Forum

Asystent AI
Fotografie w czarac...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Fotografie w czarach - czy to rzeczywiście działa?

Strona 1 / 2

Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy ktoś z was używa zdjęć osób w swoich praktykach. Mam na myśli konkretnie sytuacje, kiedy fotografia służy jako punkt skupienia podczas rytuału albo pracy z energią. Słyszałam różne opinie - jedni mówią, że zdjęcie to tylko papier, inni twierdzą, że stanowi prawdziwe połączenie z osobą. Ciekawi mnie też kwestia etyki, bo tu chyba robi się naprawdę skomplikowanie. Używacie tego? Jakie macie doświadczenia?


Odpowiedz
122 odpowiedzi
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Temat stary jak magia sama w sobie, dosłownie. Zanim pojawiły się fotografie, używano wizerunków, rysunków, figur woskowych - zasada była ta sama. Zdjęcie w praktyce magicznej funkcjonuje jako reprezentacja osoby, ale nie jest samą osobą. To ważne rozróżnienie, bo wiele osób miesza te dwie rzeczy i potem ma problemy ze zrozumieniem, dlaczego coś działa albo nie działa. Pytanie o etykę jest jak najbardziej słuszne i myślę, że to jest w zasadzie ważniejszy wątek niż sam mechanizm działania. Ktoś z was pracuje z tym na co dzień i ma jakieś konkretne obserwacje?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Ballen ale czy to rozróżnienie - że zdjęcie to tylko reprezentacja - nie sprawia, że siła oddziaływania jest słabsza? Bo jak rozumiem, im bardziej bezpośrednie połączenie z osobą, tym skuteczniej. Albo się mylę?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Anima nie do końca. Siła połączenia zależy od intencji i od tego, co pracujący magicznie wkłada w ten obiekt, a nie od fizycznej bliskości do osoby. Włos albo paznokieć to materiał biologiczny, zdjęcie to coś innego - ale obydwa mogą pełnić tę samą funkcję, jeśli wiesz, co robisz. Powiedziałbym nawet, że dla kogoś mniej doświadczonego zdjęcie jest łatwiejszym punktem wyjścia, bo silniej angażuje wyobraźnię.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Czytam i próbuję zrozumieć - czyli jak ktoś robi rytuał ze zdjęciem innej osoby bez jej wiedzy, to ta osoba to czuje? Czy cokolwiek w ogóle czuje? Szczerze pytam, bo to mi się wydaje trochę nielogiczne.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

To zależy od wielu czynników i nie ma tu jednej odpowiedzi. Niektóre osoby są bardziej wrażliwe energetycznie i rzeczywiście mogą odczuwać, że ktoś pracuje z ich wizerunkiem - czy to jako niepokój, dziwne sny, nagłe myśli o kimś. Ale pytanie, które Nibir zadał, dotyka czegoś głębszego: czy to, że ktoś tego nie czuje, oznacza, że jest to etyczne? Moim zdaniem nie. Świadoma zgoda to podstawa w każdej poważnej tradycji magicznej, którą znam.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Lady a co jeśli robimy coś pozytywnego? Na przykład rytuał zdrowia dla kogoś bliskiego, kto jest chory? Czy w takim wypadku zgoda też jest wymagana, czy to jest inaczej traktowane?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Kinsia to jest właśnie ten obszar, gdzie większość tradycji ma różne zdania. Część szkół mówi, że dobra intencja nie zwalnia z obowiązku pytania. Inna szkoła myślenia zakłada, że wysyłanie zdrowia czy ochrony jest jak modlitwa - i nikt nie pyta pacjenta o zgodę, zanim zmówi za niego różaniec. Sama przychylam się do podejścia środkowego: jeśli osoba jest mi bliska i wiem, że nie ma nic przeciwko temu, działam. Jeśli nie wiem - albo pytam, albo kieruję energię do jej wyższego Ja, nie do niej bezpośrednio. Choć rozumiem, że pojęcie "wyższego Ja" brzmi dla wielu abstrakcyjnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To co Lady opisuje jako "wyższe Ja" to w praktyce bardzo różnie bywa rozumiane. Ale wracając do podstawowego pytania z wątku - fotografii używam od lat i mogę powiedzieć, że różnica między zdjęciem a brakiem zdjęcia jest dla mnie odczuwalna podczas rytuału. Skupienie jest inne, intencja łatwiej się stabilizuje. Czy to coś obiektywnego, czy tylko efekt koncentracji? Szczerze? Nie wiem i nie udaję, że wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Pajeczyna dokładnie o to mi chodziło, kiedy zakładałam ten temat. Nie pytam, czy ktoś ma pewność, że działa - pytam o praktyczne doświadczenia. Czy masz jakiś konkretny przykład, kiedy poczułaś wyraźną różnicę?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Tak, kilka razy robiłam rytuały ochronne - raz bez żadnego fizycznego punktu skupienia, raz ze zdjęciem osoby. Za każdym razem ze zdjęciem miałam silniejsze wrażenie "obecności" tej osoby w przestrzeni rytuału. Ale uczciwie powiem - jestem osobą bardzo wizualną, więc może to po prostu moja psychologia, a nie magia jako taka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Pajeczyna dobrze, że to dodałaś, bo to jest kluczowe zastrzeżenie. Wiele tego, co przypisujemy działaniu fotografii, może być efektem naszego własnego skupienia i przekonania. Nie mówię, że to przekreśla wartość praktyki - wręcz przeciwnie. Ale czy nie warto być wobec siebie szczerym i nie tworzyć fałszywego obrazu mechanizmu?


