Zaczęło się od tego, że wystawiałem recenzję pewnej książki ezoterycznej i zatrzymałem się przy wyborze oceny. Skala 1-5, pięć punktów maksimum. 😉 I nagle mnie tknęło - czy ta piątka to nie jest przypadek? W numerologii piątka to wolność, zmiana, ruch. Symbolizuje rozproszenie energii, nie doskonałość. Tymczasem wszędzie traktujemy ją jak ideał. Czy to nie jest trochę absurd? Jakbyśmy nieświadomie przykładali złą miarę do oceniania czegokolwiek. Zaczałem się zastanawiać, czy skala 1-7 (siódemka - duchowość, pełnia) albo 1-9 (dziewiątka - zakończenie cyklu, mądrość) nie byłaby bardziej spójna z energetycznym wymiarem oceniania. Co myślicie?
To bardzo ciekawe spostrzeżenie, bo rzeczywiście piątka w numerologii klasycznej to liczba człowieka w ruchu, nie człowieka spełnionego. Cztery to stabilność, sześć to harmonia i odpowiedzialność - dlaczego wiec nie skala 1-6? Ale zanim pójdziemy dalej, zapytam: a co wyznajesz jako podstawę - numerologię pitagorejską czy kabalistyczną? Bo w zalezności od systemu piątka niesie trochę inne znaczenie i to może zmieniać całą analizę.
Zatrzymajmy się chwilę. Skala ocen to konwencja stworzona przez ludzi bez żadnego zamysłu numerologicznego - to trzeba uczciwie powiedzieć. Ale pytanie, które stawia Wajdelota71, jest inne i moim zdaniem słuszne: czy liczby, które weszły w powszechne użycie, niosą ze sobą określoną wibrację niezależnie od intencji twórców? I tu już jest pole do dyskusji.
A mnie zastanawia cos innego - czy ta piątka w skali ocen w ogóle ma własną numerologiczną wartość, skoro jest maksimum, a nie środkiem? To znaczy - czy liczy się sama liczba, czy jej pozycja w całym układzie?
Czytam tę rozmowę i mam pytanie do wszystkich: czy ktoś z was sprawdzał datę urodzenia twórców najpopularniejszych systemów ocen? Mam na myśli np. pierwszych twórców skal Likerta - bo to oni spopularyzowali pięciostopniowe oceny. Jeśli ktoś o ścieżce życia 5 stworzył pięciostopniową skalę, to może to nie przypadek, że właśnie ta liczba mu odpowiadała jako miara pełni?
Hm, nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. Ale jak by to sprawdzić? Data urodzenia Likerta da nam liczbę ścieżki życia, ale czy to wystarczy żeby mówić o wpływie na wybór liczby?
Przepraszam że się wtrącę, ale nie do końca rozumiem - co to znaczy liczba duszy? To inne obliczenie niż ściekża życia?
Okej, to teraz głupio spytam - jeśli 5 punktów to wolność i ruch, to czemu dajemy 5/5 jako najwyższą notę? Jakbyśmy nagradzali kogoś za niestabilność? 🙂 Trochę bez sensu z tej perspektywy.
Glozeria80, ale to zależy co oceniamy. Recenzja książki ezoterycznej na 5/5 - może właśnie wolność myśli i otwieranie umysłu to w tym przypadku coś pożądanego? Piątka jako szczyt skali przy ocenie dzieła, które ma rozszerzać perspektywę, może nie być takim absurdem.
Właśnie, i tu dochodzimy do sedna. Recenzja to też forma komunikacji - opisujesz coś innemu człowiekowi, przekazujesz mu informację przez swój filtr percepcji. Czytałem gdzieś, że trzeci dom w astrologii rządzi komunikacją i uczeniem się. Zastanawiam się, czy dom trzeci ma coś wspólnego z tym, jak w ogóle jesteśmy zdolni do oceniania - i czy ludzie z silnym trzecim domem stosują inne kryteria przy wystawianiu not?
Wajdelota71, ale tu wchodzimy w inną dziedzinę - to już astrologia, nie numerologia. Możemy szukać połączeń, bo systemy ezotoryczne często się przenikają, ale nie mieszajmy poęjć. W numerologii odpowiednikiem tego, jak się komunikujemy, byłaby raczej liczba ekspresji albo wibracja litery inicjału imienia. Powiedz mi, jaka jest Twoja liczba ekspresji?
Muszę tu coś sprostować. Kilka postów wyżej padło stwierdzenie, że siódemka to duchowość i pełnia, ale w systemie pitagorejskim siódemka to analiza i wewnętrzne skupienie, bywa uznawana za liczbę samotności, introwersji. Niekoniecznie pełni. Pełnię bardziej symbloizuje dziewiątka jako zamknięcie cyklu i synteza doświadczeń. Skala 1-9 jako najbardziej "kompletna" ma więc mocne uzasadnienie.
I to jest właśnie coś, do czego warto wracać w tej rozmowie - że niezależnie od wybranej skali, suma zawsze gdzieś nas prowadzi. Może w ocenianiu chodzi mniej o to, ile gwiazdek przyznajemy, a bardziej o wibrację samego aktu oceniania? Ocena to sąd - a to energia, nie liczba.
Wiezowa,zgadzam się co do wibracji aktu, ale nie wiem, czy można całkiem oderwać energię czynu od liczby, która go wyraża. Mam doświadczenie w rytuałach, gdzie intencja ma ogromne znaczenie, ale forma - w tym konkretne liczby - też działa jako nośnik. Wystawiając ocenę 5, uruchamiamy wibrację piątki, czy chcemy tego, czy nie. Pytanie tylko, czy to ma realny wpływ na odbiorcę recenzji :).
...wystawienie piątki to akt woli, a wola niesie energię liczby niezależnie od tego, czy oceniający to rozumie. Ale wracając do pytania o dom trzeci - to jest właśnie ta astrologia, o której Alkor90 słusznie powiedział, że to inna dziedzina. Tylko że nie wyobrażam sobie, żebyśmy rozmawiali o komunikacji w recenzjach bez jakiegokolwiek odniesienia do tego, jak ktoś w ogóle przetwarza i przekazuje informacje. Piątka jako wynik końcowy to jedno, ale czy ktoś zastanawiał się, jakie liczby niesie imię recenzenta? Bo to już czysta numerologia.
Zaraz, zaraz - czyli każda recenzja jest niejako "podpisana" energią liczbową imienia osoby, która ją pisze? To trochę tak, jakby ten sam film mógł dostać inne wibracje przy tej samej gwiazdkowej ocenie, zależnie od kto ją wystawia?
Ojej, moim zdaniem jedno i drugie ma znaczenie, ale pierwotne pytanie dotyczyło samej liczby 5 jako wartości maksymalnej. czy pięć punktów to ideał dlatego, że 5 jako liczba niesie jakiś szczególny ładunek, czy to tylko ludzka umowność? Bo jeśli 5 to wolność i ruch, jak tu wcześniej padło, to trochę dziwnie to brzmi w kontekście "najlepszy możliwy wynik".
Właśnie to mnie też uwiera w tej rozmowie. Wolność i dynamika to cechy piątki, zgoda - ale ideał kojarzy się raczej z doskonałością, zamknięciem, spełnieniem. To bardziej wibracja dziewiątki jako finału cyklu. Dlaczego więc skale kończą się na 5 lub 10, a nie na 9 :)?
Skale 1-9 istnieją, choćby w niektórych systemach szkolnych na świecie. Ale masz rację, że nie są powszechne. I tu jest ciekawe pytanie: czy powszechność skali 1-5 wynika z tego, że piątka "sama się narzuca" jako liczba, czy to czysto praktyczne - łatwa do zapamiętania, środek jest 3, itd.? Bo jeśli to drugie, to numerologia tu nic nie wyjaśni.
Kalikst51 dotknął czegoś ważnego. W różnych systemach piątka jest opisywana inaczej - i to jest problem tej rozmowy. Mówiliśmy o piątce jako wolności, ale w kabale pięć to Geburah, czyli siła i sąd. Sąd! A recenzja to dokładnie sąd. Może piątka maksymalna to nie ideał w sensie harmonii, ale szczyt możliwego sądu?
A czy to nie jest trochę tak że my sami narzucamy tym liczbom znaczenia, których szukamy? mam na myśli - gdybyśmy rozmawiali o skali 1-7, to teraz szukalibyśmy znaczenia siódemki jako ideału i też byśmy coś znaleźli. Może liczby po prostu dają się tak układać, bo jest ich nieskończenie wiele i każda ma przypisane cechy?
Alkor90 ale czy to nie jest trochę myślenie życzeniowe? Bo jak każda liczba coś znaczy i każdy wybór można wytłumaczyć numerologicznie post factum, to czy ta teoria w ogóle może się mylić? Pytam serio, bo mnie to ciekawi jako logiczny aspekt tej całej interpretacji.
Mnie w tej dyskusji uderza coś innego. Pisałam kiedyś recenzję produktu i zanim kliknęłam piątkę, przez chwilę się wahałam - czy naprawdę zasługuje na maksimum. To wahanie przed wystawieniem 5/5 to jest coś. Jakby ta liczba faktycznie miała inny ciężar niż 4 czy 3. Może właśnie dlatego, że czujemy jej wibrację intuicyjnie?
To co opisujecie - ten opór przed wystawieniem 5/5 - pojawia się też w tarota. 🙂 Karta piątki w każdym kolorze to napięcie, konflikt, kryzys. Pięć Mieczy, Pięć Kielichów, Pięć Buław - żadna z nich nie jest kartą spokoju i spełnienia. Może ta intuicja przed "kliknięciem piątki" wynika właśnie z tej archetypicznej wiedzy, że pięć to nie harmonia?
Tak, o to mi właśnie chodziło od początku. Skoro 5 w tarota, w numerologii pitagorejskiej i nawet w kabale niesie energię napięcia i sądu, a nie spokojnej doskonałości - to dlaczego jako szczyt skali ocen stała się symbolem ideału? Może ideał to złudzenie i liczba 5 to podświadomie nam mówi, że każda "piątka" jest tylko chwilowym stanem, a nie trwałym osiągnięciem?
I tu wracamy do domu trzeciego, który Wajdelota71 poruszył wcześniej. Komunikacja, nauczanie, przekazywanie wiedzy - recenzja to przecież dokładnie to. A dom trzeci w astrologii rządzi też lokalnymi podróżami myśli, szybkimi sądami. Może wystawienie oceny to akt trzeciego domu, a nie jakiejś głębszej analizy? I dlatego właśnie liczba 5 - dynamiczna, szybka, nieustateczna - pasuje do tego aktu lepiej niż by się wydawało.
Czekajcie, bo trochę gubie wątek. No nie, zaczęliśmy od piątki jako idaełu na skali ocen, potem weszła kabała i tarot, a teraz dom trzeci. Czy to wszystko się jakoś spina w jeden obraz, czy każdy ciągnie w swoją stronę?
