Forum

Asystent AI
Liczby w numerach ś...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Liczby w numerach świątyń - czy świątynia o numerze ma większą moc duchową?

Strona 1 / 2

Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zacząłem ostatnio drążyć temat numerów przypisanych do miejsc kultu i wyszło mi coś ciekawego. Mianowicie wiele starożytnych świątyń było lokowanych w miejscach, których koordynaty geograficzne po zsumowaniu dawały liczby mistyczne - najczęściej 3, 7, 9 albo 11. Zastanawiam się, czy jeśli współczesna świątynia czy kaplica nosi konkretny numer w administracyjnym rejestrze albo numer ulicy, to czy ta liczba wchodzi w rezonans z energią miejsca. Mam na myśli dosłownie: czy kościół pod numerem 9 ma inną wibrację numerologiczną niż pod numerem 4? I drugie pytanie, bo to mnie mocno nurtuje od jakiegoś czasu - gdzieś czytałem, że Aldebaran jako gwiazda królewska może wzmacniać zdolności wizjonerskie u osób, które maja go aktywnego w natalu. Czy to ma jakiś związek z miejscami kultu? Czy świątynia wzniesiona pod wpływem Aldebarana mogłaby mieć inny numerologiczny ładunek?


Odpowiedz
82 odpowiedzi
Wpisy: 115
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

No właśnie, z tym numerem świątyni to jest tak, że liczba 9 jest tu kluczowa, bo 9 to liczba duchowości i ukończenia cyklu - więc świątynia pod dziewiątką to niemal ideał. Ale ja bym patrzyła nie tylko na numer ulicy, bo to jest trochę przypadkowe nadanie administracyjne. Ważniejszy moim zdaniem jest numer wibracyjny samej nazwy ulicy plus numer budynku razem. Liczymy to metodą Pitagorasa i dopiero wtedy widać pełny obraz. Co do Aldebarana - tak, to jest jedna z czterech gwiazd królewskich, wchodzi w skład Byka, a jej wpływ na wizjonerstwo jest opisany już w tradycji perskiej. Ale żeby powiązać to z numerem świątyni, trzeba by wiedzieć kiedy ją wzniesiono i pod jaką konstelacją.


Odpowiedz
Wpisy: 480
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Sigilia, moment - piszesz, że liczymy nazwę ulicy plus numer razem, ale jak dokładnie to wygląda? Bo nazwy ulic często mają imiona patronów, a to już wchodzi w kabałę imion, nie czystą numerologię pitagorejską. Czy nie mieszasz tu dwóch systemów? Pytam, bo sama staram się nie łączyć metod, żeby nie dostać bełkotu zamiast odczytu.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Darka Nie mieszam, bo system Pitagorasa i tak zamienia litery na cyfry według tej samej tabeli, bez względu na to czy to imię patrona czy nazwa pospolita. Ulica Różana i ulica Świętego Jana - obydwie przejdą przez tę samą tablicę konwersji. Efekt końcowy to liczba wibracyjna adresu. Nie rozumiem zarzutu.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Sigilia_D Ale Darka ma trochę rację w tym sensie, że adres administracyjny to twór stosunkowo nowy i zewnętrzny wobec miejsca. Świątynia istniała zanim dostała numer. Więc ta liczba nie jest wewnętrzna dla miejsca - jest nałożona z zewnątrz przez urząd gminy. To zupełnie inna kategoria niż data założenia czy orientacja budynku względem stron świata, które są celowe i znaczące. Czy ktoś wogóle próbował liczyć wibrację daty poświęcenia świątyni zamiast jej numeru administracyjnego?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Zodiakla To jest bardzo ważna uwaga i mam wrażenie, że od niej właściwie powinniśmy zacząć. Ja w swoich notatkach mam kilka dat poświęceń kościołów z mojego regionu, dla jednego z nich data poświęcenia sprowadza się do liczby mistrzowskiej 33. Nie wiem co z tym zrobić, bo 33 to w numerologii albo bardzo wysoka duchowość, albo - w pewnych interpretacjach - liczba ofiary. Czy to może tłumaczyć, że to miejsce ma specyficzną aurę? Bo ludzie faktycznie mówią, że czują tam coś innego niż w innych kościołach.


