Zaczęłam ostatnio myśleć o tym, ile okien mam w domu i czy ta liczba w ogóle ma jakieś znaczenie energetyczne. Słyszałam różne rzeczy na ten temat, ale numerologicznie nigdy tego głębiej nie analizowałam. U mnie wychodzi 11 okien łącznie - i zastanawiam się, czy to dobrze, czy może powinnam jakoś to zbilansować. Czy ktoś w ogóle zajmował się tym tematem? Chodzi mi o to, czy liczba okien to coś, czym warto się przejąć przy urządzaniu domu, czy to bardziej sprawa architektury niż energii.
Okna to w numerologii element yin - wpuszczają światło, czyli energię yang, ale same w sobie są otwarciem, przepuszczalnością. Liczba 11 to liczba mistrzowska, więc jeśli masz ich tyle, to ciekawy przypadek. Ale powiem szczerze - zanim powiem cokolwiek więcej, to zależy bardzo od układu. Czy te okna są rozłożone równomiernie po całym domu, czy może skupione po jednej stronie?
A czy to w ogóle ma znaczenie, na którą stronę świata wychodzą okna? Pytam bo u mnie większość jest na północ i zawsze miałam wrażenie, że w domu jest jakaś ciężka energia, ale nie wiedziałam z czym to łączyć.
Chcę tylko zahaczyć o jedną rzecz - czy numerologia okien to coś, co ma jakiś starszy rodowód, czy to raczej współczesna interpretacja? Pytam serio, bo znam kilka tradycji i nie spotkałam się z tym bezpośrednio. Nie podważam, po prostu ciekawa jestem, skąd pochodzi to rozumienie.
A ja zawsze myślałem, że okna to po prostu okna 🙂 Ale jak teraz o tym czytam, to zaczynam się zastanawiać - mój kuzyn budował dom i architekt mówił mu żeby nie robić okien w liczbach parzystych od frontu, bo "nieładnie wygląda". Może to ma jednak jakieś głębsze korzenie i ludzie to intuicyjnie czują?
Okno dachowe to ciekawy przypadek. Patrzy w niebo, nie w horyzont. W kilku tradycjach to się traktuje jako osobny kanał - bardziej duchowy, mniej związany z przepływem energii przestrzeni życiowej. Czy to wliczyć, czy nie - sama nie jestem pewna. Zrobiłabym dwa obliczenia: z nim i bez, i sprawdziła, która liczba bardziej "mówi" o domu.
Ja w swoim domu mam 9 okien i czytałam gdzieś, że dziewiątka to liczba zamknięcia cyklu. I faktycznie, jak się nad tym zastanawiam, to moje życie w tym domu kręci się w kółko, ciągle te same tematy wracają. Może to zbieżność, ale jakoś mi to zapadło. Czy ktoś miał podobne skojarzenia z dziewiątką?
Bardzo dziękuję za ten wątek, bo sam mieszkam w bloku i zastanawiam się - jak w ogóle liczyć okna w mieszkaniu? Tylko te w moim lokalu, czy całego budynku? Intuicja mówi mi, że moje, ale może się mylę. Czy ktoś orientuje się jak to powinno wyglądać?
W tym co znam, nie chodzi o fizyczną zmianę liczby okien. Raczej o świadome pracowanie z tą energią. Jeśli liczba daje ci jedynkę po sprowadzeniu do jednej cyfry - to energia pionierska, silna, ale i samotnicza. Jeśli czwórkę - stabilność, ale też pewna sztywność. Co wychodzi Czesi po zsumowaniu cyfr swojej jedenastki?
Wracając do pytania z początku wątku - więcej czy mniej okien jest korzystniejsze? Bo dyskusja poszła w stronę konkretnych liczb, co jest świetne, ale brakuje mi tego ogólniejszego wniosku. Czy jest jakiś punkt graniczny - poniżej którego dom jest "zamknięty" energetycznie, a powyżej "rozszczelniony"?
A to ciekawe. Nigdy by mi nie przyszło do głowy, żeby okno dachowe traktować osobno. Dla mnie okno to okno - wpuszcza światło. Ale rozumiem, że tu chyba chodzi o coś więcej niż fizyka.
Bardzo dziękuję za to rozróżnienie, bo teraz zaczynam inaczej patrzeć na swoje mieszkanie. Mam jedno okno wychodzące na podwórko, trzy na ulicę i jedno przez które widać tylko ścianę innego budynku. Czy to okno "na ścianę" ma tę samą wartość energetyczną co pozostałe? Bo coś mi mówi, że nie...
A ja mam pytanie trochę z boku - czy to co mówiłyście o kierunkach świata (moje okna na północ) wchodzi jakoś w interakcję z samą liczbą okien? Bo jeśli mam ich np. 8 ale wszystkie na północ, to czy to jest inne niż 8 okien równomiernie rozłożonych dookoła?
Chcę tu trochę wyhamować ten wątek, bo zaczynamy mieszać kilka różnych systemów. Feng shui mówi o kierunkach, numerologia mówi o liczbach, a do tego dochodzą indywidualne odczucia energetyczne. Każdy z tych systemów ma swoje wewnętrzne zasady i nie zawsze dobrze się ze sobą łączą. Czy ktoś zna opracowanie, które traktuje to spójnie jako jeden system?
Mam wrażenie, że numerologia nigdy nie była systemem "czystym" - zawsze czerpała z innych tradycji i to właśnie jest jej siłą, nie słabością. Dlatego łączenie z kierunkami świata wydaje mi się naturalne. Ale chciałam zapytać Czesi - czy już podjęłaś jakąś decyzję w sprawie tego okna dachowego? Wliczasz je czy nie?
I może to jest właśnie odpowiedź na moje wcześniejsze pytanie o granicę. Nie ma jednej liczby "lepszej" ani "gorszej" - jest liczba, która pasuje... przepraszam, która *pasuje* do osoby w nim mieszkającej. Dom z 5 oknami może być idealny dla kogoś i przytłaczający dla innego. Ale to stawia pod znakiem zapytania sens budowania domów "optymalnych numerologicznie" - bo optymalny dla kogo?
Bardzo dziękuję Feli za to podsumowanie, bo mi naprawdę pomagało się gubić w tej dyskusji. Ale teraz mam pytanie, które mnie nurtuje od dłuższego czasu - czy ta "pasująca liczba okien" jest stała przez całe życie, czy może się zmieniać wraz z cyklem numerologicznym? Bo jeśli jestem teraz w roku osobistym 9, to czy potrzebuję innej liczby okien niż kiedy byłem w roku 1?
Ten kierunek myślenia bardzo mi pasuje. Dom jako natal, a nasze działania w nim jako tranzyty. Wróćmy jednak do sedna - bo mam wrażenie, że temat okien wciąż nie jest domknięty. Mówiłyśmy dużo o tym czy więcej czy mniej, ale co z samą jakością tych okien? Mam na myśli - stare drewniane ramy kontra nowoczesne pcv, czy to ma jakiekolwiek znaczenie?
Czesia, o tym akurat myślałam przy poprzednich postach ale nie chciałam za bardzo odchodzić od liczb. Drewno jest materiałem żywym, ma swoją energię - stare drewniane okno może działać zupełnie inaczej niż plastikowe, nawet jeśli numerycznie liczymy je tak samo. Chociaż nie wiem, czy to już nie jest zbyt daleki krok od samej numerologii.
Hej, a ja mam głupie pytanie może - czy liczymy tylko okna w ścianach, czy też drzwi balkonowe? Bo u mnie są dwuskrzydłowe drzwi na balkon i przez nie wpada tyle światła co przez okno. Jakby to były okna. Nigdy nie wiedziałem jak je traktować.
A czy ktoś mógłby powiedzieć - bo naprawdę nie wiem od czego zacząć - jak w ogóle podejść do tego liczenia po raz pierwszy? Mam na myśli, czy chodzę po każdym pokoju osobno i sumuję, czy liczę dom jako całość? I czy okna w piwnicy też wchodzą do tej sumy?
Wracam do tego co mówiła Obserwatorka kilka postów wyżej - że u mnie zmieniło się po kilku latach, nie od razu. Zaczęłam się nad tym zastanawiać i chyba wtedy wymienialiśmy okna na nowe - właśnie te plastikowe. Może Jarzebina miała rację z tym materiałem? Czy zmiana materiału mogła zmienić jak ta energia przepływa, nawet jeśli liczba okien została ta sama?
Zastanawiam się czy przypadkiem nie mieszamy tu kilku warstw. Numerologia to jest praca z liczbą, nie z materiałem. Czy zmiana materiału okien nie jest już raczej tematem na feng shui albo geomancję? Nie mówię że to niesłuszne obserwacje Aureliny, ale czy naprawdę numerologia ma coś do powiedzenia o pcv kontra drewno?
Ja mam pytanei troche z boku - czy jak mieszkam w bloku to powinnm liczyć okna tylko mojego mieszkania czy całego bloku? Bo blok ma ich pewnie ze 200. Zawsze mnie to myliło przy numerolgi przestrzeni.
Jedenastka w przestrzeni to brzmi jak coś co może albo bardzo sprzyjać, albo męczyć długofalowo. Czy pamiętasz, jak tam spałaś? Bo jedenastka jest dla mnie mocno związana z tym co dzieje się w nocy, z tym co wychodzi kiedy jest cicho.