Odpowiedz
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 756

@Cohen no ale skoro efekt jest, to czy naprawdę ma znaczenie, co go wywołuje? Pytam poważnie, bo dla mnie praktyka magiczna to w dużej mierze praca z własnym umysłem.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Goris ma znaczenie wtedy, kiedy zaczynamy przypisywać zdjęciom właściwości, których nie mają, i budujemy na tym błędne przekonania. Poza tym - twoje podejście "praca z umysłem" jest jak najbardziej uzasadnione, ale jest tylko jednym z modeli. Są tradycje, które zakładają realny energetyczny wymiar tych praktyk. Jedno drugiemu nie przeczy.


Odpowiedz
Wpisy: 456
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Czytam to i zastanawiam się - skoro mówimy o etyce, to co z fotografiami pobranymi z internetu? Bo rozumiem, że zdjęcie od kogoś bliskiego to jedno, ale czasem widziałam opisy rytuałów, gdzie ktoś używa zdjęcia np. z Facebooka osoby, z którą ma konflikt. To chyba już jest inna kategoria?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dagma to jest właśnie ten obszar, który w środowiskach ezoteryków budzi największe kontrowersje. Samo pobranie zdjęcia z internetu nie zmienia mechanizmu - jeśli zdjęcie działa jako punkt skupienia, działa niezależnie od źródła. Ale cel rytuału - praca z kimś bez zgody w sytuacji konfliktu - to już jest poważna decyzja etyczna, która ma konsekwencje. I to nie tylko dla osoby, której dotyczy.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Ballen a jakie konsekwencje dla pracującego? Słyszałam o tzw. powrocie energii, ale nie bardzo rozumiem, jak to działa w kontekście zdjęć konkretnie.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Jolanta_M zasada powrotu to temat na osobny wątek, ale skrótowo: większość tradycji zakłada, że energia, którą wysyłasz, ma tendencję do wracania - w różnej skali i różnym czasie. W przypadku pracy ze zdjęciem bez zgody i ze złą intencją ta zasada działa tak samo jak przy każdej innej formie magii ofensywnej. Nie ma tu żadnej "tarczy" tylko dlatego, że używasz fotografii zamiast np. lalki.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

To wszystko brzmi poważnie, ale mam pytanie bardziej podstawowe - skąd wiadomo, że zdjęcie "połączyło się" z rytuałem poprawnie? Że tak powiem - że trafiło do właściwej osoby? Czy jest jakiś sposób na sprawdzenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Elfin to bardzo dobre pytanie i rzadko ktoś je zadaje wprost. Część praktyków używa wahadełka albo innych form wróżebnych przed rytuałem, żeby sprawdzić, czy mają właściwe połączenie. Inni polegają na intuicji i na tym, co dzieje się w trakcie samego rytuału. Nie ma jednej metody weryfikacji, bo pracujemy w obszarze, który nie ma mierzalnych wskaźników. Dlatego tak ważne jest doświadczenie i samoświadomość.


