Forum

Asystent AI
Kamienie do medytac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Kamienie do medytacji - które wybierają praktycy?


Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Zaczęłam ostatnio systematycznie notować, których kamieni używam podczas medytacji i przy jakich celach. Wyszło mi, że wracam głównie do ametystu i obsydianu, ale zastanawiam się, czy to kwestia przyzwyczajenia, czy naprawdę coś w tym jest. Ciekawi mnie, co wybierają inni praktycy - nie to, co 'powinno się' używać, ale co faktycznie ląduje w ich dłoniach podczas sesji.


Odpowiedz
64 odpowiedzi
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

U mnie zależy bardzo od tego, co chcę osiągnąć. Do głębokiej medytacji zawsze sięgam po labradoryt - ma coś w sobie, co wycisza ten wewnętrzny szum. Przy pracy z czakrami dobiera się kamień do konkretnego centrum, więc to wychodzi inaczej za każdym razem. Czego konkretnie szukasz w tej medytacji - spokoju, skupienia, czegoś innego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Otylka labradoryt mnie trochę zaskoczyła, bo kojarzę go bardziej z ochroną i pracą z intuicją. Jak go stosujesz do wyciszenia? Bo ja próbowałam i miałam wrażenie, że wzmaga raczej wizje niż uspokaja.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Eleonorkaa to ciekawe, że masz inne doświadczenie. Myślę, że właśnie to jest kluczowe - każda z nas pracuje z innym poziomem wrażliwości energetycznej. U mnie labradoryt działa jak filtr, wycisza bodźce z zewnątrz. A że przy tym otwiera kanały intuicyjne - to fakt, ale to nie przeszkadza mi się wyciszyć, raczej pomaga zejść głębiej. Może kwestia też jakości kamienia?


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Szczerze, zawsze byłam sceptyczna wobec tego, że konkretny kamień ma 'działać' inaczej niż efekt placebo. Ale ostatnio trafiłam na różaniec z rozy kwarcowej i siedziałam z nim podczas medytacji i coś było inaczej. Może to sugestia, może nie - ale interesuje mnie, jak wy odróżniacie faktyczne działanie kamienia od autosugestii?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 651

@Mistika a czy to w ogóle można odróżnić? Poważnie pytam. W wielu tradycjach intencja i skupienie są wpisane w działanie przedmiotu. Nie ma kamienia działającego 'obiektywnie', niezależnie od praktykującego. Może to fałszywy dychotomia - kamień albo działa, albo to autosugestia.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Dodam coś z praktyki, bo widzę, że wątek zaczyna iść w filozofię. Kamienie do medytacji mają swoje tradycje przypisania - i nie jest to przypadkowe, tylko wynika z wieloletnich obserwacji praktyków. Ametyst od wieków do spokoju i jasności umysłu. Czarny turmalin jeśli ktoś ma problem z rozbieganiem myśli. Kamień księżycowy przy pracy nocnej lub z podświadomością. To nie są wymysły - to skumulowana wiedza. Ale Mistika słusznie zauważa, że świadomość tego co trzymasz w dłoni jest nieodłączna od efektu.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@gucio)
Połączone: 3 lata temu

Mam pytanie, może trochę z innej strony. Zacząłem medytować stosunkowo niedawno i słyszałem, że kamień trzeba najpierw oczyścić i naładować, zanim go użyjesz. Czy to naprawdę ważne na początku, czy można po prostu wziąć kamień i zacząć? Bo mam lapit... lazuryt chyba, dostałem w prezencie i nie wiem, czy cokolwiek z nim robić przed pierwszym użyciem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Gucio to akurat ważna kwestia, szczególnie jeśli kamień był w czyichś rękach wcześniej. Lazuryt jest dość chłonny energetycznie. Ja czyściłabym go przynajmniej przez noc w świetle księżyca albo z solą - nie bezpośrednio, bo niektóre kamienie mogą reagować na sól. Lazuryt akurat sól znosi nieźle, ale i tak polecam metodę pośrednią: kamień obok miski z solą, nie w soli.


