Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co chyba rzadko jest poruszane wprost: czy liczba kamieni w bransoletce albo naszyjniku ma znaczenie numerologiczne? Mam na myśli konkretnie to, że jeśli noszę siedem ametystów, to czy siódemka coś tu robi, czy liczy się tylko sam minerał? Kupiłam ostatnio bransoletę z dziewięcioma turkusami i właśnie dlatego, że dziewiątka to moja liczba życiowa, ale nie wiem, czy to miało sens, czy tylko sobie wmówiłam, że to ważne.
To bardzo dobre pytanie i sam się nad tym zastanawiałem. Mam sporo kamieni i często kupuję je parami albo zestawami, ale robiłem to raczej intuicyjnie. Nie wiedziałem, że można to podejść od strony numerologii. Leokadio, a skąd w ogóle przyszedł ci pomysł, żeby łączyć liczby życiowe z ilością kamieni?
Ja nawet nie wiedziałam, że jest coś takiego jak liczba życiowa, mogłabyś krótko wyjaśnić jak się ją liczy? Bo słyszałam co prawda o ścieżce życia, ale nie wiem czy to to samo. I czy to właśnie tę liczbę powinno się dopasowywać do ilości kamieni?
Czyli zakładacie, że numerologia i kryształoterapia to dwa systemy, które można łączyć, tak? Bo mi się wydaje, że skoro każdy system ma własną wewnętrzną logikę, to mieszanie ich może je rozmydlić zamiast wzmocnić. Czy ktoś miał realny efekt z takiego połączenia, coś konkretnego, a nie ogólne poczucie?
Mam pytanie trochę z boku, ale chyba powiązane: czy liczy się tylko ilość tego samego kamienia, czy można mieć np. trzy różne kamienie i też to działa jako trójka? Bo widzę, że w tym wątku mówicie głównie o zestawach jednego rodzaju, a ja często noszę miks.
To jest pytanie, na które różni praktycy odpowiadają różnie. Jedni mówią, że liczy się całkowita liczba kamieni niezależnie od rodzaju, bo to o ilość energii punktów chodzi. Inni twierdzą, że mieszanie gatunków rozbija czystość liczby, bo każdy kamień wnosi inne wibracje i nie można ich sumować jak jednorodnych jednostek. Ja osobiście skłaniam się ku temu drugiemu, ale nie mam co do tego pewności.
A co z bransoletkami z koralikami gdzie jest np. 108 koralików? Bo takie mają buddyjskie mala i to jest liczba mocno symboliczna, ale tam chyba nie chodzi o numerologię w zachodnim sensie tylko o liczbę powtórzeń mantry. Czyli ta sama liczba może mieć inne znaczenie zależnie od tradycji i to nie przeszkadza?
Babcia mówiła, że jak dajesz komuś w prezencie biżuterię z bursztynem, to powinien być jeden kawałek albo trzy, bo dwa to pech dla pary. Nie wiem czy to numerologia, ale może właśnie takie stare wierzenia są gdzieś blisko tego, co tu omawiamy? Liczby w biżuterii chyba zawsze coś znaczyły, tylko różnie w różnych tradycjach.
Przepraszam, że może głupie pytanie, ale czy jeśli mam bransoletę kupioną w sklepie i nie wiem ile w niej jest dokładnie kamieni, to czy w ogóle ma sens zakładać, że coś działa? Zawsze myślałam, że ważny jest sam kamień, a nie to, ile ich jest.
Ja kupiłam ostatnio naszyjnik z siedmioma kryształami górskimi i sprzedawczyni mówiła że to specjalnie siedem, dla równowagi czakr. Ale teraz czytam ten wątek i zastanawiam się czy ona wiedziała co mówi, czy to był taki chwyt marketingowy. Skąd w ogóle wiadomo, że siódemka akurat pasuje do czakr, a nie inna liczba?
Bo właśnie o to mi chodziło w tym pytaniu na końcu. Sprzedawczyni mogła po prostu wiedzieć, że siedem to ładna liczba, albo mogła świadomie skomponować ten naszyjnik pod czakry. I teraz nie wiem, czy mam to traktować poważnie, czy to był marketing.
Moim zdaniem to jest właśnie hierarchia, którą warto rozumieć. Kamień działa sam, liczba może wzmocnić albo ukierunkować, ale nie zastąpi złego doboru. Riksza, a co ci sprzedawczyni mówiła o tych konkretnych kryształach górskich? Bo to mi mówi więcej niż liczba siedem.
Przepraszam, że pytam o podstawy, ale co to znaczy, że kamień jest neutralny? Czy to znaczy, że nie ma własnej energii, czy że nie przeszkadza innym kamieniom? Bo wydaje mi się, że te dwie rzeczy to nie to samo.
Zatrzymuję się przy tym wątku z kryształem górskim jako wzmacniaczem, bo mnie to trochę niepokoi logicznie. Jeśli kamień wzmacnia wszystko, to wzmacnia też to, czego nie chcemy wzmacniać. Czy ktoś brał to pod uwagę przy doborze liczby? Bo może siedem neutralnych wzmacniaczy to nie zawsze dobry pomysł.
To brzmi trochę strasznie szczerze mówiąc. Czyli zanim w ogóle zacznę myśleć o liczbie kamieni, powinnam wiedzieć co chcę wzmocnić? A skąd wiadomo, że chcę wzmocnić dobrą rzecz a nie złą, jeśli kryształ jest neutralny i nie wybiera?
Zaklinacz, masz rację, że to pominęłam w oryginalnym pytaniu. Ale właśnie dlatego otworzyłam ten wątek, żeby to poukładać. Czy ktoś ma doświadczenie z tym, jak intencja przy zakładaniu kamienia zmienia jego działanie? Bo to byłby kolejny poziom tej układanki.
Ja się właśnie uczę wszystkiego od zera i kompletnie nie wiem jak ustawiać intencję przy zakładaniu biżuterii. Czy to jest jakiś konkretny rytuał, czy wystarczy pomyśleć co chcę? Pytam, bo wydaje mi się, że samo myślenie może być za słabe.
Przepraszam, że wchodzę, ale właśnie zliczyłam kamienie w swojej bransoletce i wyszło mi jedenaście. To jest liczba mistrzowska o której tu wcześniej pisałyście? Bo zrobiło mi się trochę nieswojo, nie wiem dlaczego.
Też mam pytanie o te liczby misztrzoswkie, bo wcześniej Melania wspomniała 11, 22 i 33. Czy to znaczy że jak mam 11 kamieni to nie rozkłada się na dwójkę tylko zostaje jedynasctką? Chcę dobrze rozumieć zanim kupię cokolwiek.
Wracając do pytania Talizmana, bo to jest naprawdę dobre rozróżnienie, które warto tu postawić: liczba mistrzowska w numerologii to kategoria obliczeniowa, a liczba fizycznych kamieni to coś innego. Ale czy te dwa systemy mogą się przenikać? Nie wiem, czy ktokolwiek z was to sprawdzał w praktyce, a nie w teorii.
Czyli jak dobrze rozumiem, te jedanaście kamieni Cisowej nie musi działać jak mistrzowska jedenastka, tak? Ale mogłoby? Czy to zależy od intencji, o której mówił Zaklinacz? Bo teraz mam mieszankę w głowie.
To jest ciekawy watek bo sugeruje, że swiadomość liczby może coś zmieniać niezależnie od tego czy kamienie faktycznie coś robią. Trochę jak z placebo? Ale Zaklinacz, czy to znaczy że intencja WSTECZNA jest możliwa? Czyli nadaję znaczenie czemuś co już noszę?
Czekajcie, to teraz mnie naprawdę przestraszyliście. Mam kilka bransoletek, które nosiłam bez żadnej intencji przez długi czas. Czy powinnam je teraz oczyścić zanim spróbuję cokolwiek z nimi robić świadomie? I jak w ogóle się oczyszcza kamienie z niezamierzonego wzmacniania?
Malachit, ale to jest właśnie to, od czego zaczęłam ten wątek. Czy liczba kamieni może podświadomie odpychać albo przyciągać? I czy to działa bez wiedzy o numerologii, czysto intuicyjnie? Bo Natka sama wybierała te bransoletki nie wiedząc nic o liczbach.
To jest bardzo ważne pytanie, które Leokadia postawiła. Czy intuicyjny dobór biżuterii może być w jakiś sposób numerologicznie trafny, nawet bez świadomości? Melania, ty masz chyba najszersze doświadczenie tutaj, co o tym myślisz?
Ale skoro intuicja może nas prowadzić do czegoś, co jest wyzwaniem, to może to jest właśnie cel? Tzn. zakładam że kamienie i liczby mają też funkcję pracy z trudnymi energiami, nie tylko wzmacniania dobrych. Czy ktoś celowo nosił biżuterię z liczbą, która go obciążała, żeby coś przepracować?
Przepraszam, że pytam przy okazji, ale czy jest jakiś prosty sposób żeby wiedzieć, która liczba to moja liczba ścieżki życia? Bo cały czas czytam o tym w wątku, ale nie wiem jak ją obliczyć, żeby w ogóle zacząć dobierać kamienie.
