Papirus i pergamin - tradycyjne materiały do pisania zaklęć
Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy materiał, na którym zapisujemy zaklęcie czy rytuał, ma realny wpływ na jego działanie. Wiem, że w tradycjach hermetycznych i ceremoniałnych papirus i pergamin były traktowane jako coś zupełnie innego niż zwykłe podłoże do pisania. Papirus to roślina, ma swoją energię, swoją historię. Pergamin to skóra zwierzęcia, nośnik biologiczny. Zwykły papier biurowy to przetworzona celuloza, często bielona chemicznie. Czy ktoś z was faktycznie używa pergaminu lub papirusu i czuje różnicę? Nie pytam o teorię, pytam o własne doświadczenia.
Używam pergaminu od kilku lat i szczerze, dla mnie to nie jest kwestia "czucia różnicy" jak przy kamieniu w dłoni. To raczej kwestia intencji i szacunku do samego rytuału. Jak siadam przy zwykłej kartce z bloku, mój umysł jest zupełnie inaczej nastawiony niż kiedy rozkładam arkusz pergaminu. Ale żeby nie uciec od pytania postawionego na początku tego wątku, to tak, czuję różnicę, tyle że zastanawiam się ile w tym materialnego wpływu, a ile psychologicznego przygotowania. Czy masz jakieś doświadczenia z papirusem, czy bardziej pytasz z ciekawości?
@Shangie mam i tak i tak. Kilka lat temu robiłem rytuały na papierze i działały. Potem zacząłem używać pergaminu welinowego i coś faktycznie zmieniło się w moim podejściu, ale ciężko mi powiedzieć, czy to materiał, czy to że zrobiłem krok wyżej w ogóle w swojej praktyce. Stąd to pytanie. Chciałem sprawdzić, czy ktoś ma jakiś sposób na rozróżnienie tych dwóch rzeczy.
@Shangie ciekawe co mówisz o tym przestawieniu się, bo sam mam podobnie z innymi materiałami. Ale mam pytanie do ciebie i do Luriska: czy kiedykolwiek robiliście ten sam rytuał raz na papierze, raz na pergaminie, żeby móc porównać? Bo bez takiego punktu odniesienia ciężko mi ocenić czy to materiał robi różnicę czy właśnie ta zmiana podejścia o której piszesz. Ja sam eksperymentuję z japońskim washi i naprawdę polecam, jeśli ktoś nie chce wydawać na pergamin, a szuka czegoś innego niż biurowy A4. Jest cieńszy, ma inną teksturę, pochodzi z roślin, które mają swoją symbolikę w tradycjach azjatyckich. Nie wiem czy "działa lepiej", ale pisanie na nim jest innym doświadczeniem.
@Faddi a to washi jest łatwo dostępne w Polsce? Bo nigdy nie widziałam tego w normalnym sklepie papierniczym, tylko gdzieś za granicą. I jeszcze jedno, czy do zaklęć spalanych używasz go bez problemu? Bo słyszałam że niektóre papiery japońskie mają impregnację i mogą wydzielać nieprzyjemny dym.
@Zorka washi można zamówić online bez problemu, jest kilka sklepów z papierami artystycznymi które je mają. Co do spalania, te tańsze washi palą się spokojnie, ale masz rację że trzeba uważać na te z dodatkami. Ja zawsze kupuję niebarwione, bez dodatków. Dym jest wtedy czysty, lekki, prawie jak przy naturalnym papierze ryżowym. A ty używałaś kiedyś czegoś niestandardowego do spalania, czy trzymasz się jednego materiału?
@Faddi dzięki za info o washi, bo to mnie ciekawi. Ale mam pytanie może trochę z boku: czy ktokolwiek tu faktycznie porównywał efekty rytuałów na różnych materiałach? Bo czytałem gdzieś że materiał nie ma znaczenia, tylko siła woli. Albo że pergamin to wymysł sprzedawców sklepów ezoterycznych żeby wyciągnąć kasę. Czy można w ogóle stwierdzić że coś "zadziałało przez materiał", skoro nie ma kontrolowanego porównania?
@Kanko "siła woli" to trochę uproszczenie. Materiał ma znaczenie, ale nie dlatego że sam z siebie coś robi, tylko dlatego że wpisuje się w całość rytuału. Pergamin zwierzęcy był używany przez wieki między innymi dlatego, że litery były na nim trwalsze, atrament wnikał inaczej, a sam materiał miał symboliczne powiązanie z żywą materią. To nie jest marketing, to jest tradycja, która ma tysiące lat. Chociaż żeby być fair, w wielu tradycjach folklorystycznych pisano zaklęcia na czymkolwiek, co było pod ręką, łącznie z korą drzew czy liśćmi. Czy to dla ciebie oznacza że ci ludzie byli mniej skuteczni?
@Simma a właśnie, kora drzew to mnie ciekawi. Czytałam coś o tradycjach słowiańskich gdzie używano kory brzozy do zapisywania różnych rzeczy, w tym zaklęć ochronnych. Czy ktoś z was w ogóle próbował czegoś takiego? Bo brzozy mam dosłownie za oknem i zastanawiam się czy to nie byłoby bardziej spójne z moją intuicją niż kupowanie papirusu z Egiptu.
@Alamina kora brzozy to piękny materiał, ale trzeba umieć z nią pracować. Nie zdejmujesz kawałka żywej kory bez rytuału przeproszenia drzewa, to po pierwsze. Po drugie, kora schnąc zaczyna się rolować i pękać, więc jeśli chcesz coś na niej napisać i zachować, trzeba ją wcześniej odpowiednio przygotować, namoczyć, sprasować. Ale skąd ten pomysł z brzozą, z jakiejś konkretnej tradycji słowiańskiej którą studiujesz, czy raczej własnej intuicji?
@Shangie trochę z różnych źródeł, trochę intuicyjnie, bo czuję się związana ze słowiańszczyzną. Ale masz rację że to trochę odbiega od tematu. Wróćmy do papirusu, bo tego w ogóle nie rozumiem. Czy to jest drogi materiał i w ogóle dostępny w Polsce, bo Lurisk pisał że go używał, a ja nawet nie wiem gdzie szukać?
