Temat u nas chyba jeszcze nie był, a to trzy zupełnie różne tradycje choć cel ten sam. Tekst ładnie rozrysował różnice kulturowe, ale z praktyką bywa różnie. Mam w domu i hamsę, i nazara - wiszą nad wejściem. Powiem szczerze, że przez lata miałam okazję porównać jak działa jedno i drugie i moim zdaniem to nie są wymienniki. Hamsa bardziej "trzyma dom", nazar szybciej się "wypala". Ktoś podobnie to odbiera?
U mnie identycznie. Hamsa zawieszona na zewnątrz wejścia, na ścianie, a nazar na lusterku w samochodzie i na komputerze. Nazar jest jednorazowy w tym sensie, że jak pęknie - kończy służbę. Hamsa się tak nie zachowuje. Siedzi sobie latami.
Z mal de ojo mam doświadczenie trochę inne, bo to nie amulet a raczej sposób zdejmowania uroku. U Latynosów nosi się czerwoną wstążkę albo koral, ale cały "amulet" mal de ojo to właściwie praktyka zdejmowania z noworodka. W Meksyku do dziś matki wiążą dziecku czerwoną nitkę z kawałkiem azabache na rączce, żeby nikt nie zauroczył.
Czyli hamsa i nazar to nie to samo? Zawsze myślałam że oko w środku hamsy to jest ten nazar. Przepraszam jeśli pytanie głupie.
Ciekawa sprawa z tym niebieskim kolorem w nazarze. Mało kto wie, że dawniej używali turkusu, a szkło się przyjęło dopiero z rozwojem hut w Anatolii. Kolor niebieski miał odpychać "niebieskie oko" - czyli spojrzenie osoby o jasnych oczach, które w kulturach basenu Morza Śródziemnego uchodziło za szczególnie niebezpieczne. Dlatego właśnie jasnoniebieskie oczy były kiedyś uważane za podejrzane.
Dodam jeszcze że greckie matiasma to też ta sama rodzina, ale praktyka zdejmowania jest inna - kropla oliwy do wody święconej, czytanie modlitwy, obserwacja jak oliwa się zachowa. Rozlewa się - był urok. Skupia w kulce - czysto. To robią do dziś w klasztorach na Peloponezie.
U mnie w domu jest hamsa marokańska, srebrna, z ręki Fatimy. Kupiona w Fezie w medynie, podczas mojej podróży tam. Powiem wam, że ta konkretna ma jakiś ciężar, którego nowsze nie mają. Może to tylko wrażenie bo wiem skąd pochodzi, ale różnica jest.
