Hej, mam takie dziwne pytanie, bo chyba nigdzie nie mogłam znaleźć odpowiedzi. Czy liczba ziaren w worku ma znaczenie numerologiczne? Konkretnie chodzi mi o zboże - pszenicę, żyto. Gdzieś wyczytałam, że w dawnych tradycjach ludowych liczyło się ile garści mieści worek, bo od tego zależało czy zbiory będą szczęśliwe. Czy to ma jakieś oparcie w numerologii? Sama liczę teraz swoje liczby życia i wyszła mi 7, i zastanawiam się czy to ma związek z tym, że jestem jakoś mocno przyciągana do takich pytań o objętość i miary. Czy ktoś w ogóle o tym słyszał?
O, to ciekawe pytanie! Moja babcia mówiła, że przy napełnianiu worków na ziarno trzeba było uważać żeby nie przerwać w połowie, bo to nieszczęście. Ale czy to numerologia czy bardziej zabobon - tego nie wiem. Zawsze myślałam, że to zwykłe stare wierzenie, nie że za tym stoją jakieś liczby.
Powiem wam tak - znam trochę dawnych zapisów o numerologii agrarnej i faktycznie istniały systemy, gdzie pojemność naczyń i worków przypisywano konkretnym liczbom. Ale to nie jest numerologia w tym sensie, jaki dziś znamy. Bardziej to geomancja rolnicza, żeby tak powiedzieć. Joasiu, ta siódemka to liczba duchowa, refleksyjna - to że pytasz o ukryte sensy zamiast o coś oczywistego, to właśnie jej działanie. Ale chciałam się zapytać - w jakiej tradycji wyczytałaś o tych garściach? Bo to może ważne dla kontekstu.
Trzeba by sprawdzić, bo 21 w numerologii redukuje się do 3 (2+1=3), a trójka to liczba płodności i obfitości właśnie. Więc jeśli ktoś celowo wypełniał worek do 21 garści, to mógł intuicyjnie działać na wibracji tej trójki. Albo to zbieg okoliczności. Sama nie wiem, ale logika numerologiczna by się zgadzała.
Ale chwila - czy to w ogóle można zaliczyć do numerologii jako takiej? Wydaje mi się, że mieszamy tu kilka różnych systemów. Numerologia klasyczna operuje na datach urodzenia i imionach, a nie na miarach ziarna. To chyba bardziej magia sympatyczna albo właśnie folklor. Marchewko, mówisz że 21 redukuje do 3 - ale czy ta redukcja ma sens poza kontekstem imion i dat? 🙁
Zgadzam się z Marchewką tutaj. Wibracja liczby jest jej właściwością, nie zależy od tego jak ją uzyskasz. W końcu mamy numerologię nazw miejsc, nazw firm, numerologię adresów - to też nie są daty urodzenia. Pojemność worka to po prostu kolejny wymiar, w którym liczba może się przejawić. Tymku, a ty jak byś to rozgraniczył? Gdzie według ciebie kończy się numerologia a zaczyna coś innego?
Też tu siedzę i czytam, bo zaczęłam dopiero numerologię i nie wiedziałam że można tak szeroko podchodzić do tematu. Zawsze myślałam że to tylko daty i imiona. Ale mam pytanie - jeśli pojemność worka niesie wibrację, to czy chodzi o pojemność w kilogramach, w litrach, w garściach? Bo to różne liczby wyjdą przecież.
Zatrzymajmy się na chwilę. To pytanie o garście kontra kilogramy jest właściwie pytaniem o to, co było pierwotną miarą. W dawnych systemach miar garść była jednostką bardzo osobistą, bo zależała od dłoni konkretnego człowieka. I tu jest klucz - numerologia agrarna, jeśli w ogóle ją tak nazwiemy, mogła być powiązana z konkretną osobą, jej ciałem, jej dłonią. Wtedy liczba garści to jednocześnie informacja o człowieku i o zbiorze. Joasia, czy w tym artykule pisali kto liczył - właściciel pola, kobieta, mężczyzna?
Wandziu, to co mówi twoja babcia jest bardzo spójne z tym co znam z okolic Podlasia. Tam też mówili że kobieta niesie pierwiastek ziemi i tylko ona może przekazać ziarnu właściwą intencję przy odmierzaniu. Tu pojawia się ciekawy watek - czy liczba garści kobiety niesie inną wibrację niż ta sama liczba garść mężczyzny? Mogłoby to się łączyć z numerologią imienia i daty urodzenia tej osoby, której ręce mierzą.
To bardzo piękne podejście, ale muszę dopytać - jak to się ma do dzisiejszej numerologii pojemności? Jeśli kupuję worek mąki ze sklepu i na nim stoi 25 kg, to 25 redukuje do 7. Czy ta siódemka ma wtedy znaczenie mimo że nikt nie liczył garściami? Joasiu, może to jest odpowiedź na twoje pytanie - twoja liczba życia 7 sprawia że podświadomie sięgasz po worki z liczbą 7 albo takie pytania zadajesz.
Joasiu, ale to nie tylko twój przypadek chyba. Ja mam piątkę życia i faktycznie ciągle kupuję rzeczy w paczkach po 5 albo wielokrotnościach. Może to zupełny przypadek ale zaczęłam to obserwować po tym jak zaczęłam numerologię. Czy ktoś tu to świadomie śledzi, taki wpływ liczby życia na codzienne wybory?
Prowadzę od dłuższego czasu notatki właśnie o takich zbiegach. Mam dziewiątkę i zapisałam że przez trzy miesiące z rzędu trafiało mi się 9 jako reszta przy zakupach, 9 stopni na termometrze kiedy wychodziłam, adres do którego jechałam redukował się do 9. Nie wiem czy to prawo przyciągania, czy coś w systemie nerwowym co zaczyna wyłapywać konkretne liczby, ale to na pewno nie jest losowe. Andromedko, jak długo śledzisz te piątki?
To co Oksanka opisuje to chyba musi być bardziej efekt psychologiczny, nie? Zaczęłaś obserwować 9 więc ją widzisz. Ale nie umiem też całkiem odrzucić, bo moja przyjaciółka ma jedynkę i kupuje zawsze pierwsza w kolejce, parkuje jako pierwsza, budzi się minutę przed alarmem - zawsze o pierwszej w nocy. To trochę za dużo przypadków.
No właśnie, ten efekt psychologiczny to coś, o czym sama myślę. Ale z drugiej strony - skoro zaczęłam zwracać uwagę na te liczby, to może właśnie o to chodzi? Że numerologia uczy nas dostrzegać coś, co zawsze było, tylko nie widzieliśmy? Wracając do worka i zbóż - czy ktoś wie, czy te ludowe systemy miar miały jakąś regułę odnośnie tego, co robić z niepełnym workiem? Bo jeśli liczyły się konkretne liczby garści, to co jeśli zboże się nie zmieściło do liczby o dobrych wibracjach?
Babcia mówiła że jak worek był niepełny, to dosypywano trochę z poprzednich zbiorów. Żeby domknąć liczbę. Zawsze myślałam że to żeby nie marnować, ale może właśnie chodziło o to żeby nie zostawić złej wibracji w nowym ziarnie?
To jest naprawdę ciekawe pytanie, Rozalindo. Ja bym postawiła inaczej - może intencja w momencie otwarcia worka jest ważniejsza niż moment jego napełnienia? Czyli nieważne że producent wsypał 25 kg mechanicznie, ale jak ty go otwierasz z konkretną intencją, to aktywujesz tę wibrację siódemki. Co o tym myślisz? 😀
A ja mam inne pytanie do wszystkich - czy w ogóle mamy tu do czynienia z jedną liczbą? Bo worek pszenicy o wadze 25 kg to 25 jako liczba na etykiecie, ale ile to jest litrów? Ile garści? Ile ziaren? Każda miara daje inną liczbę. Które z tych czterech ma faktyczną wibrację worka?
Andromedka, to jest chyba najlepsze pytanie w tym wątku. Bo ja przy tarota też czasem dostaje sprzeczne karty i muszę patrzeć na układ jako całość. Może worek zboża też ma swój układ - ciężar, objętość, liczba ziaren - i wibracja wynika z sumy tych warstw?
Wiesz Oksanka, jak to opisujesz przez analogię do tarota to zaczynam rozumieć! Tylko nie wiem jak tę sumę obliczyć. Czy jest gdzieś jakiś system który łączy te rozne miary? Bo to co jest w artykule o folklorze dotyczyło tylko garści, nie kilogramów.
Zatrzymuję się tu na chwilę. Mam wrażenie że dyskusja idzie w stronę szukania gotowej tabeli do odczytu wibracji worka zbóż, a to nie jest tak że ktoś taki system opracował i czeka aż go znajdziemy. To co opisuje Rozalinda jako praktykę agrarną to były lokalne systemy przekazywane ustnie, każda wieś mogła mieć swoje. Nie ma jednego klucza. Pytanie brzmi raczej - co chcesz osiągnąć pracując z taką liczbą?
Kupala dobrze to ucięła. I to prowadzi do kolejnej rzeczy - w tych lokalnych systemach, o których mowie, nie pytano 'ile ma znaczenie' tylko 'co chcemy tym ziarnem zdziałać'. Liczba garści była dopasowywana do celu. Inaczej siano do siewu, inaczej na paszę, inaczej na chleb weselny. Czy Joasiu, masz jakiś konkretny cel związany z tym zbożem albo pojemnością?
Właśnie! Babcia zawsze pytała 'po co ci to ziarno'. Nigdy nie odważyłam się zapytać dlaczego tak pytała, a teraz żałuję. Myślę że to się wiąże z tym co mówi Goplana - cel wyznaczał jaką liczbę garści dobrać.
Ale poczekajcie - wróćmy do sedna bo troche odpływamy. Pytanie Joasi było o to, czy pojemność worka niesie znaczenie. I chyba wciąż nie mamy konkretnej odpowiedzi. Czy ktoś próbował faktycznie pracować z taką liczbą, nie teoretyzować, tylko sprawdzić? Kupala, Kasandro - miałyście coś takiego w praktyce?
Czytam ten wątek od początku i jedno mi nie daje spokoju - wszyscy mówią o zbożu jako o czymś wyjątkowym, ale dlaczego akurat zboże? Czy nie każdy towar sprzedawany na wagę miałby wtedy swoje znaczenie? Cukier 1 kg, mąka 2 kg, kasza 5 kg - każda z tych liczb coś znaczy?
Matko, to bardzo dobre pytanie, Tymek, i nie mam na nie gotowej odpowiedzi. Moja intuicja jest taka, że te dwa wymiary były nierozdzielne - liczba garści miała wibrację właśnie dlatego, że garść zboża znaczyła przeżycie. Oderwij liczbę od kontekstu, a zostaje ci sucha cyfra. Ale nie wiem czy to odpowiedź na pytanie Joasi o worki z marketu.
Właśnie o to mi chodzi - czy między workiem przodków a workiem z marketu jest jakaś ciągłość energetyczna, czy to już zupełnie inne byty? Bo jak słucham całej tej dyskusji, to czuję, że tamte systemy były bardzo organiczne i żywe, a nasz kontakt ze zbożem jest teraz tak mechaniczny. Czy to znaczy, że liczba 25 na worku z hipermarketu jest po prostu martwa?
Nie użyłabym słowa 'martwa'. Powiedziałabym raczej - nieuaktywniona. Różnica jest istotna. Martwe jest to, co nie może ożyć. Nieuaktywnione czeka na kogoś, kto wniesie intencję. I wracam do tego co mówiłam wcześniej - pytanie 'po co' jest kluczem. Nie liczba sama w sobie. 🙁