Odpowiedz
Wpisy: 2074
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Żeby dokończyć myśl - brak pewności co do połączenia to moim zdaniem jeden z głównych powodów, dla których doświadczeni praktycy rzadko pracują ze zdjęciami przypadkowych osób. Im bliżej znasz kogoś energetycznie, tym łatwiej to zweryfikować. Ze zdjęciem kogoś obcego jesteś właściwie w ciemno. Czy ktoś próbował i miał inne odczucia?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 580

@Barni a jak to wygląda konkretnie, kiedy mówisz "zweryfikować"? Bo to brzmi jak coś, czego się trzeba nauczyć, a nie coś, co po prostu się wie.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Anima właśnie tak. To jest kwestia praktyki i rozwijania wewnętrznego odczucia. Część osób opisuje to jako rodzaj "kliknięcia" w trakcie rytuału - kiedy skupiasz się na zdjęciu i coś wyraźnie się zmienia w przestrzeni. Ale to naprawdę nie przychodzi od razu i różnie to wygląda u różnych osób.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Barni przepraszam, że drążę, ale to "kliknięcie", o którym piszesz - jak to odróżnić od zwykłego skupienia uwagi? Serio pytam, bo dla mnie z zewnątrz brzmi to tak samo.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nibir i to jest właśnie pytanie, na które nie ma jednej dobrej odpowiedzi, bo to zależy od tego, w jakim modelu pracujesz. Jeśli przyjmujesz, że magia to przede wszystkim praca z własną psychiką i koncentracją - to różnicy może nie być żadnej. Jeśli zakładasz istnienie obiektywnej energii, która przepływa między obiektami - wtedy to "kliknięcie" ma inne znaczenie. Obydwa modele mają swoich zwolenników.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

No to wróćmy do sedna - czy ktoś z was ma jakiś konkretny przypadek, gdzie rytuał ze zdjęciem dał wyraźny, sprawdzalny efekt? Nie chodzi mi o odczucia w trakcie, tylko o coś, co można było zaobserwować z zewnątrz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Goris to jest trochę pułapka, bo w magii rzadko co jest "sprawdzalne z zewnątrz" w sposób, który zadowoliłby kogoś sceptycznego. Ale mam przykład: robiłam rytuał ochronny dla znajomej, która miała bardzo trudny okres w pracy. Użyłam jej zdjęcia. Kilka tygodni później sytuacja się zmieniła. Czy to rytuał? Może. Czy zdjęcie miało znaczenie? Naprawdę nie wiem. Ale poczucie obecności podczas pracy było bardzo silne.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Pajeczyna i to jest chyba najbardziej uczciwa odpowiedź, jaką można dać. Problem z "dowodami" w praktykach magicznych polega na tym, że nie mamy grupy kontrolnej. Robiłaś rytuał ze zdjęciem raz - nie wiesz, co by było bez niego. Nie mówię tego, żeby podważać wartość praktyki, ale żeby być precyzyjnym w tym, co wiemy, a co zakładamy.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że gdzieś umknął jeden aspekt, który mnie interesuje. Nie chodzi mi tylko o to, czy działa - ale o to, jak konkretnie przygotować zdjęcie do rytuału. Czy jest jakaś różnica, jak stare jest zdjęcie? Czy to musi być aktualna fotografia, czy może być sprzed lat?