Odpowiedz
Wpisy: 130
(@seweryn61)
Połączone: 2 lata temu

Czytam wątek i mam pytanie do Franka - skąd masz pewność, że to co ludzie czują w tym kościele wynika z liczby 33, a nie np. z architektury, akustyki, może zapachu kadzidła albo po prostu wieloletnich modlitw? Bo może to jest coś zupełnie fizycznego, a numerologia dostarcza tylko jakiegoś ram do interpretacji czegoś, co istnieje niezależnie od niej


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Seweryn61 Nie mam pewności, to jest właśnie cały problem. Ale zauważ, że pytasz mnie o to samo, co ja pytam numerologię - jak odróżnić wpływ liczby od wpływu innych czynników? Może te inne czynniki też da się opisać numerologicznie? Architektura ma proporcje, proporcje to liczby, data budowy to liczba. Akustyka zależy od wymiarów, wymiary to liczby


Odpowiedz
Wpisy: 66
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę, ale właśnie to mnie zastanawia w całym tym temacie. Czy liczba na numerze budynku w ogóle może mieć moc, skoro jest zmienna? W Polsce numeracja ulic była zmieniana wielokrotnie, szczególnie po wojnie. Więc ta sama świątynia mogła mieć numer 4, potem 12 potem 8. Która z tych liczb miałaby znaczenie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Kamilcia Dobry punkt, ale to samo można powiedzieć o imionach - ludzie zmieniają imiona, a jednak wibracja imienia jest powszechnie liczona. Moim zdaniem liczy się aktualna liczba, bo to ona teraz wpływa na przestrzeń i na ludzi, którzy teraz tam przychodzą. Przeszłe wibracje to inna sprawa - one mogą zostawić ślad w murach, ale bieżąca numeracja tworzy bieżące pole energetyczne.


Odpowiedz
Wpisy: 411
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Ojejku, chcę dodać coś do wątku o Aldebaranie, bo Franek o nim wspomniał. Aldebaran to oko Byka i w tradycji hermetycznej był jedną z czterech gwiazd strażniczych nieba - razem z Regulusem, Antaresem i Fomalhautem. Każda z nich miała przypisany żywioł i kierunek. Aldebaran strzegł Wschodu i był powiązany z Michałem Archaniołem w tradycji chrześcijańskiej. Więc świątynie zorientowane na wschód i poświęcone Michałowi mogłyby mieć silną wibrację Aldebaranową - niezależnie od numeru.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Baska_T Zgadza się co do gwiazd królewskich i przypisania Aldebarana wschodowi, ale uwaga - tradycja przypisania gwiazd do archaniołów to nie jest starożytna hermetyka, to pochodzi z późniejszych synkretycznych tekstów, głównie XV-XVII wiek. Nie mówię, że to błędne, ale warto rozróżniać warstwy czasowe tradycji, żeby nie mieszać źródeł. Co do wizjonerstwa - Aldebaran był łączony z jasnowidzeniem głównie przez astrologów arabskich, szczególnie kiedy był w koniunkcji z Księżycem.


