też czeka na jakąś wskazówkę, nie tylko na historię.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Polelum słuszna uwaga. Rozalinko - ja bym tego lnu na razie nie dotykał. Najpierw kontakt z woskiem jak mówiłem, bo to element najbardziej "otwarty" w tym układzie, wosk jest elastyczny energetycznie. Len dotknij dopiero kiedy poczujesz, że masz już jakieś rozeznanie w tym co jest w pudełku. Inaczej wchodzisz do środka bez mapy.


Odpowiedz
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 204

@Rasphul To zacznę od wosku. Jutro rano, przed kawą, tak jak Rasphul mówi. Tylko jeszcze jedno - czy mam robić to sama, czy może ktoś towarzyszyć? Mieszkam z córką, ma szesnaście lat, zastanawiałam się czy jej powiedzieć o pudełku w ogóle.


Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Rozalinka63 Rozalinko - co do córki, to zależy od jednej rzeczy: czy ona sama jest otwarta na takie tematy, czy raczej zareaguje śmiechem albo niepokojem? Bo jeśli towarzyszyć, to ktoś kto nie zaburzy energii swoją własną mieszaniną ciekawości i sceptycyzmu. Szesnaście lat to może być i bardzo dużo, i bardzo mało w tym kontekście.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1739

@Tatarak Zgadzam się z Tatarak. Ja bym powiedziała więcej - obecność drugiej osoby przy pierwszym kontakcie z przedmiotem rodzinnym może być wspierająca, ale tylko jeśli ta osoba rozumie, że jej rolą jest bycie świadkiem, nie uczestnikiem. Córka nie zna energii babci. Ty ją znałaś. To jest istotna różnica.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Kunia właśnie to miałem na myśli. Rozalinko - zrób to sama. Córce możesz powiedzieć o pudełku kiedy będziesz gotowa, ale nie zapraszaj jej do pierwszego kontaktu. To jest twoja relacja z przodkiem, nie jej - przynajmniej na tym etapie.


Odpowiedz
Wpisy: 789
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Mam inne zdanie w tej kwestii. Córka to też potomkini tej samej linii. Krew babci płynie w niej tak samo jak w Rozalince. Nie rozumiem argumentu, że jej "obcość" wobec babci jest przeszkodą - to nie jest obcość, to jest inne pokolenie tej samej rodziny.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Igorek93 ale intensywność połączenia jest różna. Rozalinka miała bezpośrednią relację, córka miała co najwyżej kilka spotkań albo nie miała ich wcale, nie wiemy. Linia krwi to nie to samo co linia pamięci i emocji. To drugie ma znaczenie przy takim kontakcie.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Przepraszam, ale - skąd wiecie, że "linia emocji" ma jakiekolwiek znaczenie energetycznie? To brzmi jak coś wymyślonego na potrzeby tej konkretnej rozmowy. Nie twierdzę złośliwie, naprawdę pytam, bo nie rozumiem podstaw tego rozumowania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Polelum to nie jest wymyślone. W większości tradycji pracujących z przedmiotami przodków - od systemowych ustawień po praktyki ludowe - liczy się właśnie jakość kontaktu za życia. Nie biologia. Możesz mieć dziecko kogoś i nie mieć z nim żadnego połączenia poza DNA. Czy to brzmi jak znane ci zjawisko?


Odpowiedz
Wpisy: 331
(@leszek)
Połączone: 6 miesięcy temu

A jak to sprawdzic wogole? Znaczy czy masz połaczenie czy nie? Jest jakis spsob żeby to ocenic przed zaczęciem pracy?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Leszek najprostszy to sen. Jak postać przodka pojawia się w snach sama z siebie, bez wywoływania - to jest sygnał aktywnego połączenia. Rozalinka miała taki sen. To dużo mówi.


