Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy ktoś z was używa zdjęć osób w swoich praktykach. Mam na myśli konkretnie sytuacje, kiedy fotografia służy jako punkt skupienia podczas rytuału albo pracy z energią. Słyszałam różne opinie - jedni mówią, że zdjęcie to tylko papier, inni twierdzą, że stanowi prawdziwe połączenie z osobą. Ciekawi mnie też kwestia etyki, bo tu chyba robi się naprawdę skomplikowanie. Używacie tego? Jakie macie doświadczenia?
Temat stary jak magia sama w sobie, dosłownie. Zanim pojawiły się fotografie, używano wizerunków, rysunków, figur woskowych - zasada była ta sama. Zdjęcie w praktyce magicznej funkcjonuje jako reprezentacja osoby, ale nie jest samą osobą. To ważne rozróżnienie, bo wiele osób miesza te dwie rzeczy i potem ma problemy ze zrozumieniem, dlaczego coś działa albo nie działa. Pytanie o etykę jest jak najbardziej słuszne i myślę, że to jest w zasadzie ważniejszy wątek niż sam mechanizm działania. Ktoś z was pracuje z tym na co dzień i ma jakieś konkretne obserwacje?
Czytam i próbuję zrozumieć - czyli jak ktoś robi rytuał ze zdjęciem innej osoby bez jej wiedzy, to ta osoba to czuje? Czy cokolwiek w ogóle czuje? Szczerze pytam, bo to mi się wydaje trochę nielogiczne.
To zależy od wielu czynników i nie ma tu jednej odpowiedzi. Niektóre osoby są bardziej wrażliwe energetycznie i rzeczywiście mogą odczuwać, że ktoś pracuje z ich wizerunkiem - czy to jako niepokój, dziwne sny, nagłe myśli o kimś. Ale pytanie, które Nibir zadał, dotyka czegoś głębszego: czy to, że ktoś tego nie czuje, oznacza, że jest to etyczne? Moim zdaniem nie. Świadoma zgoda to podstawa w każdej poważnej tradycji magicznej, którą znam.
To co Lady opisuje jako "wyższe Ja" to w praktyce bardzo różnie bywa rozumiane. Ale wracając do podstawowego pytania z wątku - fotografii używam od lat i mogę powiedzieć, że różnica między zdjęciem a brakiem zdjęcia jest dla mnie odczuwalna podczas rytuału. Skupienie jest inne, intencja łatwiej się stabilizuje. Czy to coś obiektywnego, czy tylko efekt koncentracji? Szczerze? Nie wiem i nie udaję, że wiem.
Tak, kilka razy robiłam rytuały ochronne - raz bez żadnego fizycznego punktu skupienia, raz ze zdjęciem osoby. Za każdym razem ze zdjęciem miałam silniejsze wrażenie "obecności" tej osoby w przestrzeni rytuału. Ale uczciwie powiem - jestem osobą bardzo wizualną, więc może to po prostu moja psychologia, a nie magia jako taka.
Czytam to i zastanawiam się - skoro mówimy o etyce, to co z fotografiami pobranymi z internetu? Bo rozumiem, że zdjęcie od kogoś bliskiego to jedno, ale czasem widziałam opisy rytuałów, gdzie ktoś używa zdjęcia np. z Facebooka osoby, z którą ma konflikt. To chyba już jest inna kategoria?
To wszystko brzmi poważnie, ale mam pytanie bardziej podstawowe - skąd wiadomo, że zdjęcie "połączyło się" z rytuałem poprawnie? Że tak powiem - że trafiło do właściwej osoby? Czy jest jakiś sposób na sprawdzenie?
Żeby dokończyć myśl - brak pewności co do połączenia to moim zdaniem jeden z głównych powodów, dla których doświadczeni praktycy rzadko pracują ze zdjęciami przypadkowych osób. Im bliżej znasz kogoś energetycznie, tym łatwiej to zweryfikować. Ze zdjęciem kogoś obcego jesteś właściwie w ciemno. Czy ktoś próbował i miał inne odczucia?
No to wróćmy do sedna - czy ktoś z was ma jakiś konkretny przypadek, gdzie rytuał ze zdjęciem dał wyraźny, sprawdzalny efekt? Nie chodzi mi o odczucia w trakcie, tylko o coś, co można było zaobserwować z zewnątrz.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że gdzieś umknął jeden aspekt, który mnie interesuje. Nie chodzi mi tylko o to, czy działa - ale o to, jak konkretnie przygotować zdjęcie do rytuału. Czy jest jakaś różnica, jak stare jest zdjęcie? Czy to musi być aktualna fotografia, czy może być sprzed lat?
To ważne pytanie. Wiek zdjęcia ma znaczenie w kilku tradycjach - im starsze, tym bardziej "odcięte" od aktualnej energii osoby. Człowiek zmienia się przez lata i zdjęcie sprzed dekady może nie odzwierciedlać obecnego stanu energetycznego. Dlatego większość praktycznych wskazówek mówi o używaniu możliwie aktualnych fotografii, jeśli chcemy pracować z kimś tu i teraz.
