Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad monetami w praktyce magicznej. Wiem, że są używane w różnych tradycjach, ale chciałem zapytać konkretnie o wasze doświadczenia. Czy używacie starych, historycznych monet, czy bardziej współczesnych? I czy ma znaczenie, z jakiego metalu są wykonane? Bo słyszałem różne rzeczy na ten temat i trochę mi się to miesza.
Monety to jeden z tych elementów, które w magii pieniężnej mają bardzo długą historię. Metalurgia była kiedyś nieodłącznie związana z alchemią, więc metal naprawdę ma znaczenie. Miedź to klasyk dla Venus i przyciągania, srebro dla Księżyca i przepływu, złoto dla Słońca i obfitości. Ale zanim powiem więcej, chciałabym zapytać, bo to zmienia podejście: chodzi ci o rytuały budowania dobrobytu, czy raczej o ochronę finansową?
Ja używam monet regularnie i mogę powiedzieć, że stare monety mają coś, czego nowe nie mają. Trudno to racjonalnie wytłumaczyć, ale moneta, która przez lata przechodziła z ręki do ręki, ma jakiś swój ładunek. Mam kilka monet z XIX wieku i dwie przedwojenne, które trzymam w specjalnym woreczku razem z cynamonem. Zengui, ty chyba też coś z tym robiłeś, pamiętasz jak pisałeś o zasilaniu talizmanów?
To co mówi Zengui jest ważne i często pomijane. Monety znalezione, w odróżnieniu od kupionych, mają historię, której nie znamy. Ja zawsze przed użyciem takiej monety robię krótkie skanowanie energetyczne wahadełkiem nad nią. Jeśli odpowiedź jest dziwna albo niejednoznaczna, moneta idzie na tygodniowe oczyszczanie w soli. Sama sól nie wystarczy przy bardzo obciążonych przedmiotach, ale to dobry start.
Przepraszam, że się wtrącam, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Mówicie o oczyszczaniu w soli, ale słyszałam, że sól może niszczyć energię monet, nie tylko złą, ale całą. Czy nie ma wtedy sensu używać starych monet, skoro po oczyszczeniu i tak tracą to, co je wyróżnia od nowych?
Jest jeszcze kwestia, o której nikt tu nie wspomniał: monety bite w określonych latach albo pod określonymi planetarnymi aspektami. Nie mówię tu o horoskopie roku, ale o samym momencie bicia monety jako magicznej pieczęci. Stąd na przykład w niektórych tradycjach bardzo wysoko cenione są monety z lat przestępnych albo bite w roku, który ma numerologiczne znaczenie dla osoby wykonującej rytuał. Czy ktoś z was w ogóle bierze pod uwagę datę bicia przy wyborze monety?
Wracając do pytania o te monety ze strychu: ja bym sprawdził najpierw intuicyjnie, biorąc monetę do ręki i siedząc chwilę w ciszy. Jeśli pojawia się uczucie ciężkości, zimna albo po prostu niechęci, to znak do oczyszczenia. Jeśli nic takiego nie ma, można spróbować. Wahadełko też jest dobrym testem, ale wymaga kalibracji. Kapturek, a ile czasu dajesz sobie na takie intuicyjne skanowanie zanim sięgniesz po wahadełko?
A co z popularnymi chińskimi monetami feng shui, tymi z dziurką w środku? Widziałam je w sklepach ezoterycznych i zastanawiałam się, czy mają jakąś realną wartość, czy to bardziej pamiątka turystyczna.
Ten wątek z monetami chińskimi jest ważny, ale chciałabym wrócić do tematu monet europejskich, bo tu mamy znacznie bardziej różnorodną praktykę. W wicca używa się często dwóch monet, jednej złotej lub żółtej dla energii słonecznej i jednej srebrnej dla księżycowej. Ta para działa razem. Ktoś z was pracował z parami monet, nie pojedynczymi?
Czyli rozumiem, że jeśli chcę zacząć od zera z monetami magicznymi, to lepiej kupić nową monetę i samemu ją zasilić, niż szukać starych? Pytam, bo nie mam dostępu do żadnych historycznych monet, a nie chcę zaczynać od czegoś, co może mi zaszkodzić.
Dodam coś do tego wątku z Gorisem i nową monetą. Ja na początku pracowałem tylko z monetami, które sam kupiłem, i faktycznie efekty przychodziły, tylko powoli. Dopiero kiedy zacząłem używać starszych monet, poczułem jakościową różnicę w samym przepływie rytuału. Nie powiem, że rezultaty były automatycznie lepsze, bo to głupie twierdzenie, ale praca była inna. Więcej dynamiki.
To co Kobalt i Krysztal teraz omawiają to jest jeden z tych podziałów w praktyce, który nigdy nie znajdzie jednej odpowiedzi. Ja przez lata pracowałem z obiema opcjami i widzę sens w obu podejściach. Ale chciałbym rzucić inny wątek: czy ktoś z was pracował z monetami wotywymi? Mam na myśli monety bite specjalnie na potrzeby ceremonialne, nie jako środek płatniczy. W różnych kulturach takie rzeczy powstawały i ich intencja była od początku rytualna, co stawia je w zupełnie innej kategorii niż zwykły obiegowy grosz.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i widzę, że rozmawiacie głównie o zbieraniu i przygotowywaniu monet, ale mało kto powiedział wprost, jak konkretnie moneta funkcjonuje w czarach na pieniądze. Bo oryginalny temat o to pytał. Czy moneta jest nośnikiem intencji, czy symbolem, czy może działa jako coś w rodzaju zalążka manifestacji, który przyciąga podobne do siebie? Bo to są trzy różne mechanizmy i przy każdym z nich inne rzeczy będą ważne.
Czekajcie, bo zgubiłem się trochę w tym wątku o funkcjach. Wróćmy do sedna: jak wy fizycznie używacie monety w czarach na pieniądze? Czy ona zostaje przy was, zakopujecie ją, wkładacie do portfela? Bo ja zacząłem ten temat właśnie z pytaniem o praktykę i chciałbym usłyszeć konkretne metody.
No to powiem wprost, jak ja to robię. Moneta zaczyna w ołtarzu, załadowana intencją przy pełni. Potem trafia do portfela i siedzi tam tak długo, aż poczuję, że cykl się zamknął. Nie zakopuję, bo zakopanie to dla mnie zakończenie działania, a ja chcę, żeby moneta pracowała aktywnie. Ale to moje podejście, inne szkoły mówią odwrotnie.
Mam pytanie, bo słucham tej dyskusji i zastanawiam się, czy moneta w portfelu nie traci energii przez kontakt z innymi monetami i banknotami. Bo portfel to jednak nie jest czyste miejsce energetycznie, jest tam wszystko wymieszane.
Hej, wchodzę w tę dyskusję, bo ktoś wcześniej wspominał o monetach chińskich. Mój znajomy ma taki okrągły medalion z kwadratową dziurką i mówi, że to właśnie jest taki rodzaj monety. Czy to ma jakieś praktyczne zastosowanie w rytuałach, czy to bardziej ozdoba?
Mnie bardziej interesuje kwestia, którą Zengui poruszył wcześniej o monetach pracujących aktywnie kontra zakopywaniu. Bo słyszałem od kogoś, że zakopanie monety przy progu to właśnie aktywna forma, nie zamknięcie, bo moneta działa z ziemi na dom. Czy to jest osobna tradycja, czy sprzeczność?
Wracając do samych monet jako obiektów, bo ta rozmowa zeszła mocno na technikę, chciałem zapytać, czy ktoś pracuje ze starymi, prawdziwymi monetami historycznymi. Mam na myśli takie, które faktycznie krążyły w obiegu dziesiątki lat temu. Czy ta historia niesie jakąś wartość magiczną, czy jest bez znaczenia?
Nurtuje mnie coś praktycznego. Rozmawiamy o ładowaniu, pieczętowaniu, zakopywaniu, ale jakie są pierwsze objawy, że moneta w ogóle działa? Czy to zawsze jest efekt finansowy, czy mogą być jakieś wcześniejsze sygnały?
Wracając do monet historycznych, bo mnie to bardziej interesuje niż kwestia mierzenia efektów. Czy jest jakaś epoka albo pochodzenie monety, które w praktyce daje lepsze rezultaty przy pracy z dobrobytem? Mam na myśli, czy stara polska moneta będzie inaczej działać niż coś z Azji?