@Alamina papirus w formie arkuszy do pisania można kupić, są sklepy które importują go z Egiptu, ale to nie jest tani materiał i jakość mocno się różni. Miałem raz zestaw, który był tak kruchy że atrament dosłownie się sypał po wystygnięciu. Dobre arkusze papirusowe są grubsze, trochę elastyczne i mają charakterystyczną siatkę z łodyg rośliny. Ale szczerze mówiąc, w tradycjach europejskich papirus nie był standardem od tysiąca kilkuset lat. Czy zatem chcąc nawiązać do hermetyzmu europejskiego, nie powinniśmy raczej sięgać po pergamin? Lurisk, co ty o tym myślisz, bo zdaje się że masz doświadczenie z oboma?
@Zengui to jest dobre pytanie i trochę przewróciło mój sposób myślenia o tym. Bo faktycznie dużo tekstów które czytałem o zaklęciach europejskich, grimoarach i tym podobnych, to pergamin jest tam standardem. Papirus bardziej kojarzy z tradycjami egipskimi, magią koptyjską. Może więc dobór materiału powinien iść za tradycją z której dany rytuał pochodzi, a nie być kwestią tego co czujemy? Simma, jak ty to widzisz, bo wydaje mi się że pracujesz w jakimś konkretnym systemie?
@Lurisk To ciekawe co mówisz o dopasowaniu materiału do tradycji. Ale co z tradycjami które nie miały swojego "świętego materiału"? Jak na przykład ktoś miesza różne systemy albo pracuje intuicyjnie? Czy wtedy wolno użyć papieru, czy to już błąd? Bo mam wrażenie że jak zaczniesz ciągnąć wątek autentyczności, to możesz dojść do miejsca gdzie nic nie jest dozwolone bez inicjacji w konkretnej linii.
@Nikita nie ma czegoś takiego jak "błąd" w magii intuicyjnej, bo nie ma tam kodeksu do złamania. Natomiast warto być świadomym co się wybiera i dlaczego. Jeśli ktoś miesza tradycje i wybiera pergamin bo "tak wypada", to ten wybór nie niesie żadnej mocy. Ale jeśli wybiera zwykły papier świadomie, bo to materiał dostępny, demokratyczny i wpisany w jego własną praktykę, to jest to pełnoprawny wybór. Problem zaczyna się kiedy ktoś używa czegokolwiek bezmyślnie. Czy masz na myśli konkretną sytuację, bo pytasz jakbyś miał jakiś dylemat własny?
@Simma przepraszam że się wtrącę, ale czytam i nie rozumiem jednego. Czy jak piszę zaklęcie na zwykłej kartce i je spalę, to ono "nie zadziała" przez ten papier? Bo teraz się trochę denerwuję i nie wiem czy powinnam zaczynać od nowa wszystko co robiłam do tej pory.
@Golta spokojnie, nikt tu nie mówi że papier niszczy zaklęcie. To jest raczej rozmowa o tym co może wzmacniać praktykę, a nie co ją uniemożliwia. Mnóstwo ludzi pracuje na zwykłym papierze całe życie i ma bardzo dobre efekty. Materiał to jeden z wielu elementów, nie jedyny decydujący. Czy zdarzyło ci się że coś na zwykłym papierze działało tak jak chciałaś? Bo to by było najlepszym dowodem że nie musisz się przejmować.
@Zorka dobrze że uspokoiłaś Goltę, bo to ważne. Ale chcę dorzucić jeden aspekt który tu pominęliśmy, bo moim zdaniem jest kluczowy. Zarówno pergamin jak i papirus to materiały które pochłaniają atrament, olej, krew jeśli ktoś tego używa, inaczej niż papier pokryty chemiczną powłoką. W niektórych tradycjach właśnie to wnikanie substancji w materiał było metaforą i nośnikiem intencji, słowo dosłownie wchodziło w materię. Na błyszczącym papierze do drukarki ten mechanizm fizycznie nie zachodzi w ten sam sposób. Czy to ma znaczenie magicznie? Pewnie każdy odpowie inaczej, ale fizycznie różnica jest. Czy ktoś z was w ogóle zwraca uwagę na to jak atrament wchodzi w materiał podczas pisania?
@Fraida to jest argument którego wcześniej nie rozważałem i teraz myślę że ma sens. Sam próbowałem pisać na zwykłym papierze biurowym piórem i atrament się rozmazuje, nie wsiąka. Ale skoro mówisz o wnikaniu substancji w materiał, to mam pytanie: czy używasz do pisania tradycyjnego atramentu, pióra, czy czegoś zupełnie innego? Bo domyślam się że to może być kolejna warstwa tej samej logiki.
@Faddi pióro z naturalnym atramentem, tak. Mam kilka atramentów które robiłam sama z roślin i jedną butelkę zrobionego przeze mnie atramentu z sadzy. Na pergaminie piszę piórem trzcinowym, to jest inna jakość pisania w ogóle, inna siła nacisku, inne tempo. I właśnie to spowolnienie i fizyczność tego procesu jest dla mnie sednem, nie sam pergamin jako przedmiot. Czy próbowałeś kiedyś pisać czymś innym niż długopis albo cienkopis?
@Fraida poczekaj, bo mnie zatrzymałaś na tym słowie "tempo". Jak to, że tempo pisania ma znaczenie? Serio? To brzmi jakby chodziło bardziej o medytację niż o samo zaklęcie. Czy nie można po prostu napisać zaklęcia szybko z pełną intencją i osiągnąć ten sam efekt?
@Kanko nie ma ostrej granicy między jednym a drugim. Kiedy piszesz wolniej, bo materiał tego wymaga, twoje myśli mają czas żeby się skupić na tym co piszesz. Nie dzieje się to przez papirus ani przez pióro trzcinowe samo w sobie, ale przez to że jesteś zmuszony do innego rytmu. To trochę jak różnica między szybkim wpisaniem listy zakupów a ręcznym pisaniem listu do kogoś ważnego. Pytanie do ciebie, jak szybko zazwyczaj piszesz zaklęcia i czy w ogóle zwracasz na to uwagę?
@Fraida no... szybko. Zazwyczaj na komputerze nawet, bo mam zeszyt ale i tak wolę wpisać żeby nie zgubić. Ale teraz myślę że to może bez sensu, skoro mówisz że sam akt pisania ręcznego jest częścią rytuału. Czy to znaczy że powinienem zacząć od nowa ze wszystkim co pisałem na klawiaturze?
