O rany, zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś, co chyba niewielu bierze pod uwagę przy sprawach sądowych. Mam na myśli numer samego sądu albo numer wydziału. W numerologii każda liczba niesie swoją wibrację - i czy ktoś z Was analizował kiedyś, czy np. sąd rejonowy z numerem 3 w nazwie prowadzi sprawy inaczej energetycznie niż sąd z numerem 8? Pytam, bo mam bliską osobę, która trafiła do wydziału o numerze 8 i wyrok był… no, bardzo twardy. Zastanawiam się, czy to przypadek. Wiem że to brzmi abstrakcyjnie dla laika, ale tu jesteśmy między sobą. Ktoś to kiedyś analizował?
Właśnie to jest temat, którym zajmowałam się przy okazji własnej sprawy sprzed kilku lat. Mój wydział miał numer 4 - i to był chyba najgorszy możliwy układ, bo czwórka w numerologii to liczba ograniczeń, struktury, ale też blokad. Czułam to przez cały czas trwania postępowania - jakiś ciężar, niemożność przebicia się z argumentami. Finalnie wyrok nie był dla mnie korzystny. Nie twierdzę, że to tylko przez numerologię, ale zbieżność była uderzająca.
Serio? nigdy bym na to nie wpadła. A jak w ogóle liczyć ten numer? Bierze się samą cyfrę wydziału, czy sumuje się jakoś pełną nazwę sądu? Bo nie mam pojęcia jak to działa w praktyce.
A co z numerem sygnatury sprawy? zawsze zakładałam, że to jest czysto techniczna sprawa, ale teraz myślę - to są TWOJE liczby przypisane do TWOJEJ sprawy. Chyba mają jakieś znaczenie?
Serio? dobra, muszę zapytać wprost, bo sama nie wiem co o tym myśleć. Czy to nie jest trochę naciągane? Sędzia wydaje wyrok na podstawie przepisów, akt i swojej interpretacji prawa. W jaki sposób numer wydziału miałby na to wpłynąć? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Czytam i próbuję zrozumieć. Czyli coś jak to że budynek ma jakąś energię i ona na wszystkich w środku działa? Trochę jak feng shui? 🙁
Wchodzę w ten wątek, bo połączenie z astrologią jest tu dla mnie oczywiste. Mamy teraz Wenus w Wodniku i to jest bardzo specyficzny układ, jeśli chodzi o kwestie sprawiedliwości i bezstronności. Wodnik to znak, który w teorii powinien sprzyjać sprawiedliwości opartej na logice i równości - ale Wenus w Wodniku bywa chłodna, zdystansowana, traktuje wszystkich jednakowo do tego stopnia, że może ignorować ludzki wymiar sprawy. Ciekawi mnie, czy ktoś z Was miał rozprawy podczas Wenus w Wodniku i jak to odczuł?
To co mówi Onyksowa bardzo pasuje do mojej tezy o numerach wydziałów. Może warto patrzeć na to dwuwarstwowo - z jednej strony stała wibracja sądu (jego numer), a z drugiej aktualny tranzyt astrologiczny? Jakby sąd o wibracji 8 przy Wenus w Wodniku dawałby inny efekt niż ten sam sąd przy Wenus w Byku. Czy ktoś to kiedyś zestawiał?
Zestawianie numerologii z astrologią to ma sens, bo obie systemy mówią o energiach, które przenikają zdarzenia. Ale mam pytanie do Kornelki - jak to dokładnie wyliczasz tę 'wibrację sądu'? Sama nazwa instytucji wchodzi do rachunku, czy tylko cyfry? 🙁
O rany, pytam, bo mam sprawę w toku i bardzo mi na tym zależy - czy jest jakiś numer wydziału, który w numerologii uchodzi za bardziej 'łaskawy'? Dwójka? Szóstka? Coś, co kojarzy się z harmonią i porozumieniem?
Czytam i mi się głowa kręci w dobrym sensie 🙂 Ale chcę wrócić do Wenus w Wodniku, bo to mnie zainteresowało. Onyksowa, pisałaś, że Wenus w Wodniku jest 'chłodna' w sprawach sprawiedliwości. A czy ten układ może też działać korzystnie - np. dla kogoś, kto chce, żeby sprawa była rozpatrzona bez emocji, czysto merytorycznie? 😛
Czytam ten wątek od początku i mam jedno konkretne pytanie do Kornelki i Onyksowej - czy wy te analizy robicie osobno i potem porównujecie wyniki, czy od razu próbujecie zsynchronizować numerologię z astrologią w jednym systemie? Bo z moich notatek wynika, że te dwa podejścia mogą dawać sprzeczne sygnały i ciekawi mnie, jak to rozwiązujecie w praktyce.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle wychodzi vibracja Wenus w Wodniku akurat teraz? Tzn. jak długo to trwa i kiedy mniej więcej się zmieni? Pytam, bo mam sprawę, która może się przeciągać przez kilka miesięcy.
No właśnie, to bardzo pasuje do tego, co siostra opisywała. Ona mówiła, że sędzia jakby 'odczytywał wyrok z kartki' bez żadnego kontaktu wzrokowego. Teraz to nabiera sensu.
Wracam do tego, co Adeptka pisała o dwójce, szóstce i dziewiątce. Mam sprawę w Wydziale VI - czyli szóstka. To brzmi dobrze? Ale mam tę sprawę od ponad roku i na razie nie widać żadnego porozumienia. Może to kwestia tranzytu?
Czytam tę rozmowę i mam wrażenie, że to jest jakaś bardzo skomplikowana układanka. Tzn. musiałabym znać wibrację sądu, datę urodzenia sędziego, aktualny tranzyt astrologiczny i własną liczbę… Czy to wszystko naprawdę działa razem, czy wystarczy jedna rzecz?
Dobra, policzyłam swoją - wychodzi mi 7. I teraz mam pytanie, które może brzmieć trochę dziwnie, ale mnie to autentycznie zastanawia - czy gdyby sprawa sądowa trafiła do Wydziału VII, to ta siódemka by mi pomagała, bo 'jestem siódemką', czy odwrotnie? 😛
Interesuje mnie, co Kornelka powiedziała o 'liczbie osobowości sądu' liczonej z nazwy instytucji. Przetestowałam to na kilku sądach z mojego miasta i wyniki są… no, zaskakujące. Dwa sądy o podobnych numerach wydziałów mają kompletnie różne 'liczby osobowości' nazwy. Jak to interpretujesz - która liczba jest ważniejsza?
Właśnie o to mi chodziło, Kornelko - że te dwie warstwy mogą się od siebie bardzo różnić. W jednym z sądów, który sprawdzałam, wibracja wydziału to 4, ale liczba osobowości z pełnej nazwy instytucji wychodzi 9. Cztery to porządek, procedury, sztywność. Dziewiątka to zamknięcie, finalizacja, ale też humanizm. Jak to w ogóle ugryźć, kiedy mamy taki rozjazd?
A wracając do mojej sprawy - powiedziałam, że to Wydział VI, czyli szóstka. Ale teraz zastanawiam się, czy nie powinnam sprawdzić też pełnej nazwy sądu? Bo może tam wychodzi zupełnie inna liczba i to tłumaczyłoby, czemu sprawa tak bardzo się wlecze zamiast dążyć do tej harmonii, którą opisywała Adeptka.
Przepraszam, że się wtrącam z głupim pytaniem - ale jak przelicza się litery na liczby? Czy to jest jakiś konkretny system, czy każda numerolożka robi to inaczej? Bo widzę, że używacie tego jako oczywistości, a ja w ogóle nie wiem, od czego zacząć. 😀
To jest uczciwa wątpliwość i nie ma co jej zamiatać pod dywan. Różne systemy dają różne wyniki - to fakt. Ale podobnie jest w astrologii, gdzie mamy różne systemy domów i każdy astrologczka powie ci, że jej system jest właściwy. Kluczowe jest, żeby być spójnym - wybrać metodę i trzymać się jej konsekwentnie w całej analizie. Mieszanie systemów to przepis na chaos.
Okay, to wracam do swojej siódemki. Policzyłam pełną nazwę sądu, w którym mam sprawę, pitagorejskim - wychodzi mi 5. Siódemka i piątka. Nie wiem, co to znaczy razem, ale intuicyjnie czuję, że to nie jest dobry duet. Czy się mylę?
Eee, sprawa pracownicza, odwołanie od zwolnienia. Trochę proceduralna, trochę emocjonalna, bo to była praca, którą bardzo lubiłam. Czy piątka w nazwie sądu mogłaby oznaczać, że wynik bedzie… zaskakujący? Bo na razie nic mnie nie zaskakuje, raczej ciągnie się bez końca.
Mnie tu jeszcze nurtuje ten wątek z tranzytem Wenus w Wodniku. Kasjopea pytała, jak długo to potrwa - ja sprawdziłam i w tym roku Wenus dość szybko przejdzie przez Wodnika, więc jeśli ktoś ma sprawę zaplanowaną na późniejszy termin, to już będzie inny klimat astrologiczny. Ale w kontekście tej numerologii sądów - czy ktoś próbował nakładać tranzyt Wenus na wibrację wydziału? Czy to ma sens w ogóle?
Okay, ale to brzmi całkiem spójnie z tym, co mówiono o trójce wcześniej - ta komunikacja bez głębi, mówienie bez decydowania. Mam pytanie do Frydki - skoro Wenus przejdzie szybko przez Wodnika, to kiedy wchodzi w Ryby? Bo Wenus w Rybach to chyba zupełnie inna historia dla sądu?
Śledzę ten wątek od początku i mam jedno pytanie, bo się zgubiłam. Czy wy mówicie o tym że numerologia sądu NAPRAWDĘ wpływa na wyrok, czy że to sposób do… przewidywania? Bo to są chyba dwa różne twierdzenia i nie wiem, które jest tutaj przyjmowane. 😉
