Mam takie pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. Moja babcia miała medalion, który nosiła całe życie. Była bardzo przywiązana do liczby 7 - urodziła się 7. lipca, mieszkała pod numerem 7, a nawet jej imię po przeliczeniu wychodzi 7. Teraz medalion przeszedł na moją matkę, a za jakiś czas pewnie trafi do mnie. Zastanawiam się czy energia liczby 7, która była tak silnie związana z babcią, niejako "utrwaliła się" w tym przedmiocie i czy ja też mogę z niej korzystać, nawet jeśli moje własne liczby są zupełnie inne? Czy ktoś miał do czynienia z talizmananem rodzinnym i sprawdzał, jakie liczby za nim stoją?
To bardzo ciekawe zagadnienie. Sam się tym interesuję od jakichś kilku lat i moje zdanie jest takie - liczby nie "przechodzą" same z siebie, ale przedmiot może być nośnikiem pewnej wibracji. Pytanie brzmi: czy ta wibracja pasuje do nowego właściciela. Jeśli twoja liczba życiowa jest na przykład 5, a medalion był "naładowany" energią siódemki, to może być lekka dysharmonia. Ale to nie oznacza, że talizman szkodzi - czasem obce wibracje uzupełniają nasze braki. Jakie są twoje główne liczby?
Zgadzam sie z Zdzichem w kwestii wibracji, ale dodam coś od siebie. Miałem kiedyś stary zegarek po dziadku i zanim zacząłem go nosić, dałem mu "odpocząć" przez jakiś czas - leżał przy kwarcu górskim. Chodzi o to że stare talizmany rodzine mają w sobie pamieć emocjonalną i nie zawsze jest ona dla nas kożystna, nawet jeśli liczby się zgadzają. Czy babcia miała dobre życie? To ważne.
Ja nie znam się za dobrze na tych liczbach, ale mogę powiedzieć że u nas w rodzinie był taki różaniec babci i wszyscy się kłócili kto go dostanie po jej śmierci. Siostra wzięła go i od tego czasu ciągle ma jakieś problemy zdrowotne. Nie mówię że to od różańca, ale... zastanawiam się. Może to właśnie ta kwestia z tymi wibracjami o której piszecie.
Różaniec to szczególny przypadek, bo takie przedmioty modlitewne gromadzą bardzo specyficzną energię - energię intencji i skupienia. Jeśli babcia modliła się nim przez dziesięciolecia, to jest tam naprawdę mocny ślad. Numerologicznie można by sprawdzić datę wykonania różańca albo imię babci, ale szczerze mówiąc - przy przedmiotach sakralnych podejście czysto numerologiczne może nie wystarczyć. To trochę inny rodzaj "zapisu".
Przepraszam że wchodzę z boku, ale właśnie mam podobną sytuację. Dostałam od mamy pierścionek po prababci i chciałam go nosić, ale mama powiedziała żebym najpierw "oczyściła". Jak w ogóle czyści się talizman rodzinny z numerologicznego punktu widzenia? Czy to się w ogóle robi inaczej niż zwykłe oczyszczanie?
Nie za bardzo rozumiem jak się oblicza że "dzień wibruje" daną liczbą. To jest suma cyfr daty? Czyli na przykład 14 czerwca to 1+4+0+6 = 11, a potem 1+1=2? Dobrze to rozumiem czy totalnie przekręciłem?
A ja mam pytanie może trochę z innej beczki, bo interesuję się bardziej astrologią niż numerologią, ale czy ktoś z was łączy te dwie rzeczy przy analizie talizmanów? Tzn. sprawdza nie tylko liczby ale też pod jakim znakiem czy w jakim układzie planet przedmiot "wszedł" do rodziny? Bo przy linii dziedziczenia to chyba ma znaczenie kiedy dokładnie coś zostało przekazane.
Chcę wtrącić coś praktycznego, bo ta rozmowa idzie bardzo w teorię. Przy pracy z przedmiotami po przodkach - nieważne jakie liczby wychodzą - kluczowe jest nawiązanie świadomej relacji z talizmanem. Sam w sobie nic nie "przechodzi" automatycznie. Energia jest tam uśpiona i potrzebuje intencji nowego właściciela żeby się uaktywnić. Liczby to mapa, ale mapa nie jest terenem. Runomira, czy w ogóle rozmawiałaś wewnętrznie z tym medalonem? Trzymałaś go w rękach i czułaś coś?
A jak długo trzeba w ogóle "nawiązywać relację" z takim talizmanem? Bo mnie się wydaje że albo coś działa albo nie i nie ma co czekać miesiącami. Mam pierścionek po ciotce i już go noszę, bo mi się po prostu podoba i czuję się z nim dobrze. Czy to wystarczy?
To co opisujesz Runomiro jest bardzo interesującą obserwacją. Znam z lokalnych przekazów przypadki, gdzie przedmioty po przodkach "wybierały" sobie kogoś z dalszego pokolenia zamiast bezpośrednich dzieci. Jak gdyby wibracja szukała odpowiedniego dopasowania numerologicznego, przeskakując jedno ogniwo. Czy babcia i ty macie może podobne liczby życiowe?