Odpowiedz
(@lipka)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 468

@Rasphul Wróćmy do samego wosku, bo mam wrażenie, że za dużo teraz mówimy o córce i mostach, a Rozalinka jutro rano stanie z tym woskiem i co? Rasphul powiedział "zacznij od wosku", ale nie powiedział jak konkretnie. Trzymasz go w dłoni? Wąchasz? Roztapiasz? Bo to ma znaczenie.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Lipka dobra uwaga. Rozalinko - zacznij od trzymania w dłoniach, bez żadnych intencji. Po prostu ciepło rąk, kilka minut. Nie staraj się nic poczuć. Obserwuj co przychodzi samo. Wosk pszczeli reaguje na ciepło ciała inaczej niż syntetyczny - mięknie, zmienia zapach. Ten zapach jest ważny.


Odpowiedz
Wpisy: 204
Rozpoczynający temat
(@rozalinka63)
Połączone: 1 miesiąc temu

Córka babci nie znała prawie. Urodziła się już po jej śmierci. Chyba nie ma sensu jej mieszać w to na razie. Ale czy to nie jest smutne trochę - że ta linia się urywa? Że babcia złożyła to pudełko może właśnie z myślą o kimś, kto po niej przyjdzie, a ta osoba nie ma z nią żadnego kontaktu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@tatarak)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 817

@Rozalinka63 Nie urwa się, dopóki ty jesteś pomiędzy nimi. Właśnie taki jest sens pracy z przedmiotami rodzinnymi - że możesz być mostem. Twoja córka może kiedyś mieć ten kontakt przez ciebie i przez to co ty jej przekażesz. Niekoniecznie przez pudełko bezpośrednio.


Odpowiedz
Wpisy: 238
(@seba59)
Połączone: 6 miesięcy temu

To brzmi pięknie, ale mam pytanie praktyczne - jak właściwie wygląda to "bycie mostem"? Czy to konkretny rytuał, czy bardziej metafora?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1739

@Seba59 jedno i drugie, zależnie od praktyki. W sensie rytuałowym - możesz opowiadać córce o babci przy zapalonej świecy, przy przedmiocie. Opowiadanie to bardzo stara forma przekazywania pamięci i energii linii. Ale to jest rozmowa na zupełnie inny temat i na inny moment, nie na dzisiaj dla Rozalinki.


Odpowiedz
Wpisy: 789
(@igorek93)
Połączone: 6 miesięcy temu

Zapach wosku pszczelego to coś wyjątkowego w pracy z nim - propolis, miód, zioła jeśli wosk jest nieprzetworzony. To działa bezpośrednio na układ limbiczny, czyli dokładnie na tę część mózgu, która przetwarza pamięć emocjonalną i rozpoznawanie. Jeśli babcia pracowała z tym woskiem, możliwe że sam zapach wywoła u Rozalinki coś.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mietowa)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 503

@Igorek93 to jest dobry punkt, ale uważaj jak to formułujesz. Układ limbiczny i pamięć zapachowa to nauka. Że z tego powodu zapamiętamy coś związanego z babcią - to możliwe. Ale nie przeskakuj od tego do twierdzenia, że wosk "niesie" energię babci. To są dwa różne poziomy opisu.


Odpowiedz
(@polelum)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Mietowa Dziękuję Mietowej, bo to jest dokładnie to co chciałem powiedzieć od jakiegoś czasu. Czy w ogóle macie sposób na odróżnienie tego, co pochodzi z pamięci własnej Rozalinki, od tego co rzekomo pochodzi z samego przedmiotu? Bo mi się zdaje, że wszystko można by wyjaśnić tym pierwszym.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1510

@Polelum i masz rację, że nie da się tego rozdzielić metodami empirycznymi. Ale to nie jest powód, żeby nie pracować z przedmiotem. Pytanie jest inne - czy Rozalinka potrzebuje dowodu, czy potrzebuje kontaktu? To są dwa różne cele i żaden nie jest lepszy od drugiego.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: