Dobra, to tłumacząc na mój przypadek - skoro Marek ma duszę 6, to jakie moje liczby duszy by z tym pasowały? Bo jeszcze nie liczyliśmy mojej. I jak duży ma być ten orb żeby cokolwiek z tego uznać za sygnał, że warto się umówić właśnie do niego?
Imię mam Prokop, nazwisko Zając. Liczysz mi to czy mam sam liczyć? Bo szczerze to nie bardzo wiem jak przypisać wartości literom.
W systemie Pitagorasa O jest 6, to jest standard. Natomiast Wera, mam pytanie do twojego liczenia - dlaczego dodajesz oddzielnie imię i oddzielnie nazwisko, a potem sumujesz wyniki? Poprawna metoda to zsumowanie wszystkich samogłosek razem i dopiero wtedy redukcja. Kolejność działań ma znaczenie, bo możesz trafić na inną liczbę.
I co to znaczy w kontekście tego Marka z 6? Pasujemy czy nie? Bo zaczyna mi zależeć na czasie, chcę się gdzieś umówić w tym tygodniu.
Ale czy to nie jest tak, że każde dwa sąsiednie numery można zinterpretować jako "twórcze napięcie", a każde dwa odległe jako "komplementarność"? Skąd wiemy, że 5 i 6 to coś innego niż po prostu dwie różne liczby obok siebie?
A mi ciekawi inna sprawa - czy ktoś tutaj faktycznie zmienił decyzję o lekarzu ze względu na liczby? Bo to jedno jest teoretyzować o orbach i komplementarności, a drugie to naprawdę powiedzieć sobie "nie idę, bo liczby nie pasują". Ktoś tak zrobił?
To uczciwe powiedzenie. Chociaż mnie zastanawia - jeśli efekt jest "w głowie", to czy to umniejsza metodę? Bo przecież jak ktoś idzie do homeopaty i czuje się lepiej, to argument że to placebo nie zmienia faktu, że się poczuł lepiej. Numerologia jako sposób na spokój przed wizytą - to może być wartość sama w sobie?
Prokop, wróćmy do ciebie bo trochę odpłynęliśmy. Masz 5, Marek ma 6. Przy orbie plus minus 1 który stosuje to jest para w granicach. Dodałabym jeszcze jedno sprawdzenie - policz swoją liczbę życiową z daty urodzenia i porównaj z liczbą życiową Marka jeśli ją znajdziesz lub oszacujesz. To da ci drugi punkt odniesienia i będziesz miał pełniejszy obraz niż z samej duszy.
Data urodzenia to 14 marca 1987. Ile to jest?
Chwila, to znaczy że ja sam mam 6, a ten Marek też ma 6? To chyba dobrze, nie?
Tu muszę dopowiedzieć - różne szkoły różnie to hierarchizują. Jedna tradycja mówi, że liczba życiowa jest nadrzędna, inna traktuje liczbę duszy jako najważniejszą. Prokop, a skąd masz imię Marek tego lekarza? Z tabliczki na drzwiach czy ze strony przychodni?
Ale czy dwie identyczne liczby życiowe to zawsze plus? Bo można by pomyśleć odwrotnie - dwie osoby z tą samą energią mogą się nawzajem wzmacniać w swoich słabościach. Dwie szóstki to może też dwie osoby, które mają problem z granicami.
To zależy co rozumiesz przez "relację". W przyjaźni dwie szóstki mogą być super - obaj rozumieją potrzebę harmonii. Ale Prokop szuka neurologa, nie przyjaciela. Może w relacji terapeutycznej ważniejsza jest komplementarność niż podobieństwo?
Słuchajcie, ja idę z bólami głowy i problemami ze snem. Nie wiem czy to zmienia cokolwiek w tym liczeniu, ale może tak?
Prokop, to akurat jest ważna informacja. Numerologia może brać pod uwagę też temat wizyty, jeśli dobrze rozumiem. Ale nie wiem jak to się liczy - Ilonka, czy w praktyce ktoś łączy symptomy z numerologią wyboru specjalisty?
Słyszałam o tym podejściu, że numer specjalizacji albo gabinetu ma znaczenie, ale szczerze - sama tego nie stosuję. Trzymam się imienia i daty. Prokop, bóle głowy i sen to neurolog jak najbardziej właściwy wybór intuicyjnie. Liczby to tylko potwierdzenie albo sygnał do uwagi.
Mam tu trochę inne spojrzenie. W tarocie zanim zacznę czytać dla kogoś, patrzę czy pytanie jest właściwie postawione. Prokop pyta "czy mam iść do tego lekarza" - a może pytanie powinno brzmieć "co powinienem teraz zrobić ze swoim zdrowiem"? Liczby mogą inaczej odpowiedzieć na inne pytanie.
