Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba mało kto bierze pod uwagę w numerologii. Chodzi mi o architekturę, a konkretnie o liczbę pięter w budynkach. Czy ktoś kiedykolwiek próbował obliczać numerologiczne znaczenie budynku na podstawie jego wysokości? Mieszkam w bloku siedmiopiętrowym i w zasadzie od kiedy tu mieszkam, czuję jakąś specyficzną energię. Nie umiem tego dobrze opisać, ale coś jest. Czy liczba 7 tutaj gra jakąś rolę? I szerzej - czy w ogóle architektura zawiera te liczby duszy, czy to już za daleko idące myślenie?
No dobra, oczywiście, że architektura ma swoją numerologię! Każdy budynek ma swoją liczbę, podobnie jak człowiek. Liczba 7 to liczba duchowości, introspekcji, poszukiwania prawdy. Mieszkanie w siódemkowym budynku dosłownie sprzyja pogłębionej refleksji i rozwojowi duchowemu. Ale tu nie chodzi tylko o piętra - liczy się też numer budynku, numer mieszkania, ulica. To wszystko tworzy energetyczną sieć.
Muszę się tu wtrącić, bo znam kilka podejść do numerologii przestrzeni i nie wszystkie zgadzają się co do tego, co właściwie liczymy. Są szkoły, które biorą pod uwagę wyłącznie adres budynku - i to jest klasyczna numerologia domu. Liczba pięter to już bardziej feng shui i geomancja niż czysta numerologia zachodnia. Mieszanie tych systemów może dawać sprzeczne wyniki. Damianek.x, powiedz mi - skąd ta siódemka, bo to ważne: czy masz 6 pięter plus parter, czy naprawdę 7 pięter naziemnych?
Właśnie o to chodzi, że zaczynamy tu wymieszywać różne systemy i to jest największy problem przy numerologii przestrzeni. Mam notatki z kilku podejść i naprawdę każde liczy inaczej. W numerologii pitagorejskiej adres sprowadza się do jednej cyfry i to jest 'wibracja domu', a liczba fizycznych kondygnacji nie ma specjalnego znaczenia. W tradycji kabalistycznej budynek ma wiele warstw znaczeń i kondygnacje mogą być symboliczne, ale to bardziej metafora niż obliczenie.
Szczerze to nie rozumiem, dlaczego budynek miałby mieć duszę. Człowiek ma, to rozumiem w kontekście numerologii. Ale betonowy blok? Skąd w ogóle pochodzi ten pomysł, że architektura przenosi jakieś liczby energetyczne? Pytam serio, nie z przekąsem, bo jestem tu nowa w tym temacie.
Dodam jeszcze, że czakry budynku to też realna koncepcja w bioenergoterapii przestrzeni. Każda kondygnacja może odpowiadać innemu centrum energetycznemu. Parter - czakra korzenia, stabilność, bezpieczeństwo. Pierwsze piętro - sacral, relacje między mieszkańcami. I tak dalej w górę. W tym ujęciu budynek 7-kondygnacyjny jest kompletny energetycznie, bo odpowiada 7 głównym czakrom. 8 kondygnacji to już 'nadmiar', który może być zarówno rozwinięciem, jak i przeciążeniem energetycznym.
Ósma kondygnacja w tym modelu nie 'nie ma czakry' - ona już wykracza poza system siedmiu i wchodzi w obszar transpersonalny, czyli czakry ponad koroną. To może być przestrzeń wyjątkowo etheryczna, trochę oderwana od codzienności. Jednocześnie 8 w numerologii zachodniej to rzeczywiście manifestacja i moc realizacyjna, więc te dwa systemy tutaj ciekawie się nakładają.
Właśnie tu zahaczamy o coś, o czym chciałam napisać. Mówimy o numerologii budynku, ale czy ktoś z was próbował połączyć to z astrologią miejsca? Konkretnie z Marsem w Koziorożcu, bo niedawno czytałam, że ta pozycja planetarna jest wyjątkowo skuteczna w budowaniu i realizowaniu celów - w tym dosłownym, fizycznym sensie, jak np. wznoszenie budowli czy wybór miejsca zamieszkania. Czy Mars w Koziorożcu w natalnym mógłby wzmacniać oddziaływanie liczby budynku, w którym mieszkasz?
Chcę wrócić do sedna tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Mam jedno konkretne pytanie do wszystkich: czy ktokolwiek z was ma udokumentowane obserwacje - własne albo z tradycji, którą znacie - że energia budynku zmieniała się po dobudowaniu piętra? Bo to by był dowód na to, że kondygnacje rzeczywiście coś zmieniają energetycznie, nie tylko symbolizują. Znam jeden przypadek z opisów, ale nie z własnego doświadczenia.
Ja to doświadczyłam też przez sny. Jak mieszkałam na parterze, sny były bardzo przyziemne, dosłowne, często o ciele, jedzeniu, podstawowych sprawach. Jak się przeprowadziłam na czwarte piętro, sny stały się symboliczne i wielowarstwowe. To dla mnie jasny dowód, że kondygnacja wpływa na to, w jakim paśmie energetycznym funkcjonujesz.
Wracam do tego co napisała Kazia84 o intuicji - okej, rozumiem że doświadczenia są prawdziwe, ale pytanie czy to kondygnacja powoduje zmianę snów czy może po prostu inny poziom hałasu, inne nasłonecznienie, inna temperatura w pomieszczeniu? Te fizyczne rzeczy też wpływają na jakość snu. Jak odróżnić numerologię od fizyki?
Wróćmy może na chwilę do Marsa w Koziorożcu, bo tu zaczęło się robić ciekawie i temat trochę nam uciekł. Mówiłam o tym w kontekście budowania i architektury, ale Emilka napisała o egzaltacji. Emilka54 - czy to znaczy, że ktoś z Marsem w Koziorożcu w natalu faktycznie inaczej czuje energię miejsca, budynku? Czy to jakiś bezpośredni wpływ na percepcję przestrzeni?
Ale to by znaczyło, że astrologia i numerologia budynku jakoś ze sobą rozmawiają przez osobę, która w nim mieszka? Że nie tylko budynek ma swoją wibrację ale też mieszkaniec ją filtruje przez własny układ planet? To trochę zmienia całą perspektywę tego wątku. 😛
O właśnie, Gizelka83 powiedziała to co ja intuicyjnie czułem od początku! Zawsze miałem wrażenie że w tym budynku coś mi się jakoś 'klei' inaczej niż gdziekolwiek wcześniej mieszkałem. Może to właśnie ta kombinacja - wibracja budynku plus mój układ planetarny? Tylko teraz muszę sprawdzić wreszcie gdzie mam Marsa bo sam nie wiem. Gdzie to najlepiej obliczyć?
Ja używałam astro.com do obliczania natalu, jest za darmo i daje pełny wykres. Wpisujesz datę, godzinę i miejsce urodzenia. Ale potrzebujesz godziny urodzenia, bo Mars się nie zmienia co dzień, ale inne rzeczy tak.
Mam pytanie do całej tej dyskusji o Marsie - okej, rozumiem egzaltację w Koziorożcu, ale czy Mars w Koziorożcu jest skuteczny w osiąganiu celów zawsze, czy tylko przy konkretnym typie celów? Bo pamiętam z notatek, że ta pozycja jest świetna przy celach długoterminowych, materialnych, strukturalnych właśnie. Ale przy celach emocjonalnych, relacyjnych - już niekoniecznie.
Nie byłam wcześniej aktywna w tym wątku, ale właśnie przeczytałam całość i mam pytanie do Oksanka.2 i Chryzoprazka.1 - rozmawiałyście o tym, czy liczyć parter. Ale co z podziemiem? Mój budynek ma piwnicę, garaż podziemny i dwie kondygnacje pod ziemią. Czy te kondygnacje też wchodzą do liczenia? Bo jeśli tak, to mój budynek ma zupełnie inną liczbę niż myślałam.
Kondygnacje podziemne to ciekawy węzeł energetyczny, bo są dosłownie zanurzone w ziemi - to znaczy, że ich wibracja jest wchłaniana przez masę gruntową, przez gleby, przez wodę gruntową. To może działać jak tłumik dla całej numerologicznej wartości budynku albo jak wzmacniacz, zależnie od tradycji. W geomancji chińskiej podziemie jest zawsze neutralne - liczymy tylko to co sięga ku niebu.
Mój budynek ma właśnie garaż podziemny na całą powierzchnię zabudowy, czyli parter dosłownie nie ma kontaktu z ziemią - stoi na stropie garażu. zastanawiam się teraz, czy to właśnie powoduje tę dziwną energię, którą czuję czasem na parterze, jakieś zawieszenie między kondygnacjami. Dziękuję Reginka i Astralka06 bo to mnie naprawdę otwiera na nowe rozumienie!
Czytam ten wątek od początku i właśnie ten post Damianku mnie zatrzymał. Masz wrażenie 'zawieszenia' na parterze - i teraz mam ciekawość, czy to nie jest tez związane z tym, że parter w takim budynku nie jest czakrą korzenia, bo nie ma gruntu, tylko jest tak naprawdę pierwszą piętrem energetycznie? Może twój 'parter' wibruje jak jedynka, nie jak zero-punkt zakotwiczenia?
To co napisał Damianek o tym 'zawieszeniu' na parterze - właśnie o to mi chodziło. Jeśli parter nie ma kontaktu z gruntem, to ta kondygnacja jest numerologicznie czymś innym niż parter w tradycyjnym sensie. Ale co to znaczy dla liczby duszy budynku? Czy liczymy go jako piętro pierwsze, bo energetycznie nim jest, czy jako parter, bo tak mówi projekt budowlany?
To jest właściwie pytanie o konwencję liczenia, ale w numerologii konwencja nie jest neutralna - ona tworzy wibrację. Jeśli ty mówisz 'mieszkam na parterze', ale energetycznie mieszkasz na pierwszym piętrze, to twoja intencja i etykieta mogą się rozjeżdżać z rzeczywistością budynku. I to może być źródło tego zawieszenia.
To jest ciekawy punkt, ale chciałabym go trochę zrównoważyć. Przestrzeń działa niezależnie od tego, jak ją nazwiemy - gleba nie zmienia swojej gęstości dlatego, że ktoś postanowił nazywać piwnicę parterem. Intencja ma znaczenie w rytuałach, ale fizyczna kondygnacja nad garażem podziemnym ma określoną pozycję w strukturze budynku i ta pozycja wpływa na przepływ energii niezależnie od nazwy na tabliczce.
Ale wróćmy do pytania o liczenie - bo to jest praktyczny problem dla każdego, kto chce obliczyć wibrację swojego budynku. Damianek, ile pięter ma twój budynek nad tym garażem? Bo jeśli liczymy od garażu, to suma wychodzi inaczej niż jeśli liczymy od parteru.
Oj, wow, nie spodziewałem się że mój post tak rozrusza dyskusję, dziękuję wszystkim! Budynek ma parter plus cztery piętra, garaż zajmuje całą powierzchnię pod spodem. Jeśli liczę parter plus cztery, wychodzi mi 5 kondygnacji nadziemnych. Ale jeśli dodaję garaż jako minus jeden, to mam 6. Zupełnie rozne wibracje.
Pięć to liczba zmiany, ruchu, nieprzewidywalności - Merkury. Sześć to harmonia, dom, odpowiedzialność - Wenus. To są naprawdę różne energie dla tego samego budynku. Damianek, które z nich bardziej pasuje do tego, co czujesz w tym miejscu?
O rany, właśnie wrocilam do wątku i widzę, że dyskusja o garażu bardzo się rozwinęła. Mam pytanie do całej tej rozmowy - czy ktoś próbował zestawić wibrację numerologiczną budynku z pozycją Marsa w natalu mieszkańca? Bo jeśli Mars w Koziorożcu daje tę strukturalną, długofalową energię, to czy budynek z wibrą piątki - czyli Merkury, zmiana, ruch - nie byłby dla takiej osoby dysonansowy?
