Jak sama nazwa wątku sugeruje 😉
Dawni przodkowie, zarówno nasi słowiańscy jak i ci z innych kultur, przywiązywali ogromną wagę do magii imion. Nadawali dzieciom imiona życzeniowe, pełne pozytywnych treści... ale potrafili też nadać imię złowrogie czy wręcz złe życzące, jeśli dziecko z jakiegoś powodu nie było przez nich chciane!
Imię tworzy swoisty totem dla osoby, która je nosi. To samo dotyczy nazwisk, wynalezionych przecież znacznie później, mogą one wspierać człowieka albo mu nieco przeszkadzac w zyciu. Na szczęście można je zmieniać 🙂 I tutaj z pomocą przychodzi między innymi numerologia, prawda?
Powiem tak: nadawanie nazwy czy imienia to nie jest taka sobie prosta sprawa... to jest coś głębszego, naprawdę mocna magia jeśli mnie pytacie.
I wcale nie wymyślam, bo przeciez zarówno dawny jak i współczesny marketing opiera sie dokładnie na tej samej zasadzie. Polityka tez zresztą, przynajmniej po części 😉
Wiadomo, że nasi przodkowie traktowali imię jak coś naprawdę poważnego, i te intencje przy nadawaniu mogły byc różne, nie zawsze życzliwe. Trochę mroczne, ale mam wrażenie że znamy to i z bliższych sobie czasów, bo znam osobiście kogoś, kto potrafi w odpowiednim nastroju wymyślić komuś takie przezwisko że potem latami za tym człowiekiem łazi i trudno się od niego odkleić. Podobny wątek znajdziecie btw w "Chłopakach Anansiego" Neila Gaimana, bardzo polecam jeśli ktoś nie czytał.
Co do zmieniania imion, to Japończycy mieli kiedyś (nie wiem czy nadal praktykują) ciekawy zwyczaj, że imię zmieniało się wraz z przejściem w nowy etap życia, z dzieciństwa w młodość, z młodości w dojrzałość, z dojrzałości w starość, ale też przy ważnych zdarzeniach, jakimś wstrząsie, bohaterstwie, wielkim szczęściu. Chcieli chyba tym zaznaczać ze czlowiek nie jest stały, ciągle się przeobraża i myślę że to świetnie gra z buddyjskim klimatem, który w Japonii jest przecież głęboko zakorzeniony.
A co do numerologii, to oczywiście, to jeden z jej ważniejszych i ciekawszych działów. Szczególnie kiedy analizuje się różne formy naszego imienia, te których używa rodzina, znajomi, może bardziej oficjalne, każda z nich może nam powiedzieć coś innego o tym, jak jesteśmy postrzegani. Czasem warto to sprawdzić 😉
Każdy dźwięk niesie ze sobą jakąs energię i z tego właśnie składa się imię. więc chyba nic dziwnego, ze może ono mieć wpływ na osobę która je nosi
Imiona z cząstką "wit" to coś naprawdę ciekawego. "Wit" w prasłowiańskim znaczyło tyle co "pan", więc od razu widać, że te imiona nie były przypadkowe.
Ziemowit to dosłownie pan na ziemi, czyli coś w rodzaju szlachcica. Witold z kolei, syn pana, a więc książę. Takich imion było wtedy sporo i pewnie nie nadawano ich byle komu, raczej były zarezerwowane dla synów ówczesnych elit.
No i jest jeszcze ta sprawa ze Światowidem... główne słowiańskie bóstwo, które dziś najczęściej zapisuje się właśnie z "d" na końcu. Szczerze mówiąc nie wiem dokładnie skąd to "d" się wzięło, jakoś tak ewoluowało w polskim i zostało. Bo jego pierwotne imię brzmiało Svetovit, co znaczy dosłownie pan światła. I tu wszystko nagle nabiera sensu, bóg naszych przodków włada światłem, właśnie dlatego ma cztery twarze. Nie po to żeby patrzeć na cztery strony swiata, tylko dlatego że światło dociera wszędzie 🙂
Myślę że jak najbardziej można mówić o energii imienia. Sam swoje lubię i nigdy, nawet w dzieciństwie, nie miałem do niego żadnych pretensji... po prostu pasowało mi od zawsze.
kiedyś imiona nie były nadawane ot tak po urodzeniu, przynajmniej nie te prawdziwe. młody człowiek dostawał swoje właściwe imię dopiero podczas inicjacji, kiedy wchodził w dorosłość. i to imię musiało do niego pasować, odzwierciedlać jego charakter i cechy które już zdążył pokazać. do tego momentu nosił jakieś tymczasowe, takie "robocze" imię dziecięce.
btw podobna zasada działa u wschodnich guru, którzy nadają uczniom nowe imiona odpowiednie do ich natury. nie na chybił trafił, tylko przemyślane.
dawniej wierzono też ze znając czyjeś prawdziwe imie, masz nad tą osobą pewną władzę. stąd ci co parali sie magią nigdy nikomu nie podawali swojego imienia. to nie był przypadek 🙂
i wiecie co, coś w tym naprawde jest. zauważyliscie że jak ktoś do nas mówi i wplata w zdanie nasze imię, to od razu słuchamy uważniej? tak to po prostu działa