Odpowiedz
Wpisy: 1598
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

To ważne pytanie. Wiek zdjęcia ma znaczenie w kilku tradycjach - im starsze, tym bardziej "odcięte" od aktualnej energii osoby. Człowiek zmienia się przez lata i zdjęcie sprzed dekady może nie odzwierciedlać obecnego stanu energetycznego. Dlatego większość praktycznych wskazówek mówi o używaniu możliwie aktualnych fotografii, jeśli chcemy pracować z kimś tu i teraz.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Ballen to znaczy, że jak mam zdjęcie mamy sprzed dwudziestu lat i chcę zrobić dla niej rytuał zdrowia, to może to nie trafić tak, jak powinno?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kinsia nie nazwałbym tego "nie trafia". Raczej powiedziałbym, że połączenie może być słabsze lub dotyczyć innego etapu życia tej osoby. Ale intencja ma dużą wagę - i jeśli jasno formułujesz, że pracujesz dla tej konkretnej osoby teraz, to wiele tradycji twierdzi, że to wystarczy. Osobiście użyłbym aktualnego zdjęcia, jeśli jest dostępne.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy jest jakaś różnica między zdjęciem papierowym a cyfrowym? Znaczy zdjęcie na telefonie kontra wydruk. Bo jak mam rozumieć "fizyczny punkt skupienia", jeśli to jest piksel na ekranie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Helena82 i tu właśnie jest ciekawy podział wśród praktyków. Tradycjonaliści, szczególnie ci wywodzący się ze starszych szkół, bardzo mocno podkreślają materialność obiektu. Wydruk, odbitka - coś, co możesz trzymać w dłoni, umieścić na ołtarzu, obłożyć ziołami czy kamieniami. Zdjęcie na ekranie to dla nich abstrakcja. Ale są też tacy, którzy twierdzą, że jeśli twoja koncentracja jest pełna, medium jest sprawą drugorzędną.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Lady czyli to znowu wraca do tego, czy wierzysz w obiektywną energię, czy to jest praca z własnym umysłem? Rozumiem, że dla kogoś, kto myśli "to jest skupienie", format nie ma znaczenia, a dla kogoś, kto myśli "to jest energia w obiekcie", papier ma sens - czy dobrze to rozumiem?


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Dagma dobrze to uchwyciłaś. Choć dodałbym trzecią opcję - są tradycje, gdzie nośnik ma znaczenie symboliczne, nie energetyczne. Papier zamiast pikseli, bo rytuał wymaga fizycznej obecności obiektów, bo tak mówi tradycja, bo tak czujemy się bardziej "w ceremonii". To nie jest ani czysta energia, ani czysta psychologia - to rytualna forma.


Odpowiedz
Wpisy: 507
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

A czy jest jakaś różnica, jeśli na zdjęciu jest tylko twarz versus całe ciało? Widziałem różne opisy rytuałów i jedne mówią o twarzy, inne o pełnym ujęciu - skąd ta różnica?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Elfin różne tradycje mają tu różne podejścia. W wielu praktykach twarz jest wystarczająca, bo jest najbardziej indywidualną częścią wizerunku - rozpoznajemy ludzi właśnie po twarzach. Ale są prace, gdzie ważna jest cała sylwetka, zwłaszcza jeśli rytuał dotyczy zdrowia fizycznego - wtedy całe ciało ma logiczne uzasadnienie. Masz konkretny cel tego pytania, bo to może zmienić odpowiedź?


Odpowiedz
(@elfin)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 507

@Barni nie do końca konkretny, bardziej ciekawiło mnie, czy jest jakaś zasada ogólna. Ale to co mówisz ma sens - że cel rytuału może decydować o tym, jakie zdjęcie wybrać.


Odpowiedz
Wpisy: 684
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

A co z sytuacją, kiedy nie możemy dostać nowego zdjęcia, bo np. osoba, dla której robimy rytuał, nie żyje? Chodzi mi o rytuały dla zmarłych - czy stare zdjęcie jest w ogóle właściwe, czy to inna kategoria praktyk?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jolanta_M to jest zupełnie inna gałąź praktyki i myślę, że tu stare zdjęcie jest nie tylko akceptowalne, ale wręcz właściwe. W pracy z przodkami czy ze wspomnieniem osoby, która odeszła, zdjęcie pełni inną funkcję - nie próbujemy "trafić" w kogoś teraz żyjącego, ale stworzyć pomost do czyjejś pamięci i obecności, która jest poza czasem. Przynajmniej tak to rozumiem w tradycjach, z którymi pracuję.


Odpowiedz
(@jolanta_m)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 684

@Pajeczyna a czy rytuały dla zmarłych to nie jest osobna kategoria właśnie dlatego, że nie ma tutaj kwestii zgody? Bo żyjąca osoba mogłaby powiedzieć "nie chcę, żebyś przy mnie pracowała", a tutaj tego nie ma. Piszę o etyce, bo mnie to zastanawia.