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Zodiakla Okej, nie wiedziałam o tym datowaniu, dzięki za sprostowanie. Ale wracając do meritum - czy ta koniunkcja z Księżycem, o której piszesz, musiałaby być w natalu osoby odwiedzającej świątynię, czy też w momencie budowy świątyni? Bo to dwa różne podejścia.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Baska_T Astrolodzy arabscy mówili przede wszystkim o natalu człowieka, ale elektywna astrologia - czyli dobór pomyślnego momentu do podjecia działania - zakładała też, że czas rozpoczęcia budowy ważnego miejsca ma znaczenie. Więc obydwa podejścia mają podstawy, tylko operują na innym poziomie. 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Czytam tę dyskusję i mam wrażenie, że wchodzicie bardzo głęboko w astrologie, a pytanie wyjściowe było o numerologię świątyń. Nie mówię, że to błąd - Aldebaran i data poświęcenia to ciekawy wątek - ale może warto by było najpierw ustalić jedną rzecz: czy w ogóle istnieje jakaś numerologiczna tradycja, która dosłownie zajmuje się mocą duchową miejsc, a nie tylko ludzi? Bo większość systemów numerologicznych, które znam, jest antropocentryczna - liczy się datę urodzenia człowieka, jego imię. Czy ktoś zna tradycję, która stosuje to samo do budynków lub miejsc?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Caroletta Właściwie tak - w tradycji chińskiej feng shui liczby są przypisane do kierunków i sektorów przestrzeni, a nie do ludzi. System Kua opiera się na liczbach i pozwala określić szczęśliwe kierunki dla budynku niezależnie od jego mieszkańców. To nie jest zachodnia numerologia, ale pokazuje, że tradycja liczb stosowanych do przestrzeni istnieje. Pytanie tylko, czy możemy mieszać systemy wschodni i zachodni w odczycie jednej świątyni bez utraty spójności


Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Mikolajek To jest właśnie to, o co mi chodziło - dziękuję. Ale Kua i feng shui to zupełnie inne założenia ontologiczne niż numerologia pitagorejska. W feng shui chodzi o przepływ energii przez przestrzeń fizyczną, a w numerologii zachodniej - o symboliczne znaczenie liczby jako bytu. Czy ktoś wie, czy któryś z zachodnich numerologów klasycznych - Cheiro, Balliett, może ktoś nowszy - odnosił swoje metody do miejsc kultu?


Odpowiedz
Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Nie znam konkretnych tekstów na ten temat, ale w gematrii żydowskiej - i tu wchodzimy w kabałę, więc to też wschodni wątek w pewnym sensie - liczba wpisana w nazwę miejsca była bardzo ważna. Świątynia Jerozolimska to w gematrii całe opracowania. Więc może szukać odpowiedzi raczej w kabale niż w Pitagorasie??


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wtrącę się z innej strony. W tradycji słowiańskiej miejsca kultu nie miały numerów, ale miały głęboko zakorzenioną symbolikę liczbową - liczba słupów, okrążeń, kamieni w obrębie świętego miejsca. Trójka, dziewiątka, wielokrotności trójki - to były liczby organizujące przestrzeń sakralną. Pogańska świątynia przy Arkonie na Rugii miała według opisów Saxo Grammaticusa cztery kolumny wejściowe i osiem wewnętrznych - razem dwanaście, co nie wydaje się przypadkowe. Więc idea, że liczba opisuje moc miejsca, jest bardzo stara. Tylko nie chodziło o numer administracyjny, ale o zamierzoną strukturę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Mokosza To jest niesamowite, że już wtedy tak budowano. Ale to pokazuje właśnie to, co wcześniej mówiła Zodiakla - że liczba musi być intencjonalna, żeby miała znaczenie. Przypadkowy numer nadany przez urząd to coś zupełnie innego niż dwanaście kolumn celowo ułożonych przez budowniczego. Czy moc miejsca może zbudować się wokół przypadkowej liczby z biegiem czasu, przez energię modlitw i rytuałów?


Odpowiedz
Wpisy: 480
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Kamilcia pyta o coś ważnego - czy liczba może nabrać mocy wtórnie, nie przez intencję budowniczego, ale przez to, co się w miejscu dzieje. Ja bym powiedziała, że tak - w numerologii wibracja jest żywa i zmienia się z czasem. miejsce, do którego przez stulecia przychodzą tysiące ludzi z tą samą intencją duchową, buduje własne pole energetyczne i liczba tego miejsca zaczyna to pole opisywać, nawet jeśli pierwotnie była przypadkowa. To taka odwrotna droga do sensu.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@seweryn61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Darka Ale jeśli wibracja miejsca nawarstwiała się przez stulecia modlitw, to właściwie co tu jest przyczyną, a co skutkiem? Ludzie przynosili swoją energię, bo to było święte miejsce - a miejsce było święte, bo miało odpowiednią liczbę w dacie poświęcenia? Czy może było odwrotnie - najpierw ludzie czuli, że to dobre miejsce, budowali tam, a liczby tylko to potwierdziły?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Seweryn61 Myślę, że to nie jest dylemat "albo-albo". W numerologii mamy pojęcie liczby osobistej i liczby miejsca - obie mogą wzajemnie się wzmacniać. Ale masz rację, że to pytanie o pierwszeństwo jest trudne. Może intencja i liczba działają równolegle, nie jeden po drugim?


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

To, co mówi Darka, ma swój odpowiednik w dawnej praktyce. Przy wyborze miejsca pod sanktuarium słowiańskie nie wystarczył jeden znak - czekano na zbieg kilku: zachowanie zwierząt, ukształtowanie terenu, sny kapłanów. Liczba nie była pierwsza ani ostatnia, była jednym z głosów. Czy w numerologii zachodniej jest coś analogicznego - jakiś system, który wymaga zbiegu kilku wskaźników, a nie tylko jednej liczby?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Mokosza W numerologii pitagorejskiej mamy kilka liczb dla jednego miejsca lub osoby - liczba drogi życiowej, liczba wyrazu, liczba duszy. Dla świątyni można by liczyć osobno: numer budynku, datę poświęcenia, wartość gematryczną nazwy. Jeśli kilka z nich sprowadza się do tej samej podstawy - to jest właśnie ten zbieg, o który pytasz. Chociaż... przyznam szczerze, że nie widziałam żadnej gotowej metodyki dla miejsc kultu, to bardziej moje własne rozumowanie.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Sigilia_D Dobrze, że to mówisz wprost. Bo właśnie tu jest problem - w numerologii miejsc kultu mamy głównie analogie do systemów dla ludzi, a nie odrębną tradycję. I to jest chyba uczciwe przyznać. Chyba że ktoś zna jakieś teksty, które wprost traktują o liczbach świątyń? Franek wspomniał o gematrii żydowskiej - może tam jest coś bardziej systematycznego? 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Zodiakla pyta o teksty i muszę przyznać, że moje znajomość jest tu ograniczona. W Zoharze i w pismach kabbalistycznych jest dużo o proporcjach Świątyni Jerozolimskiej, ale to raczej geometria sakralna i gematria nazw niż numerologia w sensie pitagorejskim. Może ktoś z was zna jakieś mosty między tymi tradycjami?


Odpowiedz
Wpisy: 186
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Mosty między gematrią a geometrią sakralną to akurat coś, czym zajmowali się różokrzyżowcy w XVII wieku - szczególnie w kontekście budowy idealnej świątyni. Robert Fludd pisał o proporcjach liczbowych jako odzwierciedleniu harmonii sfer. Ale u niego liczba była bardziej muzyczna niż diwinacyjna - chodziło o odpowiedniość, nie o przepowiednię. To trochę inna optyka niż szukanie, czy numer 33 na bramie coś wróży


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Mikolajek Właśnie - to jest chyba kluczowe rozróżnienie, które gubi się w tej dyskusji. Liczba jako zasada harmonii to jedno, a liczba jako wibracja wpływająca na teraźniejszych odwiedzających to drugie. Franek, jak ty to rozumiesz w swoim kościele z datą 33 - czy mówisz o harmonii wbudowanej przez fundatorów, czy o czymś, co działa na ciebie teraz?


Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Caroletta Szczerze? Chyba o obu naraz, ale nie wiem jak je rozdzielić. Kiedy tam stoję, nie myślę o dacie poświęcenia - po prostu coś czuję. Dopiero potem, w domu, patrzę na notatki i widzę tę trójkę. Więc może doświadczenie jest pierwsze, a liczba to tylko próba jego opisania?


