Ale czy ta nakładka to tylko interpretacja, czy rzeczywiście ma przekładać się na zmianę liczby powtórzeń? Bo jeśli to tylko zmiana odczuwania tej samej liczby, to wracamy do pytania z początku i nadal nie wiemy, kiedy faktycznie zmieniać liczbę, a kiedy trzymać się bazy.
Janeczka pyta o rzecz, której my właściwie przez całą tę rozmowę nie rozstrzygnęliśmy. Czy zmiana liczby powtórzeń to jest akt numerologiczny, czy akt intuicji? Bo jeśli rok osobisty to nakładka, to zmiana liczby pod jego wpływem jest jednak jakimś działaniem, nie tylko odczuwaniem. I to działanie musi mieć podstawę. Inaczej możemy zmieniać co chcemy i powiedzieć, że to rok osobisty tak chciał.
To jest dobry punkt. W astrologii tranzyt nie zmienia natury planety, ale może zmienić to, co z nią robisz. Może tutaj podobnie, rok osobisty nie zmienia twojej liczby bazowej, ale sugeruje, z jakiej jej strony korzystasz. I wtedy pytanie o liczbę powtórzeń brzmi inaczej, nie ile razy, ale z jaką intencją.
Celestyn właśnie powiedział coś ważnego o orbach i to jest chyba bezpośrednio to, o co pytał temat od samego początku. Czyli jaki orb przyjmujecie przy doborze liczby powtórzeń? Czy do swojej liczby bazowej doliczycie jedno powtórzenie w górę i jedno w dół jako margines, czy to musi być dokładna liczba?
Ja przyjmuję plus minus 2 od bazowej i to mi zazwyczaj starcza. Ale pytanie, czy chodzi o orbę jednorazową, czy ona się nakłada z rokiem osobistym. Bo jeśli orbą mam plus 2 i rok osobisty mi dodaje 3, to mam za szerokie pole i to już nie jest margines, to jest inny zakres energetyczny.
Dobra, to zapytam wprost, bo w poprzednich postach to trochę się rozmyło. Kostroma, kiedy mówisz plus minus 2 od bazowej, to ty to czujesz podczas praktyki, czy wyliczasz przed? Bo to chyba dwie różne rzeczy i nie wiem, czy rozmawiamy o tym samym.
Malgosia87 to dobre porównanie z astrologią, bo intuicja jest podobna. Środek orbu to pełna wibracja, brzeg orbu to wibracja osłabiona, ale nadal obecna. Przy mantrze raczej nie powiedziałbym, że 8 jest słabsze, ale że jest inne. Wychodzi poza pole swojej liczby i zaczyna dotykać innego tonu. Czy to lepiej, czy gorzej, to zależy od tego, czego szukasz.
Zakładałem z myślą właśnie o tym połączeniu, czyli jak liczba wibracyjna z numerologii wpływa na wybór liczby powtórzeń. Tradycja jest ważna jako tło, ale interesuje mnie, co robimy my, tutaj, z tym, co mamy. I czy orb ma w tym zastosowanie.
Dziękuję Celestyn i Kunia za to wyjaśnienie, bo ja też się trochę gubiłem, co jest tematem. Mam pytanie z mojej praktyki, bo pracuję z afirmacjami, które traktuję trochę jak własne mantry. Czy do afirmacji też stosuje się tę samą zasadę liczby wibracyjnej, czy to jednak inna kategoria?
Celestyn, to znaczy, że jeśli ktoś przez długi czas powtarzał mantrę z złą liczbą, to cała ta praca była obok? Pytam, bo to by mnie trochę niepokoiło, jakbym teraz miała cofnąć się i liczyć od nowa.
Ale skąd wiadomo, że to "obok" a nie po prostu "inaczej"? Mam na myśli, może ta praca z inną liczbą coś robiła, tylko co innego niż zamierzałaś?
Vladi, to co napisałeś o intencji, która musi pracować ciężej poza naturalnym polem, brzmi dla mnie jak opis oporu wibracyjnego. Czy masz wrażenie, że ten opór daje się odczuć fizycznie podczas praktyki? Bo ja czasem przy liczbach spoza mojego zakresu czuję coś w rodzaju braku skupienia, jakby medytacja się nie chciała złożyć w całość.
Nie wiem, czy dobrze rozumiem ten opór, o którym mówicie. Jak ja powtarzam afirmacje i coś mi nie gra, to myślę, że to mój własny opór wewnętrzny, nie wibracyjny. Skąd wiadomo, że to kwestia liczby, a nie po prostu złego dnia albo roztargnienia?
Mam wrażenie, że ta rozmowa o oporze zakłada, że wiemy, jak powinna wyglądać sesja bez oporu. Ale ja na przykład nie wiem. Jak ma wyglądać manttra, która trafia w centrum? Po czym to poznać?
To ważne pytanie, które Jacek73 zadał. 33 jako liczba mistrzowska ma inną gęstość niż zwykłe trzydzieści trzy. Przy mantrze użyta jako liczba powtórzeń nie jest tylko trzykrotnym jedenastką, ma własne pole. Używam jej rzadko i zawsze z pewnym przygotowaniem, bo aktywuje głębszy poziom. Dla szóstki 33 to nie jest codzienna liczba robocza, raczej na szczególne sesje.
Celestyn, to co mówisz o 33 jako liczbie na szczególne sesje, brzmi trochę jak gradacja mocy. Czy to znaczy, że są liczby powtórzeń, których nie powinno się używać codziennie, bo są zbyt intensywne? Albo że wymagają jakiegoś przygotowania przed sesją?
A jeśli ktoś nie zna swojej liczby urodzeniowej albo zna ją, ale nie bardzo jej ufa, to od czego w ogóle zacząć? Bo słucham tej rozmowy i widzę, że to jest bardziej złożone niż myślałam. Myślałam, że po prostu wybieram liczbę i powtarzam.
Celestyn, to bardzo mi rozjaśniło. Czyli jeśli dobrze rozumiem, liczba powtórzeń powinna pasować nie tylko do ścieżki życia, ale też do intencji konkretnej sesji? Tzn. dla jednej osoby dziewiątka będzie dobra, a dla innej nie, bo mają inne cele? To znacznie bardziej skomplikowane niż myślałem. Wielkie dzięki za wyjaśnienie.
Właściwie tak. Następne kilka dni było spokojniejsze, ale sprawa, w intencji której robiłam, nie ruszyła z miejsca. To chyba potwierdza to, co mówisz. Ale teraz mam pytanie do całej rozmowy, bo to mnie nurtuje: czy ktoś ma jakiś sposób na testowanie, która liczba działa dla niego, zanim zainwestuje czas w dłuższą praktykę?
To pytanie Janeczki o testowanie jest dla mnie kluczowe w całym wątku. Ja robiłam kiedyś takie krótkie sesje po 3 powtórzenia z różnymi liczbami i obserwowałam, co się dzieje w ciele i w głowie. Nie po samych 3 powtórzeniach, ale w kolejnej godzinie. To nie daje pełnych efektów, ale coś w rodzaju sygnału, czy liczba jest właściwa. Nie wiem, czy to metodyczne, ale działało dla mnie jako wstępny filtr.
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, które może być trochę z boku. Czy w numerologii mantry przyjmujecie, że to liczba powtórzeń jest najważniejsza, czy też ma znaczenie pora, czas trwania całej sesji, długość pauzy między powtórzeniami? Bo mi się zdaje, że skupiacie się na liczbie, ale to jest chyba tylko jeden element.
Chcę wrócić do pytania Mistiki o pauzę, bo Celestyn to trochę przesunął. Ja w swojej praktyce odkryłam, że rytm naprawdę robi różnicę. Szybkie powtarzanie mantry z małą pauzą działa inaczej niż to samo z długim oddechem między powtórzeniami. To jakby ta sama mantra, ta sama liczba, ale inne wejście. Czy ktoś tutaj świadomie pracuje z rytmem, nie tylko z liczbą?
Dobra, rozumiem już trochę lepiej. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Vladiego, bo nie do końca pojmuję ten etap. Skąd wiem, czy mój lęk jest "świeży" czy "stary i zakopany"? Bo ja mam wrażenie, że moje jest jedno i drugie jednocześnie. Coś się ostatnio odezwało, ale wyraźnie ma korzenie gdzieś głębiej. Jak do tego podejść przy wyborze rytmu?
Słucham tej wymiany między Vladiim a Martynką i muszę powiedzieć, że to dotknęło czegoś, o czym myślę od jakiegoś czasu. Czy numerologia mantry ma sens bez znajomości własnej liczby życia? Pytam serio, bo mam wrażenie, że część z was pracuje bardzo intuicyjnie i liczby są jakby potwierdzeniem intuicji, a nie punktem wyjścia.
To co Jacek73 mówi jest ważne i chcę to rozwinąć w kontekście samego tematu. Liczba życia to rama, ale przy mantrach pracujesz też z liczbą dnia albo z liczbą aktualnego cyklu. Więc nawet jeśli ktoś nie zna swojej liczby głęboko, może pracować z numerologią mantr przez kalendarz numerologiczny. To inne wejście do tego samego systemu.
Celestyn, powiedz mi jedno, bo to mnie trochę myli. Jak mówisz o kałendarzu numerologicznym w kontekście powtórzeń, to masz na myśli, że liczba dnia determinuje ile razy powtarzasz? Czy raczej, że liczba dnia mówi ci, czy twoja domyślna liczba powtórzeń jest wzmocniona czy osłabiona tego dnia? To duża różnica i nie jestem pewna, które rozumienie jest właściwe.
a jak się oblicza tę liczbę dnia? Przepraszam, że pytam o podstawy, ale naprawdę nie wiem od czego zacząć. Redukujesz całą datę do jednej cyfry, tak jak przy liczbie życia?