Odpowiedz
(@ziemowit-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Gucio lazuryt to akurat dobry wybór do medytacji, szczegulnie jak pracujesz z mysleniem i intuicją. Ja mam go od lat i powiem że po przijęciu go od kogoś naprawdę robiłem oczyszczenie, bo czułem że coś bylo w nim 'nie moje'. Troche głupio pisać takie rzeczy ale tak to odczułem. Dobra metoda to też dym z białej szałwii.


Odpowiedz
Wpisy: 52
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Do wątku o oczyszczaniu - uważam, że kwestia metody zależy też od kamienia. Hematyt i czarny turmalin oczyszczają się same i nie trzeba ich specjalnie ładować. Lazuryt jak już Kunegunda mówi - ostrożnie z wodą i solą bezpośrednio. Ale Gucio najprościej na początek: wyintencjonuj to po prostu. Trzymaj kamień, oddychaj głęboko i wyobraź sobie, że energia poprzedniego właściciela się rozprasza. To brzmi banalnie, ale działa jako podstawowe oczyszczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 24
(@agatka-x)
Połączone: 3 lata temu

Czytam ten wątek i wróciłam myślami do swoich początków z kamieniami. Przez długi czas wybierałam kamień 'głową', czyli czytałam opisy i brałam to, co teoretycznie pasuje. Potem ktoś mi powiedział, żeby po prostu stanąć przy kamieniach i poczuć, który 'przyciąga'. Brzmiało to dla mnie wtedy dziwnie, ale spróbowałam i nagle złapałam za sodalit, o którym w ogóle nie myślałam. I to był strzał w dziesiątkę na tamten etap pracy. Czy ktoś jeszcze ma podobne doświadczenie z 'wybieraniem' kamienia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 35

@Agatka.x mnie to mocno uderza, bo ja też czytam wszystko 'głową' i szukam logicznego uzasadnienia. Ale nie wiem jak miałabym to poczuć fizycznie - czy to temperatura zmienia się w dłoni, czy coś innego? Bo bałabym się, że po prostu wybieram ładniejszy kamień i wmawiam sobie, że 'poczułam'.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Spellbound_O u mnie to często delikatne ciepło albo mrowienie w dłoni. Ale nie zawsze - czasem to po prostu wzrok, który wraca do jednego miejsca kilka razy. Nie trzeba żadnego dramatycznego sygnału. Masz rację, że na początku trudno to odróżnić od estetycznych preferencji. Z czasem zaczynasz czuć różnicę, bo kamień 'ładny' i kamień 'właściwy' to różne odczucia.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam taki zwyczaj że przy medytacji czakrowej dobieam kamień do koloru - ale to bardziej jako punkt wyjscia. Malachit do serca, lazuryt do gardła, ametyst do trzeciego oka. Ale zdarza mi się że biere coś zupłenie innego i potem rozumiem dlaczego - jakby ciało wiedziało. Ktoś tu wspominał o różanym kwarcu - czy wy czujecie żę jest bardziej delikatny w działaniu niż np. malachit przy pracy z czakrą serca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Kostroma tak, to różnica dosyć wyraźna. Różowy kwarc działa łagodnie, wchodzi powoli, bez wstrząsów. Malachit to już coś zupełnie innego - wyciąga emocje na powierzchnię szybko i intensywnie. Ja go używam tylko wtedy, kiedy jestem gotowa na to, co może wypłynąć. Przy spokojnej medytacji sięgam raczej po różany kwarc albo rodonit.


Odpowiedz
Wpisy: 651
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wróćmy na chwilę do pytania z początku wątku, bo mi chodzi po głowie coś innego. Kunegunda wspomniała, że notuje, których kamieni używa i do czego. Ja też to robię i zauważyłem ciekawe wzorce - są kamienie, do których wracam w określonych porach roku. Malachit jesienią, karneol latem. Zupełnie nieświadomie. Ktoś jeszcze ma takie sezonowe cykle?


