Okej, to te dwa podejścia - opis versus wpływ - chyba naprawdę dzielą ludzi w tym wątku. Ale mam jeszcze jedno pytanie do Onyksowej: jeśli liczby tylko 'opisują' energię miejsca, to po co w ogóle to wiedzieć? Tzn. czy ta wiedza coś zmienia, czy to tylko ciekawostka?
Zmienia bardzo konkretnie - podejście. Jeśli wiem, że piątka w wibracji sądu oznacza zmienność, to idę na rozprawę przygotowana na to, że coś może pójść inaczej niż zakładałam. Nie wpadam w panikę, gdy sędzia zarządzi przerwę albo zada nieoczekiwane pytanie. To troche jak prognoza pogody - nie zmienia pogody, ale zmienia to, co bierzesz ze sobą.
Ale to jest po prostu elastyczność psychiczna, nie numerologia. możesz sobie powiedzieć 'bądź przygotowana na niespodzianki' bez liczenia czegokolwiek. Skąd wiadomo, że to wlasnie piątka dała ten efekt, a nie zwykłe nastawienie mentalne? 🙁
Mam wrażenie, że ta dyskusja kręci się wokół pytania, które i tak zostanie bez odpowiedzi, bo nie da się oddzielić nastawienia od metody. Chciałam wrócić do czegoś bardziej konkretnego - Marlenka miała piątkę i siódemkę. Kornelka, czy pisałaś gdzieś o tym, co się dzieje, kiedy te dwie wibracje wchodzą ze sobą w kontakt przy numerze wydziału versus nazwie sądu? Bo to jednak dwie różne warstwy tej samej instytucji.
To znaczy, że moja sprawa może być jednym z takich przypadków? Siódemka wydziału i piątka nazwy to jednak dość różne energie. Zastanawiam się teraz, czy to tłumaczy, czemu raz mam wrażenie, że sprawa idzie w jakimś kierunku, a potem zupełna zmiana tonu…
Przepraszam, że znowu przerywam - ale jak się liczy litery w nazwie sądu, to czy liczy się każde słowo osobno i redukuje, czy wszystkie litery razem od razu? Bo z tego co Benedyk pisał, każda metoda może dać inny wynik, ale nie wiem czy chodzi też o sposób samego liczenia…
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i w końcu muszę zapytać - czy ktoś tu liczył kiedyś nie tylko numer wydziału albo nazwę sądu, ale też numer konkretnej sali, w której odbywa się rozprawa? Bo moja sprawa zawsze jest w tej samej sali i zastanawiam się, czy to może mieć znaczenie.
To jest świetne pytanie i szczerze - nie miałam jeszcze do czynienia z taką analizą. Intuicyjnie wydaje mi się, że sala to już bardzo mikro skala, coś jak pokój w domu. Ale nie widzę powodu, żeby to odrzucać. Jaki to numer sali i czy znasz numer wydziału?
Sala numer 8, Wydział II. Ósemka i dwójka. Nie wiem, czy to ma sens razem, bo dwójka mi kojarzy się z partnerstwem, ale ósemka to coś zupełnie innego, prawda?
Wchodząc w ten wątek z salą - kiedy byłam na podobnej sprawie, też zawsze ta sama sala. I zastanawiałam się wtedy, czy sędzia przypisany do konkretnej sali ma wpływ na jej wibrację, czy odwrotnie - sala 'przyciąga' określony typ spraw. Nigdy tego nie rozwiązałam, ale pytanie zostało.
Ale wracając do Wenus w Rybach, bo Frydka napisała, że to tam Wenus jest wywyższona - czy to znaczy, że jeśli ktoś ma teraz sprawę z szóstką sądu i Wenus wejdzie w Ryby w trakcie postępowania, to ta energia się 'poprawi' w połowie? Czy wibracja sądu zostaje stała, a zmienia się tylko nakładka astrologiczna?
Policzyłam w końcu pełną nazwę mojego sądu i wyszła mi siódemka. Mam więc szóstkę wydziału i siódemkę całości. Nie wiem, co z tym zrobić - te liczby chyba nie są ze sobą sprzeczne, ale też nie wiem, czy to dobry znak dla mojej sprawy…
Ale czy ta warstwa 'nakładkowa' Wenus działa tak samo na szóstkę co na siódemkę? Bo mam wrażenie, że skoro siódemka jest bardziej analityczna i wewnętrzna, to Wenus - która przecież dotyczy relacji i harmonii - może na nią działać inaczej niż na szóstkę, która już sama w sobie niesie energię związkową. Kornelka, czy to ma sens z perspektywy tego, co sprawdzałaś?
To ma sens, ale muszę to przemyśleć. Intuicyjnie czuję, że siódemka 'przyjmuje' Wenus chłodniej - jakby filtr. Szóstka jest na nią bardziej otwarta, bo to jej naturalna przestrzeń. Ale to mnie prowadzi do pytania, czy Wala85 odczuwa tę zmianę jakościową w samej sprawie - bo to by mogło potwierdzić, czy ta nakładka działa.
Szczerze - trudno mi powiedzieć, bo nie śledzę na bieżąco położenia Wenus. Ale faktycznie ostatnio sprawa zrobiła się bardziej 'miękka', jeśli można tak powiedzieć. Pełnomocnik drugiej strony zmienił ton, pojawił się pomysł spotkania bez sądu. Nie wiem, czy to Wenus, czy po prostu zmęczenie obu stron.
To jest dokładnie ten typ obserwacji, który mnie zawsze interesuje w astrologii połączonej z numerologią - kiedy coś się zmienia w sprawach sądowych, to prawie nigdy nie jest jedna przyczyna. Miałam podobnie ze swoją sprawą, ton się zmienił i dopiero po fakcie zobaczyłam, że był wtedy tranzyt. Ale nie wiem, czy to dowód, czy po prostu szukanie wzoru tam, gdzie jest przypadek.
Wracając do pytania Kasjopei o Wenus w Wodniku - bo wątek troche odpłynął od początku. Wenus w Wodniku to nie jest ta sama energia co Wenus w Rybach. Wodnik daje dystans, chłód relacyjny, myślenie systemowe. Więc jeśli ktoś teraz ma sprawę z szóstką sądu i liczy na 'miękki' wpływ Wenus, to akurat teraz Wenus nie współgra z tą szóstką tak, jak by mogła w Rybach.
Czytam ten wątek od początku i mam pytanie może podstawowe - jak Wenus w Wodniku ma się do numerologii sądu? Czy to są dwie osobne warstwy, które się sumują, czy raczej jedna może 'przykryć' drugą? Próbuję zrozumieć metodę, bo sama mam sprawę i nie wiem, od czego zacząć.
Okej, to rozumiem. Ale jak sprawdzić, jaka jest teraz ta modulacja? Czy muszę znać dokładną datę rozprawy i patrzeć, gdzie jest Wenus w tym dniu? I czy liczy się tylko Wenus, czy też inne planety?
Chyba tak. Wyrok w mojej poprzedniej sprawie był ogłoszony chyba właśnie w złym momencie, bo potem okazało się, że sąd musiał go sprostować z powodu błędu w uzasadnieniu. Ale szczerze - nie mam pojęcia, czy Merkury był wtedy wsteczny, bo wtedy nie śledziłam takich rzeczy. Mogłabym teraz sprawdzić datę.
Mam pytanie wróćmy na chwilę do sali numer 8, bo nikt nie odpowiedział mi do końca. Adeptka napisała, że ósemka to władza i sprawiedliwość, a dwójka to dialog - czy to zestawienie jest dobre czy złe dla strony, która nie wszczęła sprawy, tylko jest pozwana? Wydaje mi się, że to ważne rozróżnienie.
Wchodzę w temat, bo czytam go od jakiegoś czasu i jedna rzecz mnie uderza - analizujemy tu przestrzeń sądową przez liczby, ale zupełnie pomijamy ścieżkę runiczną, która ma własny system przypisywania energii do miejsc i instytucji. Hagalaz na przykład jest runą prawa i konieczności, ale też nagłego przełomu. Nie mówię, że zastąpić numerologię - mówię, że mogłoby to uzupełniać.
Czytam tę rozmowę o runach i mam pytanie, które może być niewygodne: jak rozróżniacie to, że Tiwaz 'działa' w jakimś miejscu, od tego, że po prostu sąd zachowuje się jak sąd - czyli trzyma się litery prawa? Bo opis, który dała Wioletka_Z, brzmi dokładnie jak opis funkcjonowania każdej instytucji sądowej bez żadnej runy.
Jaroslaw89 właśnie dotknął czegoś, o co chciałam zapytać od początku tej dygresji z runami. Bo mnie bardziej interesuje praktyczny aspekt - Wioletka_Z, jeśli mam sprawę w sądzie z numerem, który redukuje się do ósemki, i jest czas Tiwaz, to co konkretnie robię inaczej niż gdyby był czas Hagalaz? Czy to w ogóle zmienia decyzje procesowe, czy tylko nastawienie?
To jest chyba kluczowe pytanie całego wątku, i nie tylko w kontekście run. przez całą dyskusję analizujemy liczby i planety, ale rzadko ktoś mówi wprost: i co z tego wynika? Zmieniasz termin? Zmieniasz strategię? Czekasz? Mnie interesuje ten konkretny przekład na działanie, bo inaczej to jest ciekawe, ale bezużyteczne.
