Przy moich rytuałach zawsze używam imienia jakiego dana osoba sama używa na co dzień, bo uważam że to jest ta wibracja którą aktywnie wysyła w świat. Imię z dokumentów to trochę martwa litera jeśli nikt tak nie mówi. Ale to moje podejście i może być błędne - co wy o tym myślicie?
Wracając do tej Zuzi i Zuzanny - mnie bardziej zastanawia coś innego. Jeśli ktoś sam siebie czuje jako Zuzia, to ta wibracja jest żywa i aktywna. Ale Zuzanna może być tym co dostała od rodziców, czyli jakby pierwotnymi wibracjami które ktoś inny dla niej wybrał. Przy rytuałach z myślą o konkretnej osobie - czy liczysz z jej żyjącej tożsamości czy z tej nadanej?
Przy czakrach mamy podobny problem z "warstwami" - nie każdy zapach dociera do tego samego poziomu energetycznego. Olejki eteryczne działają inaczej na czakrę serca niż na czakrę splotu słonecznego, i sama liczba aplikacji to tylko jeden wymiar. Zastanawiam się czy w numerologii zapachu ktoś łączy to z którą czakrą chce pracować - bo wtedy liczba psyknięć mogłaby być inna w zależności od celu.
ok ale wracając do pytania Norberta o psykniecia - czy jeśli kombinuję liczbę imienia partnera ze swoją, to mam je dodać i wziąć jednocyfrowy wynik czy może podzielić jakoś inaczej? bo np. moja liczba to 6 a jego to 8, i nie wiem co z tym zrobic razem
Mam może głupie pytanie, ale skoro rozmawiamy o liczbie psyknięć - czy ktoś próbował użyć za dużo i miał jakiś wyraźnie negatywny efekt? Nie w sensie za silny zapach, ale coś co można by połączyć z przekroczeniem właściwej liczby wibracyjnej? Bo cały czas mówimy co zrobić żeby zadziałało, a nie co się dzieje gdy się przekroczy.
Wracam do wątku Reginka o czakrach i miejscach nakładania - przy runach mamy analogię, bo runa nałożona na inne miejsce ciała aktywuje inny aspekt. Kenaz na serce versus Kenaz na czoło to dwa różne działania tej samej runy. Może z zapachem i numerologią jest podobnie - ta sama liczba psyknięć, ale inne miejsce ciała daje inny rezultat?
Właściwie to pytanie Pelagiuszy jest kluczowe dla całego wątku. Norbert zapytał na początku o liczbę psyknięć, a my zbudowaliśmy spory gmach teorii - imiona, czakry, miejsca nakładania, warstwy wibracji. Mam wrażenie że te wszystkie elementy mogą być spójne, ale potrzebują jakiejś struktury. Ktoś wie czy istnieje cokolwiek co to łączy, czy każdy z nas tworzy własny system od zera?
ok to rozumiem że lepiej nie łączyć liczb, ale mam jeszcze pytanie - pisałeś rano jego liczba, wieczorem swoja. a co jeśli psykam tylko raz dziennie? to którą wtedy wybieram? bo nie zawsze mam czas na dwa rytuały
To właśnie mnie zastanawia od początku tego wątku - czy numerologia zapachu zmienia dynamikę relacji, czy tylko ją uwydatnia? Bo jeśli tylko wzmacnia to co jest, to przy 8 Gabrysi może wzmocnić to napięcie, co nie zawsze jest tym czego się chce.
Wracając do pytania o zmianę kontra wzmocnienie - w pracy z czakrami mamy podobny dylemat. Jeśli czakra serca jest zablokowana, olejek nie ją "naprawi", ale może ją rozruszać na tyle żeby człowiek sam zaczął coś zmieniać. Może perfumy działają podobnie - stwarzają przestrzeń, nie determinują wyniku. Gabrysia, a psykasz zapach z konkretną intencją w myśli czy raczej intuicyjnie?
A ja mam pytanie bo trochę zgubiłam się w tej dyskusji - skąd w ogóle wiadomo jaka liczba odpowiada jakiemu zapachowi? Bo rozmawiamy o liczbie imienia i liczbie ścieżki życia, ale czy sam zapach ma swoją liczbę? Np. róża to 3 a piżmo to 8? Czy ktoś to opisał?
Dobry trop z tą gematrią, Tadku. Sam o tym nie myślałem. Ale obawiam się że to otworzyłoby kolejny poziom komplikacji - bo wtedy mamy liczbę imienia osoby, liczbę zapachu i liczbę psyknięć, i wszystkie trzy musiałyby być jakoś zharmonizowane. Może to za dużo zmiennych naraz.
Mam inne pytanie do wszystkich - czy ktoś próbował zapisywać te eksperymenty systematycznie? Bo czytam ten wątek i widzę dużo pojedynczych doświadczeń, ale bez żadnego wzorca. Gdyby kilka osób przez miesiąc notowało liczbę psyknięć, intencję i efekty, to może by coś z tego wynikło.
Słucham tego wątku od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może podstawowe - czy to ma sens robić z perfumami syntetycznymi, czy tylko z naturalnymi olejkami? Bo mam wrażenie że naturalne olejki to jednak inna energia niż perfumy z drogerii.