Czekaj, muszę sprawdzić to wyliczenie. 3+3+1+9+3+4 = 23, a potem 2+3 = 5. Tak, babcia to piątka. Piątka i jedenastka - to ciekawe zestawienie, bo 1+1 też daje 2, ale jedenastka jako liczba mistrzowska zachowuje swój charakter. Pytanie do Pelagiuszy - czy przy talizmanach liczymy jedenastkę jako jedenastkę czy jako dwójkę?
A ja mam pytanie może naiwne, ale mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. Czy jak ktoś nie wierzy w te liczby, to one i tak działają? Bo moja córka się śmieje z moich zainteresowań a jednak miała serię niepowodzeń akurat po tym jak wzięła pierścionek po mojej mamie. Zbieg okoliczności czy liczby działają niezależnie od wiary?
Wracając do mojego pierścionka - dużo mi tu daliście do myślenia z tą datą oczyszczenia. Ale mam jeszcze jedno pytanie. Pierścionek jest po prababci, którą znam tylko ze zdjęć, totalnie jej nie pamiętam. Czy to ma znaczenie przy nawiązywaniu tej relacji o której pisał Arbogi? Czy muszę ją jakoś "znać" żeby talizman działał na moją korzyść?
Uciszenie myśli i ciepło w dłoniach to ciekawe połączenie. Środkowe czakry, szczególnie serce i splot słoneczny. Ale nie chcę za bardzo odchodzić od numerologii bo to nie moja działka - tylko powiem, że to uciszenie umysłu może sugerować że talizman "mówi" na poziomie subtelniejszym niż emocje. Może Pelagiusza potrafi to połączyć z tym co wie o jedenastce?
Ja mam wrażenie że ta rozmowa się strasznie komplikuje. Pierścionek po ciotce noszę i czuję się dobrze - to chyba wystarczy? Czy naprawdę trzeba sprawdzać Księżyc sprzed stu lat i liczyć daty oczyszczania? Kiedy to zaczyna za dużo?
To że od razu - to akurat dużo mówi. Przy jedenastce intuicyjny odbiór jest natychmiastowy, nie potrzeba rozgrzewki. Ale chcę się upewnić zanim wyciągnę wnioski - czy miałaś medalion w ręku wcześniej, powiedzmy jako dziecko? Bo to mogłoby tłumaczyć szybkość inaczej.
Tak, byłam przy tym medallionnie jako dziecko, babcia go miała na co dzień. Ale nie pamiętam żebym go dotykała, bardziej że wisiał i pamiętam jak błyszczał. Czy samo patrzenie też może coś zostawiać?
Samo patrzenie jak najbardziej. W tradycjach słowiańskich mówi się że wzrok to też forma dotyku - że gdy długo patrzysz na przedmiot który ma swoją historię, on cię zapamiętuje tak samo jak ty jego. Małe dzieci są przy tym wyjątkowo otwarte bo nie mają jeszcze tych blokad które dorośli sobie budują latami.
Czekajcie, bo trochę mi to kręci się w kółko. Mówimy o tym czy to jest kontakt z dzieciństwa, czy to jedenastka, czy Księżyc - a nikt jeszcze nie zapytał co ten medalion właściwie przedstawia. Bo symbolika przedmiotu też powinna wchodzić do równania, nie?
Ja już zupełnie zgubiłam wątek tej rozmowy. Zaczęło się od pytania czy liczby przechodzą między pokoleniami a teraz rozmawiamy o Księżycu w dniu wykucia medalionu sprzed może stu lat. Ktoś to ogarnie? Czy da się wrócić do prostszego pytania?
To jest bardzo podobne do mojego pierścionka po prababci. Moja babcia też go miała ale praktycznie nigdy nie wkładała. Zawsze myślałam że to kwestia gustu, ale teraz wasz wątek sprawia że zaczynam inaczej na to patrzeć. Czy przedmioty mogą "sygnalizować" kto jest ich właściwym odbiorcą przez takie właśnie drobne odrzucenia?
Arbogi, ale to ważne pytanie - czy to czyszczenie energi z okolicznosci nie wymaże też czegoś co jest potrzebne? Bo rozumiem że lęk przy przekazaniu to coś złego, ale może w tym lęku była też miłość i troska? Zastanawiam się czy da się oddzielić jedno od drugiego.
Dobra, ale co z tymi liczbami? Bo tytuł tego wątku jest o numerologii a my teraz rozmawiamy o tym czy srebro jest ciepłe czy zimne. Runomira, może wróćmy do podstaw - obliczyłaś już swój numer ścieżki życia i porównałaś z babcią?
Babcia urodziła się 14 marca 1931. Liczyłam kiedyś że jej liczba ścieżki życia to 4. Moja to 11. Czy 4 i 11 mają jakieś połączenie? Bo na pierwszy rzut oka to dość różne liczby.
Cztery i jedenaście mają piękne połączenie, tylko trzeba wiedzieć gdzie patrzeć. Jedenastka zredukowana to dwójka, a dwójka i czwórka są ze sobą harmonijne - obie są liczba parzystymi, obie stoją na ziemi. Ale co ważniejsze, czwórka w numerologii rodu oznacza budowanie fundamentu - a jedenastka to ta która ten fundament widzi i interpretuje. To może tłumaczyć dlaczego ty czujesz medalion a mama nie.
Trójka to ciekawe. Trójka jest twórcza i komunikatywna, ale nie jest liczba pamięci - raczej teraźniejszości. Może mama żyje bardzo w bieżącym, nie ciągnie jej do korzeni? Czy tak jest z jej charakterem Runomiro?