@Kanko na komputerze? To już jest temat na osobny wątek szczerze mówiąc, bo to otwiera zupełnie inne pytania o cyfrową magię. Ale wracając do materiałów, bo to jest clou tematu, mam pytanie do Fraidy: czy robiłaś kiedyś ten sam rytuał raz na papierze, raz na pergaminie, żeby porównać? Bo to by było ciekawe doświadczenie i chyba jedyny sposób żeby powiedzieć coś pewniejszego.
@Zorka robiłam, ale nie jako kontrolowany eksperyment. Raczej tak wyszło z okoliczności. I szczerze, efekty były podobne, ale to co zostało mi po rytuale na pergaminie to był inny rodzaj spokoju. Trudno to zmierzyć. Zastanawiam się czy ty miałaś podobne odczucia przy porównaniu materiałów, czy u ciebie różnica była bardziej wyraźna?
@Kanko pisanie na komputerze ma swoją logikę, naprawdę. Są tradycje w których intencja jest wszystkim i medium jest drugorzędne. Ale większość klasycznych systemów zakłada fizyczny kontakt, bo gest pisania jest częścią rytuału. Piszę o tym nie żeby ganić, tylko żeby pokazać że to nie jest obojętne. Czy zauważyłeś jakąkolwiek różnicę między tym co pisałeś ręcznie a tym co wpisywałeś na klawiaturze?
@Simma a co z drukowaniem? Bo słyszałam że niektórzy drukują sigle i zastanawiam się czy to jest podobna kwestia jak pisanie na klawiaturze, czy jednak inaczej. Bo wydaje mi się że sigilizacja ma inną logikę niż zapisywanie zaklęcia słownego.
@Alamina sigle to trochę inny przypadek, bo tam sam akt tworzenia symbolu jest integralną częścią pracy i drukowanie gotowego symbolu który ktoś inny stworzył to jest zupełnie co innego niż własnoręczne budowanie go. Ale wracam do materiałów, bo to jest clou tematu. Lurisk, co myślisz o tym co powiedziała Fraida o wnikaniu substancji w materiał? To chyba jeden z mocniejszych argumentów za tradycyjnymi podłożami jaki padł w tym wątku.
@Shangie myślę że to jest jeden z lepszych argumentów za tradycyjnymi materiałami jakie tu padły. Bo papier pokryty powłoką faktycznie inaczej reaguje nawet na wodę, a co dopiero na atrament. Sam próbowałem pisać na zwykłym papierze biurowym piórem i atrament się rozmazuje, nie wsiąka. Na pergaminie welinowym to jest zupełnie inne doświadczenie. Faddi, skoro eksperymentujesz z materiałami, to czy zauważyłeś tę różnicę przy pisaniu?
@Lurisk Właśnie przez to co piszesz zaczęłam się zastanawiać. Czy ktoś może mi powiedzieć czym się różni pergamin welinowy od zwykłego? Bo w sklepie widziałam coś opisanego jako "papier pergaminowy" i nie wiem czy to to samo, czy tylko nazwa marketingowa.
@Golta to są dwie zupełnie różne rzeczy. Papier pergaminowy to zwykły papier poddany obróbce chemicznej żeby wyglądał i trochę się zachowywał jak pergamin, ale to wciąż papier. Prawdziwy pergamin welinowy to skóra zwierzęca, zazwyczaj cielęca lub owcza, odpowiednio przygotowana. Cena i dostępność to zupełnie inne kategorie. Czy na tym co kupiłaś był podany skład na opakowaniu?
@Zengui ojej. To ten co kupiłam to na pewno papier pergaminowy, bo był bardzo tani. Czy on w ogóle do czegoś się nadaje, czy to tylko udawanie? Nie chcę wyrzucać tego co mam, ale nie wiem czy warto na nim pracować.
@Golta ja używałam takiego papieru pergaminowego przez jakiś czas zanim trafiłam na prawdziwy pergamin. Myślę że intencja i skupienie robiły swoje, więc nie traktowałabym tego jako stracony czas. Ale jest różnica i po pewnym czasie ją poczułam. Ciekawe byłoby wiedzieć co robiłaś na tym papierze, bo może do niektórych zastosowań naprawdę wystarczy?
@Zorka dzięki że to powiedziałaś, bo to trochę uspokaja. Ale mam inne pytanie które mi chodzi po głowie podczas czytania tego wątku. Skąd wiecie jak powinno wyglądać pisanie zaklęcia na pergaminie skoro nikt z nas nie żył kilkaset lat temu kiedy to był standard? Czy większość wiedzy nie pochodzi po prostu z książek, a nie z ciągłości tradycji?
@Young to nie jest naiwne pytanie, to jest dobre pytanie. Część wiedzy pochodzi z tekstów, część z tradycji przekazywanych w liniach inicjacyjnych, część z własnych prób. Ale masz rację że nie ma bezpośredniej ciągłości dla większości z nas. To jednak nie znaczy że materiał nie ma wpływu, tylko że nie mamy pewności co do konkretnych historycznych praktyk. Simma, ty chyba masz szersze doświadczenie z tekstami źródłowymi, jak ty to widzisz?
@Shangie a czy to nie jest trochę problem? Bo jeśli nie wiemy jak to było robione naprawdę, to może to co robimy to bardziej nasza interpretacja niż jakaś tradycja. Skąd wiemy gdzie kończy się twórcza interpretacja, a zaczyna coś nieautentycznego? I w ogóle, czy autentyczność ma znaczenie jeśli coś działa?
@Nikita to jest problem tylko jeśli zakładamy że magia działa przez historyczną autentyczność. Jeśli zakładamy że działa przez intencję, skupienie i symbolikę, to interpretacja jest zawsze częścią procesu. Żaden rytuał nie jest kopią czegoś wcześniejszego jeden do jeden. Ale ciekawe jest twoje pytanie o to czy autentyczność ma znaczenie jeśli coś działa, bo to mogłoby zmienić całą tę rozmowę o materiałach. Lurisk, jak ty na to patrzysz?
@Simma zgadzam się z tym co mówisz o interpretacji, ale mam pytanie praktyczne które się z tym wiąże. Zengui wspomniał wcześniej o kiepskiej jakości papirusu który się kruszył. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić przed zakupem czy papirus będzie dobrej jakości? Bo zamawianie czegoś co kruszy się po wyschnięciu atramentu brzmi frustrująco i kosztownie.
@Faddi szczerze, to jest trudne do ocenienia bez trzymania w ręku. Szukam sprzedawców którzy podają grubość w gramach na metr kwadratowy i mają zdjęcia faktury z bliska. Pomaga też gdy sklep specjalizuje się w materiałach do kaligrafii a nie tylko w pamiątkach z Egiptu. Ale i tak zdarzają mi się rozczarowania. Czy zamawiałeś już kiedyś papirus i trafiłeś na kiepską jakość, czy na razie pytasz zanim spróbujesz?
@Zengui rozumiem że jakość papirusu to loteria. Ale słuchajcie, mam wrażenie że wpadamy w pułapkę szukania idealnego materiału zamiast po prostu zacząć. Czy nie jest tak że ciągłe zastanawianie się nad materiałem to sposób na odkładanie praktyki w nieskończoność? Pytam bo sam przez to przechodziłem.
@Lalik to jest słuszna uwaga i myślę że większość osób tu się zgodzi. Najgorsze co można zrobić to odkładać pracę w nieskończoność przez brak pergaminu. Ale ten wątek nie jest o tym żeby zaczynać, jest o tym jakie materiały dają co i dlaczego. To są dwa różne tematy i oba są ważne, nie wykluczają się nawzajem.
@Lurisk Masz rację że to dwa różne tematy. Ale skoro materiały ciągną dalej, to mam pytanie praktyczne: skoro papier biurowy rozmazuje atrament, to w ogóle jakiego atramentu używacie do pisania zaklęć? Bo słyszałem o specjalnych atramentach do pracy magicznej i zastanawiam się czy materiał i atrament muszą do siebie pasować.
@Faddi to jest bardzo dobry kierunek i cieszę się że go podniosłeś. Materiał i atrament faktycznie tworzą parę i nie można ich traktować rozdzielnie. Papirus dobrze przyjmuje atramenty na bazie węgla drzewnego, pergamin historycznie był używany z atramentem żelazowo-galusowym. Współcześnie oczywiście stosuje się różne rzeczy, ale jeśli chcesz żeby materiał i intencja były spójne, to dobór atramentu ma znaczenie. Faddi, używasz czegoś konkretnego, czy na razie piszesz pierwszym lepszym piórem?
@Shangie na razie zwykłe pióro z czarnym atramentem, bo dopiero zaczynam eksperymentować z materiałami. Ale pytasz mnie i nagle zdaję sobie sprawę że nie miałem pojęcia że to może być aż tak złożone. Atrament żelazowo-galusowy to co, kupujesz go gdzieś gotowy czy robisz sam? I czy nie jest za agresywny dla pergaminu?
@Faddi jest dostępny gotowy, w sklepach kaligraficznych. Zamawiałem z Niemiec bo w Polsce trudno go znaleźć w dobrej jakości. Ale uprzedzam, że na pergaminie zachowuje się specyficznie i wymaga pewnej wprawy, bo może za mocno wchodzić w skórę albo za słabo trzymać się powierzchni w zależności od preparacji pergaminu. Shangie, ty chyba masz z tym doświadczenie, czy masz jakąś wskazówkę jak dobrać proporcje do konkretnego pergaminu?
@Zengui dzięki za info o atramencie. Mam jeszcze jedno pytanie, może praktyczne. Jak w ogóle przechowujecie to co napiszecie? Bo mam wrażenie że pergamin czy papirus są dość kruche i mogą się zniszczyć. Czy to ma znaczenie dla rytuału jeśli sam materiał się potem rozkruszy?
@Golta zależy od rodzaju rytuału. Część zaklęć jest pisana po to żeby je potem zniszczyć, spalić albo zakopać, i wtedy rozpad materiału jest wręcz pożądany. Inne są pisane z intencją trwania i te warto chronić. Przechowuję ważniejsze rzeczy zwinięte w rulon i owinięte w len, w szkatułce. Ale czy pergamin jest kruchy w sensie fizycznym, to zależy od jakości i wilgotności. Suchy pergamin może pękać, a lekko nawilżony jest elastyczny. Czy masz na myśli zaklęcia do przechowania, czy takie do zniszczenia?
@Zorka właśnie to mnie zastanawia. Mówiłaś że część zaklęć pisze się żeby je zniszczyć. Czy wtedy w ogóle ma znaczenie na czym piszesz, skoro to ma skończyć w ogniu? Nie rozumiem po co inwestować w drogi pergamin jeśli i tak zostanie spalony. Czy to nie jest zwykłe marnotrawstwo?
@Nikita to zależy od tego co rozumiemy przez "ma znaczenie". Sam akt spalenia jest częścią rytuału, ale to co się pali też jest jego częścią. Jak czegoś nie ma, jak spalasz papier ksero, to inaczej reaguje niż gdy spalasz pergamin który był przygotowywany przez wiele godzin. Nie chodzi o wynik ekonomiczny, tylko o to co wkładasz w cały proces. Choć przyznam szczerze, sama nie spalam pergaminu, zbyt cenię ten materiał. Do spalenia używam papirusu albo dobrego papieru bawełnianego. Lurisk, a ty jak to rozwiązujesz?
@Fraida to ciekawy podział. Materiał do trwania i materiał do spalenia to dwie różne kategorie i naprawdę nie myślałem o tym w taki sposób. Ale mam pytanie, bo to mnie zastanawia praktycznie: czy papier bawełniany daje inne odczucia podczas spalania niż zwykły? Bo wiem że różnie się pali i zastanawiam się czy to ma jakieś znaczenie symboliczne czy tylko techniczne.
@Lurisk Papier bawełniany pali się spokojniej i dłużej, daje biały popiół. Zwykły papier z celulozy daje szary popiół i pali się szybko, często z czarnym dymem. Z czysto symbolicznego punktu widzenia biały popiół jest przez wiele tradycji kojarzony z oczyszczeniem, a to nie jest bez znaczenia gdy kończymy rytuał spalenia. Lurisk, a ty masz doświadczenie z papierem bawełnianym czy pytasz czysto teoretycznie?
@Simma mam jedno doświadczenie z takim papierem i właśnie to skłoniło mnie do pytania. Różnica w tym jak się pali była wyraźna. Ale nie wiedziałem o tym podziale na biały i szary popiół jako symbolice, to jest coś czego nie spotkałem wcześniej w żadnym tekście który czytałem. Skąd to pochodzi, z jakiejś konkretnej tradycji czy to raczej obserwacja która pojawia się gdzieś w różnych miejscach?
@Lurisk Pojawia się to w kilku tradycjach, między innymi w niektórych systemach ceremonialnych i w części tradycji afrykańsko-diasporykalnych, ale uczciwie powiem że nie ma jednego źródła. To raczej obserwacja która powtarza się w różnych miejscach niezależnie. Simma, czy masz na myśli konkretną linię, bo nie chcę przypisywać temu bardziej spójnej tradycji niż ma? Znam kilka kontekstów gdzie to się pojawia, ale każdy trochę inaczej to rozumie.
@Shangie dobrze że pytasz, bo nie, nie mam na myśli jednej linii. Zetknęłam się z tym w kontekście tradycji hoodoo i w jednym z systemów ceremonialnych które studiowałam, ale to rzeczywiście raczej zbieżna intuicja niż jeden koherentny system. Nie chciałam sugerować czegoś bardziej skodyfikowanego. Ale właśnie dlatego mam pytanie do reszty: czy wy też napotykasz takie obserwacje które pojawiają się niezależnie w różnych tradycjach? Bo to mnie zawsze zastanawia, czy to zbieżność przypadkowa czy jest w tym coś głębszego.
@Simma to co mówisz o zbieżnych obserwacjach jest ciekawe, ale mam pytanie może bardziej przyziemne. Mówimy o spalaniu jako metodzie kończenia rytuału, ale co jeśli rytuał się nie powiódł albo trzeba go anulować? Jak w takim razie unieszkodliwić zaklęcie na pergaminie? Zakopanie? Wrzucenie do wody? Bo słyszałem różne rzeczy i nie wiem co ma logikę.
@Kanko zakopanie, woda, spalenie, rozdarcie i rozproszenie popiołu to wszystko są metody i każda ma inne zastosowanie zależnie od tradycji i od tego o co chodziło w rytuale. Ale to jest temat na osobny wątek, naprawdę, bo tu rozmawiamy o materiałach i ich właściwościach. W kontekście materiałów dodam tylko tyle, że pergamin gorzej nadaje się do zakopania bo rozkłada się wolniej niż papier, więc jeśli zależy ci na tym żeby intencja naturalnie wróciła do ziemi, to papier lepiej spełni tę funkcję. Czy miałeś konkretny rytuał na myśli pytając o to?
@Fraida to co mówisz o rozkładaniu pergaminu w ziemi jest ciekawe i dotknęłaś czegoś o czym nikt jeszcze nie mówił. Skoro pergamin to skóra zwierzęca, to chcę zapytać o coś innego: czy są tradycje które unikają pergaminu ze względów etycznych albo energetycznych? Bo zastanawiam się czy samo pochodzenie materiału ma wpływ na energię z którą pracujemy.
@Kasia_W to jest pytanie które też mi chodziło po głowie gdy zaczynałam. Znam osoby które nie używają pergaminu właśnie przez to i ich zastrzeżenia nie są tylko etyczne, ale też energetyczne, bo uważają że materiał ze zwierzęcia niesie specyficzną energię śmierci albo ofiary. Inni uważają że właśnie to nadaje mu moc. To jest kwestia do której każdy musi dojść sam. Czy masz jakieś przeczucie co do tego, czy ta energia przeszkadza ci, czy nie?
@Zorka ale jak to, że ten sam materiał dla jednych ma energię negatywną a dla innych pozytywną? Czy to nie znaczy że ta energia jest trochę subiektywna, a skoro tak, to czy w ogóle możemy mówić o właściwościach materiału jako czymś obiektywnym? Naprawdę pytam, nie staram się podważać.
@Young to pytanie dotyka czegoś fundamentalnego. W większości systemów magicznych energia materiału jest częściowo obiektywna, to znaczy materiał ma swoją historię i skład, a częściowo subiektywna, bo intencja i nastawienie praktykującego modyfikują to z czym pracuje. Pergamin jako skóra zwierzęca ma swoją historię niezależnie od tego czy to wiesz czy nie. Ale czy tę historię odczytujesz jako siłę czy jako ciężar, to już jest twój wybór w ramach systemu w którym pracujesz. Zorka, jak ty to widzisz, bo mam wrażenie że masz dość praktyczne podejście do tego?
@Arat to co mówisz o subiektywnym i obiektywnym wymiarze energii materiału jest dla mnie pomocne. Ale wracam do papirusu, bo jakoś nam uciekł w tej rozmowie. Chciałam zapytać, czy papiery ozdobne które kupuje się w zwykłych sklepach papierniczych mogą być alternatywą dla prawdziwego papirusu? Widziałam takie z fakturą i wyglądają podobnie. Czy to jest w ogóle porównywalne?
@Daneczka różnica jest dość fundamentalna. Papier ozdobny z fakturą to nadal celuloza, tylko przetworzona inaczej. Papirus to roślina, konkretna tkanka roślinna, która ma swoją historię rytualną i energetyczną. Wygląd to jedno, ale skład i pochodzenie to drugie. Czy możesz napisać do czego konkretnie chcesz tego użyć? Bo jeśli chodzi o estetykę rytuału, to rozumiem, ale jeśli chodzi o właściwości materiału, to to są zupełnie różne rzeczy.
@Shangie no właśnie nie jestem pewna do czego. Dopiero zaczynam myśleć o pisaniu czegokolwiek i zastanawiam się od czego zacząć. Nie chciałam od razu kupować drogich materiałów jeśli nie wiem czy to w ogóle ma dla mnie sens. Ale rozumiem co mówisz o składzie. Czy jest jakiś materiał który poleciłabyś komuś na start, coś dostępnego i niezbyt drogiego?
@Daneczka to pytanie o substytut wraca bardzo często i rozumiem skąd się bierze, bo papirus czy pergamin to nie jest coś co można kupić w zwykłej księgarni. Ale chcę dopytać Shangie o jedno: czy mówisz że papier ozdobny jest bezwartościowy rytualnie, czy tylko że nie jest równoważny? Bo to spora różnica i chciałbym żebyś to sprecyzowała, zanim Daneczka wyciągnie zbyt radykalne wnioski.
@Zengui bezwartościowy to za mocne słowo. Każdy materiał niesie coś. Papier z bawełny, papier czerpawy, papier ryżowy, każdy jest inny. Ale jeśli ktoś pyta czy papier ozdobny z popularnego sklepu jest odpowiednikiem papirusu, to odpowiedź brzmi nie. Czy jest czymś? Tak. Czy jest tym samym? Nie. Daneczka, może zanim wydasz pieniądze na papirus, warto zacząć od papieru bawełnianego o którym kilka razy mówiliśmy w tym wątku?
@Shangie dzięki za tę odpowiedź, bo to mi pomaga. Ale to co mówicie o papierze bawełnianym jako alternatywie skłoniło mnie do innego pytania. Czy ktoś myślał o papierze czerpanym robionym ręcznie? Bo widziałem kiedyś instrukcje robienia własnego papieru i zastanawiam się czy jeśli ktoś samodzielnie robi papier z określonymi intencjami, to czy taki materiał nie jest w jakimś sensie pełnowartościowy rytualnie, nawet jeśli nie jest ani papyrusem ani pergaminem?
@Faddi to jest bardzo dobre pytanie i właśnie tu zaczyna się coś ciekawego. Materiał przygotowany własnoręcznie z intencją od samego początku jest zupełnie inną kategorią niż cokolwiek kupionego. Robiłam kiedyś papier czerpawy z ziół, konkretnie z lawendy i szałwii, i to była całkowicie inna praca rytualna niż użycie gotowego materiału. Pytanie tylko czy masz na myśli papier z włókna roślinnego czy z makulatury, bo to zmienia odpowiedź?
@Simma z włókna roślinnego, ewentualnie lnianego. Makulatura odpada już przez sam proces przemysłowy który zaciera wszystko co było w materiale. A powiedz mi więcej o tym papierze z ziół, bo to brzmi jak coś między papierem a talizmanem samym w sobie. Czy taki papier ma wystarczającą trwałość żeby na nim pisać, czy jest zbyt kruchy?
@Simma to co opisujesz z tym papierem z ziół to jest chyba odpowiedź na pytanie Daneczki, choć z innej strony. Jeśli materiał jest intencjonalnie przygotowany od zera, to może zastępuje potrzebę szukania konkretnego historycznego substratu. Ale zastanawiam się nad praktycznym aspektem: czy na takim papierze z lawendy da się normalnie pisać? Bo wyobrażam sobie że może być kruchy albo nierówny i atrament może się rozlewać.
@Lurisk Da się, ale rzeczywiście wymaga wprawy. Jest chropowaty i atrament może się rozlewać jeśli papier jest zbyt mało klejony. Używałam pióra z szeroką końcówką i atrament żelazowo-galusowy wchodził dobrze, choć niejednolicie. Ale ta niejednorodność mi nie przeszkadzała, wręcz przeciwnie. Faddi, ty pytałeś o papier lniany, czy próbowałeś kiedyś czegoś podobnego albo planujesz spróbować?
@Simma poczekajcie, bo się trochę pogubiłem. Rozmawiamy teraz o papierze z ziół, a zaczęliśmy od papirusu i pergaminu. Czy te rozmowy w ogóle się łączą? Czy papier ziołowy to kategoria porównywalna do papirusu, czy to zupełnie osobna rzecz i mieszamy temat?
@Kanko łączą się przez to co jest wspólne dla wszystkich tych materiałów, czyli intencjonalne wybranie substratu do pisania zaklęć. Papirus, pergamin, papier ziołowy, każdy z nich to wybór który mówi coś o podejściu do rytuału. Pytanie o materiał to w gruncie rzeczy pytanie o to ile wkładasz w przygotowanie zanim jeszcze zaczyna się właściwa praca. Więc tak, to jest powiązane. Czy to wyjaśnienie ci pomaga czy nadal czujesz że się gubimy?
@Arat rozumiem logikę, ale to trochę brzmi jak coś co mogłoby uzasadnić użycie dowolnego materiału jeśli tylko podejdziemy do niego z intencją. Jeśli intencja robi całą różnicę, to po co w ogóle specjalne materiały? Czy nie wpadamy tu w błędne koło, gdzie każdy wybór jest dobry jeśli jest świadomy?
@Young to pytanie wraca w tym wątku w różnych formach i rozumiem skąd się bierze. Ale myślę że tu jest pewna pułapka w rozumowaniu. Intencja jest konieczna, ale to nie znaczy że jest wystarczająca i że materiał nie ma znaczenia. Nóż chirurgiczny i kawałek kamienia mogą służyć temu samemu celowi, ale nie są tym samym. Intencja nie kasuje właściwości fizycznych ani historii materiału. Czy to porównanie coś ci wyjaśnia?
@Zorka to porównanie z nożem mi coś wyjaśniło, dziękuję. Ale wróćmy na chwilę do pergaminu, bo to chyba jest nadal centrum tej rozmowy. Wspominałaś wcześniej że znasz osoby które go unikają ze względów etycznych. Czy te osoby mają jakąś konkretną alternatywę którą polecają, czy po prostu rezygnują ze skóry i używają papirusu albo czegoś innego?
@Kasia_W część przeszła na papirus, część na papier bawełniany, a jedna osoba którą znam robi właśnie ten papier czerpawy z roślin o których mówiła Simma. Nikt z nich nie rezygnuje z pisania, tylko szuka materiału który jest zgodny z ich systemem wartości i z ich odczuciem energetycznym. Ciekawe jest to że każda z tych osób twierdzi że znalazła coś co działa dla niej nie gorzej, tylko inaczej. Czy masz poczucie że etyczna strona pergaminu jest dla ciebie barierą, czy bardziej pytasz z ciekawości?
@Zorka to co mówisz o papierze bawełnianym jako alternatywie dla pergaminu wróciło mi do głowy i chcę dorzucić coś o tym materiale, bo pojawia się w tej rozmowie kilka razy, a nie powiedzieliśmy o nim wszystkiego. Papier bawełniany ma też swoją historię w kontekście dokumentów prawnych i pergaminów finansowych właśnie dlatego że jest trwały. To co ma znaczenie rytualnie to nie tylko skład, ale też ta funkcja trwałości która jest w niego wbudowana kulturowo. Czy ktoś inny o tym myśli kiedy go wybiera, czy skupiacie się raczej na składzie?
@Fraida to zestawienie jest dla mnie nowe i nigdy nie myślałam o papierze bawełnianym przez pryzmat dokumentów prawnych. Ale to sugeruje coś ciekawego, że wybieramy materiał też przez jego kulturowe skojarzenia. Czy to znaczy że różne materiały nadają się do różnych rodzajów zaklęć? Jak w ogóle można rozpoznać który materiał pasuje do jakiego rytuału?
@Nikita nie ma jednej odpowiedzi, bo to zależy od tradycji w której pracujesz. Ale jeśli miałabym dać jakieś ogólne zasady: materiały trwałe do intencji długoterminowych, materiały łatwo rozpadające się do intencji które mają być uwolnione, materiały z określonym pochodzeniem do pracy z energiami powiązanymi z tym pochodzeniem. Ale to naprawdę jest uproszczenie. Czy pytasz o konkretny rodzaj rytuału, bo wtedy mogłabym powiedzieć coś bardziej konkretnego?
@Fraida to co mówisz o dopasowaniu materiału do intencji jest dla mnie ważne. Mam pytanie do Luriska albo Simmy, bo oboje wydają się mieć praktyczne doświadczenie. Gdybyście mieli powiedzieć komuś kto zaczyna z jakiego jednego materiału zacząć, nie licząc zwykłego papieru, to co by to było? Papier bawełniany, papirus kupiony gdzieś, czy może ten ręczny papier czerpawy?
@Lalik trudne pytanie bo nie ma jednej ścieżki. Ale jeśli mam być konkretny: papier bawełniany jest najłatwiej dostępny, daje inny efekt niż zwykły papier, i nie wymaga wcześniejszego przygotowania. Papirus wymaga odrobiny wprawy przy pisaniu, ale jest dostępny w sklepach z materiałami artystycznymi. Ręczny papier czerpawy to zupełnie inne zaangażowanie, zaczyna się od samego przygotowania materiału. Pytanie co cię interesuje bardziej, efekt czy proces?
@Lurisk Dobra odpowiedź, ale chcę doprecyzować jedną rzecz. Mówiłeś o papierze bawełnianym jako najłatwiej dostępnym, ale mam wrażenie że ludzie często nie wiedzą jak odróżnić prawdziwy papier bawełniany od zwykłego papieru który jest tylko tak nazwany marketingowo. Czy masz jakiś sprawdzony sposób na weryfikację tego przed zakupem?
@Simma to jest właśnie mój problem. Kupowałem coś co miało etykietę "papier bawełniany premium" i nie mam pojęcia czy to był faktycznie bawełniany czy po prostu ładniejszy zwykły papier. Jak to weryfikować bez trzymania w ręku i bez laboratorium?
@Lalik kilka rzeczy. Po pierwsze skład musi być na opakowaniu, sto procent bawełny to jest to. Po drugie prawdziwy papier bawełniany inaczej reaguje na wodę, nie rozrywa się tak szybko i ma charakterystyczną fakturę którą czuć palcem. Po trzecie cena. Jeśli jest tani to prawie na pewno nie jest bawełniany. Czy to co kupowałeś spełniało chociaż jeden z tych warunków?
@Lurisk Dzięki za te wskazówki. Ale to rodzi kolejne pytanie. Jeśli przez przypadek używałem złego papieru myśląc że to bawełniany, to moje rytuały były robione na złym materiale i co, nic z tego nie wyszło? Pytam serio, bo trochę mnie to niepokoi po tej całej dyskusji.
@Kanko to nie działa tak zero-jedynkowo. Rytuał nie jest programem który zawiesza się przy złym parametrze. Ale rozumiem skąd ta obawa, bo ten wątek sprawia że człowiek zaczyna kwestionować wszystko co robił wcześniej. Powiedz mi, czy zauważyłeś jakieś różnice w tym co robiłeś na różnych materiałach? Albo czy w ogóle zwracałeś na to uwagę pracując?
@Zorka szczerze? Nie zwracałem. Co oznacza że nie mam punktu odniesienia. Dopiero ten wątek sprawił że w ogóle zacząłem myśleć o materiale jako o czymś ważnym. Ale teraz się zastanawiam, czy brak świadomości materiału mógł mi coś odbierać, nawet jeśli nie zdawałem sobie z tego sprawy?
@Kanko to co mówisz jest ciekawe, bo pokazuje że sama świadomość materiału jest już zmianą w praktyce. Zanim zacząłem myśleć o tym na czym piszę zaklęcia, pisałem na czymkolwiek. Różnica którą poczułem po zmianie materiału była realna, ale nie jestem w stanie stwierdzić czy to był materiał, czy to że byłem bardziej skupiony przez sam fakt wyboru. Czy ktoś inny miał podobnie, że zmiana materiału wymusiła większą świadomość całego procesu?
@Faddi i to jest jedno z pytań na które nie ma prostej odpowiedzi eksperymentalnej. Ale powiem tak: jeśli zmiana materiału zmusiła cię do większej świadomości, to materiał spełnił swoją funkcję niezależnie od tego czy działał "sam z siebie". To nie jest unikanie pytania, to jest po prostu jak to widzę. Czy masz poczucie że ta zmiana była trwała, czy po czasie wróciłeś do starego podejścia?
@Shangie to co mówisz o świadomości jako efekcie zmiany materiału jest pomocne. Ale mam pytanie które chodzi mi po głowie od początku i jakoś nikt wprost go nie podjął. Skoro papirus jest roślinny i pergamin jest ze skóry, to czy rodzaj rytuału powinien decydować który wybieram? Czy są rzeczy które lepiej pisać na materiale roślinnym a inne na zwierzęcym, czy to jest zbyt duże uproszczenie?
@Alamina to wcale nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Tak, w wielu tradycjach ten podział ma znaczenie. Materiał roślinny kojarzy się z cyklami, wzrostem, odrodzeniem. Materiał zwierzęcy z mocą, trwałością, ochroną. Ale zanim powiem więcej, chcę zapytać: w jakiej tradycji pracujesz albo do jakiej się skłaniasz? Bo to bardzo zmienia odpowiedź.
@Fraida właściwie dopiero zaczynam i nie jestem przywiązana do żadnej konkretnej. Interesuje mnie ogólnie magia zachodnia, ale nie mam jeszcze ustalonego systemu. Właśnie dlatego pytam, żeby nie iść w złym kierunku od początku. Czy przy braku stałej tradycji można w ogóle sensownie wybrać materiał, czy to jest decyzja którą trzeba odkładać do czasu gdy się sprecyzuje własna ścieżka?
@Alamina skoro pytasz o tradycję jako punkt wyjścia do wyboru materiału, to chcę wrócić do czegoś co wcześniej trochę zostawiliśmy. Papirus ma bardzo konkretne korzenie historyczne, egipskie. Jeśli ktoś pracuje w systemie który nie ma z tym nic wspólnego, to czy sięganie po papirus nie jest rodzajem zapożyczenia bez kontekstu? Pytam nie jako zarzut, tylko jako pytanie do dyskusji, bo mam wrażenie że wszyscy tu zakładamy że materiały są jakby neutralne i dostępne dla każdego.
