O rany, przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale czytam ten wątek od początku i trochę się pogubiłam. Czy numerologia żeberek działa podobnie jak numerologia imion? Bo w tej drugiej też bierzesz coś zewnętrznego - litery - i przypisujesz im liczby, a potem interpretujesz. Czy tu jest jakaś analogia? 😀
Okej, Seraphina podsumowała to ładnie, ale ja nadal nie rozumiem jednej rzeczy. W numerologii imion bierzesz litery, przypisujesz im cyfry według tabeli i redukujesz do jednej liczby. Tu bierzesz żeberka i liczysz ich ilość. Ale co jest odpowiednikiem tabeli przypisań? jak wiadomo, co oznacza konkretna liczba żeberek - 7, 9, 11? Czy to te same znaczenia co w numerologii Pitagorasa, czy ktoś to wymyślił od nowa? 😛
A czemu akurat kabała? Wiem że winorośl tam ma swoją pozycję, ale to bardzo konkretna tradycja z bardzo konkretną teologią. Czy chcesz pożyczać tylko symbolikę liczb bez reszty systemu? Bo to trochę jak brać karty Tarota i używać tylko kolorów bez figur.
Ale empirycznie to znaczy co? Bo jeśli mamy porównywać liczby żeberek z "tym co już wiemy o miejscu", to kto decyduje co wiemy? Jeden ogrodnik powie że ten krzew jest stary i silny, drugi że chory i zaniedbany. Do której wersji dopasowujemy naszą numerologię? 🙁
To jest bardzo ciekawy trop. w pracy z czakrami mówi się że ciało ma dominantę, ale każda czakra i tak wyraża się inaczej. Może krzew ma swoją dominantę w liczbie która pojawia się najczęściej, a liczba odchylona to czakra wymagająca uwagi? Nie wiem czy to ma sens w kontekście numerologii, ale jakoś tak to czuję. 😉
To zależy od tego jak numerologicznie rozumiesz relację między 7 a 9. 7 to liczba wewnętrzna, mistyczna, zamknięta w sobie. 9 to zakończenie, pełnia, wejście w nowy cykl. Jeśli krzew ma dominantę na 7 a odchylenie na 9, to może to liść wyjściowy - ten który sygnalizuje że coś sie kończy lub dojrzewa. Ale Seraphina dobrze pyta - to zależy od systemu.
Ojejku, hej, mam takie głupie pytanie - czy to w ogóle ważne który liść wybierzesz? Bo jak sama Malgosia_B mówiła, wzięła trzy liście i jeden wyszedł inny. A co jeśli wzięłaby cztery? Czy ten czwarty tez by wyszedł 7 czy może znowu inna liczba? Skad wiemy ze to nie jest po prostu losowość biolgiczna rośliny i nic więcej?
Darek, rozumiem sceptycyzm, ale to samo można powiedzieć o liniach papilarnych - każdy ma inne, bo genetyka i przypadek. A palmistyka z tego robi cały system. Dlaczego żeberka liścia miałyby być mniej wartościowe jako podstawa odczytu niż linie dłoni? Serio pytam, nie prowokuję.
W wróżbiarstwie generalnie istnieje zasada że medium nie ma znaczenia tak bardzo jak gotowość do odczytu. Wróżba z fusów, z liści herbaty, z kości - każde z tych systemów ma swoje znaki, ale ich podstawą jest że w chaosie formy szukamy wzorca. Żeberka liścia też są chaosem z perspektywy biologa, a wzorcem z perspektywy numerologa. Pytanie Malgosia_B od początku dotyczyło tego właśnie - czy każdy liść niesie swój wzorzec. I chyba tak. 🙂
Właśnie, ja przy swoim lisciu miałam problem z tym czy liczyć wszystkie odgałęzienia czy tylko główne. Wybrałam główne i wyszło mi 9. Gdybym liczyła wszystkie, wyszłoby pewnie trzy razy tyle. I teraz nie wiem czy mój wynik jest wiarygodny nawet w ramach tej metody. Może potrzebujemy najpierw ustalić co właściwie liczymy?
Właśnie o to samo chciałam zapytać. Jak wzięłam swój liść i spróbowałam policzyć tylko żyłki pierwszego rzędu według tej zasady, wyszło mi 5. Ale jedna z tych żyłek była jakby pośrednia - nie wychodziła bezpośrednio z ogonka, ale z bardzo niskiej żyłki głównej. I teraz nie wiem czy ją liczyć czy pominąć.
Słuchajcie, rozumiem te wątpliwości i też je mam. Ale może zamiast ustalać zasady teoretycznie, każdy z nas policzy swój liść po swojemu i piszemy tutaj wyniki wraz z opisem jak liczyliśmy? Wtedy zobaczymy czy wyniki się grupują, czy każda metoda daje zupełnie co innego. To da nam więcej niż sama teoria
To ma sens jako podejście. Sama właśnie zeszłam do ogrodu i narwałam kilka liści. Mój wynik to 7 żyłek pierwszego rzędu, licząc tylko te które wychodziły z samej nasady, bez żadnych wątpliwości. Ale jestem ciekawa - czy do takiego liczenia powinniśmy brać liść z konkretnej strony krzewu? Bo mój krzew rośnie przy płocie i od południa jest zupełnie inaczej naświetlony niż od północy.
Karolka74 ma rację, ale też warto zauważyć że każdy system wróżbiarski zaczyna się od warstw. Tarot ma 78 kart, każda ma rewers, pozycję w spreadzie, relację do kart sąsiednich. to nie jest uproszczenie, to jest złożoność jako metoda. Pytanie które zadałbym na tym etapie brzmi inaczej - czy żeberka liścia winorośli mają jakiś związek z tradycją, której możemy szukać jako punktu odniesienia, czy tworzymy coś zupełnie nowego od podstaw?
A ja mam pytanie od innej strony - czy w ogóle ma znaczenie że to akurat liść winorośli? Winogrono ma swoja symbolikę, Dionizos, płodność, wino, przemiana. Ale czy ta symbolika wpływa jakoś na odczyt numerologiczny żyłek, czy moglibyśmy tak samo liczyć żyłki na liściu klonu i byłoby to samo?
Szczery odpowiedź - zaczęłam od winorośli bo mam ją w ogrodzie i to ona była pod ręką. Ale twoje pytanie Jagusieńka zmienia całą optykę. Jeśli 7 to 7 bez względu na roślinę, to może roślinny kontekst daje tylko dodatkową warstwę - jak dom zodiakalny w astrologii. Liczba mówi co, a roślina mówi w jakiej dziedzinie życia.
To porównanie z domem zodiakalnym jest naprawdę trafne. W astrologii Wenus w Rybach to inna Wenus niż Wenus w Baranie, ale wciąż Wenus. Może 7 żyłek w liściu winorośli to inna 7 niż 7 żyłek w liściu klonu - jedna mówi o kwestiach przemiany i płodności, druga o sile i trwaniu. Czy ktoś ma dostęp do innych liści i mógłby sprawdzić czy liczby się różnią między gatunkami?
Przepraszam że wchodzę z takim pytaniem, ale jestem ciekawa jednej rzeczy. Mówiłyście o napięciu Słońce-Księżyc i wewnętrznym konflikcie jakiś czas temu. Czy to ma coś wspólnego z tymi różnymi liśćmi na jednym krzewie? Jakby jeden liść to Słońce krzewu, drugi to Księżyc, i ich różne liczby żyłek pokazują to napięcie?
A może w ogóle nie powinniśmy zakładać że jedna liczba to dominanta a inna to odchylenie? Może mamy do czynienia z trzema liśćmi które tworzą trójkę i właśnie suma albo relacja między 7, 7 i 9 jest odczytem, a nie każda liczba z osobna?
Język jest w porządku. W geomancji powiedzielibyśmy że dwa identyczne elementy tworzą "echo", a trzeci różny element jest tym który niesie informację - to on jest pytaniem systemu, nie odpowiedzią. Więc może dziewiątka w tym krzewie nie mówi nam kim on jest, tylko dokąd zmierza. Co o tym sądzisz, Malgosia? Bo to twój krzew i ty czujesz go najdłużej.
Szczerze? To co Kobalt pisze bardzo ze mną współgra. Ten krzew rośnie przy wschodniej ścianie domu, jest stary, mocno zakorzeniony, ale w tym roku wypuścił dwa nowe pędy w zupełnie innym kierunku niż zwykle. Jakby szukał czegoś. I ta dziewiątka z liścia na jednym z tych nowych pędów. Przypadek? Nie wiem. Ale zastanawia mnie czy da się w ogóle ustalić czy liczyć żyłki na liściach starych pędów i nowych jako osobny odczyt, czy razem?
To jest właśnie ten moment gdzie wracam do napięcia Słońce-Księżyc który pojawiło się wcześniej w wątku. Stary pęd i nowy pęd tego samego krzewu to może być dokładnie ta oś - to co utrwalone i to co szuka. Nie konflikt w sensie walki, ale napięcie w sensie ruchu. Thurisaz działa podobnie - siła która rozbija po to żeby coś mogło rosnać. Malgosia, a ile żyłek mają liście ze starych pędów w porównaniu do tych nowych?
Słuchajcie, to jest piękna interpretacja i naprawdę mi się podoba, ale mam jeden praktyczny kłopot który mnie uwiera od początku tego wątku. Jak ktokolwiek z nas ma liczyć żyłki w sposób powtarzalny jeśli nie ustalimy co liczymy? Malgosia sprawdziła swoje liście, Dola swoje - ale czy naprawdę wiemy że liczyłyśmy to samo? Że ta sama żyłka u jednej osoby weszłaby do liczenia a u drugiej nie? Bo bez tego nie porównamy wyników nawet jeśli chcemy.
