Wchodzę w ten wątek bo kwestia Słońca w Koziorożcu mnie dotyczy bezpośrednio. I mam takie wrażenie, że cały ten wątek o symetrii to troche archetypowy problem Koziorożca, czyli szukanie struktury w czymś, co może być ze swojej natury płynne. Czy to nie jest ironiczne, że wlasnie Koziorożce są w tym temacie tak aktywne?
No i właśnie o to mi chodziło, zeby to powiedzieć wprost. Koziorożec szuka struktury nawet tam, gdzie jej może nie być. I nie mówię, że to zarzut wobec tej metody, ale wobec siebie samej tez muszę to powiedzieć. Czy ktoś z was próbował tej metody z liśćmi bez żadnego kontekstu astrologicznego? Bo ciekawi mnie, czy wyniki byłyby inne, gdybyśmy nie wiedziały, co mamy w swoim horoskopie.
To jest coś, o czym myślałam długo. Aether, masz rację, że Koziorożec dąży do struktury. Ale właśnie dlatego ta metoda mnie trochę zaskoczyła, bo liczby z liści rzadko są 'porządne'. Częściej są nieregularne, nieparzyste, trudne do ułożenia w schemat. I to jest dla mnie ciekawsze niż gdyby wszystko pięknie pasowało.
A czy ta nieregularność też coś znaczy? Chodzi mi o to, czy gdy wychodzą ci liczby, których nie chcesz albo które nie pasują do schematu, to one niosą inny komunikat niż te 'wygodne'? Bo nie do końca rozumiem, jak to interpretować. 😀
No ale Welaa, to co opisujesz to jest właśnie to, co mnie niepokoi w tej metodzie. Mówisz, że liczysz jeszcze raz gdy wyjdzie czwórka, ale jak sama przyznasz, też się pilnujesz zeby nie liczyć. To znaczy, że wynik zależy od twojej samodyscypliny w danej chwili, a nie od czegoś obiektywnego. Jak odróżnić odczyt od samego siebie?
Seweryn zadał pytanie, które mnie samej kręciło się po głowie. I myślę, że liczba daje zakotwiczenie. Coś konkretnego, na czym można zawiesić interpretację. Sam spokój pod drzewem jest bezkształtny, a liczba nadaje mu kontur. Przynajmniej tak to rozumiem. Ale Welaa, czy zgadzasz się z tym, czy to uproszczenie?
A co ze samą symetrią, bo trochę odeszłyśmy od tego co było w tytule. Rozumiem już ze liczymy jedną gałąź, ale czy jak jest symetria po lewej i prawej stronie to znaczy że wszystko jest ok, czy to może też być ostrzeżenie? Bo moglaby być symetria zła czy coś takiego?
Ale jak przychodzisz z pytaniem, to czy nie sugerujesz już od razu kierunku interpretacji? Bo jeśli pytam 'czy ta relacja ma przyszłość' i wychodzi mi dziesiatka jako koniec cyklu, to mogę to odczytać jako 'nie' albo jako 'zaczyna się nowy etap'. Obie interpretacje są możliwe. Jak wybierasz, która jest właściwa? 🙂
A co ze stanem drzewa ogolnie? Bo ja kiedyś szłam i był wiatr, i z gałęzi spadały liście przy liczeniu. Czy to liczy się jako liście ktore sa czy byy? I czy wiatr to nie jest już jakis znak sam w sobie?
Chalcedonka, to trafia w coś ważnego. Ja liczyłam zawsze w spokoju, specjalnie czekałam na bezwietrzny dzień, bo nie chciałam mieć tego problemu. Ale zdarzyło mi się raz, że gałąź się poruszyła i zgubił mi się rachunek. I zaczęłam od nowa. Tobiaszek, twoje skojarzenie z Merkurym jest interesujące, ale ja wtedy odebrałam to po prostu jako znak, że moment nie był właściwy.
Ojej, właśnie, to jest coś co mnie ciekawi. Mówisz, że moment nie był właściwy. Ale czy to nie jest wygodna furtka? Jeśli warunki są dobre i wynik mi się podoba, to jest odczyt. Jeśli warunki są złe albo wynik jest niekomfortowy, to 'moment nie był właściwy'. Jak bronisz się przed tym pułapką, bo widzę że sama ją widzisz?
Dobra, to mnie trochę uspokaja, że sama to widzisz. zapisy to przynajmniej jakaś kotwica. Ale mam jedno pytanie do tej kwestii z warunkami: czy masz jakiś konkretny próg, od którego mówisz 'nie, dziś nie liczymy'? Czy to jest czysto intuicyjne?
Właśnie chciałam o to zapytać, bo to mnie ciekawi praktycznie. Bo jeśli decyzja o tym, czy warunki są odpowiednie, też jest intuicyjna, to mamy kolejną warstwę interpretacji przed samym odczytem. Intuicja, czy iść do parku, intuicja, którą gałąź, intuicja, czy warunki są dobre. Liczba gdzieś tam w środku.
Tobiaszek poruszył coś, co mnie od początku niepokoi. Bo mamy tu Słońce w Koziorożcu w tle i to jest ciekawy kontekst. Koziorożec to właśnie ta potrzeba struktury, sprawdzalnych systemów, kontroli. I zastanawiam się, czy ta metoda nie jest trochę niekompatybilna z koziorożcową energią. Koziorożec chce wiedzieć, że reguły są stałe.
Seweryn, to trafne spostrzeżenie i powiem ci, że sama mam silny Saturn w mapie, więc ten impuls do porządkowania jest mi bliski. Ale właśnie dlatego zapisuję. To jest mój koziorożcowy sposób na pracę z metodą, która z natury jest płynna. Nie walczę z tą płynnością, tylko staram się ją dokumentować.
A wracając do symetrii bo mi to cały czas nie daje spokoju. Welaa, mówiłaś że symetria to równowaga w strukturze ale nie w treści. Ale co jeśli symetria jest niekompletna? Chodzi mi o to że po lewej mam 6 listków a po prawej 7. To jest prawie symetria. Czy 'prawie' coś znaczy w numerologgi?
Ja miałam kiedys taką asymetrię na drzewie i poczułam że to jakby jedna strona ciągneła mocniej. Jakby napięcie. Nie wiem jak to opisać inaczej. Czy ktoś miał coś takego? Że liczba jest różna po lewej i prawej i to fizycznie bylo czuć jako jakiś brak?
A skąd wiesz, która strona to która energia? Bo mówisz lewa i prawa, ale to chyba nie jest przypadkowe. Czy lewa to jakaś konkretna symbolika?
@Talizimanik.pl Szczerze mówiąc, poznałam podstawy od osoby, z którą chodziłam na warsztaty kilka lat temu, ale ona też mówiła, że to jest jej własna synteza różnych tradycji. No nie, nie ma jednej ksiązki, do której mogę odesłać. To jest jeden z powodów, dla których opisuję tu swoją praktykę tak szczegółowo, bo nie ma gotowego podręcznika.
To jest uczciwe, że to mówisz. ale jednocześnie troche niepokojące, że nie ma żadnego źródła do weryfikacji. Jak ktoś chce tę metodę stosować, to uczy się de facto od ciebie, a nie od żadnej tradycji. Czy to nie sprawia, że interpretacje mogą się bardzo od siebie różnić u różnych osób?
No dobra, czytam ten wątek od dłuższego czasu i mam takie pytanie do wszystkich. Czy waszym zdaniem ta metoda mogłaby być stosowana regularnie, na przykład raz w tygodniu, jako coś w rodzaju praktyki? Zastanawiam się, czy powtarzalność pomaga wychwycić zmiany, czy raczej zaczyna zniekształcać odczyty przez przyzwyczajenie.
Lidzia, to bardzo dobre pytanie i myślę, że regularność ma tu zupełnie inną funkcję niż w numerologii klasycznej. Nie chodzi o to, żeby za każdym razem dostać nową przepowiednię, ale żeby obserwować, jak zmieniają się liczby w tym samym miejscu w czasie. Ja chodziłam przez jeden sezon do tego samego drzewa i widziałam, jak gałęzie rosną, jak liście przybywają. To jest jak dziennik, nie jak jednorazowy odczyt. Ale tutaj pojawia się pytanie, które mnie samą ciekawi, czy to wciąż jest numerologia czy już coś bliżej obserwacji rytmów natury?
Ja mam takie doswitczenie ze zmiennością właśnie. Policzyłam listki na tej samej gałęzi rano i po południu i było rozne. Rano miałam 9, po południu 8, chyba jeden odpadł. I nie wiedziałam, którą liczbę brać. Welaa, czy jest jakaś zasada kiedy liczyć? Rano, wieczór, konkrteny czas?
Czytam tę dyskusję o zmienności i mam wrażenie, że dotykamy czegoś fundamentalnego. W wielu tradycjach wróżbiarskich czas odczytu jest kluczowy wlasnie dlatego, że odczyt to nie jest pomiar obiektywny, tylko spotkanie między pytającym a medium w konkretnej chwili. Liść, który odpada o 14.00, to nie błąd pomiaru, to może być część informacji.
