Przepraszam, że wracam do wcześniejszego pytania, ale czy ktoś może mi powiedzieć, jak płeć wchodzi w numerologię w ogóle? Bo w kontekście liczb urodzenia nie wydaje mi się, żeby to miało znaczenie, ale chyba czegoś nie rozumiem.
Natka, to bardzo konkretne pytanie. W klasycznej numerologii pitagorejskiej płeć zazwyczaj nie zmienia obliczeń, liczba życiowa to liczba życiowa bez względu na to, kto ją ma. Ale są systemy, zwłaszcza kabalistyczne i niektóre wschodnie, które uwzględniają płeć przy interpretacji. Właśnie dlatego pytałam Hortensję, bo analogia do astrologii mogłaby nam coś powiedzieć o tym, jak ten czynnik w ogóle może funkcjonować w systemie.
A co z tonami przynależnymi do konkretnych liczb, czy tam płeć w ogóle mogłaby mieć znaczenie? Myślę o tym przez pryzmat rytuału, bo w pracy z dźwiękiem przy ceremonii intencja i osoba, która dźwięk wydaje, mają znaczenie. Ale nie wiem, czy to jest kwestia płci, czy czegoś innego.
Bardzo się cieszę, że padło to pytanie, bo właśnie to mnie nurtuje przy afirmacjach. Kiedy pracuję z afirmacją i toniem jednocześnie, czy powinnam brać pod uwagę coś innego jako kobieta niż jako mężczyzna? Anahata, czy coś takiego w ogóle ma sens w praktyce, z którą Ty pracujesz?
To jest dla mnie trochę skomplikowane, ale próbuję nadążyć. Chcę zapytać czegoś prostego, jeśli mogę. Jak mam zrozumieć, że mój ton jest właśnie ten, a nie inny? Czy wystarczy, że przy nim jest mi spokojniej, czy to za mało?
Wracając do tego, co Ruta zadała wcześniej, bo mi to nie daje spokoju. Pytanie o placebo nie znika samo z siebie, jeśli system działa niezależnie od tego, jak go skonfigurujemy, płeć, brak płci, typ energetyczny. Ale zastanawiam się, czy to w ogóle jest właściwe kryterium dla pracy z tonami. Bo fizyka częstotliwości jest niezależna od tego, czy wierzysz w jej działanie. Fala dźwiękowa wprawia ciało w wibrację bez pytania o zgodę.
No dobrze, ale wtedy wchodzimy w czysto fizyczne działanie dźwięku, a nie numerologię. Jeśli ton działa, bo jest falą, to gdzie tu jest rola liczby? Liczba 9 przypisana do tonu nie sprawia, że fala jest inna.
To jest chyba centralny problem całej tej dyskusji od początku. Mamy dwa systemy, fizyczny i numerologiczny, i bardzo łatwo je ze sobą zmieszać tak, żeby wyglądało, że jeden potwierdza drugi. Ale to nie jest potwierdzenie, to jest nałożenie.
To zdanie Filomeny mnie zatrzymuje. Ile wymagamy od systemu? Bo jeśli pytamy o płeć i interpretację, o korelację liczb z tonami, to chyba pytamy de facto o to, jak bardzo ten system ma być precyzyjny. I to jest pytanie, na które każdy system ezoteryczny odpowiada inaczej. Czy numerologia strun w ogóle pretenduje do precyzji, czy raczej do orientacji?
Bardzo dziękuję za to rozróżnienie, bo mi to naprawdę pomogło. Zastanawiam się tylko, czy ta trzecia warstwa, ta praktyczna, to nie jest w końcu najważniejsza? Bo jeśli siedzę przy swojej liczbie i tonie i nie czuję nic, to co mi daje to, że obliczenie było precyzyjne?
Wchodzę tu trochę z boku, bo słucham od jakiegoś czasu i mam proste pytanie. Czy ktoś tutaj faktycznie wyznaczył sobie ten ton z liczby i regularnie z nim pracuje? Tzn. nie teoretycznie, ale w praktyce, codziennie albo co tydzień? Ciekawi mnie, jak to wygląda od środka.
Obsydian, to jest bardzo dobre pytanie i myślę, że powinniśmy przy nim zostać przez chwilę, bo dyskusja zrobiła się bardzo abstrakcyjna. Sama próbowałam przez jakiś czas pracować z tonem odpowiadającym mojej czwórce i to co mogę powiedzieć, to że regularność robiła różnicę. Ale czy to była liczba, ton, czy sam rytuał regularności, nie umiem rozdzielić.
Dominisia, to co opisujesz z tą regularnością jest dla mnie konkretne i właśnie o to mi chodziło. Ale mam pytanie praktyczne, bo sam nie wiem od czego zacząć. Skąd brałaś dźwięk? Tzn. śpiewałaś go, używałaś misek, nagrania?
A czemu czysty sinus? Mam wrażenie, że prawdziwe instrumenty brzmią właśnie dlatego, że mają harmoniczne. Czy numerologicznie to ma znaczenie, które alikwoty są aktywne, czy tylko podstawowa częstotliwość?
W runach też to widać. Kiedy rysujesz runę, czy ważna jest tylko forma, czy też materiał, na którym ją rysujesz, temperatura, pora dnia? System to pomija, ale praktyka pokazuje, że te warstwy istnieją. Może numerologia strun jest podobna, tzn. daje szkielet, ale resztę wypełnia praktykujący.
A to znaczy, że w zasadzie pracujesz z systemem, a nie z jakąś obiektywną regułą? Bo jak to się ma do całego pytania o płeć i interpretację, które tu krążyło wcześniej? Jeśli już samo przypisanie tonu jest umowne, to może płeć jest kolejną warstwą umowy, nie wyjątkiem.
