Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad tym, ile świec powinno się zapalać podczas różnych rytuałów przejścia. Chodzi mi o takie spotkania, gdzie np. ktoś wchodzi w nowy etap życia, zmienia coś ważnego, kończy coś albo zaczyna. Numerologia mówi, że każda liczba ma swoją wibrację i myślę, że to nie może być obojętne, czy zapalimy 3 świece czy 7. Czy ktoś się tym zajmował bardziej świadomie? Bo ja intuicyjnie zawsze sięgam po 3 albo 9, ale nie wiem czy to tylko nawyk czy coś więcej.
Też mi się nasuwa ta trójka i dziewiątka, ale z zupełnie innego powodu. Trójka to dla mnie zawsze komunikacja, ekspresja, wyjście na zewnątrz. Przy rytuałach przejścia wydaje mi się jednak, że lepiej patrzeć na liczbę osobistą tego dnia albo na rok osobisty osoby, dla której robisz rytuał. Czy liczyłaś kiedyś swoją liczbę dnia przy tych okazjach?
Sam zawsze zapalam świece w liczbie odpowiadającej mojej liczbie życiowej i powiem szczerze, że czuję różnicę. Ostatnio robiłem małe spotkanie przy pełni i dobrałem 8 świec, bo akurat taki był mój cykl. Siedziałem przy tym dłużej niż zwykle i coś rzeczywiście było inne w powietrzu, trudno to opisać słowami. Tylko nie wiem, czy to była zasługa liczby, pełni, czy po prostu nastroju.
Przepraszam, że się wtrącę, ale czy te liczby to trzeba jakoś specjalnie obliczać? Myślałem, że po prostu zapala się tyle świec ile się chce i tyle. Nie wiedziałem, że to aż tak skomplikowane.
Liczby, podobnie jak runy, nie mają jednego stałego znaczenia wyrwanego z kontekstu. Siódemka przy przejściu, które wiąże się z zamknięciem czegoś bolesnego, będzie działać inaczej niż przy nowym początku pełnym nadziei. Pytanie nie brzmi: ile świec, tylko: jaka jest natura tego przejścia?
Moim zdaniem to wszystko sprowadza się do czakr. Przy rytuałach przejścia pracujemy głównie na czakrze gardła i czole, więc liczby 5 i 6 mają tu sens energetyczny. 5 świec pobudza przepływ, 6 stabilizuje wyższe widzenie. Polecam spróbować.
Systemy mogą być komplementarne, ale każdy ma swoją logikę wewnętrzną. Mieszanie ich bez głębszego rozeznania prowadzi do wniosków, które brzmią sensownie, ale praktycznie nic nie wnoszą. Zanim połączysz 5 z piątą czakrą, warto zapytać: na jakiej podstawie to łączenie ma działać?
Słucham was i trochę mi się kręci w głowie 🙂 czy mogę zapytać o coś bardzo podstawowego? Jak w ogóle ustala się tę liczbę dla rytuału? Mam na myśli, czy to jest liczba osoby która robi rytuał, data kiedy go robimy, czy może temat samego przejścia?
Czytałam gdzieś, że przy rytualach przejścia ważne jest żeby liczba świec nie była parzysta, bo parzyste liczby zamykają cykl a nieparzyste go otwierają. Ale nie pamiętam skąd to było i nie wiem czy to jest szeroko uznawana zasada czy tylko jedna szkoła.
A właśnie mnie zastanawia jeszcze jedno, bo rozmawiamy o liczbie świec, ale czy kolor też wchodzi w grę? Bo jeśli zapalimy 7 świec w złym kolorze, to ta siódemka cokolwiek pomoże? Pytam szczerze, bo nigdy nie byłam pewna, czy liczyć jedno czy drugie jako ważniejsze.
Mnie bardziej interesuje co to w ogóle zmienia w praktyce. Zapalam świecę, myślę o czym chcę, i to ma zadziałać czy nie. Czy naprawdę ktoś z was widział wyraźną różnicę między rytuałem z 4 a z 7 świecami? Bo te wszystkie teorie brzmią ciekawie, ale ja wolę wiedzieć czy to działa.
Ja miałem taką sytuację, że zrobiłem dwa podobne rytuały zamknięcia, raz z 3 świecami bo tyle miałem, raz z 9 bo akurat był taki czas według moich wyliczeń. Subiektywnie ten drugi był głębszy, ale nie wiem czy to liczba czy po prostu faza księżyca albo mój własny nastrój. Ciężko to rozdzielić.
Pytanie o izolowanie zmiennych jest bardzo słuszne, ale też trochę z innego porządku myślenia. W praktykach rytualnych nie izoluje się elementów, one działają razem. Pytanie które mnie bardziej interesuje: co sprawiło, że przy 9 świecach byłeś bardziej skupiony? To może być kluczowe.
No i tu wracam do swojego pytania z początku. Różne tradycje mówią różne rzeczy o tej samej liczbie. Więc skąd wiadomo, której tradycji ufać przy rytuale przejścia? Bo jeśli numerologia mówi że 9 to domknięcie cyklu, a w innej szkole 9 to ekspansja, to jak dobrać liczbę świec bez błędu?
Kalinei trafia w coś ważnego. Spójność systemu jest ważniejsza niż wybranie "właściwego". Runy też mają różne systemy i interpretacje, i nie ma jednej prawdziwej odpowiedzi. Ale pytanie które chciałabym tu zadać, bo mnie ciekawi: lilka, czy masz już jakąś tradycję z którą pracujesz, czy szukasz od początku?
Mniej więcej tak to rozumiem i ja. Kiedy zaczynałem z kamieniami, też szukałem jednej prawdy, a potem okazało się, że każdy system ma swój sens jeśli się w nim pracuje uczciwie. Przy liczbach świec pewnie podobnie. Choć muszę przyznać, że o samej numerologii wiem mniej niż o kamieniach.
Moim zdaniem zbyt komplikujecie sprawę. Skoro przy rytuale przejścia chodzi o otwieranie nowego etapu, to liczba świec powinna odpowiadać temu jaką czakrę chcemy aktywować przy tym przejściu. Jeśli to przejście sercowe, to cztery świece. Jeśli gardłowe, to pięć. To proste.
A co z liczbą uczestników spotkania? Bo temat jest o spotkaniach duchowych, a my cały czas mówimy o rytuałach osobistych. Czy jeśli jest kilka osób, to ta liczba świec powinna uwzględniać ile nas jest? Przepraszam, może głupie pytanie.
To pytanie o liczbę uczestników to coś, o czym sam nigdy nie myślałem, a znam kilka osób które pracują grupowo. Berkana, czy w tradycji runicznych spotkań grupowych jest jakaś zasada dotycząca tego, czy liczba uczestników wchodzi do układu? Bo przy kamieniach na przykład, kiedy pracuję z kimś razem, zawsze dobieramy je osobno, każde dla siebie.
Hej, przepraszam że wchodzę z innej strony, ale trochę mnie gubi ta dyskusja. Czy ktoś mógłby powiedzieć wprost, czy jest w ogóle jakaś liczba świec, która działa na rytuały przejścia kiedy jest się samemu? Bo szukam czegoś konkretnego, nie filozofii.
Robiłem kiedyś rytuał zamknięcia z trzema osobami i użyliśmy trzech świec, bo tyle nas było i jednocześnie trójka pasowała nam do intencji. Ale to był przypadek, nie przemyślana metoda. Teraz myślę, że może warto by było podejść do tego inaczej, ale nie wiem jak. Berkana, czy jest jakaś zasada którą można by tu zastosować?
Rozmieszczenie to akurat coś, gdzie czakry i geometria idą razem. Jeśli robicie rytuał przejścia i chcecie aktywować energię grupy, to ułożenie świec w okrąg tworzy pole wspólne, bo okrąg nie ma początku ani końca. A liczba świec w okręgu powinna odpowiadać czakrze której dotyczy intencja grupy. Przynajmniej tak to rozumiem.
Właściwie to jest coś, o czym chciałam zapytać od dłuższego czasu. Czy systemy w ogóle da się łączyć? Bo lilka wspominała wcześniej, że szuka tradycji, której zaufać. A jeśli każdy miesza systemy, to co to w ogóle znaczy być spójnym?
Lilka, jak zaczynałem z kamieniami, to zawsze zaczynałem od jednego. Może przy świecach podobnie? Jedna świeca, jedna intencja, i zobaczyć co to daje. Nie wiem czy to ma numerologiczne uzasadnienie, ale wydaje mi się logiczne przy pierwszym razie.
Czytam od początku i mam jedno pytanie, bo nie rozumiem. Czy kolor tych świec jest w ogóle ważny razem z liczbą, czy tylko liczba? Bo gdzieś czytałam, że kolor też niesie coś.
Wracając do pytania lilki o spotkania grupowe i pierwszą liczbę świec, to ja bym powiedział, że warto wcześniej sprawdzić liczbę drogi życiowej każdej osoby z grupy i zobaczyć, co się pojawia najczęściej. Jeśli trzy osoby mają siódemkę, to może właśnie siódemka powinna być liczbą spotkania. Ale to wymaga żeby każdy chciał się tym podzielić.
To brzmi sensownie, ale mam pytanie do Adeptta, bo nie powiedział co dalej. Załóżmy, że sprawdziłeś te liczby. I co? Wybrałeś tę, która pojawia się najczęściej? A jeśli u każdej osoby jest inna liczba drogi życiowej?
