Szalwia, ja liczyłam oba i szczerze, to odkryłam, że jeden mi pasował lepiej do tego, co faktycznie przeżywałam. Może po prostu sprawdź oba i porównaj z tym, co pamiętasz z ostatnich kilkunastu miesięcy?
Wracając do Jacka, bo mnie ten rytm bardzo ciekawi. Powiedziałeś, że są tygodnie, kiedy woda ci nie idzie. Czy to dzieje się przy jakichś konkretnych okolicznościach, intensywna praca, stres, coś zewnętrznego? Albo przychodzi samo bez wyraźnego powodu?
To co opisujesz, czyli brak pragnienia bez wyraźnej przyczyny zewnętrznej, znam z pracy z czakrami. Swadhisthana w stanie zablokowania dosłownie odcina sygnały pragnienia. Nie mówię, że tak jest u ciebie, ale warto się temu przyjrzeć. Czy to brak pragnienia, czy może jakieś inne odczucie, jakby woda była niechciana?
Jacku, ten wątek ze snami mnie zatrzymał. Wyciszenie snów i wyciszenie pragnienia w tym samym czasie to może nie być zbieżność. Sny są mocno połączone z Księżycem, a Księżyc z wodą, już to tu padało. Czy te spokojniejsze senne okresy mają jakiś związek z fazami Księżyca, liczyłeś to kiedyś?
Właściwie to jest chyba najpraktyczniejszy kierunek, jaki tu padł. Zamiast szukać jednej liczby, która powie "pij tyle litrów", Jacek mógłby zbudować swój własny wzorzec na podstawie obserwacji. I dopiero wtedy sprawdzić, czy ten wzorzec ma jakieś odbicie numerologiczne. Czyli iść od dołu, nie z góry.
Ale czy numerologia w ogóle tak działa? Znaczy, czy jest w niej miejsce na zbieranie danych empirycznych, czy to raczej odczytywanie wzorca z tego, co już jest? Bo mam wrażenie, że zaczynamy mieszać dwa różne podejścia i nie wiem, czy to jest dobre.
A właściwie wróćmy na chwilę do tego, co Jacek powiedział o snach. Że wyciszają się w tych samych okresach, co pragnienie. Czy to znaczy, że przy Księżycu w nowiu, czy może przy jakiejś konkretnej fazie? Bo to by bardzo zawęziło szukanie.
a czy to wyciszenie snów to jest zawsze albo kilka dni pod rzad, czy moze byc tak ze jeden dzien tak jeden dzien nie? bo u mnie sny sa jakby falami i nie wiem czy to ma znaczenie
To mi wygląda na blokadę przepływu, a nie zamknięcie czakry. Swadhisthana blokuje przekaz, ale nie kasuje go całkowicie. W takim stanie nawodnienie staje się ważniejsze, nie mniej ważne, bo ciało i tak wysyła sygnał, tylko nie może go przebić przez blokadę.
Zastanawiam się, czy w tym wszystkim nie zgubiłyśmy jednej rzeczy. Jacek na początku pytał o liczby. Czy ktoś w ogóle próbował wyliczyć dla niego coś konkretnego na podstawie tego, co wiemy o jego dacie? Bo mamy już sporo rozmowy, a do liczby chyba dalej nie dotarliśmy.
Ja mam głupie pytanie, przepraszam. Czy jak już ktoś wyliczy tę swoją liczbę wody, to co z tym dalej? Znaczy, czy to jest stałe na całe życie, czy zmienia się z rokiem osobistym? Bo jeśli zmienia się, to czy w roku piątki pije się inaczej niż w roku trójki?
Wracając do kamieni na chwilę, bo to może Jacka interesować jako uzupełnienie. Akwamaryn i morganit, oba z grupy berylu, są przypisywane do żywiołu wody i podobno pomagają utrzymać świadomość nawodnienia. Nie twierdzę, że zastępują obserwację, ale jako wsparcie przy pracy z cyklem mogłyby coś dać. Ktoś z was używał któregoś z nich przy takim zamiarze?
Mam akwamaryn od dawna i nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby łączyć go z piciem wody. Nosiłam go przy sobie w trudnych okresach, ale raczej dla spokoju. Czy to znaczy, że mógł działać na nawodnienie bez mojej wiedzy?
To znaczy, że kamień mógł coś robić bez mojej zgody? Trochę mnie to niepokoi. Zawsze myślałam, że jak nie ma intencji, to nic się nie dzieje. Czy to nie jest tak, że intencja jest warunkiem koniecznym?
Nic konkretnego. Raz na jakiś czas kładę rękę na kawałku kwarcu, który stoi na biurku, ale to bardziej odruch niż intencja. Czy to w ogóle coś zmienia przy tej blokadzie, o której mówił Edek?
Dobra, ale to wracamy do punktu wyjścia Jacka, czyli jak w ogóle połączyć liczby z konkretnym działaniem, a nie tylko z obserwacją. Czy ktoś próbował kiedyś wziąć liczbę z daty urodzenia i przełożyć ją dosłownie na ilość? Znaczy, dwójka to dwa litry, czwórka to cztery? Bo to brzmi zbyt prosto, ale może od czegoś trzeba zacząć.
To akurat pasuje bardzo konkretnie. Rano rzeczywiście czuję potrzebę silniej, wieczorem też. W ciągu dnia ten sygnał jest znacznie słabszy, prawie żaden. Nigdy nie wiązałem tego z dwójką, ale teraz, jak Herga to opisuje, to się zgadza z moim doświadczeniem.
Ale czy to nie jest po prostu fizjologia? Rano jesteśmy odwodnieni po śnie, wieczorem organizm się wycisza. Pytam szczerze, nie złośliwie, bo chcę zrozumieć, gdzie zaczyna się numerologia, a gdzie kończy naturalny rytm ciała, który ma każdy.
a ja mam pytanie troche z boku, czy jesli ktos ma jedynke jako liczbe sciezki zycia, to ten cykl jest inny niz u dwojki? bo jacek mowil o napieciu miedzy jedynka a dwojka i zastanawiam sie czy moze miec dwa rozne rytmy naraz