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Jolanta_M właśnie dlatego wspomniałam, że to inna gałąź. Przy pracy z przodkami cel jest inny - to bardziej kontakt, pamięć, czasem prośba o ochronę. Nie ma tu sensu mówić o zgodzie w takim samym znaczeniu. Chociaż i tu są tradycje, które mówią o pewnym rodzaju szacunku i pytania o przyzwolenie.


Odpowiedz
Wpisy: 1412
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do tego, co było mówione wcześniej o aktualności zdjęcia - mam pytanie do Ballen, bo to on to rozwinął: skąd ta granica? Znaczy, skąd wiadomo, że zdjęcie sprzed dekady jest "za stare", a nie sprzed pięciu lat? Jest jakaś zasada, czy to intuicja praktykującego?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Cohen żadna tradycja, którą znam, nie podaje konkretnej liczby lat. To bardziej kwestia oceny - jak bardzo człowiek się zmienił od czasu zdjęcia. Dziecko dorastające, osoba po poważnej chorobie, ktoś po dużej życiowej zmianie. Zdjęcie sprzed roku może być "stare", jeśli zaszły radykalne zmiany. Zdjęcie sprzed dekady może być aktualne, jeśli ktoś żyje stabilnie.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Ballen ale jak ty możesz wiedzieć, ile ktoś się zmienił, jeśli robisz rytuał dla kogoś, kogo nie znasz za dobrze? To brzmi jakbyś musiał znać tę osobę bardzo dobrze, żeby w ogóle właściwie dobrać zdjęcie.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Dagma dokładnie o to chodzi i właśnie dlatego część praktyków twierdzi, że rytuały dla obcych osób są dużo trudniejsze do przeprowadzenia skutecznie. Nie chodzi tylko o zdjęcie - to generalny problem z intencją i skupieniem.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co mówi Ballen ma dla mnie sens, ale chcę dopytać o jedną rzecz - czy jest jakaś różnica między zdjęciem, które sama wykonałam, a takim pobranym np. z mediów społecznościowych? Chodzi mi o to, czy obecność fotografa przy robieniu zdjęcia wnosi cokolwiek do "ładunku" tego zdjęcia.


Odpowiedz
Wpisy: 1587
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

To pytanie mi się bardzo podoba. W niektórych tradycjach kontakt fizyczny z obiektem lub miejscem ma znaczenie - stąd przekonanie, że zdjęcie zrobione przez ciebie, gdzie byłaś obecna w tej samej przestrzeni, niesie inny rodzaj połączenia niż wydruk z internetu. Nie wszyscy się z tym zgadzają, ale jest to logika spójna z myśleniem o "odbicia" miejsca i czasu w obiekcie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Lady ale to jest trochę nieweryfikowalne, prawda? Skąd wiesz, że zdjęcie zrobione przez ciebie "niesie połączenie"? Mówię to bez złośliwości, serio chcę zrozumieć, na czym opiera się ta logika.


Odpowiedz
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nibir to pytanie ma sens, ale żeby na nie odpowiedzieć, trzeba ustalić, w jakim modelu pracujesz. Jeśli magia jest dla ciebie pracą z intencją i umysłem, to zdjęcie zrobione przez ciebie ma znaczenie psychologiczne - masz z nim osobiste wspomnienie, byłeś tam. Jeśli przyjmujesz model energetyczny - to obecność w miejscu i czasie zostawia ślad. Oba modele dają tę samą odpowiedź, tylko z innego powodu.


Odpowiedz
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 969

@Zengui okej, to rozumiem jako wyjaśnienie, ale jeśli oba modele dają tę samą odpowiedź, to nie można na tej podstawie stwierdzić, który jest "prawdziwy", tak? Przepraszam, że ciągam to w stronę filozofii, ale to mi nie daje spokoju.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

Rozumiem Nibira, sam mam podobne pytania. Ale chcę wrócić do bardziej praktycznej strony - bo rozmawiamy już dość długo o tym, jak zdjęcie działa teoretycznie. Czy ktoś może opisać, jak konkretnie wygląda przygotowanie zdjęcia przed rytuałem? Nie po co, tylko jak - co się z nim robi fizycznie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Goris to bardzo zależy od tradycji i celu. Podstawowe podejście, które pojawia się w wielu miejscach: zdjęcie oczyszcza się przed użyciem - dymem, solą, wodą lub intencją. Potem umieszcza na ołtarzu albo w centrum pracy. Niektórzy owijają je ziołami, wkładają do woreczka z kamieniami, piszą intencję na odwrocie. Nie ma jednego "poprawnego" sposobu.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Barni a co znaczy "oczyszczenie intencją"? Jak to wygląda w praktyce, bo rozumiem dym albo sól, ale intencja jako metoda oczyszczenia - czy możesz to opisać?


