Ja akurat mam takie doświadczenie, choć nigdy go tak nie nazywałam. Przy robieniu nalewek zawsze liczyłam owoce wsypywane do słoja, i miałam wrażenie że ta liczba wpływa na 'charakter' nalewki. Śliwki w liczbie parzystej wychodziły łagodniejsze, nieparzyste - mocniejsze w smaku. Może to zbieżność, ale trzymam się tego od lat. 😉
Marchewka, ale skąd wiesz że nikt nie liczył? Gdzieś po drodze od pola do worka musiały istnieć operacje: ziarno do silosu, silos do suszarni, suszarnia do workowni. Może suma tych etapów też coś tworzy? Albo zupełnie to niszczy, bo jest chaotyczna. 😉
No właśnie, o tym myślałam słuchając tej dyskusji. Może problem z masową produkcją jest nie w tym że maszyna liczy zamiast człowieka, ale w tym że ta liczba przeszła przez tyle rąk i etapów, że jej wibracja jest dosłownie rozmyta? Jak sygnał przez zbyt wiele wzmacniaczy.
Czytam i myślę o babci - ona nigdy nie kupowała zboża w sklepie, ale kupowała mąkę. I przy mące tez miała swoje rytuały, tylko nigdy nie pytałam o liczby, bo skupiałam się na tym co robi, nie na ile bierze. Teraz żałuję. Czy ktoś wie czy tradycja mączna różni się od ziarnowej? Bo mąka to już ziarno przetworzone.
Dobra, ale ja gdzieś tu zgubiłem praktykę. Mam worek orkiszu, 5 kg, kupiony w ekosklepie - ziarno niełuskane, mogłoby wykiełkować. Według tego co tu czytam, piątka powinna coś znaczyć. Ale co konkretnie? Czy jest gdzieś jakiś klucz interpretacyjny do tych liczb? 😉
Wróćmy na chwilę do kwestii worka jako pojemnika, bo mi się to miesza. Czy numerologia zboża dotyczy liczby ziaren, czy liczby kilogramów, czy objętości worka? Bo to są zupełnie różne byty liczbowe i nie wiem które z nich ma w ogóle mieć wibrację.
Szczerze? Zaczęłam od objętości worka, bo widziałam worek z napisem '10 kg' i pomyślałam o dziesiątce. Ale po tej dyskusji zaczynam myśleć, że może bardziej chodzi o potencjał - czyli liczbę ziaren zdolnych do życia. Tylko jak je policzyć w praktyce, to już nie wiem.
To jest właśnie ten węzeł gordyjski tej dyskusji. W źródłach etnograficznych, które znam, liczyło się zawsze to, co można policzyć ręką - garście, miarki, ilości wysiewane jednym ruchem. Masa w kilogramach to abstrakcja przemysłowa, ziarnom obca. Pytanie Tymka jest moim zdaniem kluczowe.
Słuchajcie, może to głupio brzmi ale - co z wagą masy jak się kupi na sztuki? Bo u mnie babka kupowała snopki na sztuki, nie na wagę. Snop był snopem, nieważne czy ważył 3 kg czy 5. I wtedy liczba snopów miała sens bo była prawdziwa, policzalna. Sześć snopów to była szóstka.
Eee, prowadzę notatki z tej dyskusji i wychodzi mi że mamy dwa systemy: naturalny - garście, snopy, wiązki, sztuki - i przemysłowy - kilogramy, litry, opakowania. I nikt do tej pory nie powiedział wprost, czy te dwa systemy w ogóle można porównywać na gruncie numerologicznym. Czy to dwie różne dziedziny?
To teraz mam głowę lekko w kółko. Czyli nie ma jednej odpowiedzi na moje pytanie o pojemność worka? Każdy region miał swoje własne znaczenie dziesiątki czy piątki? Jak w takim razie praktykować to dzisiaj, bez korzeni regionalnych?
Joasiu, praktykuję od dawna i mogę ci powiedzieć jak to wygląda od strony pracy, nie teorii. Jeśli nie masz regionalnego zakorzenienia, to zostajesz z intencją jako jedynym sposobem - nie, zaraz, nie 'sposobem', powiem inaczej - intencja staje się twoim punktem wyjścia. Decydujesz sama, którą liczbę traktujesz jako aktywną. Dziesięć kilogramów albo garstka mąki przy pierwszym otwarciu. Ale musisz wybrać i trzymać się tego wyboru.
Wracam do wątku o mące i ziarnie, bo Joasia zadała ważne pytanie o kaszę. W tradycji którą znam, kasza łamana miała status pośredni - ziarno rozbite, ale nie zmielone na proch. Mówiło się że 'jeszcze pamięta korzenia'. Więc liczyło się ją jak ziarno, nie jak mąkę. Może tu jest jakiś klucz do współczesnej interpretacji? 😀
Czytam tę rozmowę o płatkach i kaszach i myślę o czymś innym - moja babcia nigdy nie kupowała zboża w workach ze sklepu. Zawsze przynosiła własne, z konkretnego pola, i ona wiedziała ile tego jest, bo sama zbierała. Może właśnie to jest klucz do pytania Joasi o praktykę bez regionalnych korzeni? Że liczba ma moc tylko wtedy, kiedy ty sam uczestniczyłeś w jej powstawaniu od początku, a nie przejąłeś cudzej abstrakcji z etykietki?
