Siedzę dziś na tarasie i patrzę w niebo, a chmury układają się w takie konkretne zarysy że aż musiałam to zapisać. Jedna wyglądała jak cyfra 7, potem szybko przekształciła się w coś przypominającego 3. Zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle ma jakiś numerologiczny sens. Czytałam kiedyś że każda liczba niesie ze sobą wibrację, ale czy to dotyczy też kształtów naturalnych, które te liczby tylko przypominają? Czy ktoś w ogóle podchodził do tematu chmur z numerologicznego punktu widzenia? Nie chodzi mi o to co chmura wygląda, tylko o liczbę którą tworzy zarys.
Chyba chodzi o to, że wszechświat komunikuje się z nami przez to co widzimy, nie? Jak patrzę na chmurę i widzę trójkę, to może to jest znak że moja liczba życiowa właśnie aktywnie działa w moim otoczeniu. Mam trójkę jako liczbę duszy i serio często widzę ją wszędzie. Ale zastanawiam się czy zarys chmury to taki sam rodzaj znaku jak na przykład liczba na paragonie albo numer autobusu.
Ciekawe podejście ale mam pytanie do samej autorki wątku. Piszesz o zarysi chmury, ale skąd wiesz gdzie zarys się zaczyna a gdzie kończy? Chmura nie ma twardej krawędzi, to jest gradient. Czy nie wpływa to na to jaką liczbę ostatecznie odczytujesz?
Przepraszam że wchodzę z zupełnie innej strony, ale czy to nie jest przypadkiem podobne do czytania z luster wodnych albo z dymu? Słyszałam że w pewnych tradycjach patrzy się na naturalne kształty i odczytuje z nich przekazy. Może numerologia chmur wpisuje się w coś starszego?
No to skoro już jesteśmy przy temacie, to chcę zapytać szczerze. Ile razy patrzysz w niebo i nie widzisz żadnej cyfry? Bo zakładam że większość chmur nie wygląda jak liczba a jednak notujemy tylko te które pasują. Czy nie jest tak że to po prostu potwierdzamy to w czym chcemy wierzyć?
A czy to może mieć związek z czakrami? Słyszałam że trzecie oko pozwala widzieć rzeczy których inni nie dostrzegają. Może osoby które widzą cyfry w chmurach mają po prostu bardziej otwarte trzecie oko i dlatego odbierają te przekazy?
Okej, teraz rozumiem skąd to pochodzi. Ale to jest bardzo konkretny kontekst, związany z channelingiem i kontaktem z bytami pozaziemskimi. Numerologia klasyczna nie operuje w takich kategoriach. Jeśli mieszamy te dwa systemy to trzeba to jasno powiedzieć, bo inaczej rozmawiamy o zupełnie różnych rzeczach pod tym samym szyldem.
Miałam kiedyś medytację w której widziałam bardzo wyraźnie serie liczb i potem przez kilka dni te same cyfry pojawiały się mi w różnych miejscach. Nie w chmurach konkretnie, ale w innych naturalnych układach, na przykład raz w układzie kamieni na plaży. Nie analizowałam tego systemem numerologicznym ale czułam że jest jakaś spójnośc. Czy wy kiedy widzicie taką liczbę w chmurze to od razu przeliczacie ją przez jakiś system, znaczy przez tablicę pitagorejską albo coś podobnego?
Właśnie to co napisała Lunella.ka przypomina mi jak w runach rózne medium wzmacnia lub zmienia odczyt. Runa wyryta w kamieniu a wyryta w drewnie ma te same podstawy ale kontekst materiału coś dodaje. Może z chmurami podobnie, żywioł powietrza coś wnosi do przekazu liczbowego. Choć to już moje dywagacje, nie znam żadnego systemu który to formalnie opisuje.
Dobra, ale ja muszę zapytać bo trochę zgubiłam wątek. Czy żywioł powietrza to znaczy że chmury mogą przekazywać coś inaczej niż np. woda albo ogień? Bo jeśli liczba widziana w chmurze ma inne znaczenie niż ta sama liczba np. w układzie fal, to jak to w ogóle rozróżnić? Czy jest jakiś klucz do tego? 😀
To bardzo dobre pytanie i akurat tu runy mogą coś podpowiedzieć. W runach każdy materiał i kontekst modyfikuje znaczenie znaku. Powietrze tradycyjnie łączy się z komunikacją, myślą, przekazem. Więc liczba w chmurze mogłaby być właśnie wiadomością, czymś do przemyślenia, a nie do działania. Woda byłaby bardziej emocjonalna, ogień impulsywny. Ale to moja analogia, nie twierdzę że to reguła.
Żywioły w numerologii jako modyfikatory odczytu to nie jest standard. Pitagorejska numerologia operuje czystymi liczbami. Ale są systemy okultystyczne, kabalistyczne, gdzie każda litera i liczba ma przypisany żywioł. Gdyby to stamtąd czerpać, to powietrze odpowiada konkretnym literom w alfabecie hebrajskim. Tylko pytanie czy to jest framework który ktoś tu świadomie stosuje, czy raczej intuicyjne budowanie własnego systemu?
Chyba to drugie, szczerze mówiąc. Nie twierdzę że stosuję klasyczną numerologię pitagorejską do chmur. Raczej wyszłam od obserwacji że kształty które widzę mają dla mnie znaczenie i próbuję to jakoś opisać. A nawiązanie do Rigela pochodzi z konkretnego opisu który czytałam, gdzie padało że tamte byty używają liczb zakodowanych w przyrodzie właśnie przez żywioł powietrza. Może to zbyt swobodne połączenie, ale to był punkt wyjścia.
Czyli de facto mamy tu dwa osobne pytania które się na siebie nałożyły. Pierwsze to czy naturalne kształty mogą nieść przekaz numeryczny, a drugie to czy byty z Rigela komunikują się w ten sposób. Drugie jest z channelingu i bardzo trudno je zweryfikować w jakikolwiek sposób. Pierwsze jest przynajmniej dyskutowalne na poziomie tradycji wróżbiarskich. Warto je rozdzielić żeby rozmowa nie skakała między nimi.
Właśnie, bo jeśli impuls przyszedł z tego co przeczytała o Rigelu, to to zmieniło jej sposób patrzenia na niebo. I nie ma nic złego w tym że jakiś tekst otworzył nową wrażliwość. Mnie interesuje co było pierwsze, czy ona widziała liczby w chmurach zanim trafiła na ten opis, czy dopiero potem?
To jest akurat uczciwa odpowiedź i trochę zmienia moje podejście do tego wątku. Jeśli doświadczenie było pierwsze a interpretacja przyszła później, to przynajmniej wiadomo że nie sugerowałaś sama sobie że masz coś widzieć. Choć nadal uważam że warto się pytać ile razy te kształty jednak nie były czytelne.
A czy to nie jest tak samo z każdym systemem? Ktoś coś przeżywa, potem szuka nazwy albo ramki dla tego doświadczenia. Ja tak znalazłam czakry, ktoś inny numerologię, ktoś tarota. Ramka nie fałszuje doświadczenia, tylko pomaga je opisać, nie?
Czyli warunek jest taki ze to ty masz czuć cos silniego od razu a nie analizowac? Bo ja czesto mam tak ze dopiero po chwili zaczynam czuc ze cos jest wazne. Nie wiem czy to znaczy ze jestem za wolna na te impulsy czy ze to naprawde cos mniej waznego.
Problem w tym że nie ma obiektywnego testu który to rozróżni. Każdy system wróżbiarstwy ostatecznie opiera się na subiektywnej interpretacji. Aeromancja nie miała żadnego klucza do dekodowania kształtów chmur, to była sztuka przekazywana przez doświadczonych praktyków. Bez takiego przekazu każdy buduje swój własny język. I to może być wartościowe, ale trzeba być świadomym że to własny język, nie powszechny kod. 😉
Wróćmy na chwilę do kwestii Rigela bo to zostało zawieszone. Runomira, w tym channelingowym opisie który czytałaś, czy było konkretnie powiedziane jak te byty zakodowują liczby w chmurach? Czy to był bardziej ogólny opis że komunikują przez wzorce, bez szczegółów jak to rozpoznać??
Czyli to bylo jak dostac slownik do jezyka ktory juz troche znałas? Bo to jest ciekawe ze widziałas te siódemke wczesniej i ona cos znaczyla ale nie wiedziałas co. Czy jak juz przeczytałas o Rigelu to wróciłas mysla do tamtego pierwszego widzenia i co poczułas?
Tak, właśnie tak to czułam, jak słownik. Wróciłam myślami do tamtej siódemki i nagle miałam poczucie że to nie był przypadek, że coś czekało żeby byc nazwane. Ale Elina91 ma rację że nie wiem czy to naprawdę był sygnał czy po prostu ludzki umysł który potrzebuje narracji. Nie rozstrzygam tego, tylko opisuję.
To co mówi Dezydery06 to jest klasyczny problem z całą aeromancją. Dawni praktycy rozwiązywali go przez lata ćwiczeń z mistrzem który weryfikował interpretacje. Bez tej weryfikacji nie wiadomo czy rozwijasz intuicję czy tylko utrwalasz własne błędy poznawcze. Jak można to robić samodzielnie?
Ja mam pytanie trochę z boku, bo nie znam się na numerologii dobrze, ale czytając ten wątek zastanawiam się czy te kształty które widzi Runomira zawsze są liczbami, czy czasem są też inne symbole? Bo jeśli chmury mogłyby tworzyć runy albo inne znaki, to wtedy to jest bardziej aeromancja w ogóle, a liczby to tylko jedna możliwa forma przekazu.