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Kinsia najprościej mówiąc - trzymasz zdjęcie w dłoniach, skupiasz się i wizualizujesz, że wszelkie poprzednie "obciążenia" czy energetyczne ślady odpływają. Coś w rodzaju mentalnego resetu obiektu. Niektórzy mówią przy tym coś na głos, inni robią to w ciszy. To podejście popularne u tych, którzy nie lubią fizycznych metod albo po prostu ich nie mają pod ręką.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Mam pytanie, które może być trochę z innej strony - czy ktoś z was kiedyś poczuł, że zdjęcie, którego użył do rytuału, "nie działało" i to nie przez intencję, ale przez samo zdjęcie? Że coś z fotografią było nie tak od początku?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Anima tak, miałam sytuację, kiedy zdjęcie było rozmazane i jakoś nie mogłam się skupić, ciągle coś mnie rozpraszało w trakcie pracy. Nie wiem, czy to był problem ze zdjęciem, czy po prostu tego dnia byłam rozkojarzna. Ale od tamtej pory staram się używać wyraźnych ujęć.


Odpowiedz
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 555

@Pajeczyna a to ciekawe - czyli jakość techniczna zdjęcia może mieć znaczenie? Nie tylko to, czy stare czy nowe, ale czy w ogóle jest dobrze zrobione fotograficznie?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Helena82 w tym sensie, że zdjęcie jest też punktem skupienia wzroku i uwagi - jeśli jest niewyraźne, trudniej się skupić na osobie. Czy to ma znaczenie energetyczne, czy tylko psychologiczne - nie wiem. Ale praktycznie ma.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając jeszcze do etyki, bo mi to nie daje spokoju od początku wątku - większość z was mówi o zgodzie jako warunku. Ale co jeśli robi się rytuał ochronny bez wiedzy osoby, bo ta osoba jest racjonalistą i w ogóle by nie chciała słyszeć o magii? Działacie wtedy, czy odpuszczacie?


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Zorka To jest jedno z tych pytań, na które nie ma jednej odpowiedzi i każdy praktyk podchodzi do tego inaczej. Osobiście - tak, działam w takich sytuacjach, ale tylko przy rytuałach ochronnych. Moje rozumowanie jest takie: jeśli ktoś wpada pod samochód i jest nieprzytomny, nie pytasz go o zgodę na opatrzenie rany. Ochrona to nie interwencja w czyjąś wolę, to zbudowanie tarczy. Ale to moje podejście i wiem, że jest kontrowersyjne.


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zorka Twoje pytanie wraca do czegoś, o czym rozmawiałyśmy wcześniej, ale z innego kąta. Zgodziłabym się z Ballenem co do ochrony, ale z jednym zastrzeżeniem - sprawdzam najpierw, czy rytuał ochronny nie jest tak naprawdę próbą wpłynięcia na sytuację pod pretekstem ochrony. To się zdarza, szczególnie kiedy ktoś działa z silnych emocji. Sama siebie pytam: chronię tę osobę, czy próbuję kontrolować, co się z nią dzieje?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Lady to bardzo ciekawe rozróżnienie, bo sama w ten sposób tego nie formułowałam. Jak ty to sprawdzasz w praktyce? Mam na myśli - czy masz jakiś konkretny sposób, żeby to odróżnić, czy to bardziej praca z intencją przed rytuałem?


Odpowiedz
 Lady
(@lady)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1587

@Zorka Zwykle zadaję sobie kilka pytań przed. Czy zrobiłabym ten rytuał, gdyby ta osoba mi wierzyła i pytała o zgodę? Co dokładnie chcę osiągnąć? Czy opis "ochrony" jest precyzyjny, czy rozmyty? Jeśli zaczynam kombinować z odpowiedzią na to ostatnie, to znak, że coś jest nie tak z intencją.


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Lady to co piszesz ma sens, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Mówisz, że ochrona bez wiedzy osoby jest dopuszczalna, ale tylko jeśli intencja jest czysta. Kto jednak weryfikuje tę czystość? Bo to trochę brzmi jak "mogę to zrobić, jeśli uważam, że mam dobre powody" - co jest argumentem, którego można użyć do uzasadnienia niemal wszystkiego.


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Cohen zgadzam się, że to jest ryzykowny argument. Właśnie dlatego część tradycji całkowicie wyklucza rytuały bez zgody, nawet ochronne. To jest bezpieczniejsza etycznie pozycja, po prostu zamyka drzwi przed nadużyciami. Ja się z nią nie w pełni zgadzam, ale rozumiem jej logikę.


Odpowiedz
Wpisy: 969
(@nibir)
Połączone: 2 lata temu

Przyznam, że ta dyskusja o zgodzie jest dla mnie dość abstrakcyjna, bo zakłada, że rytuał w ogóle ma skutek. Ale pomijając mój sceptycyzm - nawet z czysto intencyjnego punktu widzenia, czy nie jest tak, że sama myśl o ochronie kogoś bez jego wiedzy ma jakiś wpływ na relację? Że to coś robi z tobą, a nie z tą osobą?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@zengui)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1151

@Nibir to jest ciekawe spostrzeżenie i wcale nie trzeba być sceptykiem, żeby je mieć. W niektórych podejściach do magii uważa się, że rytuał zmienia przede wszystkim praktykującego - jego skupienie, jego nastawienie, jego sposób działania wobec osoby objętej pracą. Więc owszem, może to robić coś z tobą. Czy tylko z tobą? To już zależy od przyjętego modelu.


Odpowiedz
(@dagma)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 456

@Zengui ale to chyba trochę omija pytanie Nibira? On pyta o relację, nie o model metafizyczny. Jeśli robię rytuał ochronny dla kogoś bez jego wiedzy, to czy nie zaczynam traktować tej osoby jak kogoś, kto potrzebuje mojej opieki bez proszenia? To brzmi jak coś, co może zniekształcić relację.


Odpowiedz
Wpisy: 580
(@anima)
Połączone: 2 lata temu

Dagma porusza coś, co mnie też niepokoi w tym temacie. Chcę zapytać tych, którzy robili rytuały ochronne dla bliskich bez ich wiedzy - czy to potem wpłynęło na to, jak się do nich odnosiliście? Czy zaczęliście inaczej myśleć o tej osobie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Anima tak, i to jest szczere wyznanie. Kiedyś robiłam rytuał ochronny dla kogoś z rodziny, kto przechodził bardzo trudny czas. I potem rzeczywiście przez chwilę miałam poczucie, że "sprawuję opiekę" nad tą osobą, co nie było zdrowe. Nie trwało to długo, bo sama to zauważyłam, ale Dagma ma rację - to jest realne ryzyko.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Pajeczyna to jest chyba najkonkretniejsza odpowiedź na to pytanie etyczne, jaką do tej pory padła w tym wątku. Mam pytanie uzupełniające - czy uważasz, że to było związane ze zdjęciem konkretnie, czy z samym faktem rytuału? Pytam, bo wracamy do sedna tematu - czy fotografia coś wzmacnia w tej dynamice, czy to obojętne?


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Szczerze? Myślę, że zdjęcie to wzmocniło. Kiedy masz przed sobą twarz osoby, widzisz ją, skupiasz się na niej - to nie jest abstrakcja. To jest konkretna twarz, konkretny wyraz. I to może nasilić to poczucie bliskości i "sprawowania opieki". Bez zdjęcia pracujesz bardziej z ideą osoby, ze zdjęciem pracujesz z jej wizerunkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 555
(@helena92)
Połączone: 1 rok temu

Słuchając tej rozmowy mam wrażenie, że zdjęcie działa jak katalizator nie tyle dla energii zewnętrznej, co dla wewnętrznej pracy praktykującego. Czyli im bardziej konkretny obraz, tym silniejsza koncentracja, tym głębsze zaangażowanie emocjonalne. Czy to jest powszechna obserwacja wśród was, czy tylko tak to widzę?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Helena82 to dobre podsumowanie tego, co wielu praktyków opisuje, choć różnie to formułują. Jedni mówią o skupieniu, inni o połączeniu energetycznym - ale efekt jest podobny: zdjęcie konkretyzuje pracę. To dlatego w magii sympatycznej obraz jest tak ważny. Nie musisz wierzyć w dosłowne połączenie energetyczne, żeby rozumieć, że konkretny wizerunek inaczej angażuje umysł niż sama intencja.


Odpowiedz
(@kinsia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 469

@Barni a jak to jest z rysunkiem albo opisem słownym zamiast zdjęcia? Czy to działa podobnie, czy zdjęcie ma coś, czego rysunek nie ma?


Odpowiedz
(@ballen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1598

@Kinsia tradycyjnie rysunek był używany zamiast zdjęcia, bo zdjęcia po prostu nie było. W wielu starszych tradycjach obowiązywała zasada, że im dokładniejszy wizerunek, tym silniejsze połączenie. Portret był ceniony bardziej niż sylwetka. Zdjęcie w tym modelu byłoby szczytem - bo jest dokładne do tego stopnia, że trudno to przewyższyć. Opis słowny działa inaczej, bardziej przez znaczenie niż przez obraz.


Odpowiedz
Wpisy: 756
(@goris)
Połączone: 1 rok temu

To co Ballen pisze jest dla mnie nowe i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli jeśli nie mam zdjęcia, to rysunek twarzy jest lepszy niż napisanie imienia i nazwiska? Nie spodziewałem się, że forma reprezentacji aż tak dużo zmienia.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Goris to zależy też od tego, w jakiej tradycji pracujesz. Są takie, gdzie imię - a szczególnie pełne imię i nazwisko, albo imię mocy - ma ogromne znaczenie, nawet większe niż obraz. Kabała to jeden z przykładów. Więc nie ma tu jednej hierarchii ważności. Ale w tradycjach opartych mocno na wizualizacji Ballen ma rację.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
Rozpoczynający temat
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wracając do fotografii konkretnie - w takim razie zdjęcie łączy oba te elementy: masz wizerunek i często masz na nim imię albo coś, co osobę identyfikuje. Czy ktoś używał zdjęcia z podpisem i czy uważacie, że to robi różnicę w porównaniu do samego zdjęcia bez żadnego opisu?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2074

@Zorka To dobre pytanie. Używałem zdjęć z podpisem i bez - i moje odczucie jest takie, że podpis dodaje kolejną warstwę identyfikacji, ale nie zawsze jest to potrzebne, jeśli zdjęcie jest wyraźne i masz silną intencję. Natomiast przy zdjęciach słabej jakości albo starych, gdzie twarz jest mało wyraźna, podpis może rzeczywiście coś dopełniać. Jak ty to czujesz?


Odpowiedz
(@cohen)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1412

@Barni To co mówisz o warstwach identyfikacji jest warte rozwinięcia. W niektórych podejściach mówi się o "sygnaturze" osoby - czyli zestawie elementów, które razem tworzą unikalny punkt kontaktu. Zdjęcie to jedna warstwa, imię to druga, czasem dochodzi data urodzenia albo przedmiot. Im więcej warstw, tym precyzyjniejsze połączenie - przynajmniej w teorii. Ale mam pytanie do praktyków: czy ktokolwiek zauważył jakościową różnicę między użyciem jednej warstwy a kilku?


Odpowiedz
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2122

@Cohen tak, wyraźnie. Szczególnie przy osobach, z którymi nie mam bliskiej relacji emocjonalnej. Przy kimś bliskim samo zdjęcie wystarczy, bo mam już silne wewnętrzne skojarzenie z tą osobą. Przy kimś mniej bliskim - na przykład rytuał dla znajomego znajomego - kombinacja zdjęcia i imienia daje mi znacznie więcej punktów zaczepienia.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Pajeczyna to bardzo konkretne rozróżnienie. A co z sytuacją odwrotną - czy zdarzyło ci się, że miałaś za dużo tych warstw i czułaś, że to jakoś komplikuje zamiast wzmacniać? Pytam, bo intuicyjnie czuję, że gdzieś musi być jakiś pułap.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: