Zaczęłam się ostatnio zastanawiać nad czymś, co chyba nie jest zbyt często poruszane w kontekście numerologii - mianowicie nad datami świąt i celebracji duchowych. Nie mówię tu o Bożym Narodzeniu czy Wielkanocy jako takich, bo to oczywiste, ale o tym, czy data obchodów ma wpływ na harmonię samej celebracji. W numerologii każda data redukuje się do konkretnej liczby i te liczby mają swoje charakterystyki. Mnie najbardziej interesuje to, kiedy planujemy własne rytuały lub rodzinne spotkania o charakterze duchowym - czy wybieramy datę świadomie, czy po prostu "bo tak wypada"? Dla mnie liczby 3, 6 i 9 tworzą szczególną triadę harmonii jeśli chodzi o celebracje. Trójka to radość i ekspresja, szóstka to dom i rodzina, dziewiątka to domknięcie cyklu. Ale mam wrażenie, że każdy może to inaczej odczuwać w zależności od swojej liczby życiowej. Co wy sądzicie?
Triada 3-6-9 to faktycznie klasyczne ujęcie, ale chciałabym doprecyzować jedną rzecz - bo widzę, że często na forach miesza się dwie różne metody. Redukcja daty świętowania to jedno, ale nie można zapominać, że liczy się też wibracja roku, w którym ta celebracja się odbywa. Jeśli ktoś planuje ważne spotkanie duchowe i rok osobisty mu daje siódemkę, to nawet najharmonijniejsza data kalendarzowa może przynieść introspekcję zamiast wspólnotowej radości. Czy licząc te "harmonijne daty" bierzesz pod uwagę tylko dzień i miesiąc, czy pełną datę z rokiem?
Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam przygodę z numerlogią, ale to co mówisz Martusia61 to chyba ważne. Ja miałam ostatnio taką sytuację, że chciałam zorganizować małe spotkanie z przyjaciółkami, takie duchowe przy świecach, i kompletnie nie wiedziałam jak wybrać datę. Wybrałam po prostu sobotę kiedy wszystkim pasowało i teraz się zastanawiam czy to mogło miec jakieś znaczenie. Jak właściwie się liczy ten rok osobisty?
Czytam ten wątek i mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy to znaczy, że daty świąt ustalone przez tradycję religijną - jak te chrześcijańskie - są przypadkowe z punktu widzenia numerologii, czy ktoś je kiedyś świadomie dobierał? Bo data 25 grudnia - 2+5+1+2 = to daje 10, a 10 to 1. Jedynka to początek, nowy cykl. Coś w tym może być.
W tradycji nordyckiej, z którą pracuję, daty świąt jak Jol czy Ostara też mi wychodzą ciekawe numerologicznie. Ale mam inne pytanie do tej rozmowy - piszecie o harmoninym celebrowaniu, a co z sytuacją, kiedy data jest narzucona z zewnątrz? Na przykład rodzina zbiera się zawsze pierwszego dnia nowego roku i nie ma o tym dyskusji. Data jest data. Czy można wtedy jakoś "wyrównać" tę wibrację przez inne elementy - kolory, intencje, godzinę rozpoczęcia?
To co opisuje Freja_R jest chyba bardziej powszechne niż myślimy. Znam to z własnego doświadczenia. Tylko czy rozwiązaniem jest szukanie harmonii numerologicznej, czy raczej wewnętrzne ustawienie przed taką celebracją? Numerologia może pokazać ci mapę, ale wejść na ten teren musisz ty sama. Modyfikacja godziny czy koloru to trochę jak naklejanie plastra na głębszy temat.
Słucham tej rozmowy i myślę sobie, że trochę zeszłyśmy na poziom osobisty, a pytanie w temacie było szersze. Ale właśnie to mi się podoba, bo teoria bez praktyki to nic. Mam własne doświadczenie z tym konfliktem daty zewnętrznej i wewnętrznej potrzeby. Zauważyłam, że kiedy data celebracji "gra mi" numerologicznie, nawet trudna rozmowa przy stole przebiega spokojniej. To może placebo, ale dla mnie działa. Wibracja22, a co z liczbą 4 jako datą celebracji? Bo w wielu miejscach czytam, że to zbyt "ciężka" liczba na świętowanie.
Przepraszam że wchodzę z boku, ale bardzo mnie to interesuje. Chciałabym zorganizować mały rytuał w gronie rodzinnym, który miałby pogodzić dwie strony rodziny po długim konflikcie. Rozumiem, że data ma znaczenie, ale jak właściwie mam to wyliczyć? Czy biorę datę, na którą się umówimy, i liczę ją jako dzień+miesiąc, czy całą datę z rokiem? I czy wychodzi jedna liczba dla wszystkich uczestników, czy każdy ma swoją?
Czytam to z dużym zainteresowaniem i mam pytanie, które może być trochę z boku, ale się łączy. Jeśli pracujemy z datą celebracji i jej liczbą, to czy przedmioty, które na tę celebrację przynosimy lub używamy, powinny też "grać" z tą liczbą? Mam na myśli kryształy, świece, kolory obrusa. Czy numerologia ma tu swoje odpowiedniki, czy to już zupełnie inna para kaloszy i lepiej nie mieszać systemów?
Wracając do pytania Wibracja22 z początku - o liczby najharmonijniejsze do celebracji. Myślę, że nie ma jednej odpowiedzi, bo celebracja celebracji nierówna. Inne liczby będą harmonijne dla rytuału osobistego, inne dla zbiorowego, inne dla celebracji przejścia jak chrzciny czy symboliczne inicjacje, inne dla świąt cyklicznych. Może warto by podzielić to na kategorie? Bo ta rozmowa dotknęła kilku różnych typów i trochę się to miesza w jednym kotłu.
Wolchw, właśnie to chciałam usłyszeć i zgadzam się z tą rozmaitością. Ale może warto podjąć próbę i zebrać to w jakieś grupy? Zacznę od celebracji zbiorowych, bo to tu chyba jest najwięcej pytań. Moim zdaniem dla celebracji, w której uczestniczy wiele osób o różnych wibracji własnych, najbardziej stabilna jest dziewiątka - ona ma tę właściwość, że nie wzmacnia jednej osoby kosztem innych, ale działa jak wspólny mianownik. Siódemka też jest dobra, ale ona lubi skupienie i ciszę, więc przy dużym, hałaśliwym zgromadzeniu może się "chować". Co wy na to? Czy ktoś z was rzeczywiście porównywał jak zachowują się różne wibracje przy dużych grupach?
Ja mam pytanie do tej siódemki i dziewiątki - czy wy mówicie o liczbie wibracyjnej dnia liczonej z pełną datą, czy tylko z dnia i miesiąca? Bo to może być ta różnica, która tłumaczy dlaczego wasze obserwacje się rozmijają. Przy pełnej dacie z rokiem wynik jest inny niż przy samym dniu i miesiącu, a obydwa podejścia mają swoich zwolenników w tym wątku.
Mam pytanie może trochę z boku, ale wydaje mi się związane. Piszecie o harmonijnych liczbach do celebracji, ale nie rozmawialiście jeszcze o tym co jest, kiedy w tej samej rodzinie różne osoby mają bardzo różne liczby ścieżki życia. Czy wibracja dnia jakoś mediuje między nimi, czy raczej uwydatnia tę różnicę?
Czytam tę rozmowę o kryształach i datach i mam pytanie nawiązując do mojej sytuacji sprzed kilku postów - wróciłam żeby zapytać. Planuję ten rytuał pojednania rodzinnego. Wibracja22 powiedziała że data to jak pogoda. Ale jeśli kryształy i data razem tworzą pole, to czy powinnam dobierać kamienie do wibracji dnia który wybieram? I jak w ogóle wybrać ten dzień - czy szukam jakiejś konkretnej liczby?
Właściwie chciałam uzupełnić to co powiedziała Wibracja22 o szóstce - ona ma rację co do harmonii rodzinnej, ale chcę dodać jeden szczegół. Szóstka lubi też pewną hierarchię i odpowiedzialność. Jeśli w tej rodzinnej sytuacji jest ktoś, kto wyraźnie przyczynił się do konfliktu i ta osoba nie jest gotowa do wzięcia odpowiedzialności, szóstka może wzmocnić właśnie to napięcie. Dwójka jest łagodniejsza w tym sensie, że nie wymusza hierarchii. Mirelka, czy wiesz coś o tym, co było źródłem konfliktu?
Słuchając tej rozmowy o rytuałach pojednania mam takie pytanie do wszystkich - czy numerologia świąt i celebracji duchowych może też odnosić się do tego, co nazwałbym "świętami wewnętrznymi"? Czyli momentami przejścia, rytuałami, które ktoś robi sam dla siebie, bez grupy? Bo w tym wątku przewijają się celebracje zbiorowe, rodzinne, ale może są inne liczby dla rytuałów solowych?
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam może głupie pytanie - czy tarot może się jakoś łączyć z tym co tu opisujecie? Pytam, bo np. Atuty Większe mają numery i zastanawiam się czy jeśli data celebracji daje np. siódemkę, to odpowiedni arcanum też pracuje w tym polu. Czy to jest związane w jakiś sposób?
Wchodzę tu bo ta dyskusja o tarota i numerologii przy świętach to temat który mnie bardzo interesuje. Ale mam zastrzeżenie do całego kierunku - łączenie tarot z numerologią celebracji działa tylko jeśli ta sama osoba prowadzi i rytuał, i czyta karty. Inaczej powstają dwa osobne systemy które mogą wzajemnie się rozmywać. Ktoś tu prowadził celebrację w ten sposób samodzielnie?
Czytam ten wątek o tarota i numerologii i chcę zapytać coś może naiwnego - czy jeśli ktoś ciągnie kartę w dniu celebracji i wychodzi mu coś trudnego, np. Księżyc albo Wisielec, to znaczy że celebracja jest zepsuta? Czy można jakoś to "przepracować" w trakcie rytuału zamiast go odkładać?
Chcę nawiązać do tego co powiedziała Martusia61 bo myślę że dotknęła czegoś ważnego. Numerologia daje nam ramy, ale nie zastąpi gotowości. Szóstka jako wibracja dnia stworzy sprzyjające pole dla harmonii i odpowiedzialności, ale jeśli któraś strona przyjdzie z zamkniętym sercem - żadna liczba tego nie przełamie. Mam pytanie do Mirelki - czy planujecie ten rytuał jako coś co robicie razem, czy ty to robisz "na" to spotkanie solo?
Wracam do głównego wątku bo chcę zapytać coś, co mi się kręci po głowie od kilku postów. Rozmawiamy o świętach i celebracjach, o datach i harmonijnych liczbach - ale mało mówiliśmy o tym co robić kiedy ważna data rodzinna wypada w liczbie, która z natury jest napięta. Na przykład piątka albo szesnastka. Nie zawsze można przełożyć urodziny czy rocznicę. Jak wy sobie z tym radzicie?
To jest pytanie które sama sobie zadawałam. U mnie sprawdza się wtedy pracowanie z przedmiotami - jeśli data jest napięta, staram się wzmocnić przestrzeń kryształami które łagodzą konkretną wibrację. Przy piątce, która jest ruchliwa i rozbijająca skupienie, kładę coś uziemiającego, czarny turmalin albo hematyt. Nie wiem czy to "naprawia" datę, ale zmienia moje nastawienie do niej.
To co powiedziała Leokadia76 jest bardzo ważne i chcę to rozwinąć w kontekście numerologii. Przy trudnej wibracji dnia ja nie próbuję jej "naprawiać" - raczej sprawdzam jaka jest moja liczba ścieżki życia i czy ta trudna data może dla mnie konkretnie oznaczać coś innego niż dla kogoś z inną ścieżką. Piątka dla kogoś kto ma 5 w portrecie może być wyzwaniem do wzrostu, nie zagrożeniem. Czy ktoś tu myśli o datach celebracji w kontekście osobistego portretu numerologicznego?
To co powiedziała Leokadia76 jest bardzo ważne i chcę to rozwinąć w kontekście numerologii. Przy trudnej wibracji dnia ja nie próbuję jej "naprawiać" - raczej sprawdzam jaka jest moja liczba ścieżki życia i czy ta trudna data może dla mnie konkretnie oznaczać coś innego niż dla kogoś z inną ścieżką. Siódemka jako dzień może być ciężka dla kogoś ze ścieżką trójki, a dla kogoś ze ścieżką siedem będzie po prostu domem. Więc zanim w ogóle sięgniemy po kryształy czy cokolwiek innego - warto sprawdzić czy ta liczba naprawdę jest nam obca, czy tylko nieznana.
Mam konkretny przykład z własnego życia. Rodzinna rocznica która wypada zawsze w dzień z sumą osiem. Ósemka to siła, ambicja, ale też napięcie wokół władzy i kontroli - i dokładnie tak wyglądają te spotkania. Próbowałam łagodzić przestrzeń, ale zauważyłam że nie chodzi o energię dnia, tylko o to że ta data naprawdę niesie konkretną historię w tej rodzinie. Numerologia ją opisuje, ale nie zmieni tego co się wydarzyło.
Chcę tu wejść z innym kątem. Rozmawiamy o trudnych datach jakby były przeciwnikiem. Ale czy nie jest tak że data z trudną wibracją może być właśnie odpowiednim momentem na pewne rozmowy? Ósemka i napięcie wokół kontroli - może to jest właśnie dzień w którym tematy władzy i podziału same wypływają i nie trzeba ich wyciągać sztucznie? Pytam serio, bo zastanawiam się czy nie próbujemy za bardzo wygładzić to co powinno zostać powiedziane.
Słucham tej całej rozmowy i nagle zaczynam inaczej patrzeć na swoje spotkanie. Jeśli dziewiątka to zakończenie - a właśnie o zakończenie czegoś mi chodzi, żeby ta sprawa z podziałem w końcu się domknęła - to może powinnam sprawdzić kiedy wypada najbliższa dziewiątka i zobaczyć czy w ogóle mamy możliwość spotkania w takim terminie? Wibracja22, jak liczyć tę datę dla konkretnego dnia?
