Temat u nas chyba jeszcze nie był, a to trzy zupełnie różne tradycje choć cel ten sam. Tekst ładnie rozrysował różnice kulturowe, ale z praktyką bywa różnie. Mam w domu i hamsę, i nazara - wiszą nad wejściem. Powiem szczerze, że przez lata miałam okazję porównać jak działa jedno i drugie i moim zdaniem to nie są wymienniki. Hamsa bardziej "trzyma dom", nazar szybciej się "wypala". Ktoś podobnie to odbiera?
U mnie identycznie. Hamsa zawieszona na zewnątrz wejścia, na ścianie, a nazar na lusterku w samochodzie i na komputerze. Nazar jest jednorazowy w tym sensie, że jak pęknie - kończy służbę. Hamsa się tak nie zachowuje. Siedzi sobie latami.
Z mal de ojo mam doświadczenie trochę inne, bo to nie amulet a raczej sposób zdejmowania uroku. U Latynosów nosi się czerwoną wstążkę albo koral, ale cały "amulet" mal de ojo to właściwie praktyka zdejmowania z noworodka. W Meksyku do dziś matki wiążą dziecku czerwoną nitkę z kawałkiem azabache na rączce, żeby nikt nie zauroczył.