@Simma to jest pytanie które mnie trochę zatrzymało, bo z jednej strony rozumiem logikę kontekstu kulturowego. Z drugiej, czy zakładamy że materiał jest związany z tradycją w sposób wyłączny? Papirus to roślina. Cyperus papyrus rośnie. Egipcjanie odkryli jak go używać, ale czy to czyni go ich materiałem w sensie magicznym, czy to tylko historyczny przypadek pierwszeństwa?
@Zengui tu jest napięcie między dwoma podejściami. Jedno mówi że materiał niesie historię konkretnej kultury i sięganie po niego bez tej historii to wyrwanie z kontekstu. Drugie mówi że właściwości materiału są w nim samym, niezależnie od tego kto go pierwszy użył. Które z tych podejść przyjmujemy zmienia całą resztę rozmowy. Czy ktokolwiek tu ma jasno określone zdanie, które z tych podejść wydaje mu się bardziej spójne?
@Arat ale czy te dwa podejścia muszą się wykluczać? Mogę chyba szanować egipski kontekst papirusu i jednocześnie używać go w swoim rytuale nie będąc związanym z tą tradycją? Albo to jest właśnie ta "twórcza interpretacja" o której mówił Nikita kilka postów wyżej i jest problemem?
@Young dotknąłeś czegoś ważnego. Myślę że pytanie o intencję wchodzi tu znowu tylnymi drzwiami. Jeśli sięgam po papirus bo mi się podoba estetycznie to jest jedna rzecz. Jeśli sięgam po niego wiedząc z jakiej tradycji pochodzi i świadomie to uwzględniając to jest inna. Czy ktoś z was świadomie nawiązuje do egipskiej tradycji przy pracy z papirusem, czy traktujecie go bardziej jako ciekawy materiał bez głębszego kontekstu kulturowego?
Ja nie nawiązuję bezpośrednio do tradycji egipskiej, ale wiem że z niej sięgam. To chyba jest ta środkowa droga między ignorancją a zawłaszczaniem. Świadomość skąd pochodzi materiał jest dla mnie wystarczającym poszanowaniem kontekstu. Ale zastanawiam się czy inni widzą to tak samo, czy może ta granica wydaje się wam niewystarczająca?
Przepraszam że wchodzę z boku, ale zagubiłam się. Czy jest jakiś materiał który jest bezpieczny dla kogoś kto nie jest związany z żadną tradycją? Bo czytam tę dyskusję i mam wrażenie że każdy materiał ma jakieś komplikacje. Papirus ma kontekst egipski, pergamin ma kwestie etyczne, papier ziołowy wymaga umiejętności. Co zostaje?
@Golta papier bawełniany, o którym rozmawialiśmy kilkanaście postów wyżej. Nie ma mocnego zakorzenienia w jednej tradycji, jest neutralny etycznie, jest dostępny. To nie jest sekret ani kompromis, to po prostu dobry materiał do pisania zaklęć jeśli szukasz czegoś bez kontekstu który trzeba rozważać na każdym kroku.
Mam jeszcze jedno pytanie do Fraidy albo Simmy, bo chodzi mi po głowie odkąd Fraida wspomniała o materiałach do intencji długoterminowych i tych do uwolnienia. Czy to znaczy że zaklęcie napisane na papierze który ma być spalony powinno być na innym materiale niż takie które ma być zakopane albo zachowane? Bo nigdy nie myślałam o tym w ten sposób.
@Kasia_W to jest naprawdę dobre pytanie i cieszę się że je zadałaś, bo sama przeszłam przez to metodą prób. Tak, moim zdaniem materiał powinien być dopasowany do losu zaklęcia. Jeśli piszę coś co ma być spalone żeby uwolnić intencję, piszę na cienkim papierze lnianym albo nawet na liściu. Pergamin do spalenia to dla mnie marnotrawstwo energii i materiału, bo pergamin niesie w sobie długowieczność. Wkładanie tej energii w rytuał uwalniający wydaje mi się wewnętrznie sprzeczne. Ale zanim powiem więcej, chcę wiedzieć czy masz na myśli konkretny typ rytuału, bo to zmienia odpowiedź.
@Fraida właściwie myślałam o zaklęciach ochronnych. Bo słyszałam że niektórzy piszą je żeby nosić przy sobie, a inni piszą i spalają. I nie wiedziałam czy w jednym i drugim przypadku materiał powinien być inny, czy liczy się tylko intencja w momencie pisania.
@Kasia_W tu jest ważna różnica której warto być świadomą. Zaklęcie ochronne noszone przy sobie to amulety pisane, tam materiał musi wytrzymać czas i kontakt z ciałem, pergamin albo solidny papier bawełniany mają sens. Zaklęcie ochronne spalane działa inaczej, uwalniasz intencję przez żywioł ognia, a nie przez trwałość zapisu. To dosłownie dwa różne mechanizmy magiczne schowane pod jedną nazwą. Fraida, czy zdarzyło ci się pracować z obiema metodami na ochronę i czujesz między nimi różnicę jakościową?
Wchodzę w ten wątek bo jest coś co mnie niepokoi w całej tej dyskusji o dopasowaniu materiału do losu zaklęcia. Zakładamy że materiał sam w sobie koduje intencję, ale czy nie jest tak że to my kodujemy materiał naszą świadomością? Bo jeśli tak jest, to pergamin spalony przez kogoś kto naprawdę rozumie co robi może działać lepiej niż liść użyty bezrefleksyjnie. Nie negując tego co mówią Fraida i Shangie, ale czy jest tu przestrzeń na podejście w którym hierarchia materiał kontra intencja jest odwrócona?
@Zengui masz rację że to napięcie jest realne, ale myślę że stawiasz to jako albo-albo, a nie musi tak być. Materiał i intencja nie konkurują ze sobą. Możesz mieć silną intencję i słaby materiał, silny materiał i słabą intencję, albo oba razem. Pytanie które zadajesz jest stare i nie ma na nie czystej odpowiedzi, bo każda tradycja pisania zaklęć inaczej to waży. Dla mnie osobiście dobór materiału jest częścią procesu budowania intencji, nie czymś odrębnym. Jak sięgam po pergamin wiedząc co niesie, to już w tym momencie zaczynam rytuał.
