Ostatnio trafiłam na zestaw drewnianych kart do wróżb i zupełnie mnie to zaskoczyło. Wyobraźcie sobie coś w rodzaju tarotu, ale zamiast papieru mamy cienkie płytki drewniane, każda z wypalonym symbolem. Nie wiem czy to robota ręczna czy jakieś laserowe wypalanie, ale kontakt z nimi jest zupełnie inny niż z klasycznymi kartami. Moje pytanie do was: czy ktoś już pracował z czymś takim? I czy w ogóle drewniane podłoże zmienia cokolwiek w odczycie? Zastanawiam się też nad tym, że drewno ma swoją własną energię, swoją historię. Przy papierze jakoś o tym nie myślę, a tutaj to się narzuca samo.
Pracowałam z drewnianymi kaflami runicznymi i wrażenie jest rzeczywiście inne. Ale karty to osobna sprawa, bo przy tarcie mamy sekwencję, narrację, a drewno może narzucać własną energię ponad symbolem. Pytanie, czy w tym konkretnym zestawie drewno zostało jakoś oczyszczone lub przygotowane przed wypaleniem symboli. Skąd pochodzi ten zestaw? Robiony na zamówienie, kupiony gdzieś konkretnie?
Mnie od razu zastanawia jedno: jak wyglądają symbole na tych kartach? Czy to klasyczny Rider-Waite przełożony na drewno, czy ktoś stworzył zupełnie nowy system? Bo to chyba kluczowe przy interpretacji. Jeśli ktoś wzął zwykłe arkany i wypalił je w drewnie, to raczej mamy do czynienia z estetyczną wariacją. Jeśli natomiast system symboli jest oryginalny, to to już inna rozmowa.
Prowadzę notatki z różnych sesji i mam osobną sekcję na oracle. To ważna różnica, którą Leonora właśnie wskazała. Oracle nie ma ustalonej struktury jak 22 arkany większe plus 56 mniejszych, więc interpretacja jest bardziej płynna. Ale czy przy drewnianych kartach sama faktura nie utrudnia tasowania? Pytam poważnie, bo przy zwykłych kartach papierowych technika tasowania ma znaczenie, a wyobrażam sobie, że drewniane płytki raczej się nie mieszają tak samo.
Przepraszam że się wtrącam, ale ja nawet nie wiedziałam że są karty drewniane, myślałam że to zawsze papier. To znaczy że każdy może sobie wypalić własne symbole i to też działa? Czy to musi być kupione gotowe?
A ja mam pytanie praktyczne: jak sie przechowuje takie drewniane karty? Drewno sie rozi kiedy jest wilgoc, no i ryzyje. Moje runy drewniane po paru miesiancach mialy pekniecia. Moze to wplywac na energie?
Przy materiałach organicznych kwestia trwałości to jeden problem. Ale drugi, który rzadko się porusza, to kwestia gatunku drewna. Dąb, brzoza, jarzębina, sosna to różne charaktery energetyczne w tradycjach słowiańskich i nordyckich. Czy ktoś wie, z jakiego drewna jest ten konkretny zestaw, o którym pisze Leonora? Bo to może całkowicie zmienić odbiór całości.
Ja pierwszy raz słyszę o pazurach ptasich w kontekście wróżb. Przepraszam za naiwne pytanie, ale to znaczy że używa się prawdziwych szponów, fizycznych? Czy to tylko symbol na karcie?
Dobra, to ja muszę zapytać wprost, bo nie wiem zupełnie: jakie zasady bezpieczeństwa obowiązują przy pracy z takimi materiałami jak szpony, kości, pazury? Pytam bo słyszałam że jest coś takiego jak prawo CITES i że niektóre ptaki są chronione. Czy to realne zagrożenie jeśli ktoś kupuje takie rzeczy na targu ezoterycznym?
To ważna obserwacja z tym zwolnieniem. Zastanawiam się, czy to nie jest właśnie intencjonalna właściwość drewna jako materiału. Papier jest lekki, szybki, niemal bezosobowy w dotyku. Drewno coś zatrzymuje. Ale pytanie mam takie: czy symbole na kartach coś ci powiedziały w trakcie tego układu, czy zostałaś przy intuicji, czy próbowałaś się oprzeć na jakimś systemie interpretacji?
Wracam do tego wątku z pazurami, bo mi to zostało z głowy. Celestyna pytała o różnicę między ptasim pazurem a pazurem ssaka. Mam swoją intuicję na ten temat, że ptak działa bardziej na poziomie wyższego umysłu, widzenia z perspektywy, podczas gdy ssak to coś bardziej ziemskiego, instynktownego. Ale chciałam zapytać Leopolda, czy to ma jakieś oparcie w tradycji, czy to tylko moje skojarzenia?
Moze glupio zapytam ale: czy pazur wrony mozna w ogole zdobyc legalnie? Bo Leopold wczesniej mowil ze niektorych ptakow nie mozna, a wrona to taki pospolity ptak ze mozna pomyslec ze nie ma problemu. Ale nie wiem tego.
Przepraszam, ale mam pytanie trochę z boku. Rozmawiamy o pazurach i szponach, a ja sobie myślę, czy do tych drewnianych kart w ogóle używa się takich dodatków? Czy to osobna praktyka? Bo trochę mi się to pomieszało i nie wiem czy to jest normalny element wróżb kartami czy coś wyjątkowego.
Ta kwestia z pustą kartą jako komunikatem mnie zastanawia od dawna. Bo rozumiem to jako sygnał, ale jak odróżnić brak rezonansu od zwykłego zmęczenia albo rozproszenia w danym momencie? Sama prowadzę notatki z odczytów i widzę, że karty, przy których nic nie czuję rano, wieczorem nagle mówią coś konkretnego. To samo drewno, ten sam symbol.
A co byś powiedziała, że to nie projekcja? Co by się wtedy zmieniło w tym, jak z nimi pracujesz?
Wracam do kwestii warstw, którą podnosiłem wcześniej, bo ta rozmowa o drewnie jako żywym materiale ją pogłębia. Jeśli drewno ma swoją pamięć, motyw na karcie ma swoją symbolikę, i do tego dochodzi intuicja wróżącego, to jak wy w ogóle wiecie, które z tych trzech źródeł mówi w danym momencie? Czy w ogóle da się to rozróżnić?
Sprzeczność między warstwami nie jest błędem systemu, tylko jego informacją. Jeśli drewno mówi spokój, a symbol ostrzega, to może właśnie o to chodzi, że sytuacja ma dwa poziomy. Zewnętrzny spokój i ukryte napięcie. Nie rozstrzygam, która warstwa ważniejsza. Patrzę na to, gdzie jest napięcie między nimi.
To co Eliksira mówi o napięciu między warstwami, to ciekawe, ale wracam do pytania, które tu gdzieś zaginęło. Czy pazur na karcie albo przy karcie zmienia tę dynamikę? Czy dodaje czwartą warstwę, czy raczej wzmacnia jedną z istniejących?
Przepraszam że wchodzę, ale to co Celestyna mówi o energii z okoliczności śmierci, to mnie zastanowiło. Czy jeśli ptak zginął np. uderzając w szybę, to pazur może mieć inną energię niż ptak, który zdechł ze starości? To w ogóle ma znaczenie przy takich przedmiotach?
A jak w ogóle oczyścić coś takiego? Bo przy kamieniach słyszałam o soli, wodzie, dymie. Ale pazur to jest materia organiczna, krucha. Czy te metody w ogóle działają bez zniszczenia przedmiotu?
Szczerze? Potrzymałam je przez chwilę, pogładziłam każdą kartę i tyle. Nie robiłam żadnego rytuału. Teraz jak czytam tę rozmowę, zaczynam się zastanawiać czy to wystarczy przy drewnie, które mogło przejść przez wiele rąk przed moimi. Karty kupowałam od osoby prywatnej, nie ze sklepu.
Właśnie to mnie uderzyło, że przy papierowych kartach mam wyrobione nawyki, a przy drewnianych zachowałam się jak przy zwykłym przedmiocie. Jakby forma materialna wyłączyła mi pewien automatyzm. Ciekawe czy to tylko u mnie, czy ktoś inny miał podobnie przy przejściu z jednego medium na drugie?
Różnica między ptasim pazurem a szponem ssaka nie jest tylko symboliczna. Ptak należy do żywiołu powietrza w większości systemów, ssak do ziemi. To zmienia kierunek energii, którą taki przedmiot ma prowadzić. Pazur ptasi będzie działał lepiej przy odczytach dotyczących spraw szybkich, zmiennych, komunikacji. Szpon ssaka, na przykład niedźwiedzia czy wilka, to energia ochrony, zakorzenienia, sił instynktownych. Pytanie jest raczej, do czego chcesz go użyć.
Przepraszam, ale to mnie bardzo ciekawi. Skąd w ogóle wiadomo, do którego żywiołu coś należy? Czy to jest gdzieś zapisane w jakiejś księdze, czy to jest bardziej tradycja przekazywana ustnie? Bo słyszę różne wersje od różnych osób.
A co jeśli ktoś nie pracuje w żadnym konkretnym systemie i trochę tu, trochę tam? Bo wydaje mi się, że wiele osób tak robi. Czy wtedy te przypisania żywiołów w ogóle działają?
Ale czy to nie jest trochę kołowe? Że coś działa, bo wierzysz, że działa? To by znaczyło, że nic z tych przedmiotów nie ma żadnej własnej energii, tylko tę, którą im przypisujemy. Nie zarzucam, naprawdę pytam, bo sama z tym się mierzę przy czakrach.
Wróćmy jeszcze do bezpieczeństwa przy materiałach organicznych, bo Celestyna wspominała o energii z okoliczności śmierci, a ja zastanawiam się czy jest jakaś różnica w zasadach bezpieczeństwa między znalezionym pazurem a takim, który ktoś sprzedaje jako gotowy element magiczny. Czy intencja sprzedającego coś zmienia?