Odpowiedz
Wpisy: 521
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

To co pisze Wolchw o cyklach sezonowych to ma głębsze korzenie niż myślimy. W tradycjach słowiańskich praca z ziemią i kamieniami była ściśle powiązana z kołem roku. Kamienie były dobierane do pory - te z 'ciepłą' energią do okresu wzrostu, te z 'zimną' do okresu spoczynku i introspekcji. Nie mówię, że wszyscy muszą to tak interpretować, ale te intuicyjne powroty do konkretnych kamieni w konkretnych porach to nie przypadek.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Jarylo to ciekawe odniesienie, ale chciałbym dopytać - mówisz o tradycjach słowiańskich, ale skąd czerpiesz te konkretne przypisania kamień-pora roku? Bo w zapisach słowiańskich pracę z kamieniami mamy dość szczątkowo udokumentowaną. Dużo z tego co krąży pod szyldem 'słowiańskim' to rekonstrukcje albo wprost importy z zachodnich systemów. Nie podważam sensu tej praktyki, ale chcę mieć jasność co do źródeł.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Bogumil masz rację co do dokumentacji - to prawda, że zachowanych źródeł stricte słowiańskich jest mało. Opieram się częściowo na rekonstrukcjach, częściowo na analogiach z innych tradycji indoeuropejskich, a częściowo na własnej praktyce i tym, co zbierałem przez lata od innych praktyków. Nie twierdzę, że to akademicka pewność. Ale te wzorce sezonowe pojawiają się niezależnie w wielu kulturach, co dla mnie jest znaczące.


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wracając do konkretów - bo właśnie przeglądam moje notatki. W ciągu ostatnich kilku miesięcy do medytacji używałam: ametystu najczęściej, potem obsydianu i lazurytu. Ale z tym jedzeniem... zaraz, czy ktoś wspominał coś o intencji w kontekście kamieni podczas medytacji? Bo mi właśnie przyszło do głowy coś ciekawego - czy kamień przyniesiony do medytacji z konkretną intencją działa inaczej niż ten sam kamień bez niej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Kunegunda, poczekaj - napisałaś o jedzeniu i intencji, ale myślę że to nie przypadkowa myśl w tym wątku. Czy chodziło ci o to, że intencja przy przygotowaniu czegoś może wpływać na odbiorcę? Bo to jest temat, który pojawia się w kontekście pracy z kamieniami też - że intencja osoby, która kamień programuje, zostaje w nim i oddziałuje na użytkownika.


Odpowiedz
Wpisy: 651
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

To ciekawe przejście. Właściwie mechanizm byłby podobny - jeśli kamień 'trzyma' intencję osoby, która go dotykała, to dlaczego jedzenie nie miałoby trzymać intencji osoby, która je przygotowywała? Pytam serio, bo nie wiem jak to rozdzielić teoretycznie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Wolchw ale to są jednak dwa różne nośniki. Kamień ma strukturę krystaliczną, stabilną, zamkniętą. Jedzenie się rozkłada, zmienia, przechodzi przez procesy chemiczne. Trudno mi przyjąć, że mechanizm zatrzymywania intencji działa tak samo w obu przypadkach. Nie mówię, że to niemożliwe, ale porównanie wydaje mi się za szybkie.


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Bogumil a jednak w wielu tradycjach - nie tylko słowiańskiej - przygotowanie pokarmu z określonym nastawieniem było rytuałem. Zioła zbierane z modlitwą, chleb wyrabiany z życzeniem. Nie chodzi o to, że cząsteczki 'pamiętają', ale o to, że czynność przenika się z intencją i całość staje się czymś więcej niż sumą składników. Pytanie, czy to działa na odbiorcę - to inna kwestia, zgadzam się.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słucham tego i myślę - ale jak niby miałoby działać na odbiorcę? Tzn. jeśli ktoś gotuje z miłością, a ja zjem tę zupę nie wiedząc o tym, to co się ze mną dzieje? Bo jeśli nie wiem, to nie ma efektu placebo. I co wtedy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@agatka-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 24

@Mistika to jest właśnie to pytanie, które moim zdaniem rozkłada całą dyskusję na czynniki pierwsze. Sama nie wiem, czy doświadczyłam tego 'ślepo', bez wiedzy. Zawsze jak ktoś mi dawał coś z intencją, to wiedziałam o tym wcześniej. Zastanawiam się, czy ktokolwiek ma przykład z sytuacji, gdzie nie wiedział i coś poczuł.


Odpowiedz
Wpisy: 327
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja mam własną praktike i robiłam coś takiego - piekłam ciastka dla rodziny z konkretnym nastawieniem spokoju i łagodności. Nie mówiłam nic, obserwowałam. Wieczór był faktycznie spokojniejszy niż zwykle. Ale przyznam szczerze, że nie wiem czy to kamień duszy mojej rodziny, moje własne nastawienie które oddziaływało przez zachowanie, czy samo ciasto. Zmieninych jest za dużo.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Kostroma właśnie, to jest problem metodologiczny całego tematu. Kiedy gotujesz z intencją spokoju, prawdopodobnie też inaczej się zachowujesz przy stole - jesteś spokojniejsza, nie spinasz się. I to mogło zrobić robotę, nie ciasto. Jak to w ogóle rozdzielić?


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@gucio)
Połączone: 3 lata temu

Przepraszam, że wchodzę z boku, ale dla mnie to jest nowe - czy to się jakoś łączy z tym, co mówiliście o programowaniu kamieni? Bo jeśli dobrze rozumiem, to też wkładamy intencję w przedmiot, który potem ma działać na nas lub innych. To ta sama zasada, tylko inny nośnik?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 651

@Gucio dokładnie o to mi chodziło wcześniej, kiedy pytałem Bogumila. Zasada jest ta sama - intencja wchodzi w materię, materia oddziałuje. Różnica jest w nośniku i trwałości zapisu. Kamień trzyma długo, jedzenie działa jednorazowo i zaraz znika. Ale kierunek oddziaływania - może być analogiczny.


Odpowiedz
Wpisy: 311
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Muszę tu wejść, bo mi to nie pasuje. Kamień programujemy świadomie, z konkretnym zamiarem, często w rytuale z odpowiednim kontekstem. A gotowanie - nawet jeśli robimy to 'z miłością' - to zazwyczaj nie jest rytuał, tylko czynność codzienna z mniej lub bardziej spokojnym nastawieniem. Nie sądzę, żeby te dwa procesy były porównywalne energetycznie. Intensywność zamiaru ma znaczenie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Irisa91 ale właśnie w tradycyjnych kulturach gotowanie BYŁO rytuałem. Pierwsza mąka, pierwsze masło, konkretne gesty, słowa, czas przygotowania - to nie były przypadkowe czynności. My to zatraciliśmy i dlatego teraz gotowanie wydaje się zbyt codzienne, żeby działało. Ale to nie znaczy, że nie może.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Jarylo ok, to zmienia układ. Jeśli mówimy o gotowaniu jako rytuale - z intencją, z przygotowaniem, z koncentracją - to rozumiem analogię. Ale ile osób dzisiaj tak gotuje? I czy gotowanie 'z dobrym nastawieniem' to już rytuał, czy tylko ładne myślenie?


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@iga60)
Połączone: 1 rok temu

Czytam i zastanawiam się nad czymś praktycznym. Jeśli ktoś chciałby zacząć gotować z intencją - nie jako rytuał, ale jako świadomą praktykę - to od czego zacząć? Czy wystarczy skupić się na jednej myśli podczas gotowania, czy trzeba coś więcej? Pytam bo to mnie realnie interesuje, nie filozoficznie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Iga60 z mojego doświadczenia - najważniejsza jest jakość skupienia, nie długość ani forma. Jeśli przez pięć minut przy mieszaniu naprawdę trzymasz konkretną myśl bez odpływania, to jest więcej warte niż godzina mechanicznego gotowania z etykietką 'z intencją'. Kamienie programuje się podobnie - czas ma mniejsze znaczenie niż głębokość skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 35
(@spellbound_o)
Połączone: 1 rok temu

A czy to nie jest po prostu forma afirmacji? Tzn. skupiasz się na czymś pozytywnym, to zmienia twoje nastawienie, a potem twoje zachowanie wpływa na otoczenie. Nie musisz zakładać żadnego mistycznego przeniesienia energii przez jedzenie, żeby wyjaśnić efekt.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 91

@Spellbound_O, myślę że masz rację co do mechanizmu alternatywnego - i to jest uczciwe postawienie sprawy. Ale zauważcie, że we wątku o kamieniach mamy dokładnie ten sam dylemat. Czy kamień 'coś robi', czy po prostu skupienie podczas pracy z kamieniem zmienia nas samych? Może odpowiedź w obu przypadkach jest 'obie rzeczy naraz'.


