Ojoj, mam wrażenie że ta dyskusja naturalnie rozrosła się w kilka kierunków i się troche gubimy. Może warto by Spinel76 powiedziała jeszcze raz - czy w tym co testowałaś chodziło o to że 7 w numerze tytułu pisma znaczy coś innego niż 7 w numerze porządkowym wydania? Bo mam poczucie że część osób mówi o jednym a część o drugim.
Chwila bo to jest kluczowe co teraz powiedziałaś. skumulowany numer to taki który mówi na przykład że to jest 73 wydanie w historii tego pisma, tak? I ty redukujesz 73 do 7+3=10, potem 1+0=1? Bo to zupełnie zmienia logikę - ten numer jest zakorzeniony w historii tytułu, nie w kalendarzu. To bardziej jak numerologia imienia niż jak data urodzenia. 🙂
To co Rafalek napisał ma sens - skumulowany numer wydania jest trochę jak liczba ścieżki życiowej dla całej linii wydawniczej. Każde wydanie to krok naprzód, numer porządkowy mówi ile kroków zostało zrobionych. Ale wtedy naprawdę pytanie jest o to kto jest 'podmiotem' tej numerologii - czy pismo jako byt, czy konkretny numer jako zdarzenie?
Ale co z pismami które zmieniły tytuł ale zachowały numeracje? znam kilka takich przypadkó, gdzie było 'Magazyn X nr 50' a potem 'Nowy Magazyn X nr 51'. Czy to jest ten sam byt numerologicznie czy nie? Bo jeśli nie, to numer 51 jest de facto numer 1 i wszystko się sypie.
A może w ogóle przestańmy się zastanawiać nad krawędziowymi przypadkami i zapytajmy o coś bardziej podstawowego - bo siedzę tu od dłuższego czasu i ciągle nie rozumiem jednej rzeczy. Spinel76 mówiła że wibracje 9, 7, 2 wychodziły trafnie. Co konkretnie oznaczała ta trafność? Że przeczytałaś numer z wibrację 7 i uznałaś 'tak, to brzmi jak siódemka'? Bo to może być subiektywne. 😉
Właśnie te trójki mnie nie zaskakują bo trójka w numerologii ma dwoistą naturę - jest twórcza ale też rozproszona, może oznaczać zarówno ekspresję jak i chaos, zbyt dużo energii naraz. Może w tych numerach które Spinel opisuje jako ciężkie, ta ciężkość była właśnie efektem trójki wyrażonej destrukcyjnie? To nie zmienia że wibracja była trafna, tylko że inaczej się zamanifestowała.
O, Idzik70 dotknął czegoś co mnie też nurtuje od jakiegoś czasu chociaż nie umiałam tego tak sformułować. Dziękuję! Chcę tylko dodać od siebie coś małego - przy moim przypadku z tym odwróconym pismem naprawdę nie miałam żadnej możliwości żeby sobie 'dopasować' interpretację, bo nie wiedziałam o numerze nic. I nadal trafiłam na artykuł o synchronicznościach w jedynce. Czy to coś zmienia w tej dyskusji?
Walentyna, jeśli chcesz to powtórzyć rzetelnie to musisz poprosić kogoś żeby okleił okładkę i ukrył wszystkie dane numeru, ty bierzesz, czytasz artykuł, piszesz co odczułaś tematycznie, a potem odklejasz i sprawdzasz wibrację. To jedyna metoda żeby naprawdę wyeliminować nieuświadomione podpowiedzi.
Wracam jeszcze do pytania Miodunki z początku o pisma popularne gdzie masz obok artykuł o medytacji i przepis na ciasto. Mam takie pismo u siebie, wzięłam ostatni numer który leżał i policzyłam - wychodzi mi wibracja 4. Czwórka to struktura, porządek, systematyczność. I ten numer ma dosłownie specjalny dział 'jak zorganizować dom na nowy rok'. Jedna zbieżność, może przypadek - ale wrzucam do wspólnego garnka.
…i ta czwórka mnie właśnie zatrzymała, bo wzięłam to pismo, przejrzałam spis treści i co widzę? Rubryki ułożone w bardzo konkretne bloki tematyczne, nic się nie przeplata chaotycznie, nawet przepis na ciasto jest w osobnej, wyraźnie oddzielonej sekcji. Nie wiem, może redakcja po prostu ma dobrego layoutera, ale ta struktura jest tam naprawdę wyczuwalna.
Wchodzę tu z czymś, co może zmienić kąt całej rozmowy. Przez ostatnie posty dyskutujemy głównie o tym, czy wibracja opisuje treść pisma - ale może pytanie powinno brzmieć inaczej: czy czytelnik z określoną numerologią osobistą przyciąga do siebie określone numery? Bo kilka razy zdarzyło mi się sięgnąć po pismo zupełnie przypadkowo, bez patrzenia na numer, i przy obliczeniu wychodziła mi ta sama wibracja co moja liczba ścieżki życia. Dwa razy to przypadek, trzy razy zaczynam się zastanawiać.
Ojejku, to jest już zupełnie inna hipoteza i muszę przyznać, że brzmi mi bardziej sensownie niż to że wibracja numeru wpływa na treść. Ale jak sprawdziłaś te trzy razy? Pamiętałaś dokładnie ile razy sprawdzałaś i ile razy wyszło? Bo jeśli sprawdzałaś powiedzmy dwadzieścia razy i pamiętasz te trzy gdzie się zgadzało, to…
Cztery z sześciu to 67%. A jaka jest twoja liczba ścieżki życia? Bo jeśli to powiedzmy jedynka albo dziewiątka, to w roku masz ogromną ilość numerów pism z taką wibrację i statystycznie częściej po nie sięgniesz. To nie jest tajemnica, to po prostu liczby.
Mam pytanko trochę z boku - co z pismami kórte liczycie? Bo jeśli to jest miesięcznik i wychodzi od lat, to numery są gdzieś powyżej 200. Czy redukujecie te 200 i parę do jednej cyfry? I czy pismo nr 222 jest mistrzowskie? 🙂 To jest serio pytanie, nie żart.
Wróćmy na chwilę do tego co napisał Rafalek, bo jego znajomy z pismem to jest właśnie ten typ anegdoty który nas tu wszystkich pcha - jeden konkretny przypadek który 'pasował'. Ale ile numerów wydał ten znajomy zanim dotarł do 22.? I czy 11. też był przełomowy? Albo 33.? Jeśli mierzysz przełomowość retrospektywnie, to zawsze znajdziesz numer który pasuje.
Bardzo dziękuję za ten wątek z tym znajomym, bo to mnie trochę uspokaja - tzn. nie to że pismo upadło, ale że nawet ludzie z doświadczeniem mają problem z odróżnieniem co jest rzeczywistą wibrację a co jest narratywem nałożonym po fakcie. Ja z tym swoim odwróconym pismem ciągle się zastanawiam czy to co poczułam było prawdziwe czy tylko bardzo chciałam żeby było. 🙁
Ech, czytam tę rozmowę od dłuższego czasu i coraz bardziej mnie zastanawia jedno: czy ktoś z was kiedykolwiek wziął pismo, policzył wibrację, przewidział coś konkretnego zanim otworzył - i się mylił? nie ogólnie że 'słabo pasowało', ale naprawdę wyraźnie się pomylił? Bo wszystkie przykłady które tu padają to albo pasowało, albo 'trudno powiedzieć'. 😉
Eee, to co Spinel opisała z tą piątką i medytacją jest dla mnie kluczowe. Bo w tarocie mam podobny problem z Papieżem - można go czytać jako sztywność instytucji albo jako duchową mądrość i praktycznie każda sytuacja pasuje do jednej z tych interpretacji. Numerologia to nie tarot ale podobna pułapka. Im szersza symbolika liczby, tym trudniej się naprawdę pomylić.
Dobra, to może rzeczywiście rozpisać ten protokół konkretniej, bo Hortensja ma rację że same chęci nic nie dają bez struktury. Jak widzę to: bierzesz pismo, zanim spojrzysz na numer okładkowy zapisujesz swoje oczekiwanie wobec treści - cokolwiek, choćby jedno słowo. Potem liczysz wibrację numeru. Potem otwierasz. I porównujesz. Ale jest problem który od razu widzę - co znaczy 'pasuje'? Kto to ocenia i jak? Bo 'dynamika' może brzmieć w głowie jak sport, ale potem wpiszesz w to rozmowę o zmianie pracy i uznasz że też dynamika. Spinel, czy w swoich notatkach masz jakiś standard co znaczy że coś 'trafiło'?
Granacik, to jest dokładnie to czego mi brakuje w moich notatkach i sama to widzę. Zapisuję słowo kluczowe przed otwarciem, a potem przy ocenie mam kolumny: 'tak', 'częściowo', 'nie'. Problem w tym że 'częściowo' jest u mnie za często - prawie połowa przypadków. I właśnie to 'częściowo' jest moim zdaniem najsłabszym punktem całego protokołu, bo to furtka do wciągnięcia prawie wszystkiego. Myślę że trzeba by to rozbić na podkategorie albo po prostu zrezygnować z tej opcji i dawać tylko zero-jedynkowo. Ale wtedy pewnie wynik się pogorszy i nie wiem czy to dobrze czy źle dla całej hipotezy.
Zero-jedynkowo brzmi ostrzej, ale właśnie o to chodzi. Jeśli wynik spada to znaczy że wcześniej 'częściowo' robiło robotę i wyniki były zawyżone. To nie jest zła wiadomość dla ciebie - to jest dobra wiadomość dla rzetelności. Jedno pytanie mam praktyczne: kto ocenia wynik? Ty sama? Bo jeśli ty wiesz jaka była wibracja w momencie oceniania, to i tak możesz nieświadomie skalować.
Ojej, to jest strzał Hortensja. Pisma ezoteryczne mogą mieć wibrację 'pasującą' do wszystkiego bo treść jest i tak energetyczna w każdym numerze. Ale 'Mój piękny ogród' nr 38 - 3+8=11 - mistrzowska jedenastka - i czy artykuły są bardziej duchowe? 🙂 Mam w domu stary rocznik pisma o gotowaniu babci, mogę spróbować policzyć wstecz i sprawdzić czy numery z jedynką mają inny charakter niż z czwórką. Tylko jak oceniać charakter przepisów haha
Wróćmy na chwilę do pytania z tytułu bo trochę odpłynęliśmy. Tytuł mówi o energii zawartości - a my dyskutujemy o protokołach i pismach do gotowania. Nie mówię że źle, ale zastanawiam się: czy ktoś tu na forum w ogóle wierzy że ta energia działa bez żadnego testowania? Że po prostu czuje to kiedy bierze pismo? Bo może zamiast budować protokół warto zapytać czy w ogóle jest co testować dla tych co doświadczają tego intuicyjnie.
