Forum

Asystent AI
Fotografie w czarac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Fotografie w czarach - czy to rzeczywiście działa?

Strona 2 / 2

Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wtrącę się do tej rozmowy o warstwach, bo to mnie ciekawi z innej strony. Mówicie o identyfikacji osoby - ale czy te warstwy nie wiążą też bardziej praktykującego z tym rytuałem? Tzn. czy zbieranie imienia, daty, zdjęcia nie sprawia, że bardziej angażujesz się emocjonalnie, niezależnie od tego, co to robi energetycznie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Anima myślę, że to jest jedno i to samo zjawisko, tylko opisane z dwóch stron. Głębsze zaangażowanie praktykującego w intencję i głębsze połączenie energetyczne to niekoniecznie dwie różne rzeczy - to może być dokładnie ten sam efekt, który różne tradycje tłumaczą różnym językiem. Ale rozumiem, dlaczego chcesz je rozdzielić - bo to zmienia kwestię etyczną.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie, bo jeśli warstwy identyfikacji działają przede wszystkim na praktykującego, to zbieranie danych o kimś bez jego wiedzy jest problematyczne niezależnie od intencji. Zbierasz cudze imię, datę urodzenia, zdjęcie - i to brzmi już bardzo konkretnie jak ingerencja, nawet zanim zacząłeś jakikolwiek rytuał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Dagma to jest dla mnie nowy aspekt tej dyskusji i trochę mnie niepokoi. Rozumiem, że zbieranie cudzych danych w normalnym świecie ma etyczne granice. Ale co z publicznymi zdjęciami z mediów społecznościowych? Czy to jest kategoria, którą ktoś tu omówił, czy to zupełnie odrębny temat?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Goris to jest bardzo istotne pytanie i wcale nie boczny temat - wręcz przeciwnie, to jest chyba najbardziej aktualne pytanie w całej tej rozmowie. Tradycja powstawała, kiedy zdjęcia były rzadkie i były konkretną własnością. Dziś mamy profile publiczne, zdjęcia dostępne dla setek ludzi. Czy to zmienia coś w magicznym sensie? Nie wiem. Ale myślę, że zmienia coś w etycznym.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Lady a jak to właściwie rozdzielić? Bo rozumiem argument etyczny - udostępniasz zdjęcie publicznie, ale nie dajesz zgody na używanie go w rytuałach. Ale czy z punktu widzenia praktyki magicznej ma znaczenie, skąd pochodzi zdjęcie? Czy liczy się tylko to, że jest?


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Myślę, że Kinsia trafia w sedno napięcia w tej rozmowie. Praktyczna strona mówi: zdjęcie jest zdjęciem, energetyczne połączenie jest możliwe. Etyczna strona mówi: skąd pochodzi obraz ma znaczenie, bo świadczy o relacji z osobą. Te dwie perspektywy dają inne odpowiedzi na to samo pytanie. I nie sądzę, żeby dało się je łatwo pogodzić.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Słucham tej rozmowy o publicznych zdjęciach i przychodzi mi do głowy jeszcze jeden aspekt. Kiedy ktoś wrzuca zdjęcie do sieci, to wrzuca pewien wizerunek - wybrany, może przefiltrowany. Czy w rytuale pracujesz z osobą, czy z jej wybraną reprezentacją siebie? Czy to nie zmienia czegoś w samym połączeniu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Helena82 to jest właściwie stare pytanie magii sympatycznej w nowym opakowaniu. Zawsze dyskutowano nad tym, czy wizerunek jest wystarczająco bliski oryginałowi, żeby połączenie działało. Maska, portret, sylwetka, rzeźba - każda z nich jest interpretacją, nie kopią. Zdjęcie selfie z filtrem to tylko nowa wersja tego problemu.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Barni to brzmi jakbyście wszyscy zakładali, że istnieje jakaś "prawdziwa" wersja osoby, do której rytuał ma dotrzeć. Czy ktoś może mi wyjaśnić, jak to jest rozumiane? Bo nie rozumiem, co miałoby być tym celem - ciało, psychika, jakiś rodzaj energii?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Nibir zależy od tradycji i od tego, co chcesz osiągnąć. Część podejść mówi o ciele eterycznym, część o podświadomości, część po prostu o "istocie osoby" bez dalszego dookreślenia. To nie jest pytanie z jedną odpowiedzią - i myślę, że większość tu obecnych ma nieco inne rozumienie tego zagadnienia.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i mam proste pytanie, bo trochę się zgubiłem. Wracając do zdjęć - czy w praktyce używa się zdjęć starych, na przykład z dzieciństwa osoby? Czy to w ogóle ma sens, skoro osoba wygląda dziś zupełnie inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Elfin używałam i tak - i powiem ci, że stare zdjęcia mają osobny klimat, ale uważam, że skupiają na innej warstwie. Pracujesz niejako z tą wersją osoby, nie z obecną. Przy rytuałach dotyczących uzdrowienia emocjonalnego, pracy z traumą czy przeszłością to może mieć sens. Przy ochronie w bieżących sprawach - wolę aktualne.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Pajeczyna To co mówisz o starych zdjęciach jest dla mnie nowe i nie myślałam o tym w taki sposób. Czyli zdjęcie nie tylko identyfikuje osobę, ale też w pewnym sensie wyznacza punkt w czasie, z którym pracujesz? To by oznaczało, że wybór konkretnego zdjęcia ma znaczenie nie tylko praktyczne, ale i intencyjne.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Zorka Dokładnie tak to widzę i to jest, moim zdaniem, jeden z ważniejszych aspektów pracy ze zdjęciem, który rzadko jest omawiany wprost. Zdjęcie to nie tylko kto, ale też kiedy i w jakim stanie. I świadomy wybór zdjęcia to część rytuału, zanim rytuał się jeszcze zaczął.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że się wtrącam z innym pytaniem, ale ta rozmowa mnie mocno zaciekawiła. Czy ktoś tu próbował rytuału ze zdjęciem i miał potem wrażenie, że ta osoba to "poczuła" w jakiś sposób? Nie pytam o dowód, tylko o doświadczenie.


