Siedziałam dziś i zastanawiałam się nad czymś zupełnie innym, ale myśl mi nie daje spokoju. Mój adres IP zmienia się co jakiś czas i za każdym razem kiedy go sobie sprawdzam, widzę inne zestawienie cyfr. Zaczęłam je redukować tak jak przy liczbie życia i wychodzą mi różne wartości. Czy to w ogóle ma sens numerologicznie? Czy adres IP może mieć swoją energię tak jak data urodzenia albo imię?
O, dokładnie to samo robiłam jakiś czas temu! Mój stały adres w domu po redukcji wychodzi na 7 i jakoś mi to pasuje, bo siódemka to przecież liczba duchowości i introspekcji, a ja faktycznie dużo czasu spędzam w domu właśnie na medytacji i pracy wewnętrznej. Ale mam pytanie do Ciebie - redukowałaś wszystkie cztery segmenty razem czy każdy osobno?
Ale chwila, adres IP się zmienia, nie jest stały dla człowieka, tylko dla urządzenia albo połączenia. To nie jest tak jak imię czy data urodzenia, które masz raz na zawsze. Jak to ma działać jesli energia się co chwilę zmienia?
Nie wiem czy to nie za daleko idące porównnaie z imieniem, ale pomysł mnie wciąga. Jak rozumiecie tę "energię cyfrową" w kontekście adresu sieciowego? To jest coś co nadajemy sami czy coś co się nam przydarza?
Czytam ten wątek od początku i mam mieszane uczucia. Z jednej strony numerologia zakłada że liczby mają swoje wibracje niezależnie od kontekstu. Ale adres IP to czysto techniczny zapis, cztery liczby od 0 do 255, które opisują gdzie jesteś w sieci. Czy naprawdę wierzymy że to ma wibrację??
Zatrzymajcie się na chwilę. Jest tu fundamentalna różnica. Data urodzenia jest z tobą powiazana energetycznie przez samo wydarzenie narodzin, przez moment wejścia w byt. Adres IP to znacznik przypisany przez serwer według algorytmu. Naprawdę myślicie że algorytm DHCP ma dostęp do waszego pola energetycznego?
to jest dobry argument, przyznam. Numer domu też jest przypisany z zewnątrz. Ale różnica polega na tym że numer domu jest trwały, jest związany z konkretnym miejscem w przestrzeni fizycznej, ma zakorzenienie. IP jest ulotny jak dym.
Mam pytanie do was wszystkich, bo to ważne zanim pójdziemy dalej. Kiedy zbieracie obiekty do praktyk magicznych, czy zastanawiacie się skąd pochodzi ta energia którą im przypisujecie? Piszę o tym bo widzę tutaj ten sam problem. Chcemy brać energię cyfrową z czegoś, ale czy mamy prawo ją brać bez rozumienia jej źródła?
To co Idzik napisał bardzo mnie uderzyło. Ja sama przy zbieraniu roślin zawsze proszę i dziękuję. Ale nad cyfrowym wymiarem nigdy się nie zastanowiłam. Czy internet ma coś w rodzaju ducha miejsca?
Znam praktyki gdzie się pracuje z energią miejsca fizycznego i to ma sens, ale internet jako "miejsce"? Nie wiem. Chociaż... byłam na pewnym warsztacie o pracy z przestrzenią astralną i tam padło stwierdzenie że każda przestrzeń gdzie skupia się ludzka intencja i uwaga zaczyna mieć swój ładunek. Może internet to spełnia?
Chcę wrócić do tego co pisała Klimcia na początku, bo to bardziej precyzyjne pytanie. Klimcia, jak dokładnie redukowałaś ten adres? Czy sumowałaś wszystkie cyfry z czterech segmentów? Bo jeśli tak to zastanawiam się czy nie tracimy czegoś istotnego pomijając strukturę tych segmentów.
O czterech segmentach jak o czterech żywiołach to już słyszałam podobne podejście gdzieś w zagranicznym artykule. Tam ktoś przypisywał pierwszemu segmentowi ziemię, drugiemu wodę, trzeciemu ogień, czwartemu powietrze. Nie wiem czy to coś wartościowego czy tylko ciekawy eksperyment myślowy.
Czytam tę rozmowę i kompletnie się gubię. Mam podstawowe pytanie bo naprawdę nie ogarniam - skąd w ogóle wiadomo jaki jest mój adres IP i czy to jedna liczba czy kilka? Chciałabym spróbować sprawdzić co mi wychodzi.
Dobra, sprawdziłam. Mam cztery liczby oddzielone kropkami, jak Bronek54 mówił. I co teraz z tym robię? Sumuję wszystkie cyfry razem czy każdą grupę osobno?
Ojej, ale chwilę, bo się gubimy. Idzik pisał coś bardzo ważnego o pobieraniu energii ze źródła i pytaniu o zgodę, i jakoś wszyscy olali ten wątek. Czy jeśli korzystamy z energii cyfrowej adresu IP, to od kogo w ogóle mielibyśmy prosić o zgodę? Od dostawcy internetu? 🙂
To co Idzik mówi bardzo mi pasuje... przepraszam, chciałam napisać - bardzo to czuję. Kiedy zbieram zioła, pytam rośliny o zgodę. Ale adres IP to nie jest byt który wyrósł sam z siebie. Ktoś go zaprojektował, ktoś przypisał. Czy energia w nim zawarta jest w ogóle czyjaś?
Wracam do tego wątku i muszę dopowiedzieć do dyskusji o duchu miejsca. Genius loci powstaje przez akumulację obecności, historii, emocji związanych z danym miejscem. Stary dom ma genius loci. Stary las ma genius loci. Czy serwer postawiony pięć lat temu przez korporację ma cokolwiek z tego? Wątpię. Ale ludzka intencja może to zmieniać.
A może w ogóle podchodzimy do tego za bardzo przez pryzmat miejsca? Bo adres IP to bardziej jak ścieżka niż miejsce. Szlak przez las też ma swoją energie, a nie jest "miejscem" w tradycyjnym sensie.
Trochę odpłynęliśmy od samych liczb, ale właściwie ta rozmowa o energii miejsca jest ważna dla całego tematu. Bo zanim w ogóle zapytamy czy IP ma wibrację, powinniśmy chyba ustalić czy ten cyfrowy świat jest w ogóle przestrzenią energetyczną. Jak myślicie?
Czytam wasze wpisy od jakiegoś czasu i chcę zapytać wprost - czy jest w ogóle jakiś sposób żeby sprawdzić te wibracje IP praktycznie? Czy to tylko teoria? Bo lubię jak coś można sprawdzić na sobie.
Serio pytam, bo nie rozumiem - jak czakra gardła miałaby być powiązana z czterema cyframi adresu serwera? Rozumiem metaforę komunikacji, ale to trochę duże uproszczenie, nie?
Wrócę do pytania Klimci o to czy świat cyfrowy jest przestrzenią energetyczną, bo to jest fundament całej tej dyskusji. Z perspektywy magii intencji - każda przestrzeń gdzie skupia się ludzka wola i uwaga staje się naładowana. Internet skupia ludzką uwagę jak chyba nic innego na świecie. To nie jest pytanie czy ma energię, tylko jakiego rodzaju ta energia jest i czy daje się przepracować metodami numerologicznymi. 😀
To co napisałaś Krystynka55... och, przepraszam, chciałam napisać do siebie, ale właściwie chodzi mi o to pytanie Bronek54 - to jest naprawdę sedno. Kamienie oczyszcza się przed pracą, bo niosą cudze energie. A adres IP przez który przeszły miliony różnych intencji - jak to oczyścić? I czy w ogóle należy? Może ta mieszanina jest neutralna, a my jesteśmy zbyt przyzwyczajeni do logiki oczyszczania fizycznych przedmiotów?
Ale właśnie - czy neutralna? Bo w bioenergoterapii mówimy o energii zdegenerowanej, nie złej, tylko takiej która straciła spójność przez nakładanie się zbyt wielu wzorców. Adres IP który obsługuje jednocześnie szpital, firmę marketingową i czyjś streaming filmów - to musi być jakiś chaos na poziomie wibracyjnym, jeśli w ogóle przyjmiemy że takie wibracje istnieją.
Ale jak niby filtrować liczby? Liczba to liczba, nie możesz jej oczyszczać kadzidłem. Chyba że chodzi o filtrowanie intencji po stronie czytającego, a nie samego adresu?
Czekajcie, bo chyba trochę nam się pomieszały dwie kwestie. Czy adres IP ma wibrację, to jedno pytanie. Czy możemy tę wibrację odczytać wiarygodnie, to drugie. Idzik i Albinek mówią o tym drugim, a ja ciągle nie wiem co z pierwszym. Co myślicie - czy same liczby w IP w ogóle coś znaczą?
Klimcia, myślę że pierwsze pytanie nie da się oddzielić od drugiego w tym przypadku. Bo jeśli nie mamy jak sprawdzić wibracji, to skąd wiemy że w ogóle jest? A jeśli jest i da się ją odczytać, to musi być jakiś sposób na te zakłócenia o których mówił Idzik. Chyba że przyjmujemy na wiarę, tak jak ze znakami zodiaku?
