Ale co to znaczy "konsekwentnie"? Bo ja na przykład nie wiem jak długo obserwować. Zmieniłam nick na tym forum jakieś dwa miesiące temu i zastanawiam się właśnie nad tym - za wcześnie żeby coś oceniać, czy może już widać jakieś sygnały?
Ja mam podobnie jak Sabinka70 bo tez wybrałam nick raczej przez przypadek i teraz się zastanawiam. Tylko że ja akuart używam go też w jednej zamkniętej grupie gdzie robimy tarot. Czy to już "przestrzeń duchowa" o której pisał Czulu? Bo nie do końca rozumiem gdzie jest ta granica.
Przepraszam że wchodzę bo czytam tę rozmowę od początku i próbuję zrozumieć. Jeśli ktoś używa nicka w grupie duchowej, to żeby wiedzieć jaka jest jego wibracja, to po prostu dodaje się cyfry z liter? Czy jest jakiś konkretny system który tu stosujecie? Bo widzę że mówicie o jedynce, siódemce, szóstce, ale nie wiem jak to liczyć.
A jak już macie te liczby to co dokłanie robicie? Tzn. jeśli nick wychodzi mi na powiedzmy 6, to sprawdizam tylko tę liczbę czy też rozkładam jakoś dalej? Pytam bo słyszałam że jest cos takiego jak "liczba duszy" i "liczba wyrazu" i nie wiem które z tego liczyć dla pseudonimu.
Wróćmy może do wątku węzłów, bo trochę odpłynęliśmy w podstawy. Mam konkretne pytanie do osób które pracują z osią 1-7: czy zdarzyło się komuś, że imię duchowe wspierało węzeł, ale jednocześnie napinało Południe? Tzn. że lekcja szła do przodu, ale stary wzorzec stawał się bardziej wyrazisty, nie mniejszy?
Dokończę myśl bo urwało mi się w poprzednim poście - przez jakiś czas czułem się bardziej zamknięty na ludzi, właśnie kiedy zacząłem używać imienia które miało mnie otwierać na oś 7. I dopiero po jakichś trzech miesiącach coś puściło. Wierzbina, ty to chyba opisujesz jako napięcie Południa?
Ale czy nie ma czegoś między "omijaniem lekcji" a "pełną konfrontacją od razu"? Pytam bo przy węźle w 1 miałam wrażenie, że imię które wybrałam na początku było zbyt mocno w wibracji jedynki i po prostu mnie przeciążało zamiast prowadzić. Musiałam wrócić do neutralniejszej wibracji na jakiś czas.
To bardzo ciekawe, że mówisz o przeciążeniu. Czy możesz opisać jak to konkretnie wyglądało? Bo ja mam hipotezę, że jedynka przy węźle w 1 może być zbyt dosłowna - zamiast zapraszać do samodzielności, wzmacnia izolację, która i tak jest cieniem tej pozycji.
Zaraz, zaraz - węzeł w 1 to lekcja samodzielności, tak? To dlaczego jedynka miałaby być zła przy tym węźle? To chyba naturalny dobór, nie?
Okej, to jest sprzeczne z tym co rozumiałem przez ostatnie tygodnie. Czyli chodzi o to, żeby imię tworzyło pewien "niedobór" energetyczny który ciągnie cię do przodu, nie uzupełnienie tego co masz? Czy dobrze to interpretuję?
Ja bym to ujął jeszcze inaczej - imię nie powinno być kopią lekcji, tylko jej zaproszeniem. Przy węźle w 7 szukasz imienia które otwiera cię na "drugi człowiek", ale samo imię nie musi być harmonijne. Może być trochę pytające, niedopowiedziane.
Przepraszam że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak to "pytające" imię wygląda numerologicznie? Tzn. konkretne liczby które to opisują? Bo rozumiem koncept, ale nie wiem jak to przełożyć na cyfry.
Sabinka70, to zależy od systemu, ale generalnie liczby nieparne, szczególnie 5 i 7, mają w sobie więcej otwartości i ruchu. Dwójka natomiast może działać jako zaproszenie do relacji bez jej z góry definiowania. Przy węźle w 7 wiele osób szuka właśnie wibracji 2 lub 7 w imieniu, choć jak Czulu wcześniej zaznaczał - dwójka ma swoje haczyki.
Moim zdaniem za bardzo komplikujecie. Imię to imię, liczy się intencja z jaką je wybierasz a nie konkretna liczba. Znałem osoby które pracowały z numerologicznie "złymi" imionami i świetnie im szło, bo miały jasną intencję. A inne miały "idealne" wibracje i nic.
Wróćmy może do węzłów, bo Tomir poruszył coś ważnego, choć trochę z boku tematu. Mam pytanie do Adept i Malgosia_B - czy kiedy mówicie o "zaproszeniu" versus "utrwalaniu", to dotyczy to też imion które się dziedziczy? Tzn. imienia nadanego, nie wybranego w praktyce? Bo jeśli ktoś ma imię urodzinowe które jest jedynką i węzeł w 1, to co z tym robić?
O tak, mnie też to interesuje! Bo moje imię nadane wychodzi na 6, a mam węzeł w domu 7 i zastanwiałam się czy to jest konflikt czy wsparca. Nigdzie nie mogłam znaleźć rzetelnej informacji na ten temat, bo wszędzie jest ogólnikowo.
O tak, dokładnie to czuję - wchodzę w relacje przez opiekę i potem czuję się jakby coś brakowało, bo ta relacja nie jest symetryczna. Może to właśnie to. I teraz zastanawiam się czy duchowe imię mogłoby to trochę skorygować albo pogłębić tę lekcję.
Przepraszam że znowu dopytam, bo chcę zrozumieć. Jeśli Anetta85 ma węzeł w 7 i imię na 6, to szukałaby duchowego pseudonimu na 7 czy 2 albo coś innego? I czy ten pseudonim miałby zastąpić imię w praktyce czy działać obok niego?
Danusia, to jest naprawdę dobre pytanie i myślę że różni praktycy odpowiedzą inaczej. W moim doświadczeniu sama intencja nadania pseudonimu już coś uruchamia, ale jego wibracja zaczyna pracować naprawdę kiedy jest aktywnie używany. Ja przez jakiś czas podpisywałam się nim tylko w notatkach i meditacjach, i byłam zaskoczona jak szybko zaczęłam inaczej wchodzić w relacje z ludźmi. Ale to mogło być też efektem samej pracy którą wtedy robiłam.
A właśnie, bo jak wybrałam swoj psudonim to używałam go chyba tylko dwa razy i jakoś nie czułam żadnej różnicy. Czy to znaczy że jest zły, czy że po prostu trzeba czasu i regularności?
Ale czy to nie jest tak, że pseudonim ezoteryczny w przeciwieństwie do mantry nie jest sam w sobie dźwiękiem o określonej częstotliwości? Tzn. mantra jest dobrana pod kątem brzmienia, a pseudonim pod kątem wartości numerologicznej liter. To jednak inne mechanizmy, nie?
Chcę wrócić do kwestii Anetty i węzła w 7, bo wydaje mi się że gubimy coś ważnego. Mówiłyśmy o tym, że szóstka może zapraszać do relacji ale zatrzymywać na poziomie troski, nie wzajemności. Jeśli szuka duchowego pseudonimu, to czy cel jest taki, żeby go pchnąć w stronę wzajemności? Bo to może być siedem, ale może też być dwa. I te dwie ścieżki działają zupełnie inaczej.
A próbowałaś po prostu nosić oba przez jakiś czas i obserwować? Nie trzeba od razu decydować raz na zawsze. Ja sam testowałam kilka wariantów zanim poczułem który coś we mnie otwiera. Jeden wywoływał niepokój, inny jakiś rodzaj spokoju, ale takiego mętnego. Dopiero trzeci miał w sobie to co bym nazwał napięciem w dobrym sensie.
I jak to "testowałeś"? Dosłownie używałeś na zmianę w różnych dniach? Bo to brzmi sensownie ale zastanawiam się czy tak krótkie okresy cokolwiek powiedzą.
No ale znowu - "ślady" to bardzo subiektywna sprawa. Jak odróżnić czy to pseudonim działa, czy zwykła zmiana nastawienia bo zacząłeś coś świadomie obserwować? Efekt placebo w tej pracy jest chyba gigantyczny i nikt o tym nie mówi wprost.
Tomir, ta rozmowa idzie w kółko od kilku postów. Pytanie o sens numerologii to osobny wątek. Tu rozmawiamy o tym jak to stosować, nie czy stosować. Mam pytanie do Czulu i Ewunia - czy przy węźle w domu 1 jest jakiś szczególny typ wibracji imienia który wręcz szkodzi? Malgosia wspominała o przeciążeniu jedynką, ale zastanawiam się czy to jest jednostkowe czy jest w tym jakaś reguła.
Dobra, to chyba muszę po prostu spróbować na serio. Tzn. nie tylko w głowie ale zapisywać, wymawiać, wejść w to naprawdę. Tylko jak to właściwie wygląda w praktyce codziennej? Czy chodzi o to żeby się tym imieniem przedstawiać innym, czy bardziej żeby samej sobie to powtarzać?
