Matko, zaczęło się od tego, że przy ubieraniu choinki liczyłem ozdoby i wyszło mi 33. pomyślałem, że to nie może być przypadek. Trzydzieści trzy to liczba mistrzowska, pojawia się w kabale, w numerologii pitagorejskiej. Zacząłem się zastanawiać, czy świadoma liczba ozdób na choince może w ogóle mieć przełożenie na energię domu w czasie przesilenia. Ktoś się tym zajmował?
O, akurat siedzę od jakiegoś czasu nad tym tematem! liczba 33 to tak zwana liczba mistrzowska, podobnie jak 11 i 22. Ale mam pytanie do Ciebie, Franek - czy liczyłeś tylko bombki, czy wszystkie ozdoby razem? Bo wydaje mi się, że to może mieć znaczenie, które elementy wliczamy do sumy.
Ale czekajcie, czy to nie jest tak, że liczy się bardziej intencja niż sama liczba? słyszałam, że przy wieszaniu ozdób można np. wkładać w każdą życzenie i wtedy liczba schodzi na drugi plan?
Zatrzymajcie się chwilę. Intencja i liczba to nie wykluczające się pojęcia. Tylko zanim pójdziemy dalej - na jakiej podstawie zakładacie, że numerologia ma zastosowanie do fizycznych przedmiotów, a nie tylko do dat i imion? To jest kluczowe pytanie, bo inaczej możemy sobie tu wróżyć z czegokolwiek.
No właśnie, Cesarzyca ma rację w tym sensie, ale numerologia od zawsze odnosiła się też do przedmiotów rytualnych. W tradycji pitagorejskiej liczba była własnością rzeczy, nie tylko abstrakcją. Więc choinka z określoną liczbą ozdób jak najbardziej może tworzyć określony wzorzec energetyczny. To nie jest naciągane.
Mam inne pytanie do całej tej dyskusji. Czy ktoś próbował podejść do tego przez czakry? Bo choinka stoi zwykle w centrum salonu, czyli w przestrzeni wspólnej domu. Zastanawiam się, czy liczba ozdób mogłaby korespondować z konkretnymi czakrami albo ich harmonią.
Przepraszam, że się wtrącam, bo dopiero zaczynam rozumieć te rzeczy. Ale czy to nie jest tak, że sama choinka, bo pochodzi z lasu i jest zielona cały rok, już sama w sobie ma jakąś moc? I może ozdoby są tylko dodatkiem?
Właśnie, bo ja to traktuję jako świadomy wybór. Mam w notatniku zapisane, że w poprzednim roku miałem 28 ozdób i był to rok bardzo zamknięty, jakby okrężny. 28 to liczba cyklu księżycowego. W tym roku wyszło 33 i czuję wyraźną różnicę w samym nastroju ubierania choinki. Może to zbieg okoliczności, ale może nie.
No właśnie, ja bym chciała wiedzieć jaki jest praktyczny efekt. Mam za dwa tygodnie ubierać choinkę i zastanawiam się, czy liczba ozdób faktycznie cokolwiek zmienia w energii przestrzeni, czy to bardziej kwestia osobistego rytuału. Bo jeśli trzeba każdą ozdobę wieszać z intencją, to rozumiem, ale jeśli wystarczy policzyć do konkretnej liczby i powiesić, to chętnie spróbuję.
Ojejku, a jak w ogóle oblicza się tę liczbę życia? znam podstawy ale nigdy nie byłem pewien, czy przy liczebniku miesiąca chodzi o numer miesiąca, czy o coś innego. 🙁
Dobrze, że Andromedka to wyjaśniła, bo Trzygłow05 pytał o podstawy i to jest akurat poprawnie opisane. Ale wróćmy do pytania Franka, bo rozmowa zaczęła odpływać. Czy ktoś ma konkretne doświadczenie z intencjonalnym dobieraniem liczby ozdób, a nie tylko teorię?
No dobra, Wizjoner79 pyta o konkretne doświadczenia, to się przyznam. Rok temu nieświadomie powiesiłam 22 ozdoby i to był dla mnie rok bardzo intensywny, dużo decyzji, dużo zmian. Nie wiedziałam wtedy nic o liczbach mistrzowskich. Potem ktoś mi powiedział, że 22 to liczba mistrza architekta. Zbieżność? Może. Ale w tym roku chcę zrobić to świadomie i właśnie dlatego czytam ten wątek. Tylko wciąż nie wiem, jak dobrać liczbę do siebie konkretnie.
To jest dokładnie pytanie, które mnie nurtuje. ubierałem choinkę z myślą o nowym roku bo to czas przejścia. Stąd mój wybór 33 - liczba mistrza nauczyciela, ale też rok, który ma być dla mnie rokiem otwarcia. Ale Jachna ma rację, nie wiem, czy powinienem liczyć względem kończącego się roku.
Zanim pójdziemy dalej w te obliczenia - Ravenna_90, to co opisujesz to jest klasyczny błąd potwierdzenia. Rok intensywny zawsze można dopasować do jakiejś liczby mistrzowskiej. Jak był spokojny, to byś powiedziała, że 22 to stabilizacja. Nie mówię, że numerologia nie ma sensu, ale to konkretne rozumowanie jest odwrócone. Najpierw doświadczenie, potem szukamy liczby, która pasuje. 😉
Tutaj trzeba rozróżnić dwie warstwy. Jedna to ewentualna obiektywna moc liczby w przestrzeni. Druga to efekt intencji i skupienia podczas rytuału. Franek, czy jesteś w stanie powiedzieć, co dokładnie poczułeś podczas ubierania - czy to był spokój, koncentracja, czy coś innego? Bo to może dużo powiedzieć o tym, który mechanizm działał.
Właśnie - to jest pytanie o kierunek zależności. Czy liczba generuje energię, czy skupienie na liczbie generuje stan wewnętrzny? Z perspektywy pracy z czakrami powiedziałbym, że oba kierunki mogą działać jednocześnie. Liczba jako punkt skupienia aktywuje anahata albo ajna, zależnie od intencji. Czy ktoś próbował to robić z konkretnym czakrem w głowie? 🙁
A właśnie, Hilek - bo mnie zastanawia, czy kolor ozdób też coś zmienia, jeśli już pracujemy z czakrami? Zielone na poziomie serca, fioletowe na górze, czerwone przy podstawie? Ale wtedy liczba i kolor to już dwa parametry naraz, nie wiem, czy to nie za dużo zmiennych.
Jadzia, to nie jest za dużo zmiennych, bo w tradycyjnych systemach rytualnych zawsze łączyło się kilka wymiarów - kolor, liczba, materiał, kierunek ustawienia. alchemia, kabała, praktyki indyjskie. Kombinacja wzmacnia efekt. Problem jest tylko taki, że musisz wiedzieć, co kombinujesz i dlaczego.
Wizjoner ma tutaj rację i to jest ważne rozróżnienie. Tworzenie własnego systemu symbolicznego jest jak najbardziej wartościowe, bo pracujesz z własnymi skojarzeniami i te skojarzenia mają dla ciebie realne znaczenie. Ale nie to samo co opieranie się na gotowym, sprawdzonym kodzie symbolicznym. Franek, z czego wychodziłeś, gdy wybierałeś 33 - z jakiegoś systemu czy z własnej intuicji? 😀
Trochę i trochę. Znam podstawy numerologii pitagorejskiej, wiem co znaczy 33 jako liczba mistrzowska. Ale wybór był też intuicyjny - miałem poczucie, że to właściwa liczba na ten moment mojego życia. Jak te dwie rzeczy się łączą, to już trudniejsze pytanie.
Eee, przepraszam że wchodzę, bo trochę zgubiłam wątek. Czy dobierając liczbę do choinki trzeba brać pod uwagę liczbę zycia czy aktuaslny rok osobisty? Bo te dwa wyjdą różnie i nie wiem, które ważniejsze dla dekoracji sezonowej.
A jak obliczyć rok osobisty? rozumiem liczbę życia, Andromedka tłumaczyła wcześniej ale rok osobisty to inna formuła?
Sam nie jestem w stanie tego rozstrzygnąć definitywnie. W notatkach mam dwie wersje. Jedna mówi, że choinka to symbol przejścia, więc powinna odpowiadać energii roku nadchodzącego. Druga, że grudniowe udekorowanie należy do kończącego się cyklu i zamyka go. Wybrałem rok nadchodzący, ale to była bardziej intuicja niż logika.
A może nie trzeba wybierać? Jeśli obliczymy rok osobisty dla obu lat i znajdziemy liczbę, która jest harmoniczna dla obu - coś co nie gryzie się z żadnym z nich - to unikamy tego dylematu. Nie zawsze to możliwe, ale przy 3 i 4 da się znaleźć 12 ozdób (1+2=3) albo 21 (2+1=3) i sprawdzić, czy pasuje do energii czwórki.
To mnie interesuje - skąd w numerologii w ogóle pochodzi pomysł, że liczba ozdób coś zmienia? Franek, czy spotkałeś to gdzieś w konkretnym tekście, czy to jest oddolna intuicja, którą rozwijamy tutaj na forum? Bo jeśli to drugie, to dobrze wiedzieć, że budujemy własny system.
Właśnie, i to jest uczciwe podejście. W magii rytualnej też wiele systemów powstawało przez analogię - ktoś zastosował zasadę z jednej dziedziny do nowej sytuacji i z czasem to zaczęło działać, bo zgromadzono wystarczająco dużo intencji i praktyki. Nie musi być stara tradycja, żeby coś miało sens. Choć Wizjoner ma rację, że warto to rozróżniać.
No nie, to rozróżnienie jest kluczowe i chciałam do niego dodać jedną rzecz. Nowe systemy symboliczne mogą być równie skuteczne jak stare, jeśli są spójne wewnętrznie i stosowane konsekwentnie. Problem pojawia się, gdy mieszamy bez świadomości. Franek, czy twój wybór 33 był spójny z jakimś jednym systemem, czy czerpałeś z kilku naraz?