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

A propos Aldebarana - bo ten wątek trochę przycichł, a mnie naprawdę ciekawi jedno konkretne pytanie. Zodiakla mówiła o koniunkcji z Księżycem w natalu. Ale czy ktokolwiek z was miał doświadczenie, że odwiedził jakieś miejsce sakralne i dostał tam coś, co można by nazwać wizją albo wyraźnym snem? I czy sprawdzał potem swój chart na tę gwiazdę?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Erazm85 Ja miałam coś takiego w pewnej starej kaplicy, ale nie wiem czy to Aldebaran. Miałam bardzo żywe obrazy podczas medytacji, coś jak sekwencja symboli, których wcześniej nie kojarzyłam. Sprawdziłam potem - mam Aldebaran w opozycji do Księżyca, nie w koniunkcji. Zodiakla, czy opozycja też by wchodziła w grę?


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Baska_T Opozycja to trochę inna jakość - koniunkcja scala, opozycja tworzy napięcie, czasem objawienie przez konfrontację. W tradycji arabskiej liczyły się przede wszystkim koniunkcje z gwiazdami stałymi, ale później europejscy astrolodzy rozszerzali to na aspekty. Nie powiem ci z pewnością, że twoje doświadczenie wynikało z tej opozycji - ale nie wykluczam. Co to były za symbole, jeśli mogę zapytać?


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Zodiakla Geometryczne głównie - coś jak splecione trójkąty i linia spiralna. Ale to może być zupełnie mój umysł, który szuka wzorców. Wspominam o tym, bo zastanawiam się czy to, co widziałam, mogło mieć związek z samą liczbą zawartą w architekturze kaplicy - ta kaplica miała dwanaście filarów, bardzo wyraźnych. Dwanaście to przecież liczba cyklu, porządku...


Odpowiedz
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Baska_T Ale czy te dwanaście filarów to było celowe odniesienie do liczby, czy po prostu wymóg architektoniczny? Bo mnie właśnie to drąży - jak odróżnić intencjonalną symbolikę od przypadkowego układu, który my potem interpretujemy?


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Kamilcia dotyka czegoś istotnego. W dawnych miejscach kultu słowiańskiego powtarzające się liczby były wynikiem rytuału, nie estetyki. Dwanaście słupów znaczyło co innego niż jedenaście albo trzynaście - wybór był świadomy. Ale przy gotyckiej kaplicy fundowanej przez biskupa na podstawie planów przywiezionych z Italii - już nie wiem. Może architektura sama w sobie niesie pewne liczby dlatego, że kiedyś były celowe, i ta intencja jest już w tradycji, nawet jeśli budowniczy o tym nie wiedział?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Mokosza To jest ciekawe - jakby liczba była zakodowana w formie i żyje dalej niezależnie od świadomości. Trochę jak runa wyryta na kamieniu - czy rytownik musiał znać jej pełne znaczenie, żeby działała? Chociaż w numerologii raczej mówi się o intencji jako kluczowym czynniku... i tu mam problem z własnym rozumowaniem.


Odpowiedz
(@danusia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 126

@Sigilia_D Z runami jest tak, że samo prawidłowe wyrycie kształtu uruchamia pewną jakość - intencja wzmacnia, ale nie jest absolutnie konieczna według starszych źródeł. Może z liczbą w architekturze jest podobnie? Forma wystarczy? 😛


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Danusia Ale forma runicy to forma magiczna z definicji - runa jest znakiem, który ma znaczenie od początku. Numer budynku to... tablica z cyframi. Nie wiem czy to porównanie działa. Chyba że przyjmiemy, że każda liczba jest w sobie archetypowa i forma zapisu nie ma znaczenia?


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Erazm85 W klasycznej numerologii właśnie tak to jest traktowane - liczba jako archetypowa wibracja, niezależna od zapisu. Jedynka na tablicy, jedynka w dacie, jedynka w nazwie - ta sama jakość. Ale rozumiem twój opór, bo to jest duży skok ontologiczny, który albo się przyjmuje, albo nie.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wracam do Franka i jego kościoła z liczbą 33, bo mam jedno konkretne pytanie, które mi nie daje spokoju. Czy licząc tę datę poświęcenia brałeś pod uwagę kalendarz gregoriański, juliański, czy jeszcze inny? Bo np. dla starszych kościołów data w źródle historycznym może być w starym stylu, a to zmienia obliczenia. Może ktoś to wcześniej poruszał, ale nie widzę żeby ktokolwiek o to zapytał.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Wpisy: 629

@Caroletta Dobra, to konkretne pytanie i muszę uczciwie odpowiedzieć - liczyłem według kalendarza gregoriańskiego, bo taką datę znalazłem w kronice parafialnej. Ale teraz mnie niepokoisz, bo kronika mogła być przepisana później i data mogła być przeliczona... albo nie. Nie wiem. Czy różnica między kalendarzami w takim kontekście jest duża w praktyce?


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Różnica między gregoriańskim a juliańskim to od kilku do kilkunastu dni w zależności od epoki - przy redukcji do liczby pierwotnej może to zmienić wynik albo nie. Ale to nie jedyny problem. Przy starszych kościołach data w kronice to często data wpisu, a nie data faktycznego poświęcenia. I wtedy liczymy zupełnie inne wydarzenie.


Odpowiedz
Wpisy: 480
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

To co Caroletta mówi o dacie wpisu kontra dacie faktycznej - to jest coś, o czym rzadko ktoś myśli przy liczeniu numerologii miejsc. Przy osobach zawsze bierzemy datę urodzenia, nie datę wpisu do urzędu. Ale co jest "narodzinami" świątyni? Moment wmurowania kamienia węgielnego, moment poświęcenia, moment pierwszej mszy? Bo to mogą być trzy różne liczby.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@seweryn61)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 130

@Darka A czy w ogóle ma znaczenie, której daty użyjemy, skoro sama liczba i tak wibruje niezależnie od tego, jak ją policzyliśmy? Pytam serio, bo zawsze myślałem, że intencja jest ważniejsza niż dokładność obliczeń.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Seweryn61 Ale jak intencja miałaby nadpisać fakt? Jeśli kościół naprawdę został poświęcony w dniu o redukcji do siódemki, to ta siódemka jest w nim - czy my o tym wiemy czy nie. A jeśli liczymy złą datę, to liczymy coś, czego tam nie ma. Intencja przy odczycie własnego natalu to jedno, ale przy miejscu - chyba nie tak to działa??


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Sigilia_D Ale skąd wiadomo, że data poświęcenia jest tą właściwą? Może kamień węgielny jest silniejszy - to jest dosłowny początek fizycznej formy. W astrologii byśmy zapewne wzięli moment pierwszego kontaktu z ziemią.


Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Erazm85 W astrologii horarna czy mundalna pytanie o "narodziny" budowli to akurat dość stara dyskusja. Tradycyjnie przyjmuje się moment ukończenia i oddania do użytku, nie wmurowania fundamentów - bo fundamenty to jeszcze potencjał, nie manifestacja. Przenosząc to na numerologię, data poświęcenia miałaby sens właśnie z tego powodu.


Odpowiedz
Wpisy: 565
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

U Słowian nie było jednorazowego aktu poświęcenia - przestrzeń sakralna była stopniowo nasycana obecnością przez powtarzające się rytuały. Żaden jeden dzień nie był "datą narodzin". Więc cały ten spór o właściwą datę jest może specyficzny dla tradycji, które budują jeden akt fundacyjny.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kamilcia)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 66

@Mokosza Ale to by znaczyło, że numerologia dat po prostu nie ma zastosowania do takich miejsc? Czy raczej, że trzeba by liczyć inaczej - może sumować kilka rytualnych dat albo brać date pierwszego zebrania wspólnoty?


Odpowiedz
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Kamilcia Jest taki nurt w numerologii geomantycznej - choć niezbyt dobrze opracowany - gdzie dla miejsc kumuluje się kilka liczb i patrzy na ich zbieżność. Jeśli trzy różne daty związane z miejscem dają tę samą liczbę redukcji, to uważa się to za potwierdzenie. Ale jak wszystkie trzy dają różne liczby, to co wtedy? 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

Właśnie - i tu mamy chyba sedno problemu. Mogę naliczyć dla mojego kościoła pięć różnych dat i wyjdą mi trzy różne liczby. Które doświadczenie przypisać której liczbie? Albo może to jest błąd samej metody i szukam czegoś, czego tam nie ma?


Odpowiedz
Wpisy: 340
(@wisia88)
Połączone: 1 rok temu

Chcę wtrącić coś, co może być niepopularne w tym wątku. W praktyce rytuałów pracy z miejscami, na którą są starsze opisy, nigdy nie spotykam się z liczeniem dat. Jest geomancja, jest wróżenie z ukształtowania terenu, są metody wyczuwania energii. Numerologia dat kościołów to moim zdaniem konstrukt stosunkowo nowy - ktoś zna jakieś źródło starsze niż XX wiek, które wprost o tym mówi?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mikolajek)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 186

@Wisia88 To uczciwe postawienie sprawy. Trithemius pisał o liczbach i miejscach, ale to liczby geometryczne, nie daty. Agryppa w "Okultystycznej filozofii" łączy liczby z planetami i z demonologią miejsca, ale znowu - nie z datami budowy. Masz rację, że ta konkretna praktyka jest trudna do ukotwiczenia w starszej tradycji.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Mikolajek To dlaczego jest taka popularna? Skąd się wzięła ta konkretna idea - data poświęcenia daje nam liczbę wibracyjną miejsca??


Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Sigilia_D Podejrzewam, że to XX-wieczna synteza, podobnie jak wiele rzeczy w nowoczesnej numerologii. cheiro i jego naśladowcy rozciągnęli metody osobiste na miejsca. Ale popularne nie znaczy pozbawione wartości - może po prostu nikt starożytny nie zajął się tym systematycznie.


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Czytam cały wątek i chcę zapytać o coś praktycznego, bo może się gubię. Jeśli liczymy numer budynku na ulicy, to przynajmniej jest jasne co liczymy - tabliczkę przed wejściem. Ale przy kościele z datą poświęcenia wszystko się komplikuje jak tutaj widać. Czy jest w ogóle jakiś konsensus między numerologami, która data jest "oficjalna" przy pracy z miejscami kultu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1160

@Oksanka63 Konsensus? Nie nie ma. I myślę, że to jest odpowiedź sama w sobie. Każdy system numerologiczny zakłada pewne dane wejściowe i działa w ramach swoich założeń. Przy osobach mamy jedno urodzenie, jedną datę. Przy miejscu - ta jedność jest sztuczna.


Odpowiedz
Wpisy: 353
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wróćmy na chwilę do Aldebarana, bo Zodiakla i Baska mówiły o tym wcześniej i zostało to trochę zawieszone. Baska miała geometryczne wizje w kaplicy i powiązała to z opozycją Aldebarana do Księżyca w natalu. Ale Franek mówi, że jego kościół ma datę o redukcji do 33, czyli mistrzowską. Czy ktoś sprawdzał kiedyś, czy konkretna konstelacja w momencie wizyty wzmacnia odczucia w miejscu sakralnym - niezależnie od stałej numerologii miejsca??


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Erazm85 To jest ciekawe pytanie, bo łączysz dwie zmienne: stałą liczbę miejsca i zmienny czas wizyty. W astrologii mundanej mamy coś podobnego - mapa radix miejsca plus tranzyt podczas ważnego wydarzenia. Jeśli Aldebaran kulminuje podczas twojej wizyty w konkretnym miejscu, to jest nakładanie się energii. Ale żeby to sprawdzić, trzeba znać dokładną godzinę wizyty i mieć ephemeris.


Odpowiedz
Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

A ja nie mam godzin wizyt w notatkach, tylko daty. To jest pewnie błąd metodologiczny z mojej strony - powinienem był notować dokładniejsze dane od początku. Ale skoro to podnosicie, to może warto by prowadzić taką dokumentację systematycznie: data, godzina, miejsce, numer lub data poświęcenia, i osobny opis odczuć. Czy ktoś to robi?


Odpowiedz
Wpisy: 81
(@ulka96)
Połączone: 2 lata temu

Właśnie ten wpis Franka mnie zastanawia - jeśli zaczniemy notować godziny wizyt, to czy nie wchodzimy już bardziej w astrologię niż numerologię? Pytam serio, bo nie do końca rozumiem, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie przy pracy z miejscami.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zodiakla)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 222

@Ulka96 To akurat nie jest albo-albo. Numer budynku to numerologia, godzina wejścia to astrologia tranzytów, ale razem tworzą obraz miejsca i momentu. Różne systemy, ale mogą się uzupełniać. Pytanie do Franka raczej brzmi: co chcesz sprawdzić? Bo jeśli chcesz wiedzieć, czy kosciół ma "stałą" energię wynikającą z liczby - to godzina wizyty nie zmienia tej liczby, tylko twój odbiór w danym momencie.


Odpowiedz
Wpisy: 629
Rozpoczynający temat
(@franek)
Połączone: 5 miesięcy temu

No właśnie - i tu jest mój problem od początku tego wątku. Chcę wiedzieć, czy coś, co czuję w tym miejscu, wynika z samego miejsca, czy ze mnie w danym dniu. To jest nieuchwytne bez systematycznej dokumentacji. Zaczął mnie bawić pomysł, żeby przez kilka tygodni odwiedzać ten kościół o różnych godzinach i notować wszystko - numer, datę, godzinę, fazę księżyca, własny stan. Wtedy może coś by wyszło.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@baska_t)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 411

@Franek To byłby naprawdę dobry eksperyment i myślę, że dałoby się z tego wyciągnąć jakieś wnioski o spójności doświadczeń. Tylko zastanawiam się - czy porównywałbyś ze sobą odczyty czy z jakimś zewnętrznym wzorcem numerologicznym? Bo jeśli tylko ze sobą, to trudno będzie oddzielić wibrację miejsca od twojego nastroju.


Odpowiedz
(@sigilia_d)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 115

@Baska_T Ale czy da się w ogóle oddzielić wibrację miejsca od obserwatora? W numerologii nie ma odpowiednika "ślepej próby". Zawsze czujemy to przez siebie. Może właśnie taki dziennik obserwacji jest lepszy niż szukanie obiektywnej liczby, bo przynajmniej dokumentuje prawdziwe doświadczenie.


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

@Sigilia_D To by znaczyło, że cała dyskusja o tym, która data jest "właściwa" dla miejsca, jest trochę poboczna wobec głównego pytania. Aldebaran, który Zodiakla i Baska przywoływały - on też nie działa "obiektywnie" oddzielnie od obserwatora, prawda? Mnie interesuje właśnie ten aspekt wizjonerski przy konkretnych miejscach. Czy ktoś miał wyraźnie silniejsze wizje przy wejściach do świątyni niż w środku?


Odpowiedz
(@erazm85)
Połączone: 8 miesięcy temu

Wpisy: 353

To, co Baska mówi, jest kluczowe dla całej dyskusji, bo wracamy do pytania Franka o metodologię. Jeśli nie można wyizolować jednej zmiennej - miejsca, gwiazdy, stanu wewnętrznego - to jak w ogóle możemy cokolwiek twierdzić o "mocniejszych" świątyniach? @Franek Czy w swoich notatkach masz jakikolwiek przypadek, gdzie to samo miejsce dawało ci wyraźnie różne odczucia przy różnych wizytach?


Odpowiedz
Wpisy: 478
(@oksanka63)
Połączone: 5 miesięcy temu

Ja kiedyś coś podobnego poczułam przy progu starego kościoła - taki nagły szum w uszach i przez chwilę jakbym widziała inne oświetlenie. Ale nie wiem, czy to "wejście" w rozumieniu numerologii czy po prostu próg jako przestrzeń między sacrum i profanum. Czy ktoś wie, czy numerologia w ogóle rozróżnia poszczególne strefy budynku?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@darka)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 480

@Oksanka63 Próg to osobny temat i bardzo stary - we wszystkich tradycjach, które znam, próg jest miejscem przejścia, a nie przynależności do żadnej ze stron. W numerologii budynków raczej się tym nie zajmują, przynajmniej w popularnych systemach. Ale to, co opisujesz, brzmi jak klasyczne doświadczenie liminalne - i nie trzeba numerologii, żeby je potwierdzić.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: