To co Nyja powiedziała o "innej warstwie rzeczywistości" - rozumiem to intuicyjnie, ale nie do końca potrafię to złapać. Czy to znaczy, że numerologia nie przepowiada przyszłości w sensie dosłownym, tylko raczej coś innego robi? Jakby przygotowuje na coś, ale nie mówi wprost co?
Okej ale jeśli numerologia nie mowi konkretnie co się stanie, to po co w ogole mowic o przepowiadaniu przyszłosci? Bo temat wątku mowi o przepowiedniach i wróżeniu, a mi wychodzi z tej rozmowy ze tak naprawdę chodzi o coś innego, bardziej o nastawienie niż o przepowiednię. Moze sie mylę, jestem tu nowy w tym temacie.
Michasia99, a jak to wygląda w praktyce - jak czujesz, że liczba "mówi" ci żebyś była czujna? To jest bardziej intuicja kiedy widzisz dużo tej liczby, czy wyliczasz konkretnie i patrzysz co wychodzi?
Mam podobne pytanie co Irenka_W, bo to jest chyba ta różnica między aktywnym a pasywnym używaniem numerologii. Pasywne to notujemy co widzimy. Aktywne to wyliczamy co nas czeka. I mam wrażenie, że Michasia99 korzysta z obu i one jej się nakładają - stąd ta trudność z rozdzieleniem, o której pisała wcześniej.
Zatrzymuję się na tym pytaniu Nyi, bo odpowiedź na nie jest chyba kluczowa dla całego wątku. Jeśli konflikt między aktywnym a pasywnym da się jakoś rozwiązać przez samą numerologię, to może właśnie tam jest ta przepowiadająca moc. A jeśli nie - to numerologia opisuje tylko teraźniejszość, nie przyszłość. Michasia99, bardzo ciekawa jestem co odpiszesz.
Ale Nyja, to trochę brzmi jak wyjscie awaryjne dla każdego systemu. Jak coś nie działa, to mówimy "to nie jest ten rodzaj wiedzy". Serio pytam, nie złosliwie.
"Jakości czasu" - to jest pojęcie, które gdzieś już słyszałam, ale nie potrafię go złapać konkretnie. Czy to znaczy, że pewne okresy mają jakiś charakter, który można wyczytać z liczb? Jak to wygląda w praktyce?
Przepraszam, że wchodzę z podstawowym pytaniem, ale jak się wylicza tę liczbę dla konkretnego zdarzenia? Bierzesz datę tego dnia i sumujesz do jednej cyfry?
I tutaj wracamy do tego, o czym mówił Hubert72 - przy tylu warstwach zawsze coś będzie pasować. Nie mówię, że to źle, ale to sprawia, że trudno powiedzieć, że liczba czegoś "wyraźnie" przepowiedziała, bo zawsze mamy kilka liczb do wyboru.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie trochę z boku. Czy ktoś z was w ogóle miał doświadczenie, że liczba coś wyraźnie przepowiedziała - tak, że nie dało się tego przypisać przypadkowi ani interpretacji? Nie mówię o symbolicznym przygotowaniu, tylko o konkretnym zdarzeniu?
Keijla92, to jest pytanie, które sobie zadaję od początku tego wątku. U mnie najbliższe temu jest właśnie ta ósemka, o której pisałam wcześniej. Ale kiedy to analizuję chłodnym okiem, to widzę, że mogłam mieć tę ósemkę i nie doszukiwać się znaczenia - i wtedy po prostu byłoby to niewidoczne. Więc... nie wiem.
Nyja stawia to bardzo dobrze, ale właśnie tu mam wewnętrzne tarcie. Bo tytuł wątku pyta konkretnie o przepowiednie i wróżenie przyszłości. I coraz bardziej wychodzi nam, że może numerologia nie przepowiada, tylko interpretuje. To są dla mnie dwie różne rzeczy i nie jestem pewna, którą z nich tutaj robimy.
Ale moment. Jak mówicie "interpretacyjnie", to czy to nie jest tak samo jak astrologia albo tarot? Bo tam też nie mówi się co będzie, tylko co może znaczyć. Czym wtedy numerologia się różni od reszty?
Keijla92, to jest właśnie ten moment, w którym ja się zatrzymuję za każdym razem. Liczba daje mi ramy, w których myślę. Bez niej myślę o wszystkim na raz. Z nią - zawężam. Ale czy to jest przepowiednia, czy tylko filtr uwagi? Nie wiem szczerze.
Przepraszam że znowu z podstawowym pytaniem, ale jak już jesteśmy przy tej rozbieżności - czy jest jakiś "oficjalny" sposób liczenia, który wszyscy stosują, czy każdy ma własną wersję? Bo słucham i wynika mi, że każdy robi to trochę inaczej.
I to jest chyba odpowiedź na pytanie Huberta72. Skoro nie ma jednego systemu i każdy trochę po swojemu, to jakikolwiek wynik można post factum uzasadnić tym, że "użyłem tej konkretnej szkoły". To daje ogromne pole manewru.
Nyja, to jest dokładnie to, z czym ja się zmagam we własnej praktyce. Zaczęłam od pytania czy liczby przepowiadają. Teraz bardziej pytam co one robią. I coraz bardziej mi wychodzi, że one porządkują moje myślenie wstecz, a nie do przodu. Czy ktoś z was czuje podobnie?
Michasia99 to jest ważna zmiana, którą opisujesz. Ale chcę dopytać - jeśli porządkują wstecz, to czy dalej ma sens pytanie z tytułu? Czyli czy liczby w zdarzeniach mówią coś o przyszłości, czy raczej o tym, jak rozumiemy przeszłość?
To pytanie Keijla92 jest dla mnie kluczowe. Bo jeśli numerologia to przede wszystkim sposób rozumienia przeszłości, to przepowiadanie przyszłości jest jakby dodatkiem, który może, ale nie musi działać. I może właśnie to jest to tarcie, które wcześniej opisywałam - system jest interpretatywny, ale my chcemy go używać predykcyjnie.
Michasia99, to porównanie ze snem jest dobre, ale chyba jest jedna różnica. Sen jest prywatny - nikt inny go nie widział, nie zna szczegółów. Liczba dla daty jest publiczna - każdy może sprawdzić. I właśnie dlatego trudniej ją obronić, bo każdy może też sprawdzić, że inny system daje inne wyniki dla tej samej daty. Czy mam rację, że to jest właśnie ten problem?
To co Gienia98 opisuje to jest klasyczny problem korelacji i związku przyczynowego. Nie tylko w numerologii - w astrologii, w tarrocie, wszędzie jest ten sam mechanizm. Rok jest ruchliwy, a system to nazywa. Czy nazywanie to przepowiadanie? Dla mnie to jest odrębne pytanie niż to, czy liczby w zdarzeniach coś mówią o przyszłości.
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam pytanie, które może być naiwne. Czy w numerologii jest coś jak data zdarzenia zewnętrznego - nie twojej daty urodzenia, ale na przykład daty jakiegoś wypadku albo spotkania - i ta data coś mówi? Bo rozumiem liczby osobiste, ale tytuł wątku mówi o liczbach zapisanych w zdarzeniach i nie wiem dokładnie co to znaczy.
Irenka_W, od tego właściwie zaczęłam ten wątek. Chodzi o daty zdarzeń - nie tylko twojej urodziny, ale daty kiedy coś się wydarzyło albo kiedy masz podjąć decyzję. Ludzie liczą te daty tak samo jak daty urodzenia i próbują odczytać energię dnia, miesiąca, roku. Mnie zastanawia czy to działa inaczej niż liczba osobista. Czy zdarzenie ma swoją numerologię niezależnie od osoby, która tego doświadcza.
To co Michasia99 opisuje to jest coś, co mnie od dawna ciekawi właśnie w kontekście przepowiedni. Czy data spotkania albo data podpisania czegoś ważnego niesie własną energię? Ktoś tu bardziej zaawansowany miał z tym doświadczenie? Pytam, bo z tarrotem mam poczucie, że karta wyciągnięta w konkretnym momencie niesie informację o tym momencie - czy z datą jest podobnie?
To co Keijla92 powiedziała przed chwilą jest moim zdaniem najostrzejszym sformułowaniem problemu w tym całym wątku. Jeśli wynik zależy od tego, kto interpretuje i przez jaką datę urodzenia patrzy, to zdarzenie nie ma własnej liczby - ma tyle liczb, ile obserwatorów. I wtedy trzeba zapytać: co konkretnie jest przepowiadane? Zdarzenie czy reakcja osoby na zdarzenie?
Leszek ma punkt, który mnie samą zatrzymuje. Bo jeśli numerologia przepowiada wyłącznie nastawienie, a nie zdarzenia, to de facto jest sposóbm introspekcji, nie wróżby. I nie mówię, że to złe - ale to odpowiedź na inne pytanie niż to z tytułu wątku.
Mnie osobiście trafił raz rok, w którym wyszła mi szóstka - i szóstka w tym systemie, który stosuję, kojarzy się z domem, rodziną, zobowiązaniami. I tamtego roku faktycznie wzięłam psa, co zmieniło mój rytm życia kompletnie. Nie wiem czy to zdarzenie czy klimat. Może nie ma między nimi ostrej granicy?