Czytam ten wątek od początku i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy jest jakaś różnica między zdjęciem papierowym a cyfrowym? Znaczy zdjęcie na telefonie kontra wydruk. Bo jak mam rozumieć "fizyczny punkt skupienia", jeśli to jest piksel na ekranie?
A czy jest jakaś różnica, jeśli na zdjęciu jest tylko twarz versus całe ciało? Widziałem różne opisy rytuałów i jedne mówią o twarzy, inne o pełnym ujęciu - skąd ta różnica?
A co z sytuacją, kiedy nie możemy dostać nowego zdjęcia, bo np. osoba, dla której robimy rytuał, nie żyje? Chodzi mi o rytuały dla zmarłych - czy stare zdjęcie jest w ogóle właściwe, czy to inna kategoria praktyk?
Wracając do tego, co było mówione wcześniej o aktualności zdjęcia - mam pytanie do Ballen, bo to on to rozwinął: skąd ta granica? Znaczy, skąd wiadomo, że zdjęcie sprzed dekady jest "za stare", a nie sprzed pięciu lat? Jest jakaś zasada, czy to intuicja praktykującego?
To co mówi Ballen ma dla mnie sens, ale chcę dopytać o jedną rzecz - czy jest jakaś różnica między zdjęciem, które sama wykonałam, a takim pobranym np. z mediów społecznościowych? Chodzi mi o to, czy obecność fotografa przy robieniu zdjęcia wnosi cokolwiek do "ładunku" tego zdjęcia.
To pytanie mi się bardzo podoba. W niektórych tradycjach kontakt fizyczny z obiektem lub miejscem ma znaczenie - stąd przekonanie, że zdjęcie zrobione przez ciebie, gdzie byłaś obecna w tej samej przestrzeni, niesie inny rodzaj połączenia niż wydruk z internetu. Nie wszyscy się z tym zgadzają, ale jest to logika spójna z myśleniem o "odbicia" miejsca i czasu w obiekcie.
Rozumiem Nibira, sam mam podobne pytania. Ale chcę wrócić do bardziej praktycznej strony - bo rozmawiamy już dość długo o tym, jak zdjęcie działa teoretycznie. Czy ktoś może opisać, jak konkretnie wygląda przygotowanie zdjęcia przed rytuałem? Nie po co, tylko jak - co się z nim robi fizycznie?
Mam pytanie, które może być trochę z innej strony - czy ktoś z was kiedyś poczuł, że zdjęcie, którego użył do rytuału, "nie działało" i to nie przez intencję, ale przez samo zdjęcie? Że coś z fotografią było nie tak od początku?
Wracając jeszcze do etyki, bo mi to nie daje spokoju od początku wątku - większość z was mówi o zgodzie jako warunku. Ale co jeśli robi się rytuał ochronny bez wiedzy osoby, bo ta osoba jest racjonalistą i w ogóle by nie chciała słyszeć o magii? Działacie wtedy, czy odpuszczacie?
Przyznam, że ta dyskusja o zgodzie jest dla mnie dość abstrakcyjna, bo zakłada, że rytuał w ogóle ma skutek. Ale pomijając mój sceptycyzm - nawet z czysto intencyjnego punktu widzenia, czy nie jest tak, że sama myśl o ochronie kogoś bez jego wiedzy ma jakiś wpływ na relację? Że to coś robi z tobą, a nie z tą osobą?
Dagma porusza coś, co mnie też niepokoi w tym temacie. Chcę zapytać tych, którzy robili rytuały ochronne dla bliskich bez ich wiedzy - czy to potem wpłynęło na to, jak się do nich odnosiliście? Czy zaczęliście inaczej myśleć o tej osobie?
Szczerze? Myślę, że zdjęcie to wzmocniło. Kiedy masz przed sobą twarz osoby, widzisz ją, skupiasz się na niej - to nie jest abstrakcja. To jest konkretna twarz, konkretny wyraz. I to może nasilić to poczucie bliskości i "sprawowania opieki". Bez zdjęcia pracujesz bardziej z ideą osoby, ze zdjęciem pracujesz z jej wizerunkiem.
Słuchając tej rozmowy mam wrażenie, że zdjęcie działa jak katalizator nie tyle dla energii zewnętrznej, co dla wewnętrznej pracy praktykującego. Czyli im bardziej konkretny obraz, tym silniejsza koncentracja, tym głębsze zaangażowanie emocjonalne. Czy to jest powszechna obserwacja wśród was, czy tylko tak to widzę?
To co Ballen pisze jest dla mnie nowe i chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czyli jeśli nie mam zdjęcia, to rysunek twarzy jest lepszy niż napisanie imienia i nazwiska? Nie spodziewałem się, że forma reprezentacji aż tak dużo zmienia.
Wracając do fotografii konkretnie - w takim razie zdjęcie łączy oba te elementy: masz wizerunek i często masz na nim imię albo coś, co osobę identyfikuje. Czy ktoś używał zdjęcia z podpisem i czy uważacie, że to robi różnicę w porównaniu do samego zdjęcia bez żadnego opisu?