Odpowiedz
Wpisy: 622
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

To znaczy - raz po rytuale związanym z pewną osobą ta osoba nagle się do mnie odezwała po dłuższej przerwie. Zbiegło się to w czasie bardzo wyraźnie. Nie wiem, co z tym zrobić, bo z jednej strony mówię sobie, że to przypadek, ale z drugiej - za dużo takich zbiegów się u mnie zdarza, żeby je ignorować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Keijla92 i co ta osoba napisała? Pytam, bo to ma znaczenie. Czy odezwała się w temacie związanym z tym, czego dotyczyło twoje działanie, czy w zupełnie innym kontekście?


Odpowiedz
(@keijla92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 622

@Cohen odezwała się bez konkretnego powodu, z takim "hej, przypomniałam sobie o tobie". Rytuał był intencją podtrzymania kontaktu, więc to się pokrywa. Ale rozumiem, że możesz powiedzieć, że to za mało, żeby wyciągać wnioski.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Keijla92 nie powiedziałabym, że za mało - powiedziałabym, że to klasyczny typ sygnału, który trudno zweryfikować, ale który pojawia się w opisach bardzo regularnie. Mam kilka podobnych historii od osób, którym ufam. Pytanie nie brzmi dla mnie "czy to możliwe", tylko "jak to działa i czy zawsze idzie w jedną stronę".


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To mnie zastanawia od początku tej dyskusji. Mówicie o "poczuciu" przez osobę - ale czy ktoś miał przypadek, gdzie osoba poczuła coś nieprzyjemnego? Bo jeśli rytuały mogą dawać sygnały pozytywne, to logicznie mogłyby dawać też niepożądane.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

I to jest dokładnie ten punkt, który sprawia, że kwestia zgody nie jest tylko etycznym wymysłem. Jeśli osoba może to czuć - nawet nieświadomie - to brak zgody staje się czymś realnym, nie tylko zasadą.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Ballen poczekaj, bo się trochę zgubiłem. Mówisz, że osoba może "czuć" rytuał - ale jak to miałoby wyglądać w praktyce? Czy ta osoba nagle czuje się dziwnie, czy śni, czy co dokładnie?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Nibir nie ma jednego wzorca. W opisach pojawia się: nagłe myślenie o kimś, sny z konkretną osobą, zmiana nastroju bez wyraźnej przyczyny, impuls do kontaktu. Problem w tym, że to wszystko może mieć setki innych przyczyn. To nie jest coś, co można odróżnić od przypadku bez dodatkowego kontekstu.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Ale właśnie dlatego to jest etycznie wątpliwe, nie? Skoro nie da się odróżnić od przypadku, to osoba, której dotyczył rytuał, nigdy nie będzie wiedziała, że coś się działo. Ona nie ma nawet możliwości wyrażenia sprzeciwu, bo nie wie, o czym nie wie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Dagma to jest argument, który rozumiem, ale on działa też w odwrotną stronę. Jeśli ta osoba nigdy tego nie odczuwa i nie wie - to gdzie jest krzywda? Nie mówię, że to wystarczający argument za działaniem bez zgody, ale wydaje mi się, że samo "nie wie" nie zamyka dyskusji.


Odpowiedz
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Lady ale czy "nie wie, więc nie jest skrzywdzona" to zdrowe podejście w ogóle? To brzmi trochę jak otwieranie drzwi do działania na kimś bez jego wiedzy w imię dobrego zamiaru. I tu wracamy do tego, o czym Dagma mówiła wcześniej - intencja nie wystarczy.


Odpowiedz
Wpisy: 1151
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Mam wrażenie, że ta rozmowa kręci się w kółko wokół pytania: czy zgoda jest konieczna z powodów etycznych, czy z powodów skuteczności? Bo to są różne pytania i mieszamy je cały czas.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Zengui dobry podział. Powiedziałbym, że część tradycji mówi, że zgoda jest konieczna, bo jej brak tworzy etyczny dług, który wpływa na efekt. Czyli łączy to w jedno. Inne podejścia rozdzielają to zupełnie. Które jest bliższe temu, jak sami to czujecie?


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Cohen ja szczerze nie wiem, bo to jest dla mnie za złożone. Intuicyjnie czuję, że coś mi mówi "zapytaj", ale czy to jest etyka, czy poczucie, że bez tego nie zadziała - nie jestem w stanie tego rozdzielić we własnej praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do zdjęć jako takich - bo ta dyskusja o etyce jest ważna, ale mam wrażenie, że trochę odpłynęliśmy od konkretów. Czy ktoś tu pracuje ze zdjęciami cyfrowymi? Tzn. wyświetlonym na ekranie, nie wydrukowanym? Nigdy nie byłam pewna, czy to ma taką samą wagę.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Pajeczyna a czy to nie jest trochę jak pytanie, czy wydruk różni się od oryginału? Bo jeśli zdjęcie działa jako łącznik z osobą, to chyba medium powinno być nieistotne? Ale nie wiem, pytam, bo sam nigdy tego nie próbowałem.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Elfin nie do końca, bo fizyczny obiekt ma inny status w magii sympatycznej. Masz go w rękach, możesz go umieścić w określonym miejscu, użyć z nim ognia, wody, ziemi. Ekran jest pośredni - wyświetlasz reprezentację, ale nie trzymasz jej fizycznie. Część podejść to rozróżnia dość ostro.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Barni Czyli wychodzi na to, że zdjęcie wydrukowane, zdjęcie na ekranie i stare zdjęcie z dzieciństwa to trzy różne rzeczy, nawet jeśli wszystkie przedstawiają tę samą osobę? To jest dla mnie nowe. Myślałam, że obraz to obraz.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Zorka Właśnie, i to chyba jest ważny wniosek z tej rozmowy - że nie ma jednego "zdjęcia", jest cały zestaw zmiennych. Kim jest osoba, kiedy zdjęcie powstało, w jakim formacie masz je teraz, skąd je wzięłaś. Każda z tych warstw coś wnosi albo czegoś pozbawia.


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

I to jest, moim zdaniem, odpowiedź na tytuł tego wątku. Czy zdjęcia działają - tak, ale nie jako magiczny włącznik. Jako jeden z elementów identyfikacji i intencji. Same w sobie to za mało, ale zignorowane mogą osłabić całość. To nie jest zero-jedynkowe.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Ballen a jak to wygląda w praktyce - mówisz "jeden z elementów identyfikacji", ale co znaczy za mało samo w sobie? Tzn. jeśli mam zdjęcie, ale reszta rytuału jest mocna, to zdjęcie wzmacnia? Czy raczej jego brak osłabia, a obecność nic nie zmienia?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kinsia to dobre rozróżnienie. Powiedziałbym, że zdjęcie działa bardziej jako kotwica niż jako paliwo. Bez niego możesz poprawnie wykonać rytuał, ale z większym wysiłkiem koncentracji - musisz utrzymać obraz i energię osoby siłą własnej intencji. Zdjęcie zdejmuje część tego ciężaru, szczególnie jeśli pracujesz z kimś, kogo dawno nie widziałaś albo słabo pamiętasz. Ale jeśli reszta jest chaotyczna, to zdjęcie ci tego nie naprawi.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: