Przy runach wyciętych w miejscu węzła mówi się, że runa "siedzi mocniej", trudniej ją zmienić albo przeprogramować. To może być i wada, i zaleta zależnie od tego, czego szukasz. Jeśli chcesz przechowywać czar, który ma być trwały i niezmienny, węzeł w odpowiednim miejscu może temu służyć. Ale jeśli chcesz pudełko, które reaguje dynamicznie, to już inna sprawa.
To co opisuje Dziewanna to jest osobny i ważny problem, bo w magii bardzo łatwo wpaść w pułapkę "skoro wygląda tak samo, to musi działać tak samo". Podobieństwo formy nie zawsze oznacza podobieństwo funkcji. Ale z drugiej strony, jeśli mamy do czynienia z drewnem, to jego właściwości fizyczne są stałe niezależnie od kultury.
Właśnie wracam do początku, bo czuję, że gdzieś po drodze zaczęłam się gubić. Zaczęłam ten wątek od pytania o gatunek drewna, a teraz rozmawiamy o węzłach, rzemieślnikach i intencji. Wszystko to jest powiązane, ale chcę zapytać wprost, czy ktoś tutaj ma doświadczenie z przechowywaniem konkretnych czarów w pudełkach z konkretnego drewna i zauważył różnicę? Nie teorię, ale własne doświadczenie.
Mam jedno doświadczenie, które może być odpowiedzią. Przez jakiś czas trzymałam zaklęcia pisane na papierze, raz w pudełku tekturowym, raz w lipowym. W tekturowym po kilku tygodniach papier jakby tracił "ciężar", trudno to inaczej opisać. W lipowym zostały żywe znacznie dłużej. Ale nie mogę powiedzieć, że to był kontrolowany eksperyment.
Takie pudełka istnieją i są używane w tradycji do przechowywania bardzo specyficznych rzeczy. Wydrążone z jednego kawałka to już zupełnie inny poziom, bo nie ma połączeń, nie ma miejsc, gdzie energia mogłaby "wycieka" przez szczeliny. Przy runach analogicznie, runa wycięta z gałęzi bez łączenia kawałków uważana jest za bardziej spójną.
Słucham tej rozmowy o szczelinach i myślę o pudełku po babci. Ona zawsze zawijała rzeczy w nim w kawałek białego płótna. Czy to mogło być właśnie po to, żeby te szczeliny nie miały znaczenia? Nie wiem, czy ona o tym myślała, ale może płótno działało jako dodatkowa warstwa.
Zapach drewna to bardzo niedoceniany aspekt w tej rozmowie. Orzech i wiśnia mają silne właściwości odpychające w wielu tradycjach. Orzech szczególnie, bo jest wiązany z granicą i ochroną przed niepowołanym wejściem. Jeśli babcia miała orzechowe pudełko, to niekoniecznie przypadek.
Właśnie dlatego zaczęłam ten wątek, bo sama nie wiem, co testować. Mam teraz jedno pudełko, dębowe, i trzymam w nim kilka rzeczy, które ładowałam przez dłuższy czas. Ale nie wiem, czy dąb to dobry wybór, czy powinnam mieć coś innego do konkretnych typów czarów. Czy ktoś rozróżnia gatunki drewna zależnie od rodzaju pracy magicznej?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale to pojęcie "zamrożenia" energii jest mi zupełnie nowe. To jest jakaś konkretna technika, czy metafora? Bo brzmi trochę jak zamykanie na klucz i to mnie bardzo ciekawi, czy można coś naładowanego po prostu zatrzymać i uruchomić kiedy się chce.
to, że coś poczułaś, ale nie wiesz skąd, to jest właśnie problem dębu jako drewna przechowującego. Dąb nie pozwala ci odróżnić, czy energia pochodzi z kamienia, czy z pudełka, bo dąb sam pracuje. W orzechu albo czereśni tego zakłócenia by nie było, bo te drewna są bardziej neutralne w sensie energetycznym. Przynajmniej w tym, z czym ja pracuję przy runach.
Wracam do pytania Teodozji o "zamrożenie", bo myślę, że to jest kluczowe dla doboru drewna. Jeśli chcesz zatrzymać intencję w stanie gotowości, szukasz drewna, które ma właściwości, które w tradycji hermetycznej nazywa się receptywnymi albo yin. Wierzba, lipa, jabłoń, grusza. Dąb jest w tym układzie zdecydowanie yang i aktywny. Czy ktoś pracował z wierzbą do przechowywania?
Przepraszam, że znowu wracam do babci, ale jak słyszę o wierzbie i wodzie, to sobie przypominam, że jej pudełko, to orzechowe, stało zawsze przy oknie z dala od wody i ciemno. Nie wiem, czy to coś znaczy, ale ona o to bardzo dbała.
Słucham tej rozmowy o babci i nagle mam pytanie, może trochę z innej strony: czy pudełko jako pojemnik na czary jest związane z konkretną osobą? Znaczy, czy pudełko babci, gdyby Helenka je dostała i zaczęła używać, działałoby tak samo, czy byłoby na siebie naładowane od tamtej właścicielki?
Korzenny i suszony kwiat brzmi jak goździki i lawenda albo podobna mieszanka, która jest klasycznym wypełnieniem pudełek ochronnych. Jeśli babcia kładła tam zioła, to drewno je wchłonęło przez lata i ten zapach to nie jest przypadek. Może warto zanim cokolwiek z nim zrobisz, po prostu posiedzieć z tym pudełkiem i poobserwować to uczucie przez jakiś czas.
Wracając do mojego dębu, bo ta rozmowa daje mi do myślenia: rozumiem, że powinnam szukać czegoś bardziej receptywnego. Ale mam pytanie praktyczne, bo nie chcę od razu kupować nowego pudełka. Czy jest jakiś sposób, żeby zmienić właściwości pudełka, które już mam, bez wymiany drewna? Olejowanie, okadzanie, jakaś warstwa wewnątrz?
a jak rozpoznałabyś, że kamień "wypłynął"? Mam na myśli, czy jest jakiś praktyczny objaw, po którym można stwierdzić, że intencja wyszła poza pudełko, a nie tylko ją zgadujemy?
