O, nie pomyślałam żeby redukować cały numer, nie tylko pierwszą cyfrę. Wychodzi pięć jak mówisz. A to zmienia coś w interpretacji?
Przy okazji tego co Augurka liczy - mam pytanie do Unakitki i Melanijki. Czy w przypadku kartotek patrzysz tylko na końcową cyfrę po redukcji, czy też na poszczególne cyfry składowe? Bo 509 zawiera zero, które nie jest neutralne w numerologii, a ma inne znaczenie niż gdyby było 59 albo 519.
Unakitka, to co napisałaś o zamknięciu przez dziewiątkę - to jest dokładnie to uczucie. Że coś się skończyło zanim zaczęło. Nie wiedziałam że zero może wzmacniać cyfrę obok. Myślałam że zero to po prostu nic.
Przepraszam że wchodzę z bocznego wejścia, ale mam pytanie ogólniejsze. Czytam cały wątek i wróciłam do tytułu - czy numerologiczny porządek w katalogowaniu to coś co instytucje robią świadomie, czy raczej to wynika samo z siebie z jakiegoś wyższego porządku? Bo jeśli nikt tego nie projektuje, to skąd ten porządek w ogóle pochodzi?
A wracając do Merkurego w Lwie, bo ten wątek z tytułu trochę ucichł - zastanawiam się czy osoby z tym układem w urodzeniówce mają specyficzne doświadczenia właśnie z dokumentacją i kartotekami. Merkury w Lwie chce być widziany i słyszany, a kartoteka to forma bycia 'zapisanym'. Czy to nie jest dla takich osób ważniejsze niż dla innych?
To co Amethysta pisze o istnieniu przez wpisanie - to mi się bardzo łączy z tym, co czujemy przy czakrze gardła. Kiedy ktoś z silnym Merkurym w Lwie jest ignorowany przez system, to jak zablokowanie piątej czakry z zewnątrz. Numer kartoteki który 'gra' z ścieżką życia to może być dosłownie kanał dla tej energii.
To co Seraphina pyta jest dla mnie kluczowe bo sam nie wiem jak to rozumieć. Czy numerologia mówi nam co jest, czy tez możemy przez nią coś zmieniać? Na przykład gdyby ktoś miał 'zły' numer kartoteki - co wtedy? Można coś z tym zrobić?
Czarodziej poruszył coś ważnego i chcę odpowiedzieć wprost. W mojej praktyce numerologia kartotek to diagnoza relacji, nie wyrok. Jeśli widzę napięcie między numerem a ścieżką życia, to sygnał żeby być bardziej świadomym w tej relacji - dopytywać, prosić o potwierdzenia na piśmie, nie odpuszczać. To nie jest fatalizm.
A ja mam pytanie może naiwne - czy można poprosić o zmianę numeru kartoteki? Wiem że brzmi to absurdalnie, ale jeśli numer ma takie znaczenie, to czy ktokolwiek próbował to jakoś obejść? Zmiana placówki, nowa kartoteka - to by przecież dało nowy numer. 😀
Mnie ta rozmowa bardzo pomogła. Wciąż nie rozumiem wszystkiego, ale przynajmniej wiem teraz że mój numer 509 to nie jest przypadkowa sekwencja. Chciałam zapytać Unakitkę - czy samo uświadomienie sobie tego napięcia między piątką a ósemką coś zmienia w praktyce, czy trzeba robić coś więcej?
Ja tez czekam na odpowiedź bo mam podobne pytanie - czy jest jakiś sposób żeby 'przepracować' tę energię numeru kartoteki, skoro już wiemy co ona wnosi? Albo chociaż żeby nie dać się wciągnąć w to napięcie?
Augurka79 i Wera80 pytają o to samo, więc odpowiem razem. Uświadomienie sobie napięcia to pierwszy krok, ale nie wystarczy. W mojej praktyce robię coś, co nazywam 'świadomym wejściem w relację' z daną instytucją - zanim idę na wizytę, mam przy sobie liczbę swojej ścieżki życia zapisaną na kartce. Nie po to żeby coś zmienić, tylko żeby pamiętać kim jestem w tej relacji. Przy napięciu piątka-ósemka, Augurka79, chodziłoby o to żebyś nie dała się wcisnąć w schemat tej instytucji, tylko wchodziła z własną agendą. Co to znaczy praktycznie - masz konkretną sprawę z tym numerem i możesz to sprawdzić?
Tak, to jest moja kartoteka w przychodni. Nie wiem czy to dobry przykład, ale mam wrażenie że za każdym razem kiedy tam idę coś się komplikuje - albo zaginął skierowanie, albo system nie działa, albo lekarz się spóźnia. Może to zupełny zbieg okoliczności, ale zapytam wprost - czy napięcie piątka-ósemka w numerze kartoteki mogłoby się objawiać właśnie takimi drobnymi chaosami administracyjnymi?
Słuchając tego co Seraphina i Unakitka mówią o porównywaniu numerów z różnych instytucji - zastanawiam się czy to nie jest też kwestia tego, co ta instytucja robi energetycznie z człowiekiem. Bank operuje w energii ósemki z natury rzeczy, urząd pracy jest gdzieś między szóstką a czwórką, przychodnia to dziewiątka albo dwójka - i te 'bazowe' energie instytucji też wchodzą w grę, nie tylko sam numer. 😛
