Zaraz, bo chcę wrócić do wątku o orbach, który był w opisie tematu i jakoś nam wypadł z rozmowy. Celestyn, ty wspominałeś wcześniej o różnych podejściach do liczb i ich wariantów, ale czy przy liczbie powtórzeń też przyjmujesz orby? Czyli czy 6, 7, 8 powtórzeń jest "w zasięgu" szóstki, czy trzymasz się dokładnie tej jednej liczby i jej wielokrotności?
To co Celestyn mówi o wielokrotnościach zamiast orbów, to jest dla mnie bardziej precyzyjne niż klasyczne orby. Przy runach też pracuję z grupami, nie z przybliżeniami. Trójka to trójka, nie dwa i pół. Ale mam pytanie: czy przy liczbach mistrzowskich, które są nieredukowalne, też przyjmujesz wielokrotności? Czyli 22, 44, 66 to seria mistrzowska, czy 22 samo w sobie jest zamknięte?
Słucham tej rozmowy o liczbach mistrzowskich i mam takie sceptyczne pytanie, mam nadzieję, że nie będzie nie na miejscu. Skąd pochodzi ta wiedza o tym, że 11, 22, 33 mają akurat takie właściwości? Rozumiem, że jest to tradycja, ale czy jest jakaś szkoła, tekst, konkretna linia przekazu? Bo słyszę dużo pewności w tej rozmowie i jestem ciekawa, skąd ta pewność.
Rzadko piszę, ale to co powiedział Celestyn na końcu, o pewności jako obserwacji a nie dowodzie, to jest chyba najważniejsze zdanie w całym wątku. Bo mi się wydaje, że dużo nieporozumień w takich rozmowach bierze się stąd, że nie odróżniamy tych dwóch rzeczy.
To co Agatka83 napisała o pewności jako obserwacji, naprawdę mnie poruszyło. Nigdy tak tego nie ujmowałem, ale teraz kiedy o tym myślę, to chyba właśnie o to mi chodziło, kiedy zaczynałem z afirmacjami. Nie szukałem dowodu, szukałem wzorca. I te wzorce widzę. Dziękuję za tę rozmowę, naprawdę, to jest jedna z lepszych dyskusji jakie tu czytałem.
Wracam do czegoś, co chodzi mi po głowie od kilku postów. Mówimy dużo o liczbach powtórzeń mantry, ale trochę mało o samej strukturze sesji. Celestyn, ty wspominałeś o kałendarzu numerologicznym, warunkach pracy, zgodności. Ale czy długość przerwy między sesjami też jest gdzieś uwzględniana numerologicznie? Czy to tylko kwestia regularności?
Przy czakrach mam inaczej, bo tam pracuję raczej z cyklami księżycowymi niż z numerologią dni. Ale twoje pytanie jest ciekawe, bo chyba można by te dwa systemy nałożyć. Tylko się zastanawiam, czy to nie robi za dużo zmiennych naraz.
Chcę wrócić do pytania o orby, bo myślę, że nie powiedzieliśmy jeszcze wszystkiego. Celestyn powiedział, że przy powtórzeniach nie stosuje orbów w klasycznym sensie, tylko wielokrotności. Ale ja mam pytanie do całej grupy: czy ktokolwiek z was próbował pracować z orbem plus minus jeden i porównał efekty z dokładną liczbą? Bo mnie kusi, żeby to przetestować na sesjach runicznych.
Ten wątek o domknięciu jest ciekawy, bo w rytuałach też to działa. Liczba powtórzeń to nie tylko matematyka, to też rytm. I rytm ma swój naturalny punkt zakończenia, który ciało zna wcześniej niż głowa. Pytanie do Jacka73: czy kiedy robiłeś 12 i czułeś, że przesadziłeś, przerywałeś w połowie, czy dochodziłeś do końca mimo tego?
Słucham tej rozmowy o "rozlanej energii" i "poczuciu domknięcia" i muszę zapytać, nie złośliwie naprawdę, czy macie sposób na odróżnienie, że to efekt numerologii, a nie po prostu zmęczenia albo skupienia uwagi? Bo 11 powtórzeń to inny wysiłek koncentracji niż 12, i zastanawiam się czy to ciało liczy, czy umysł.
Mistika pytała o to czy to ciało liczy czy umysł, i mnie to skłoniło do pytania zupełnie praktycznego. Czy ktoś z was liczy powtórzenia na głos, w myślach, czy na różańcu albo malas? Bo ja próbowałam różnych metod i mam wrażenie, że liczenie na malas daje inne skupienie niż liczenie w głowie. Ale nie wiem czy to numerologia czy po prostu fizyczny kontakt z koralikami.
Malas narzuca ci system, ale to nie znaczy, że jesteś nim związana. Możesz zatrzymać się po 27 koralikami, czyli jednej czwartej malas, co też jest liczbą o znaczeniu. Albo po 54, czyli połowie. Tradycja buddyjska to przewidziała. Ale mam pytanie do Kostroma: kiedy mówisz, że liczenie na malas daje inne odczucie, to chodzi ci o skupienie, rytm, czy coś jeszcze innego? Bo to ważne, żeby wiedzieć, co konkretnie jest inne.
Słucham o tych koraliakach i zastanawiam się, czy przy rytuałach miłosnych to też ma znaczenie czy liczymy fizycznie czy w myślach? Bo ja zazwyczaj liczyłam w głowie i teraz się zastanawiam, czy to mogło coś zmienić w tym co robiłam.
Wchodzę znowu z tym moim sceptycznym pytaniem, przepraszam. Vladi napisał, że przy rytuałach zawsze używa czegoś fizycznego, bo liczba jest wtedy uziemiona. Ale czy nie jest tak, że fizyczny obiekt po prostu pomaga w koncentracji i to tłumaczy różnicę, którą wszyscy czujecie? Nie mówię, że to nie działa, pytam skąd wiadomo, że to numerologia a nie psychologia skupienia.
Celestyn, okej, przyjmuję ten argument. Ale to rodzi kolejne pytanie: jeśli mechanizm to skupienie, to czy liczy się KTÓRA liczba, czy tylko to że JAKAŚ jest? Czy ktokolwiek testował dwie zupełnie przypadkowe liczby bez znaczenia numerologicznego i porównywał z liczbami "właściwymi"?
To co Mistika pyta ma też inne zastosowanie. Jeśli ważna jest liczba konkretna, a nie dowolna, to skąd bierzemy pewność, że nasza liczba jest ta właściwa dla tej konkretnej intencji? W runach mam w miarę jasne odniesienia, trójka do Norny, dziewiątka do Odyna i tak dalej. Ale przy mantry to jest mniej oczywiste. Celestyn, jak ty dobierasz liczbę powtórzeń, zanim zaczniesz?
czyli de facto sam proces doboru liczby jest częścią rytuału? Nie tylko samo powtarzanie? Bo to jest coś, czego mi brakowało w mojej praktyce z czakrami. Ja po prostu siadam i zaczynam, nie mam żadnego etapu przygotowania numerologicznego.
Czytam o tym dobieraniu liczby i mam pytanie trochę z boku. Czy jeśli ktoś zaczął mantrę bez tej numerologicznej analizy, bo po prostu nie wiedział, to ma sens powtórzyć sesję z właściwą liczbą, czy raczej nie wracać do tego co już zrobione?
Wow, dziękuję za tę całą rozmowę, naprawdę dużo się nauczyłem. Szczególnie to o liczeniu na koraliakach kontra w głowie, zupełnie o tym nie myślałem. Mam takie bardzo podstawowe pytanie: czy jest jakaś liczba, od której powinien zacząć ktoś, kto nigdy tego nie robił? Jakaś bezpieczna, żeby poczuć jak to w ogóle działa?
To rozróżnienie między zmęczeniem a domknięciem jest dla mnie kluczowe przy czakrach też. Mam wrażenie, że pracuję z podobnym zjawiskiem, tylko nie myślałam o tym w kategoriach numerologicznych. Czy ktoś z was łączy konkretne czakry z konkretnymi liczbami przy doborze powtórzeń?
Mistika, ta narracja którą opisujesz, to w tradycjach runicznych jest po prostu tworzenie sieci znaczeń. Nikt nie twierdzi, że liczba istnieje niezależnie od umysłu jak kamień na ziemi. Pytanie brzmi raczej, czy sieć którą tworzysz ma wewnętrzną spójność, czy jest chaotyczna. Spójna sieć działa, chaotyczna nie.
Właśnie to jest coś, o czym rzadko się mówi przy omawianiu liczb w mantrach. Liczba dobrana do intencji musi być też dobrana do aktualnego stanu praktykującego. Ta sama liczba będzie inaczej leżeć w dniu spokojnym i w dniu emocjonalnego napięcia. Jak wy sobie z tym radzicie, trzymacie jedną liczbę na stałe, czy przeliczacie przed każdą sesją?
Przed każdą sesją, przynajmniej sprawdzam. Liczba dnia to minimum. Przy bardzo naładowanych emocjonalnie sesjach skracam do prostszych wielokrotności, bo jak Celestyn pisze, to co działa przy spokojnym skupieniu, przy emocjach może być za dużo lub za mało. Prostsze liczby mają mniejszy opór przy przekraczaniu pewnego progu skupienia.
