Ale jak liczyłaś ten rok - tylko przez swoją datę urodzenia, czy brałaś też rok kalendarzowy jako liczbę? Bo czytałam gdzieś, że są różne metody i dają różne wyniki, i nie wiem która jest właściwa.
To co Michasia99 właśnie wyjaśniła zmienia moją perspektywę na całą tę rozmowę. Myślałam, że jak mamy rok 2024, to wszyscy jesteśmy w energii 2024. A tu okazuje się, że każdy jest w swojej własnej energii nałożonej na rok. To chyba właśnie dlatego ta sama data zdarzenia dla dwóch osób daje inne odczyty?
Ale chwila - jeśli zdarzenie nie ma swojej liczby, to co z przepowiedniami zbiorowymi? Tzn. czy w numerologii w ogóle da się powiedzieć, że coś dotknie wiele osób? Czy każda osoba po prostu przeżyje to po swojemu i system tego nie scala?
To co Czarek00 opisał jest bardzo uczciwe i trochę śmieszne, ale też bardzo realne. Liczba mogła być trafna i jednocześnie nie pomogła. I teraz mam pytanie do siebie i do was - czy przepowiednia, która jest trafna, ale na nic ci nie pomaga, nadal jest przepowiednią? Czy tylko obserwacją?
Mam poczucie, że ta rozmowa krąży wokół czegoś, do czego jeszcze nie dotarłyśmy. Bo jeśli liczby mówią o energii, nie o zdarzeniach - i jeśli każdy przeżywa datę przez własną soczewkę - i jeśli nawet trafna przepowiednia nie musi zmieniać decyzji - to czym właściwie jest przepowiednia w numerologii? Czy ktoś ma na to odpowiedź, która by to spięła?
Zaklinaczka zadała pytanie, które mnie zatrzymuje. Bo jeśli liczby opisują energię, nie zdarzenia, i jeśli każdy przeżywa datę przez własną soczewkę, i jeśli trafna przepowiednia nie musi zmieniać decyzji - to numerologia jest czymś w rodzaju lustra, nie kompasu. Lustro pokazuje, compass wskazuje kierunek. Ale czy ktokolwiek z was używa jej jako kompasu i naprawdę zmienił przez to decyzję? Nie żeby potwierdzić to, co chciał zrobić - ale żeby zmienić kurs?
Leszek, to nieprawda że nikt nie zmienił decyzji. Ja raz przesunęłam datę wyjazdu właśnie przez to, co wyszło mi z obliczeń. Wybrałam inny dzień, bo pierwszy dawał mi coś, co interpretowałam jako chaos i rozproszenie. Czy to była mądra decyzja? Nie wiem. Wyjazd był okej. Ale nie wiem czy dlatego, że zmieniłam datę, czy dlatego, że w ogóle był okej.
I tu jest właśnie sedno. Zmieniłaś decyzję - ale nie możesz sprawdzić, co by było z pierwszą datą. To jest problem każdej przepowiedni, nie tylko numerologicznej. Brakuje grupy kontrolnej, żeby to ocenić.
Ja raz nie zmieniłam decyzji, mimo że liczby sugerowały trudności. I potem myślałam, czy ta trudność wynikła z daty, czy z moich własnych lęków, które miałam niezależnie. Nie umiałam oddzielić jednego od drugiego i chyba nigdy nie umiem.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie może głupie - czy w numerologii jest coś takiego jak data, która dla wszystkich byłaby niepomyślna? Tzn. nie przez osobistą soczewkę, ale obiektywnie?
To jest pytanie, które mam w głowie od początku tego wątku. Bo wszystkie przykłady, które tu padły - moje z tą rozmową o pracę, Michasi z psem, Gieni z trudną rozmową - to są interpretacje po fakcie albo w trakcie. Nie ma tu nikogo, kto zapisał przepowiednię przed zdarzeniem i potem ją porównał.
Przepraszam, że może zmieniam trochę temat, ale czy daty w numerologii liczone są według kalendarza gregoriańskiego, czy można je liczyć inaczej? Bo czytałam, że są różne kalendarze i zastanawiam się, czy to wpływa na wynik.
To co Michasia mówei o różnych systemach mnie trochę konfunduje. Jeśli zależy od kalendarza, to liczba jest konwencją, nie prawdą obiektywną. Skoro mogę urodzić się według jednego systemu z jedną liczbą, a według innego z inną - to która jest prawdziwa?
Leszek i Klimcia dotknęły czegoś, co chyba jest właśnie tym, wokół czego ta rozmowa krąży. Liczba jako prawda vs liczba jako język. Bo jeśli to język, to przepowiednia jest przekładem, nie proroctwem. I pytanie z tytułu wątku - czy liczby mówią o przyszłości - dostaje inną odpowiedź zależnie od tego, co zdecydujemy, czym jest liczba.
Leszek pyta o sens obliczania i to mnie dotknęło, bo sama się z tym zmagam. Dla mnie obliczenie nigdy nie jest punktem końcowym. To jest punkt wyjścia do refleksji. Czy to jest "tylko" rytuał myślowy - nie wiem, może. Ale czy refleksja bez zewnętrznego pretekstu jest łatwiejsza? U mnie nie jest.
Słucham i mam pytanie może podstawowe - czy ta liczba drogi życia to jest ta, którą się liczy z daty urodzenia? Bo gdzieś czytałam, że jest jeszcze liczba imienia i że obie razem coś tam tworzą. Czy w przepowiedniach bierze się pod uwagę obie?
Nyja, a czy są przepowiednie, które korzystają tylko z daty zdarzenia - nie z daty urodzenia? Tzn. oblicza się samą datę i pyta, co ona "niesie", bez odniesienia do konkretnej osoby?
Cieszę się, że Nyja wróciła do tego pytania. Bo to dla mnie jest rdzeń tej rozmowy. Prowadzę ostatnio notatki właśnie pod tym kątem - zapisuję obliczenia przed, nie po. Mam już kilka miesięcy materiału. Wyniki są... niejednoznaczne. Niektóre rzeczy się zgadzają, ale nigdy nie wiem, czy to przez obliczenie, czy przez to, że zacząłem inaczej patrzeć na dany czas.
To co opisuje Czarek to jest chyba najbardziej uczciwa relacja w całym wątku. I jednocześnie najbardziej trudna - bo sam zaznacza, że nie wie, czy to działa, a i tak prowadzi notatki. Może właśnie o to chodzi? Nie o pewność, tylko o sam proces pytania?
