Akwamaryna, to nie jest głupie pytanie, wręcz przeciwnie. Weźmy Teatr Wielki - Opera Narodowa w Warszawie. Sama nazwa "Teatr Wielki" w redukcji numerologicznej... T=2, E=5, A=1, T=2, R=9, W=5, I=9, E=5, L=3, K=2, I=9... zaraz, to trzeba liczyć metodycznie. Ale data otwarcia pierwszego gmachu to 1833 rok, co daje 1+8+3+3=15, 1+5=6. Szóstka to harmonia, piękno, sztuka. Pasuje idealnie do opery.
Tylko że Teatr Wielki był wielokrotnie przebudowywany i po wojnie praktycznie zbudowany od nowa. Które otwarcie brać pod uwagę - 1833, powojenną inaugurację w 1965, czy może kolejny remont? To wraca do pytania Modesta skąd wcześniej.
Wchodzę bo mnie ten wątek złapał. Czy ktoś myślał o tym, że Syriusz - skoro tu o nim mowa - ma w tradycji hermetycznej związek z cyklem 49-letnim? I że opery z odpowiednią datą otwarcia mogłyby co 49 lat przeżywać szczyt swojej wibracji? To by tłumaczyło czemu niektóre sceny mają "złote okresy" a potem długie lata przeciętności.
Idea pulsowania wibracji miejsca jest naprawdę spójna z tym co tu omawiamy. Ale chcę wrócić do pytania Akwamaryny, bo Profetka zaczęła liczyć Teatr Wielki i ucięła w połowie - co wychodzi z datą 1965 roku? 1+9+6+5=21, 2+1=3. Trójka to ekspresja, twórczość, radość. Też pasuje do opery, ale inaczej niż szóstka z 1833. Więc rzeczywiście mamy dwie warstwy i obie "operowe".
