Mam do was pytanie, które chodzi mi po głowie od jakiegoś czasu. byłem ostatnio w kinie i zauważyłem, że sale sa ponumerowane - mała sala to zazwyczaj 5 albo 6, duża główna to 1 albo 2. I zastanawiam się, czy numerologia w ogóle coś mówi o takich przestrzeniach? Sala numer 1 to piątka jako jedynka, siódemka jako sala nr 7 - czy to ma jakieś znaczenie dla energii miejsca? I czy duża sala z setkami widzów ma inną moc właśnie dlatego, że skupia więcej ludzi, czy dlatego, że jej numer wibruje inaczej? 😉
O, to ciekawe ujęcie tematu. Myślę, że liczba sali to jedno, ale dochodzi do tego jeszcze liczba widzów, która zmienia się przy każdym seansie. Jak to w ogóle obliczać? Bierzesz pod uwagę tylko numer sali, czy próbowałeś liczyć też datę seansu?
No dobra, wtrącę się, bo mam inne skojarzenie. W horoskopach Słońce w Wodniku jest opisywane jako znak odstający od normy - niekonwencjonalny, trochę poza schematem. I zastanawiam się, czy osoba z Słońcem w Wodniku wchodząc do sali numer 11 (mistrz, podwójna jedynka) odczułaby to jakoś inaczej niż ktoś z bardziej ziemskim znakiem?
Zatrzymajmy się chwilę. Numer sali to oznaczenie techniczne, nadane przez administratora obiektu, zupełnie arbitralnie. Skąd założenie, że ta liczba w ogóle coś wibruje? W rytuałach mamy do czynienia z intencjonalnym nadaniem liczby - tu ktoś po prostu przykręcił tabliczkę '7' do drzwi bo tyle mają sal. Czy nie ma tu fundamentalnego problemu?
Numer domu jest wpisany w akt własności, ma historię, zmienia się przez lata, jest zakorzeniony w adresie. numer sali kinowej właściciel moze zmienić jutro bez żadnych formalności. Czy wibracja 'przepisuje się' automatycznie na nową tabliczkę?
Mam wrażenie, że to dwa różne pytania. Jedno: czy liczba nadana arbitralnie w ogóle coś znaczy. Drugie: czy duża przestrzeń z natury ma inną energię niż mała. To drugie jest dla mnie bardziej sensowne i nie wymaga numerologii jako uzasadnienia - duże sale skupiają więcej ludzi, więcej emocji, więcej zbiorowej energii.
Wróćmy do pierwotnego pytania, bo odpłynęliśmy. Tadek pytał o numer sali a nie o emocje widzów. Ja bym to sprawdziła tak: wzięłabym kilka kin, wypisała numery sal i porównała z tym, jakie filmy w nich grają najczęściej, jak długo. Sala 1 ma zazwyczaj największy box office - czyli największy przepływ pieniędzy. Numerologicznie jedynka to inicjatywa, start, sukces materialny. Czy to przypadek?
o! właśnie sobie uprzytomniłam że w moim kinw sala 9 jest ta największa! i gra w niej większość premier. dziewiątka to chyba zakończenie cyklu? trochę dziwne dla sali gdzie są premiery czynienie
Petronelka trafnie to ujęła - jedynka i komercyjny sukces. Ale co z salami z numerami mistrzowskimi? Jeśli jakieś kino ma salę 11 albo 22, to powinny być wyjątkowe. Ktoś z was był w sali z takim numerem i zauważył coś specyficznego?
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie do Tadka - skąd w ogóle wziął się ten pomysł? Byłeś w konkretnym kinie i coś poczułeś w danej sali, czy to czysto teoretyczne rozważanie?
Wracając do Wodnika wspomnianego przez Melanijkę - mam Słońce w Wodniku i przyznam szczerze, że zawsze wybieram miejsca z boku, nie chcę siedzieć w centrum sali. Nie wiem, czy to numerologia, czy znak, ale czuję że 'pełna' sala mnie przytłacza energetycznie. Czy ktoś łączył kiedys preferencje miejsc siedzących z układem planetarnym?
To co napisałam - że pełna sala mnie przytłacza - chyba nie jest tylko kwestią Wodnika. Ale Melanijka poruszyła coś ciekawego i chciałabym to rozwinąć. Jeśli Wodniaki są bardziej wyczulone na 'szum' energetyczny, to w dużej sali z numerem mistrzowskim, powiedzmy 11, mogłoby to być dla nich zupełnie nie do zniesienia. Z jednej strony wibracja jedenastki, z drugiej amplifikacja przez przestrzeń. Tadku, czy brałeś pod uwagę wpływ znaku słońca na odbiór numerologii miejsca?
Przepraszam, że znowu pytam o podstawy, ale skąd wiadomo, że Uran 'odpowiada' czwórce albo jedenastce? melanijka o tym wspomniała wcześniej, ale nie rozumiem, skąd pochodzi to przyporządkowanie. Czy to jakiś konkretny system numerologiczny, czy każdy przypisuje planety do liczb inaczej?
To co Melanijka właśnie powiedziała jest ważne i doceniam tę szczerość. Intuicja w ezoteryce jest wartościowa, ale jeśli budujemy argumentację dla innych, warto wiedzieć, czy stoi za nią konkretny system, czy osobiste odczucie. To dwie różne rzeczy i prowadzą do różnych wniosków. Co innego mówić 'czuję, że Wodniaki inaczej reagują na jedenastkę', a co innego 'system X mówi, że tak jest'.
ale to by znaczyło że wszystko to tylko psychologia i w numerologi nie ma nic poza tym? bo jakoś mi to nie pasuje. wydaje mi się że liczby mają własną wibrację niezaleznie od tego co o tym myślimy. tak jak kamienie mają energię czy nie?
Wróćmy do pytania, które Tadek postawił kilka postów wyżej i które trochę zostało przykryte - czy ktoś był w sali z numerem mistrzowskim 11 albo 22 i coś poczuł? teoria to teoria, ale mnie bardziej interesuje praktyka. Sama jestem w stanie takie coś zweryfikować przy okazji, tylko rzadko zwracałam uwagę na numery sal. Zaczynam żałować.
Czytam ten watek z zainteresowaniem i mam pewną uwagę do całej rozmowy o Wodniku i odczuwaniu przestrzeni. Pracuję ze snami i rytuałami od lat i zauważyłam jedną rzecz - osoby, które mają silny Uran w mapie (a Wodniaki czesto tak mają), rzeczywiście inaczej reagują na przestrzeń zamkniętą. Nie twierdzę, że to numerologia, ale wrażliwość na energię zbiorową jest u nich wyraźniejsza. Duża sala dla kogoś takiego może być zarówno darem jak i obciążeniem, zależnie od nastroju i tego, co zbiorowość wnosi. Tadku, zastanawiam się - czy twoja preferowana sala 3 jest duża, średnia, mała?