Odpowiedz
Wpisy: 184
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wracając do samych kamieni, bo trochę odpłynęliśmy - mam pytanie do tych, którzy medytują z kamieniami regularnie. Czy zauważacie różnicę między trzymaniem kamienia w dłoni a położeniem go na ciele, np. na czakrze? Bo z mojej praktyki to są dwa różne doświadczenia i ciekawi mnie, czy inni to rozróżniają.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Bogumil tak, zdecydowanie. Trzymanie w dłoni daje mi poczucie bardziej aktywnej pracy - jakby był dialog. Położony na ciele działa ciszej, głębiej, bardziej pasywnie. Przy ametyście na czole efekt jest inny niż przy trzymaniu go w dłoniach. Nie wiem jak to opisać inaczej niż - inne wejście, inny rytm.


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

Bogumil, mnie też interesuje to rozróżnienie. A co z kamieniami układanymi wokół ciała podczas medytacji leżącej? Bo słyszałam o układaniu siatek krystalicznych, ale nigdy nie próbowałam. Czy to działa inaczej niż jeden kamień na konkretnym miejscu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Aether89 siatki krystaliczne to osobny rozdział. Jeden kamień na ciele daje punkt skupienia - konkretne miejsce, konkretna czakra, konkretna praca. Siatka działa inaczej, bo tworzysz pole, a nie punkt. Ciało jest wtedy w środku geometrii, nie tylko pod wpływem jednego źródła. Ale - i to ważne - siatka wymaga dużo większej precyzji intencji, bo masz kilka kamieni, które muszą ze sobą współpracować. Próbowałaś kiedyś chociażby prostego trójkąta?


Odpowiedz
(@aether89)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 6

@Otylka nie, nigdy. Właśnie dlatego pytam, bo nie wiem od czego zacząć. Czy to musi być konkretna geometria, czy mogę ułożyć kamienie intuicyjnie? I jakie kamienie do siatki - te same co do indywidualnej medytacji, czy dobiera się je inaczej?


Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Otylka masz rację co do precyzji, ale chciałem się upewnić - mówiąc 'geometria', masz na myśli konkretne formy jak Kwiat Życia albo Metatronu, czy po prostu symetryczny układ? Bo widziałem instrukcje, które robiły z tego bardzo skomplikowany system i zastanawiam się, czy dla kogoś kto zaczyna, to nie jest przerost formy nad funkcją.


Odpowiedz
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 555

@Bogumil dobre pytanie i celne. Moim zdaniem dla początkujących przerost formy zabija praktykę, bo człowiek skupia się na tym, żeby dobrze ułożyć kamyki, a nie na tym, po co w ogóle leży. Prosty trójkąt z trzech podobnych kamieni naprawdę wystarczy na start. Skomplikowane formy mają sens, jak już wiesz czego szukasz.


Odpowiedz
Wpisy: 13
(@gucio)
Połączone: 3 lata temu

A mogę zapytać - bo to dla mnie nowość - czy jak się układa siatkę, to wybiera się kamienie pod konkretny cel, czy pod jakiś ogólny 'nastrój' sesji? Bo nie rozumiem jak to działa, jeśli każdy kamień ma niby inne działanie, a razem mają robić jedno.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Gucio tak, dobierasz pod cel. I właśnie ta synergia to jest najciekawsza część - masz np. ametyst do wyciszenia, kryształ górski do wzmocnienia i turmalin do ochrony, i razem tworzą coś w rodzaju bezpiecznej przestrzeni do głębszej medytacji. Każdy robi swoją część. Ale co do twojego pytania - czy wiesz w ogóle, do jakiego celu chciałbyś taką siatkę?


Odpowiedz
(@gucio)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 13

@Eleonorkaa nie, szczerze mówiąc nie wiem. Dopiero zaczynam rozumieć jak działają pojedyncze kamienie, więc siatka to dla mnie dalekie. Pytałem bardziej z ciekawości jak to się łączy.


Odpowiedz
Wpisy: 651
(@wolchw)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracając do pytania Bogumila sprzed chwili - trzymanie w dłoni kontra ułożenie na ciele - mam inne spostrzeżenie niż Eleonorkaa. U mnie trzymanie w dłoni działa mocniej przy kamieniach, które mają bardziej 'mentalne' działanie, jak fluoryt czy kyanit. Natomiast przy kamieniach ziemnych, typu obsydian albo hematyt, zdecydowanie czuję je mocniej leżąc z nimi na ciele, blisko podstawy. Czy ktoś ma podobne spostrzeżenie co do tej różnicy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kostroma)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 327

@Wolchw tak, coś w tym jest. Hematyt u mnie w dłoni bywa za ciężki energetycznie, dosłownie czuję jak ściąga. Na stopach albo przy podstawie jest okej, ale w dłoni nie lubię go długo trzymać. Każdy ma chyba swój sposób.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku - jak w ogóle wiecie, co 'czujecie' od kamienia, a co sami sobie generujecie przez samo skupienie na nim? Serio pytam, bo kiedy medytuję z kamieniem i czuję ciepło w dłoni, nie wiem czy to kamień czy po prostu trzymam coś w zamkniętej ręce.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Mistika to jest uczciwe pytanie i nie ma na nie czystej odpowiedzi. Ciepło od trzymanego przedmiotu to fizyka, fakt. Ale są rzeczy, które trudniej wyjaśnić kontaktem - np. różne odczucia od dwóch podobnych kamieni tego samego rodzaju, trzymanych w tych samych warunkach. Jak masz dwa ametyste i jeden 'robi coś', a drugi nie, to zaczyna być ciekawiej.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Bogumil ale to też można wyjaśnić - skupiasz się na kamieniu, szukasz odczucia, więc je tworzysz. Mózg jest bardzo dobry w generowaniu doznań, których oczekuje. Nie mówię, że nic się nie dzieje, ale metodologicznie ten test z dwoma ametystami nie jest żadnym dowodem.


Odpowiedz
(@eleonorkaa)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 52

@Irisa91 i co, mamy więc w ogóle nie rozmawiać o osobistych odczuciach, bo są nieweryfikowalne? Na forum ezoterycznym? 🙂 Serio, rozumiem twój punkt, ale subiektywne doświadczenie jest jedynym co mamy w tej praktyce. Nikt nie udowodni ci energii kamienia tak jak grawitacji.


Odpowiedz
(@irisa91)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 311

@Eleonorkaa nie mówię, żeby nie rozmawiać. Mówię, żeby nie budować na tym przekonania, że 'wiem, że to działa'. Można pracować z kamieniami i mieć z tego realną wartość, nie przyjmując jednocześnie, że to niezawodna metoda. Dla mnie to ważne rozróżnienie.


Odpowiedz
Wpisy: 91
Rozpoczynający temat
(@kunegunda)
Połączone: 8 miesięcy temu

Właśnie to napięcie między doświadczeniem a wyjaśnieniem jest chyba sednem całej tej rozmowy - i w wątku kamieni, i wtedy gdy rozmawialiśmy o gotowaniu z intencją. Mam wrażenie, że część osób tu szuka potwierdzenia praktyki, a część chce zrozumieć mechanizm. I te dwa cele niekoniecznie idą w parze. Ale wracając do kamieni konkretnie - Otylka, czy przy siatce masz jakiś sposób na sprawdzenie, czy 'działa', czy nie? Coś poza subiektywnym odczuciem?


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Szczera odpowiedź - nie ma obiektywnego sprawdzianu. Ale obserwuję konkretne rzeczy: jak głęboko wchodzę w medytację, czy myśli się wyciszają szybciej, czy sesja z siatką trwa dłużej zanim poczuję rozproszenie. To są rzeczy, które można notować. Nie dowód, ale wzorzec.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@agatka-x)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 24

@Otylka właśnie to mnie zawsze zastanawiało przy notowaniu - czy nie zaczynamy wtedy szukać potwierdzenia z góry zamiast naprawdę obserwować? Tzn. jak oczekuję głębszej medytacji z siatką, to pewnie ją znajdę, bo będę oceniać inaczej. Sama próbowałam prowadzić taki dziennik i zauważyłam, że moje oceny były nieobiektywne. Jak wy to obchodzicie?


Odpowiedz
(@jarylo)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 521

@Agatka.x to jest naprawdę trudne do ominięcia w praktyce solowej. Jedyny sposób, jaki znam, to notować przed sesją oczekiwania i po sesji odczucia osobno, i dopiero potem je porównywać. Nie wyeliminuje to błędu, ale przynajmniej widać rozbieżności. Czasem sesja z kamieniami okazuje się zupełnie inna niż zakładałem - i to ciekawsze niż potwierdzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 37
(@ziemowit-pl)
Połączone: 2 lata temu

Czytam całą tą rozmowe i mam wrażenie ze za duzo filozofujemy. Kamienie albo działają na kogoś albo nie, i każdy to czuje inaczej. Ja np. nie czuje nic specjalnego przy ametyście, za to labradoryt działa na mnie mocno już po kilku minutach medytacji - głowa się wyciasza, naprawdę. Nie wiem dlaczego i jakoś mnie to nie niepokoi. Może zamiast szukac dowodów warto po prostu sprawdzic co działa na nas konkretnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Ziemowit.pl ale mnie właśnie to niepokoi, że nie wiem dlaczego. Ty mówisz, że labradoryt działa na ciebie mocno - ale skąd wiesz, że to labradoryt, a nie sama medytacja? Serio nie chcę być przykra, ciekawi mnie jak to rozróżniasz.


Odpowiedz
(@ziemowit-pl)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 37

@Mistika szczerze? nie rozróżniam tego w stu procentach i nie będę udawać że tak. Ale powiem ci tak - jak medytuję bez kamienia to też wchodzę w stan, ale inaczej. Z labradorytem głowa się kręci inaczej, jakby coś się 'otwierało' z boku. Może to placebo, może nie. Mnie to szczerze nie obchodzi bo efekt jest i to mi wystarcza. Ty szukasz mechanizmu, ja szukam wyniku.


Odpowiedz
(@mistika)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 310

@Ziemowit.pl okej, to jest uczciwa odpowiedź, dzięki. Chyba właśnie o to chodzi - że różne osoby przychodzą do tego z różnym pytaniem. Mnie mechanizm faktycznie nie daje spokoju. Ale rozumiem, że dla kogoś kto ma konkretny efekt, to pytanie jest po prostu mniej ważne. Może po prostu trzeba wybrać czy chcę eksperymentować czy filozofować, bo robienie obu naraz chyba mi nie służy.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@otylka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wracam do kamieni bo trochę odpłynęliśmy. Mistika, twoje pytanie o rozróżnienie odczuć jest ważne, ale jest jeden sprawdzian który stosuję od lat i który jest bliższy praktyce niż eksperymentowi - zmiana kamienia bez uprzedzenia siebie. Tzn. bierzesz kilka kamieni zawiniętych w materiał, wybierasz na ślepo i dopiero po sesji sprawdzasz co trzymałaś. Różnice, które wtedy czujesz, są trudniejsze do przypisania oczekiwaniu. Nie jest to idealne, ale wyniki bywają zaskakujące.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bogumil)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 184

@Otylka stosowałaś to regularnie? Bo mnie ciekawi - jak długo trwało zanim zobaczyłaś jakiś wzorzec? Pytam bo kilka prób to za mało, żeby wyciągnąć cokolwiek, a kilkadziesiąt to już naprawdę poważna obserwacja. Chętnie bym posłuchał czy wyniki były spójne z 'przypisanymi' właściwościami kamieni czy może całkiem inne.


Odpowiedz
Udostępnij: